Polskie firmy tracą miliardy złotych rocznie przez masowo wystawiane, fałszywe zwolnienia lekarskie, a państwo przymyka na to oko.
Lider Konfederacji, Sławomir Mentzen, przeprowadził dziennikarskie śledztwo, obnażając kulisy działania tzw. „automatów do L4”. Wyniki eksperymentu są porażające: zwolnienie chorobowe można kupić w sieci w kilkanaście minut, często bez jakiegokolwiek kontaktu z lekarzem.
W opublikowanym filmie na swoim kanale Sławomir Mentzen poruszył temat, który jego zdaniem jest całkowicie pomijany przez główne media, mimo że generuje gigantyczne straty dla rodzimej gospodarki. Chodzi o masowe wystawianie druków L4 przez platformy telemedyczne.
Jak wskazuje lider Konfederacji, tylko w ubiegłym roku absencje chorobowe kosztowały polskie przedsiębiorstwa aż 35 miliardów złotych. Większość tej kwoty pokryli sami pracodawcy, którzy zgodnie z prawem muszą płacić za pierwsze 33 dni choroby pracownika.
Eksperyment Mentzena: L4 na żądanie w 15 minut
Aby sprawdzić, jak w rzeczywistości wygląda proces weryfikacji pacjenta przez internetowych medyków, Mentzen zaangażował do testu dziesięciu swoich współpracowników. Wszyscy byli w pełni sił i nie doskwierały im żadne dolegliwości. Ich zadaniem było podjęcie próby zdobycia zwolnienia lekarskiego przez popularne serwisy internetowe reklamujące się w wyszukiwarce Google.
Efekty eksperymentu okazały się zatrważające. Kilka przykładów:
🔴 ZwolnienieL4.pl: Pracownica wpisała w formularzu „przeziębienie”. Po 15 minutach otrzymała na skrzynkę e-mail gotowe zwolnienie lekarskie. Brak jakiejkolwiek rozmowy czy chociażby czatu z lekarzem.
🔴 SprawnaRecepta.pl: Inna uczestniczka badania wnioskowała o jednodniowe zwolnienie z powodu zmęczenia. Choć lekarz nawet z nią nie porozmawiał, wystawił L4 od razu na kilka dni, co dowodzi, że nikt nawet nie wczytał się w przesłany formularz.
🔴 ZdalneL4.pl: Współpracownik sam wskazał w formularzu dni, w których „będzie chory”, po czym opłacił usługę. Kwit otrzymał po kwadransie bez żadnych pytań ze strony personelu medycznego.
🔴 ZwolnienieL4.pl: W tym przypadku doszło do jedynego kontaktu telefonicznego. Rozmowa z lekarzem trwała dokładnie 19 sekund. Medyk zapytał jedynie o imię, nazwisko oraz rodzaj umowy o pracę, po czym przesłał dokument.
„Żaden z tych lekarzy nie przeprowadził badania, nie widział pacjenta na oczy, ani nawet rzetelnie z nim nie porozmawiał. Ci lekarze po prostu taśmowo zatwierdzają wnioski urlopowe, za które płacić muszą prywatni przedsiębiorcy” – tak całą tą patologię skomentował zbulwersowany lider Konfederacji.
Biznes oparty na „braku zbędnych pytań”
Dziennikarskie śledztwo, które przeprowadził Sławomir Mentzen, wykazało, że za wieloma stronami oferującymi e-zwolnienia stoją zaledwie dwa podmioty gospodarcze. Firmy te agresywnie pozycjonują swoje usługi w sieci, kusząc hasłami o „gwarancji zamówienia”, „braku zbędnych pytań” czy rabatami na kolejne „zakupy”.
Mentzen zauważa absurdalność tej sytuacji: „Co to za lekarz, który reklamuje się, że nie zadaje pytań? Zadaniem medyka jest przecież dociekanie prawdy i diagnoza. Tutaj mamy do czynienia ze zwykłą sprzedażą dokumentów”.
Tymczasem polskie prawo w tej materii jest jasne. Ustawa o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego oraz odpowiednie rozporządzenia jednoznacznie wskazują, że orzeczenie o niezdolności do pracy może nastąpić wyłącznie po przeprowadzeniu bezpośredniego badania stanu zdrowia pacjenta oraz po przeanalizowaniu jego warunków pracy.
W opinii Sławomira Mentzena, działalność taśmowych wystawców L4 wprost łamie te przepisy i wyczerpuje znamiona przestępstwa z art. 271 Kodeksu karnego – czyli poświadczenia nieprawdy przez osobę uprawnioną do wystawienia dokumentu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Za taki czyn grozi kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Zawiadomienia do prokuratury, ZUS i NIL
Lider Konfederacji nie zamierza poprzestać na nagłośnieniu sprawy. Zapowiedział oficjalne podjęcie kroków prawnych wobec lekarzy, których personalia udało się ustalić w trakcie przeprowadzonej prowokacji.
„Wysyłam zawiadomienie na tych lekarzy zarówno do Naczelnej Izby Lekarskiej, jak i do ZUS-u z wnioskiem o przeprowadzenie kontroli. Składam także zawiadomienie do prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa poświadczenia nieprawdy. Czas skończyć z tą bezkarnością” – deklaruje Sławomir Mentzen.
Polityk skrytykował również dotychczasową opieszałość państwa i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Choć instytucje te chwalą się zaawansowanymi algorytmami i analizą Big Data, wykrycie procederu zajęło jego współpracownikom zaledwie godzinę przy użyciu zwykłej wyszukiwarki internetowej.
Niemcy już ukrócili ten proceder. Czy Polska pójdzie ich śladem?
Jako wzór do naśladowania mentzen stawia Niemcy. Tamtejszy urząd statystyczny również odnotował drastyczny wzrost absencji chorobowych po wprowadzeniu elektronicznych zwolnień w 2022 roku. Niemiecki rząd zareagował jednak natychmiast – od lipca bieżącego roku całkowicie zlikwidowano tam możliwość uzyskiwania L4 drogą telefoniczną lub przez internet bez osobistej wizyty u lekarza.
Lider Konfederacji uważa, że Polska powinna pójść dokładnie tą samą drogą. Dodaje również postulat systemowy: jeśli rząd nie chce skutecznie walczyć z fałszywymi zwolnieniami i ułatwiać przedsiębiorcom weryfikacji pracowników, powinien sam wziąć odpowiedzialność finansową za system. „Skoro państwo przerzuca ciężar finansowy na pracodawcę, nie dając mu żadnych narzędzi kontroli, to niech państwo samo płaci za chorobowe od pierwszego dnia” – podsumowuje Sławomir Mentzen.
Zdaniem polityka, sprawa lewych L4 to zaledwie wierzchołek góry lodowej patologii toczących polską służbę zdrowia – obok lekarzy deklarujących nierealną liczbę godzin pracy w miesiącu czy uprzywilejowanych saloników VIP dla decydentów. Mentzen postuluje głęboką, systemową reformę, w tym rozbicie monopolu Narodowego Funduszu Zdrowia i wprowadzenie realnej konkurencji na rynku ubezpieczeń zdrowotnych.


RozwińZwiń komentarze (1)