Rumuński program SAFE stanął pod znakiem zapytania po tym, jak niektórzy dostawcy (z niemieckim Rheinmetallem na czele) gwałtownie podnieśli ceny tuż przed podpisaniem kontraktów, wykorzystując wpisane w założenia SAFE presję czasu i brak możliwości swobodnej zmiany decyzji przez rząd.
I to są właśnie te ukryte koszty SAFE, o których rząd Donalda Tuska nic nie mówi Polakom.
Rumuński program SAFE stanął pod znakiem zapytania po tym, jak niektórzy dostawcy (z niemieckim Rheinmetallem na czele) gwałtownie podnieśli ceny tuż przed podpisaniem kontraktów, wykorzystując wpisane w założenia SAFE presję czasu i brak możliwości swobodnej zmiany decyzji przez… pic.twitter.com/zMiqInK2Io
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) April 7, 2026
Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim, ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.
Prawda jest zupełnie odwrotna. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi KNF oraz rząd Donalda Tuska, a przyjęcie ich ustawy nie zmieniłoby w sprawie Zondy nic.
Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim, ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.
Proponowana przez rząd, a zawetowana przez Prezydenta ustawa miała okres przejściowy do czerwca 2026 roku. Oznacza to, że jej podpisanie nic by nie zmieniło! Zonda działałałby w Polsce na tych samych zasadach co obecnie. Gdyby rząd Tuska nie był tak leniwy i przyjął ustawę zgodnie z terminem, czyli do końca 2024 roku, okres przejściowy skończyłby się w czerwcu 2025 roku. Nie mówiąc już o tym, że w 2024 Prezydent Duda by ją pewnie podpisał. To raz.
Dwa jest takie, że Zonda jest zarejestrowana w Estonii. Kiedyś to była polska spółka, ale wrogie działania KNF wyrzuciły ją do Estonii. W rezultacie KNF może Zondzie skoczyć. Próbowałem tłumaczyć podczas debaty w Sejmie, że przyjęcie tej ustawy o krypto sprawi, że wszystkie giełdy krypto będą nadzorowane poza Polską, będą tylko paszportować swoją licencję do Polski. Przez co KNF nie będzie mógł ich kontrolować, nadzorować etc.
A co by było gdyby? Gdyby rząd Tuska zmieściłby się w terminie, uchwalił ustawę i przekonał do niej Prezydenta? Też nic by to nie zmieniło. Bo Zonda dalej podlegałaby pod estońskiego regulatora. Estonia ustawę wdrażającą rozporządzenie MiCA przyjęła w terminie, w czerwcu 2024 roku. Co mógłby zrobić KNF na podstawie przyjętej ustawy? Wysłać pismo do estońskiego nadzoru i poprosić o przyjrzenie się Zondzie. Co zresztą nieoficjalnie i tak robił. A co z tym zrobili Estończycy? Oczywiście nic, bo z ustawą czy bez niej, KNF może sobie wysyłać listy, pogróżki, skargi, pocztówki czy serdeczne pozdrowienia, a cała odpowiedzialność i wszystkie decyzje i tak są po stronie Estonii. Polska ustawa w żaden sposób nie zobowiązuje Estonii do niczego.
Kontynuując gdybanie. Gdyby Prezydent podpisał ustawę, żeby KNF miał w sprawie Zondy cokolwiek do powiedzenia, Zonda musiałaby chcieć wystąpić o licencję w Polsce (nie chciała i nie musiała tego robić), KNF musiałby chcieć ją wydać (na pewno by nie chciał), KNF musiałby też zdążyć ją wydać (na pewno by nie zdążył, bo tego rodzaju licencję żółwie z KNF wydają średnio w dwa lata, najwolniej w UE). Czyli KNF nie byłby w stanie nadzorować Zondy nawet gdyby ustawa została przyjęta.
Co z tym zrobić? Przyjąć złożony przez Konfederację projekt ustawy o krypto autorstwa prof. Piecha, napisany według zasady UE+0, która implementuje unijne rozporządzenie MiCA. Gdyby rząd Tuska rzeczywiście przejmował się polskimi inwestorami i rynkiem krypto, to projekt zostałby przez Sejm przyjęty, a Prezydent by tę ustawę podpisał. Ponieważ jednak Tuskowi zależy tylko na biciu piany, rzucaniu fałszywymi oskarżeniami, manipulowaniu opinią publiczną i robieniu cyrku, Polska jako ostatnia w UE swojej ustawy nie ma.
W interesie polskich klientów jest to, żeby istniały giełdy krypto mające licencję w Polsce. W interesie polskiego państwa jest nadzorowanie giełd krypto. Przyjęcie zawetowanej ustawy uniemożliwiłoby osiągnięcie obydwu tych celów. Polacy musieliby inwestować na zagranicznych giełdach (tak jak obecnie) a KNF nie mógłby ich nadzorować, bo dalej zarejestrowane byłyby za granicą (tak jak obecnie). Żeby giełdy krypto chciały rejestrować się w Polsce, nasze przepisy musiałyby być dla nich przyjazne, a nie są i nic nie wskazuje na to, że będą.
Polacy będą dalej skazani na zagraniczne giełdy, zagraniczne nadzory, a w przypadku upadku giełdy, sprawiedliwości też będą musieli szukać za granicą. Kto jest za to odpowiedzialny? KNF i wszystkie polskie rządy od 2015 roku. Ostrzegałem o tym od lat.
Podsumowując. Przyjęcie zawetowanej ustawy nic by nie zmieniło, Zonda jest spółką pod nadzorem estońskim, a dziennikarze zrzucający odpowiedzialność za działania rządu na Prezydenta Nawrockiego i mnie, uczestniczą w realizacji politycznego zamówienia, bezczelnie kłamiąc i dezinformując swoich czytelników lub piszą te bzdury, bo nie rozumieją zagadnienia kryptowalut. Jedno w sumie dugiego nie wyklucza.
Podsumowując. Przyjęcie zawetowanej ustawy nic by nie zmieniło, Zonda jest spółką pod nadzorem estońskim, a dziennikarze zrzucający odpowiedzialność za działania rządu na Prezydenta Nawrockiego i mnie, uczestniczą w realizacji politycznego zamówienia, bezczelnie kłamiąc i…
Dla porządku zaznaczam też, że nie mam nic wspólnego z Zondą, nie znam jej pracowników, zarządu, właścicieli, nie mam z nimi żadnych interesów ani kontaktów. Nie trzymałem też tam żadnych kryptowalut. Przez te kilkanaście lat widziałem już tyle upadków giełd krypto, że jest dla mnie zupełnie oczywiste, że na żadnej giełdzie nie trzyma się środków. Osobiście nie postawiłbym 5 zł na to, że klienci Zondy odzyskają swoje pieniądze. Nie zamierzam Zondy bronić, nie mam żadnego powodu, żeby to robić.
A rząd i KNF zamiast pokazywać swą niekompetencję, straszyć pęknięciem bańki i szukać wszędzie ruskich dywersantów, mógłby zrobić chociaż jedną rzetelną akcję informacyjną, dotyczącą bezpiecznego korzystania z giełd i zasady, że giełdy krypto służą tylko do robienia transakcji, nie trzyma się tam żadnych środków!
Aż 340 świadków. Łapówki do 15 tys. zł. Państwowa służba zdrowia w pigułce.
Schemat? Prosty i bezczelny: Najpierw prywatna wizyta. Potem „załatwiona” operacja na NFZ poza kolejką. Warunek — koperta. A zwykły człowiek, którego nie stać dać łapówkę? Niech czeka, może dożyje operacji. Proceder w Wojewódzkim Centrum Onkologii i Traumatologii w szpitalu im. M. Kopernika w Łodzi miał trwać przez 3 lata!
Aż 340 świadków ma być przesłuchanych w sprawie chirurga zajmującego się operacyjnym leczeniem otyłości.
Aż 340 świadków. Łapówki do 15 tys. zł. Państwowa służba zdrowia w pigułce. 💊
Schemat? Prosty i bezczelny: Najpierw prywatna wizyta. Potem „załatwiona” operacja na NFZ poza kolejką. Warunek — koperta. A zwykły człowiek, którego nie stać dać łapówkę? Niech czeka, może dożyje… pic.twitter.com/NpioPMPPKP
Tak wygląda system, który rzekomo jest „darmowy”. Płacisz podatki, a potem i tak musisz zapłacić drugi raz — pod stołem.
Prokuratura mówi o kolejnych zarzutach. Lekarzowi grozi do 8 lat więzienia. Tylko czy to coś zmieni? To nie jest wyjątek. To efekt państwowego monopolu w ochronie zdrowia.
Budowany jest podwójny system. Utrzymujemy źródła stabilne, które gwarantują nam dostawy energii oraz niestabilne, a następnie płacimy za niewykorzystanie tych niestabilnych.
W ostatnich dniach ograniczano jednocześnie wiatr i fotowoltaikę o tysiące megawatów, bo system nie potrzebował takich ilości energii.
Budowany jest podwójny system. Utrzymujemy źródła stabilne, które gwarantują nam dostawy energii oraz niestabilne, a następnie płacimy za niewykorzystanie tych niestabilnych.
W ostatnich dniach ograniczano jednocześnie wiatr i fotowoltaikę o tysiące megawatów, bo system nie… pic.twitter.com/Fk4bbdA4tL
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) April 6, 2026
To efekt modelu “bierz i płać”, gdzie niestabilne źródła mają gwarantowane przychody niezależnie od potrzeb systemu, a koszty bilansowania przerzucane są na odbiorców.
Z kolei jeszcze niedawno podczas silnych mrozów PV i wiatraki prawie w ogóle nie generowały energii, kiedy była ona najbardziej potrzebna.
Tzw. transformacja energetyczna w Polsce polega na tym, że powstaje układ, w którym utrzymujemy dwa systemy, z czego jeden jest zupełnie niepotrzebny i tylko generuje koszty.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Wolność słowa nie jest wolnością do pogardy. Radna miejska (wybrana z listy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska) ze Stargardu Pani Monika Kirschenstein opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie płonącego krzyża w Warszawie, opatrując je komentarzem: „Piękny widok”. Dla mnie to przekroczenie granicy, której przekraczać nie wolno.
❌ W Polsce nie ma i nie będzie mojej zgody na publiczne szydzenie z wiary i symboli religijnych. Wolność słowa nie jest wolnością do pogardy. Radna miejska (wybrana z listy Koalicyjnego Komitetu Wyborczego Koalicja Obywatelska) ze Stargardu Pani Monika Kirschenstein opublikowała… pic.twitter.com/UY68MJ3gmD
Dlatego zawiadamiam prokuraturę o podejrzeniu popełnienia czynu polegającego na obrażaniu uczuć religijnych (art. 196 kk). Państwo ma obowiązek reagować, gdy ktoś publicznie eskaluje nienawiść i prowokuje konflikty społeczne – zwłaszcza na tle religijnym.
Można mieć różne poglądy, można krytykować Kościół, można się spierać. Ale profanacja i szyderstwo z tego, co dla milionów Polaków jest święte, nie jest „odwagą” ani „wolnością” – jest zwykłą pogardą.
Jeśli pozwolimy na to dziś, jutro pogarda stanie się normą. A wtedy przegramy wszyscy. Pani Moniko – na miły Bóg, jest Pani radną. Wstydziłaby się Pani.
PS. Panie premierze – gratuluję radnej z Państwa komitetu. Niezłą macie ekipę.
Dlaczego jako Konfederacja byliśmy podwójnie przeciwko wprowadzeniu systemu kaucyjnego ? ( lipiec 2023 za PiSu, listopad 2024 – za Koalicji)?
System kaucyjny miał sens jakieś 20 lat temu. W czasach, gdy sortownie nie potrafiły skutecznie oddzielać plastiku i aluminium. Dziś to już nie ten świat. Instalacje odzyskują PET i puszki, zarabiają na tym i dzięki temu system śmieciowy miał z czego się bilansować.
Targający wory- czyli @SlawomirMentzen testuje system kaucyjny. Cały materiał w komentarzu 👇 Ale tak w skrócie, dlaczego jako @KONFEDERACJA_ byliśmy podwójnie przeciwko wprowadzeniu systemu kaucyjnego ? ( lipiec 2023 za PiSu, listopad 2024 – za Koalicji)?
Teraz te najbardziej wartościowe odpady zostały wyjęte z systemu komunalnego. Efekt jest prosty. Gminy tracą przychody, koszty zostają, a rachunek jak zwykle pójdzie do ludzi. Branża komunalna i samorządy już alarmują, że po wprowadzeniu systemu kaucyjnego ceny wywozu śmieci mogą rosnąć, bo z odpadów znikają te frakcje, które miały największą wartość.
A dla zwykłego człowieka wygląda to tak, że zamiast normalnie wrzucić zgniecioną butelkę do żółtego worka, trzeba teraz trzymać w domu niezgniecione śmieci, pilnować nakrętek, nosić to do sklepu i jeszcze liczyć, że automat akurat zadziała. Trochę z Polaków zrobiono śmieciarzy.
Na tym wszystkim skorzystają przede wszystkim duże sklepy, bo to głównie sklepy wielkopowierzchniowe, bardzo często zagraniczne markety, mają miejsce i możliwości, żeby stawiać butelkomaty. Małe sklepy często nie mają ani miejsca, ani zaplecza, ani warunków, żeby to sensownie obsłużyć. Efekt może być taki, że ludzie będą siłą rzeczy wypychani do dużych sieci, bo tam oddadzą kaucję i przy okazji zrobią zakupy. Mały handel znowu dostanie po kieszeni.
I jeszcze jedno. Skala robi wrażenie. W Polsce to około 9 miliardów opakowań rocznie objętych kaucją 50 gr, czyli około 4,5 miliarda złotych krążących w systemie. Jeśli ludzie nie oddadzą połowy opakowań, to mówimy o około 2,25 miliarda złotych rocznie nieodebranej kaucji. Przy 70% niezwrotów to już ponad 3 miliardy złotych.
I co ważne – te pieniądze nie trafiają do budżetu państwa. Zostają w systemie i trafiają do operatorów kaucyjnych. Czyli więcej obowiązków dla obywatela, więcej przewagi dla wielkich sieci i miliardy złotych rocznie, które zostają poza kieszenią ludzi.
Krystian Pacholik – lider Konfederacji w woj. lubuskim
“Ukraińscy lekarze masowo wygrywają w sądach sprawy o dopuszczenie do zawodu w trybie uproszczonym. Sędziowie uznają decyzje MZ za wystarczające odrzucając argumenty samorządu lekarskiego, który uzależniał nadanie warunkowego PWZ od znajomości jęz. polskiego. Zaskarżonych zostało ponad 300 uchwał, mamy wyroki” – jak informuje portal Rynek Zdrowia.
Specjaliści od lat biją na alarm: brak dostatecznej znajomości polskiego to nie drobnostka, tylko realne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów.
Jeśli Ukraińcy są nam rzekomo tak kulturowo bliscy, jak nam to wciskają propagandziści, to dlaczego nie są w stanie (lub nie chcą) nauczyć się polskiego na poziomie pozwalającym bezpiecznie leczyć? To nie jest „dyskryminacja”, czy “uprzedzenia” tylko podstawowa odpowiedzialność za ludzkie zdrowie.
A sądy? Ponad 300 uchylonych uchwał Naczelnej Rady Lekarskiej, bo „przepisy nie pozwalają weryfikować języka”. Serio? Czy te sądy jeszcze działają w interesie polskiego narodu i polskich pacjentów, czy już tylko w interesie „tolerancji”?
Bezpieczeństwo zdrowotne Polaków nie może być zakładnikiem wojennej sympatii i biurokratycznych kruczków. Czas skończyć z tym szaleństwem, zanim będzie za późno.
Zadajcie sobie pytanie jak to jest, że rząd PiS otworzył rynek zdrowotny na lekarzy którzy nawet nie dogadają się z pacjentem po polsku, a rząd KOPSLewu, mimo sprzeciwu samorządu lekarzy, uparcie to utrzymuje?
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) April 4, 2026
Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu
Zadajcie sobie pytanie jak to jest, że rząd PiS otworzył rynek zdrowotny na lekarzy którzy nawet nie dogadają się z pacjentem po polsku, a rząd KOPSLewu, mimo sprzeciwu samorządu lekarzy, uparcie to utrzymuje?
Oni wszyscy wyraźnie NIE CHCĄ wymogu znajomości języka wpisać do ustawy.
Liban to ostatnie państwo ze znacznym odsetkiem chrześcijan na Bliskim Wschodzie. To w granicach Libanu są biblijne miasta Tyr i Sydon, a także wspólnoty chrześcijańskie z ciągłością od starożytności.
W Libanie niestety także obecnie trwa wojna. Dlatego Wielką Sobotę zaczęłem od godzinnej rozmowy z libańskim biskupem Julesem Boutrosem, który połączył się ze mną z Bejrutu by opowiedzieć o sytuacji chrześcijan i dramacie, który rozgrywa się w jego państwie.
Izrael w cieniu wojny z Iranem prowadzi ataki z powietrza i operację lądową w Libanie. W sumie tylko w marcu Izrael przeprowadził setki ataków na cele w Libanie przy pomocy tysięcy różnych środków bojowych. Są to ataki i na południe Libanu i na cele w stolicy, w kojarzonej z Hezbollahem dzielnicy Bejrutu.
Oficjalnie chodzi o wojnę z Hezbollahem, a w praktyce na południu niszczone są całe wsie, a ludzie są wypędzani. Według danych przekazanych mi przez biskupa Boutrosa: – są setki ofiar śmiertelnych – tysiące rannych – ponad milion uchodźców wewnętrznych – ponadto ciągle ponad milion uchodźców z Syrii i ponad pół miliona Palestyńczyków
Ludzie śpią w szkłach, w klasztorach i w namiotach na ulicach. Cały czas trwają akcje pomocowe. Wiele rodzin pewnie już nie wróci do swoich domów, bo Izrael planuje „strefę buforową”, a domy zostały intencjonalnie zniszczone.
Rząd Libanu jest zbyt słaby by kontrolować swoje terytorium, niezależnie czy chodzi o Hezbollah czy IDF. Jego głos na forum międzynarodowym jest niesłyszalny. Dlatego biskup poprosił mnie o przekazanie prośby: 1) O modlitwę o pokój i za ofiary wojny. 2) O zabieranie głosu w tej sprawie, przeciw wojnie i przemocy.
Jedyne komentarze rządowe dotyczyły dotychczas poszkodowanego polskiego żołnierza z kontyngentu ONZ w Libanie, a nie samej wojny…
Czas na wyraźny głos Polaków i państwa polskiego w obronie pokoju i w obronie chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Święta Wielkiej Nocy to właściwy czas by podkreślić, że jesteśmy solidarni z siostrami i braćmi w wierze, którzy chodzą po tej samej ziemi po której chodził Jezus Chrystus.
Dziękuję biskupowi Julesowi Boutrosowi za rozmowę, życzę pokoju i opieki Bożej i zachęcam media do mówienia o sytuacji w Libanie!
Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców!
Kilkadziesiąt organizacji ukraińskich, promigracyjnych i skrajnie lewicowych podpisało list do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej z żądaniem przywrócenia darmowego leczenia dla obywateli Ukrainy, którzy nie odprowadzają w Polsce składek zdrowotnych.
Środowiska te wywierają presję na polski rząd, aby Polacy dalej, być może w nieskończoność, finansowali leczenie innego narodu!
Związek Ukraińców w Polsce chce przywrócenia bezpłatnej opieki zdrowotnej dla niepracujących Ukraińców!
Kilkadziesiąt organizacji ukraińskich, promigracyjnych i skrajnie lewicowych podpisało list do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz… pic.twitter.com/9NbMVyCr3y
Wśród sygnatariuszy Związek Ukraińców w Polsce, Homo Faber, Polskie Forum Migracyjne czy Agnieszka Holland.
Od 5 marca niepracujący dorośli obywatele Ukrainy objęci ochroną czasową podlegają takim samym zasadom dostępu do NFZ jak nieubezpieczeni Polacy – muszą albo opłacać składki, albo wrócić na Ukrainę.
Ta zmiana wydarzyła się o 4 lata za późno. Konfederacja od początku wskazywała, na to, że wpuszczenie całego narodu ukraińskiego do polskiego systemu opieki zdrowotnej rozsadzi NFZ. Niestety, mieliśmy rację. Przez cztery lata Polska utrzymywała dla uchodźców z Ukrainy system, który nie obowiązuje żadnej innej grupy cudzoziemców ani nieubezpieczonych Polaków.
Teraz wszelkiej maści aktywiści i lewactwo wspiera ukraińskie żądania do darmowej opieki zdrowotnej. Nie wolno na to pozwolić! Dość polityki frajerstwa!
Polowanie na etaty za 3..2…1… Prezydent, ku uciesze Lewicy podpisał ustawę o PIP!
Państwo właśnie wchodzi na rynek pracy z buta!
Wyobraźmy sobie studenta do 26 roku życia na umowie zlecenia. Dzisiaj nie płaci ZUS i to często jedyny sposób, żeby zdobyć pierwsze doświadczenie i zarobić sensowne pieniądze. Po zmianach wystarczy decyzja PIP, że taka współpraca ma cechy etatu i nagle pojawiają się pełne składki ZUS
Koszt rośnie, student dostaje mniej na rękę albo traci pracę, a pracodawca rezygnuje z takiej formy współpracy.
Inspektor PIP dostaje realną władzę, żeby jednym podpisem uznać, że Twoje B2B albo zlecenie to „etat”, nawet jeśli obie strony tego nie chcą! I co najważniejsze taka decyzja działa praktycznie od razu. Najpierw wykonujesz, potem ewentualnie walczysz w sądzie, często przez rok albo dłużej.
To jest odwrócenie podstawowej logiki państwa prawa
Nie sąd rozstrzyga spór, tylko urzędnik. A Ty masz się bronić już po fakcie.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Programista na B2B, dwa kontrakty, wyższe netto, elastyczność. Klient zadowolony, on zadowolony. Wchodzi PIP i mówi to jednak etat. Nagle pojawia się ZUS, zaległe składki( inspektor może skierować sprawę do sądu o składki “w tył”), zmiana modelu współpracy. Wszystko decyzją administracyjną.
Problem w tym, że granica między B2B a etatem jest w praktyce nieostra.
A skoro jest nieostra, to przy tak ogromnych uprawnieniach urzędnika oznacza jedno totalną niepewność. Dzisiaj działasz legalnie, jutro ktoś uzna, że jednak nie. Dodatkowo, inspektorzy często się mylą. Niektóre media podawały, że inspektorzy przegrywają nawet 2/3 spraw sądowych o ustalenie stosunku pracy. Napisałem już interpelację do MRPiPS o dokładne informacje. Jeśli te dane się potwierdzą, to będziemy mieli istny Armageddon.
Do tego dochodzi odwrócony ciężar dowodu.
To nie państwo musi udowodnić, że coś jest nie tak. To przedsiębiorca musi latami udowadniać, że urzędnik się pomylił.
I teraz najważniejsze: pieniądze
Rząd wprost przyznaje, że chodzi o zwiększenie wpływów z podatków i składek. Podwójne mandaty, więcej kontroli, więcej „etatów”, więcej ZUSu. Do tego rozbudowa aparatu setki nowych urzędników, analitycy, łączenie danych PIP, ZUS i KAS.
To nie jest przypadek. To jest system.
W ramach tej zmiany powstanie około 360 nowych etatów w PIP w latach 2026–2027, w tym około 100 nowych inspektorów oraz dziesiątki osób dedykowanych do wydawania decyzji o stosunku pracy i analizowania danych
To jasno pokazuje skalę planowanych działań.
I żeby była jasność to nie jest wina samych inspektorów PIP
To są normalni ludzie wykonujący swoją pracę. Ale jeśli resort zacznie ich rozliczać z liczby decyzji i „efektów”, to presja zrobi swoje. I wtedy bardzo łatwo przejść od kontroli do polowania na czarownice.
A na końcu ucierpi wizerunek całej służby.
Najbardziej dostaną mali!
Mikrofirmy, samozatrudnieni, lokalne biznesy. Duże korporacje mają prawników i sobie poradzą. Mały przedsiębiorca zostaje sam z decyzją i ryzykiem.
Zamiast „porządkować rynek” możemy zobaczyć dokładnie odwrotny scenariusz mniej legalnych form współpracy, więcej kontraktów wyprowadzanych za granicę, więcej automatyzacji i niestety więcej szarej strefy.
To jest ogromne obciążenie dla gospodarki i demolka elastyczności rynku pracy
I teraz kluczowa sprawa ta ustawa to tzw. kamień milowy KPO A71G A72G.
Czyli coś, co miało być elementem odbudowy gospodarki po kryzysach.
Tylko że KPO miało zwiększać konkurencyjność, ułatwiać prowadzenie działalności i wspierać rozwój. A tutaj mamy dokładnie odwrotny efekt więcej kontroli, większe koszty, większe ryzyko i wypinanie elastyczności zatrudnienia, która była jednym z fundamentów polskiego rynku pracy.
KPO miało odbudowywać gospodarkę, a nie ją rujnować!
To nie jest reforma dla pracowników. To jest projekt fiskalny.I rachunek za to zapłaci cała gospodarka.
Klaudia Domagała – łódzka działaczka Konfederacji, prezes Fundacji Kobiety Wolności i NIepodległości
No dobra, teraz to już sprawa osobista. Planowana jest LIKWIDACJA porodówki w podłódzkich Brzezinach!
To tam prawie 10 lat temu urodziłam swojego pierwszego syna, a także wiele lat byłam ze szpitalem związana zawodowo jako księgowa. Nowoczesny, wyremontowany oddział, uznawany za NAJLEPSZY w województwie łódzkim i 6. w całym kraju według rankingu “Gdzie rodzić” z 2023 roku.
To wszystko w sytuacji, gdy raptem miesiąc temu, od 1 marca 2026 roku, ograniczono liczbę łóżek i zmniejszono zakres działalności oddziału położniczego w szpitalu Madurowicza w Łodzi.
Władze powiatu argumentują to między innymi tym, że jedynie 88 porodów na 252 to były mieszkanki powiatu. No, to akurat traktowałabym to jako ogromną ZALETĘ! Ten oddział swoją fachowością i standardem przyciągał kobiety z całego województwa! Jeśli takie miejsca jak w Brzezinach nie są warte utrzymania, to jakie są?
Aha, najbliższa porodówka 30 kilometrów dalej.
Rozkładanie opieki okołoporodowej na łopatki trwa, a wszystko kosztem bezpieczeństwa kobiet, dzieci, a mężowie już teraz oprócz troski o swoje żony w trakcie i po porodzie muszą myśleć o skomplikowanej logistyce.
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP. 2. Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty. 3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami poparli, XD. 4. Biuro legislacyjne Sejmu stwierdza, że to nielegalne. 5. Kurtyna. Przykład sportowców chyba najlepiej pokazuje coście narobili..
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy 😎
Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
1. Czwartek. Sejm przyjmuje ustawę o PIP. 2 . Piątek: Posłowie Koalicji zorientowali się, że większość sportowców jest na B2B a ustawa o PIP zmiecie z planszy ich kontrakty. 3. Koalicja składa poprawkę do ustawy o sporcie, która omija ustawę o PIP, którą dzień wcześniej sami… pic.twitter.com/9xjHTS6Su5
WAŻNE : ⭐ W przypadku informatyka na B2B trzeba uważać na uproszczenia,różnica względem etatu nie jest jedną stałą liczbą. Przy dochodzie ok. 20 tys. zł miesięcznie może to być od ok. 1,5 tys. zł do nawet ponad 5 tys. zł „na rękę” więcej, w zależności od sposobu porównania (brutto vs koszt pracodawcy), formy opodatkowania i ewentualnych ulg. Najuczciwiej patrzeć na koszt firmy – wtedy różnica jest wyraźnie większa i to właśnie ona tłumaczy, dlaczego tak wielu specjalistów wybiera B2B. Nasz wcześniejszy przykład dawał niższą różnicę, bo był liczony w wariancie „konserwatywnym” bez ulg typu mały ZUS, bez dodatkowej optymalizacji kosztowej i przy założeniu standardowych składek, czyli bliżej dolnej granicy, a nie typowej praktyki rynkowej.
⭐ Z B2B korzysta dziś bardzo szeroka grupa zawodów, nie tylko IT. To m.in. informatycy, lekarze i ratownicy, prawnicy, księgowi i doradcy, konsultanci i menedżerowie, marketing i sprzedaż, branża kreatywna, budowlańcy i fachowcy techniczni, kierowcy oraz trenerzy i szkoleniowcy. Wspólny mianownik jest prosty, praca specjalistyczna często projektowa albo dla wielu podmiotów, gdzie B2B daje większą elastyczność i wyższe netto. I właśnie to zaorano.
Uśmiechnijcie się brygada! ❤️
Robuś harata w gałę. Robuś harata tak dobrze, że zarabia 12 milionów rocznie. Gdzie Robuś zapłaci od tych 12 baniek podatek? To zależy😎 Czyli kilka słów o następstwach nowelizacji ustawy o PIP, podpisanej wczoraj przez prezydenta Nawrockiego.
Czy urzędnicy naprawdę zapomnieli, czym są te święta i w jakim kraju żyjemy? To nie jest żadna tolerancja, to czyste niszczenie naszej tradycji i kultury!
Wielkanoc 2026 według Miszalskiego:
✅ Budda ✅ Meczet ✅ Poprawność polityczna
Czy urzędnicy naprawdę zapomnieli, czym są te święta i w jakim kraju żyjemy? To nie jest żadna tolerancja, to czyste niszczenie naszej tradycji i kultury! pic.twitter.com/Tkhzu0sW8j
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, ale na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi udzielił prawnik reprezentujący firmę Pfizer podczas rozprawy w Brukseli. Odpowiedź jest jasna i prosta – to WHO! Problem jednak polega na tym, że na styczniowej rozprawie w Brukseli ani polskiego rządu, ani polskich dziennikarzy nie było, więc skąd mają to wiedzieć? Na rozprawie był obecny tylko jeden polski poseł – ja.
❌ W całej sprawie pomiędzy Polską a firmą Pfizer należy nie tyle skupić się na brukselskim sporze, ale na tym, KTO rekomendował i narzucił Komisji Europejskiej patologicznie zawyżoną liczbę dawek szczepionek przeciw C-19, którą ostatecznie kraje zamówiły? Otóż odpowiedzi… pic.twitter.com/hfkLuSXx2j
Prawda jest taka, że to WHO zasugerowała Komisji Europejskiej (na przełomie 2020 i 2021 r.) liczbę dawek, które powinny zostać zakupione przez Komisję Europejską (państwa członkowskie EU). Nikomu ani teraz, ani wówczas nie przeszkadzało, że firma Pfizer jest ściśle powiązana z WHO – od lat jest kluczowym dostawcą szczepionek w sojuszu Gavi (The Vaccine Alliance), który jest jednym z największych partnerów finansowych WHO oraz że Pfizer jest jednocześnie częścią COVAX – międzynarodowej inicjatywy nadzorowanej przez… WHO. Co więcej – Gavi jest od lat jednym z największych sponsorów Światowej Organizacji Zdrowia, a COVAX jest inicjatywą, której działania są finansowane między innymi… przez to samo Gavi.
Polski rząd dziś robi zasłonę dymną i będzie teraz analizować, czy „można było się wycofać”? Bez żartów, Panie i Panowie. Kluczowe pytanie brzmi: dlaczego nikt nie bił na alarm wtedy, gdy zapadały decyzje o skali zamówień, i dlaczego nikt nie żądał pełnej jawności procesu: kto rekomendował wolumeny, kto je zatwierdzał i na czyją odpowiedzialność? Bo jeśli państwo polskie nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, to znaczy, że nie kontroluje procesu – a jedynie płaci rachunki za cudze decyzje.
Nie ma wątpliwości, że konfliktem interesów, patologią i lepką pajęczyną powiązań śmierdzi tu na kilometr. Polacy, nie dajcie się zwieść!
Skomentuj