Paula Poreda: Minister kultury wprowadza opłatę reprograficzną na smartfony, tablety i laptopy – w praktyce oznacza to droższą elektronikę.
No ale przecież trzeba skądś pozyskać kasę na rzeźby z prętów i kamieni czy dotację dla Jasia Kapeli…
Paula Poreda: Minister kultury wprowadza opłatę reprograficzną na smartfony, tablety i laptopy – w praktyce oznacza to droższą elektronikę.
No ale przecież trzeba skądś pozyskać kasę na rzeźby z prętów i kamieni czy dotację dla Jasia Kapeli…
Bartłomiej Pejo: Minister Cienkowska wprowadza opłatę reprograficzną na smartfony, laptopy i tablety. W praktyce? Wyższe ceny sprzętu dla wszystkich, szczególnie dla tych, którzy liczą każdy grosz.
“Mamy to!” chwali się minister. Tak, mają. Setki milionów złotych wyciągniętych z kieszeni obywateli, żeby finansować wybrane środowiska artystyczne. Jaś Kapela i jemu podobni mogą być spokojni o swoje „stypendia”.
A zwykli ludzie? Zapłacą więcej za podstawowy sprzęt do pracy, nauki i codziennego życia.
Nieprzypadkowo takie decyzje zapadają tuż przed majówką, żeby przeszły po cichu. Dlatego trzeba o tym mówić głośno.
Lata mijają, a rządy Donald Tuska pozostają takie same, brak realnych reform, za to nowe obciążenia pojawiają się zawsze na czas.
Kolejny „sukces” tej władzy: zwykli podatnicy składają się na cudze przywileje.
Stanisław Tyszka: Miód, cytryna, witamina C – na odporność. I ciach, 50 groszy drożej, bo kaucja. Ten przekręt kaucyjny to po prostu kolejny podatek.
Paweł Usiądek: Będzie nowy obowiązek dla właścicieli mieszkań i domów! Rząd chce wprowadzić centralną ewidencję nieruchomości i ich użytku!
Rząd pracuje nad stworzeniem centralnej ewidencji lokali mieszkalnych, która ma objąć również sposób ich wykorzystywania przez właścicieli. Projekt pojawił się w kontekście dyskusji o wyższym opodatkowaniu niesprzedanych mieszkań deweloperskich oraz tzw. pustostanów. Zapowiedź przygotowania projektu ustawy jeszcze w tym roku złożył Tomasz Lewandowski z Ministerstwa Rozwoju i Technologii.
Nowy rejestr ma scalić już istniejące państwowe bazy danych, w tym ewidencję emisyjności budynków, zintegrowany system informacji o nieruchomościach oraz rejestry Krajowej Administracji Skarbowej. Celem jest stworzenie jednego narzędzia pozwalającego państwu na pełną wiedzę o tym, kto jest właścicielem lokalu, jaki ma on status własnościowy oraz czy jest wykorzystywany na własne potrzeby, wynajem, dzierżawę, użyczenie, czy też pozostaje pusty. Każdy lokal ma otrzymać przypisany numer, a właściciele będą zobowiązani do bieżącego składania deklaracji dotyczących sposobu użytkowania nieruchomości.
Mamy wiec do czynienia z kolejnym scentralizowanym systemem, który będzie zawierał olbrzymie ilości informacji o obywatelach i będzie prostszy do inwigilacji i sabotażu niż szereg zdecentralizowanych systemów, do których urzędnicy i tak mieli dostęp dzięki prawidłowym ścieżkom administracyjnym.
Oficjalnie ewidencja ma służyć zwiększeniu dostępności mieszkań poprzez aktywizację pustostanów. Rząd argumentuje, że dzięki dokładnym danym będzie możliwe prowadzenie polityki mieszkaniowej w sposób celowany, zamiast budowania nowych mieszkań tam, gdzie fizycznie już one istnieją, lecz pozostają niewykorzystane. Takie dane można uzyskać na podstawie analizu rynku. W rzeczywistości Centralna ewidencja może być fundamentem pod wprowadzenie nowych podatków.
Kolejnym krokiem, otwarcie rozważanym w debacie publicznej, jest wprowadzenie wyższej stawki podatku od nieruchomości dla pustych mieszkań. Aby uniknąć dodatkowego obciążenia, właściciele mieliby zostać zmuszeni do zasiedlenia lokalu, jego sprzedaży lub wynajmu, w tym poprzez społeczne agencje najmu. Choć rząd deklaruje, że wyższy podatek nie jest jeszcze przedmiotem formalnych prac legislacyjnych, sama konstrukcja ewidencji jednoznacznie wskazuje kierunek dalszych działań.
W efekcie państwo zmierza w stronę systemu, w którym prywatni właściciele mieszkań zostaną objęci obowiązkiem raportowania, stałą kontrolą administracyjną oraz potencjalną presją fiskalną. Pod hasłem walki z pustostanami budowany jest mechanizm, który może stać się narzędziem do ingerencji w prawo własności i drenowania kasy z kieszeni zwykłych ludzi. Zdecydowana większość pustostanów to nie mieszkania w centrach miast, tylko rozpadające się domy na wsi, które trudno sprzedać. To za nie Polacy zapłacą!
Masowe podwyżki opłat za odpady w całej Polsce! Samorządy w całej Polsce wprowadzają znaczące podwyżki opłat za odbiór odpadów komunalnych, tłumacząc je rosnącymi kosztami energii, paliw, pracy oraz opłat za składowanie i recykling. W wielu gminach stawki wzrastają o 20–25 proc., sięgając nawet 50–53 zł miesięcznie od osoby. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to roczne koszty rzędu 2–2,5 tys. zł
Opłaty za śmieci rosną lawinowo dlatego, że państwo zbudowało niewydolny, kosztowny i przeregulowany system, w którym wszystko drożeje. Droższa energia, paliwo i praca to w dużej mierze efekt decyzji politycznych i generowanych przez nie kosztów Zielonego Ładu, ETS, inflacji napędzanej wydatkami publicznymi. Dziś samorządy tylko inkasują rachunek wystawiony przez polski rząd i Brukselę
Stanisław Tyszka: Jeszcze 3 lata temu było to tylko 750 tysięcy podatników. Tymczasem kwota drugiego progu wynosi 120 tys. zł i jest na tym samym poziomie od 2022 r.
1️⃣ Co to oznacza w praktyce? Jeszcze niedawno drugi próg dotyczył tylko wąskiej grupy najlepiej opłacanych pracowników. Dziś wpada w niego co dziesiąty podatnik, w tym tysiące specjalistów, informatyków, inżynierów, a nawet nauczyciele.
2️⃣ Granica 120 tys. zł dochodu (czyli ok. 12 tys. zł brutto) stała się szklanym sufitem. Kiedy go przebijasz, państwo nagle uznaje, że stać Cię na oddawanie 32% pensji ponad limit.
3️⃣ Dlatego postuluję automatyczną waloryzację progów. Próg podatkowy musi być powiązany ze średnim wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw. Jeśli płace rosną o np. 10% to progi też powinny automatycznie rosnąć o 10%!
4️⃣ Koniec z sytuacją, w której rząd „zapomina” o aktualizacji progów, licząc na dodatkowe miliardy wyciągnięte z naszych portfeli. Potrzeba systemu, który jest uczciwy, przejrzysty i przewidywalny. Tylko automatyczny mechanizm oparty o twarde dane odsunie łapy polityków od Twojej ciężko wypracowanej pensji. Praca w Polsce musi się opłacać, a nie być polem do fiskalnego polowania!
Skomentuj