Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Ministerstwo Zdrowia wprowadza w Polsce obowiązkowe szczepienia dzieci i młodzieży przeciw HPV. Zapytane o dostęp do pełnej dokumentacji badań klinicznych szczepionek, przyznaje, że tej dokumentacji nie posiada i odsyła mnie do… Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL).
URPL – jak się okazuje – również nie dysponuje pełną dokumentacją, umywa ręce i odsyła mnie z kolei do… EMA, tj. Europejskiej Agencji Leków. Wygląda na to, że w Polsce nikt niczego nie bada i nie przejmuje się brakiem dostępu do kluczowych danych. A mimo to wprowadza się obowiązek szczepień pod groźbą kary pieniężnej.
To nie jest prawidłowe. Uważam za skrajnie nieodpowiedzialne zmuszanie milionów młodych Polaków do nowych, obowiązkowych szczepień, bez możliwości wglądu w pełną dokumentację stanowiącą podstawę dopuszczenia tych preparatów do obrotu. Rodzice powinni mieć do tego pełne prawo i realny dostęp.
Dlatego interweniuję w EMA z żądaniem udostępnienia dokumentacji dotyczącej dopuszczenia do obrotu w Unii Europejskiej (w procedurze scentralizowanej) szczepionek przeciw HPV. W szczególności wnoszę o udostępnienie: A) dokumentów oceny dopuszczenia do obrotu, B) dokumentów bezpieczeństwa i nadzoru po wprowadzeniu na rynek, C) danych klinicznych, D) zmian porejestracyjnych i warunków dopuszczenia – w tym w szczególności ostrzeżeń, przeciwwskazań oraz ocen ryzyka.
Nie jestem przeciwnikiem szczepień. Ale na miły Bóg – muszą istnieć reguły gry, elementarne zasady przejrzystości i możliwość weryfikacji podstaw, na których państwo wprowadza obowiązek i kary. Ten system jest chory.
❌ Ministerstwo Zdrowia wprowadza w Polsce obowiązkowe szczepienia dzieci i młodzieży przeciw HPV. Zapytane o dostęp do pełnej dokumentacji badań klinicznych szczepionek, przyznaje, że tej dokumentacji nie posiada i odsyła mnie do… Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych,… pic.twitter.com/OhvGegCTOs
Głos na konferencji prasowej w imieniu Konfederacji zabrali posłowie Michał Wawer oraz Bartłomiej Pejo.
Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Michał Wawer zaapelował o zakończenie sprowadzania taniej siły roboczej z krajów azjatyckich, takich jak Indie. Zwrócił uwagę opinii publicznej na fakt, że proces imigracji z Indii do Polski trwa od lat i ten kraj znajduje się w czołówce pod względem liczby wydanych pozwoleń na pracę i pobyt dla jego obywateli. Michał Wawer wskazał, że przed 2020 rokiem było to kilka tysięcy pozwoleń, a po tej dacie liczba pozwoleń zaczęła rosnąć do ponad 15 tysięcy w 2021 roku i rekordowych 46 tysięcy pozwoleń w 2023 roku (ostatnim roku premierostwa Mateusza Morawieckiego). Poseł Wawer podkreślił, że mimo obietnic Donalda Tuska dotyczących zatrzymania imigracji, liczba pozwoleń wydawanych Hindusom utrzymuje się nadal na wysokim poziomie.
Michał Wawer zaznaczył, że rząd pracuje nad tworzeniem systemu zachęt do imigracji Hindusów do Polski. W ubiegłym roku podpisana została umowa o współpracy z Indiami, której elementem jest zobowiązanie polskiego ZUS do dopłacania do emerytur Hindusom. „Mechanizm ma polegać na tym, że jeżeli ktoś pracował przez część swojego życia w Indiach, część swojego życia w Polsce, następnie osiadł w Polsce, otrzymuje tutaj otrzymuje emeryturę z Indii, z indyjskiego budżetu poniżej polskiej emerytury minimalnej, to polski budżet miałby dopłacać mu do wysokości jego emerytury minimalnej. W praktyce może to działać w ten sposób, że kiedy obywatel Indii po całym życiu, pracy, całym życiu mieszkania w Indiach, w wieku 66 lat i 11 miesięcy przyjedzie do Polski, przepracuje tutaj miesiąc, to w wieku 67 lat stanie się uprawniony do tego, żeby wystąpić do ZUS-u o wypłacanie mu do końca jego życia różnicy pomiędzy jego groszową emeryturą indyjską a polską emeryturą minimalną” – tłumaczył Wawer.
Poseł Konfederacji podkreślił, że taki sam mechanizm funkcjonuje od kilku lat względem obywateli Ukrainy.
Michał Wawer zaznaczył, że umowa o emeryturach dla obywateli Indii nie weszła jeszcze w życie z uwagi na nagłośnienie sprawy i sprzeciw Konfederacji w 2025 roku.
Poseł Wawer zachęcił również do podpisywania petycji internetowej Ruchu Narodowego na stronie NieFundujmyImigrantom.pl do premiera o powstrzymanie wprowadzenia zgubnych mechanizmów proimigracyjnych w życie.
Poseł Bartłomiej Pejo wezwał polskich polityków, aby działali propolsko, a nie na rzecz obcych narodów. Zwrócił uwagę na fatalny stan polskiego systemu emerytalnego, który i tak jest niewydolny, a obciążenie go dopłatami dla emerytur dla obywateli Indii mogłoby go całkowicie zrujnować.
Bartłomiej Pejo przytoczył dane, według których umowa z Indiami miałaby przynieść korzyść ok. 200 polskim pracownikom oraz ok. 21 tysiącom pracownikom z Indii, co jest rażącą nierównością na szkodę Polski.
Poseł Pejo zauważył, że obecnie wypłacane imigrantom wyrównania emerytur już drastycznie rosną – od 221,8 tys. złotych w całym 2020 roku do 1,266 mln złotych w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku.
Bartłomiej Pejo podkreślił również, że obecnie w Polsce pracuje już ponad milion cudzoziemców, a w ostatniej dekadzie obserwowany był skokowy wzrost ich liczby, za którym idą skokowe wzrosty wydatków na emerytury i inne świadczenia. „Taka sytuacja, i te kolejne wydatki z naszego budżetu, doprowadzanie do tak ogromnego, niespotykanego w historii deficytu budżetowego doprowadzi do nędzy naszych dzieci i naszych wnuków. Za kilka- kilkanaście lat nasze dzieci niestety będą musiały żyć w nędzy, bo teraz jesteśmy tak hojni i obcokrajowcom dopłacamy do ich emerytur, zarówno Hindusom, jak i już od wielu lat Ukraińcom – wystarczy na chwilę zarejestrować się do pracy i nabywają oni prawa emerytalne! Nie ma na to zgody Konfederacji i nigdy jej nie będzie!” – komentował Pejo.
Konfederacja wzywa wszystkich polskich polityków do zajęcia jednoznacznego stanowiska przeciwko masowej imigracji z Indii, przeciwko ściąganiu do Polski taniej siły roboczej i tworzenia mechanizmów dopłat emerytalnych dla imigrantów z Azji. Konfederacja wzywa również do zerwania współpracy z firmami i podmiotami, które trudnią się procederem sprowadzania do Polski imigrantów.
Mam dzisiaj okrągłą rocznicę. Równo 10 lat temu, 24 lutego 2016 roku, zostałem członkiem partii KORWiN i poważnie zaangażowałem się w działalność w partii. Wtedy też założyłem swoje konto publiczne na FB i zacząłem przekonywać wyborców do naszych pomysłów. Jednak moja przygoda ze środowiskiem Korwin-Mikkego zaczęła się nie 10, a już 20 lat temu.
Robiąc ostatnio porządki w gabinecie, znalazłem zdjęcie, którego wcześniej długo szukałem. Początek 2006 roku (niemal równo 20 lat temu) i moje pierwsze spotkanie z Januszem Korwin-Mikkem. Byłem studentem I roku ekonomii na UMK w Toruniu, miałem niecałe 20 lat, byłem typowym wtedy dla tego środowiska kucem z długimi, niezadbanymi włosami i w koszuli w kratę. Co więcej byłem świeżo po studiowaniu informatyki, więc idealnie wpisywałem się w stereotyp młodego korwinisty.
Mam dzisiaj okrągłą rocznicę. Równo 10 lat temu, 24 lutego 2016 roku, zostałem członkiem partii KORWiN i poważnie zaangażowałem się w działalność w partii. Wtedy też założyłem swoje konto publiczne na FB i zacząłem przekonywać wyborców do naszych pomysłów. Jednak moja przygoda ze… pic.twitter.com/3qJXD9q2zI
Przyszedłem na spotkanie niecałe dwa lata po tym, gdy trafiłem na publicystykę JKM i zostałem korwinistą. To spotkanie tylko mnie w tym utwierdziło. This is the way!
Mała salka, może 30 osób. Niewiele, ale takie były wtedy czasy. Okres swojej największej popularności, największe sukcesy i najlepsze masakry lewaków Korwin miał wtedy jeszcze kilka lat przed sobą.
Nasze środowisko żyło wtedy w piwnicy. Sondaże poniżej błędu statystycznego, totalna blokada medialna w świecie przed mediami społecznościowymi, brak realnej nadziei, że kiedykolwiek będziemy mogli zrobić coś więcej niż ponarzekać sobie w piwnicy. W tych czasach zdarzało się, że partia Korwina nie była nawet w stanie wystartować w wyborach.
Po spotkaniu podszedłem do JKM przedstawić jakiś swój idiotyczny pomysł na to, co powinien robić, żeby partia miała wyższe poparcie i lepiej działała. Jak każdy, byłem wtedy pewien, że nie mając podstawowej wiedzy i żadnego doświadczenia, wiem lepiej niż prezes partii, co należy robić 🙂
Nie planowałem wtedy jeszcze wstępować do partii. Zdecydowałem się dopiero po półtora roku, jesienią 2007 roku zostałem członkiem UPR. Kolejne spotkania Korwina w Toruniu organizowałem już sam. Do głowy by mi wtedy nie przyszło, że po wielu latach zacznę prawie codziennie współpracować z JKM, a z czasem zastąpię go na stanowisku prezesa. Te 20 lat to połowa mojego życia. Czy było warto się zaangażować? Oczywiście!
Jeśli cenisz wolność, własność i sprawiedliwość, marzysz o silnej, dumnej i bogatej Polsce, chcesz nam pomóc i dołączyć do naszej drużyny, wstąp do Nowej Nadziei! Spotkasz wielu podobnie myślących ludzi, przeżyjesz sporo niezwykłych chwil. Będziesz miał szansę pomóc w tym, żeby w Polsce w końcu coś się zmieniło. Przestań liczyć na to, że może kiedyś coś się zmieni. Weź sprawy w swoje ręcę i sam to zmień!
A kto wie, może za 20 lat sam znajdziesz się w miejscu, którego teraz zupełnie się nie spodziewasz i napiszesz historię, w którą dzisiaj w życiu byś nie uwierzył!
Przerażające, jak polscy politycy, piastujący ważne funkcje, nie wiedzą w jakich ramach powinni się poruszać wypowiadając się za granicą(w Polsce zresztą często też). W ich przemówieniach nie wybrzmiewa żadna strategiczna, spójna z polską racją stanu myśl i to bez względu na to która opcja aktualnie rządzi.
Przerażające, jak polscy politycy, piastujący ważne funkcje, nie wiedzą w jakich ramach powinni się poruszać wypowiadając się za granicą(w Polsce zresztą często też). W ich przemówieniach nie wybrzmiewa żadna strategiczna, spójna z polską racją stanu myśl i to bez względu na to… https://t.co/Auh0JLGxup
Poraża ich kompletny brak znajomości prawa międzynarodowego i wagi słów jakie wypowiadają, a mogą one okazać się wiążące dla społeczności międzynarodowej w najmniej oczekiwanym i korzystnym dla nas momencie(historia zna aż nadto takich przypadków).
Polska polityka zagraniczna leży na łopatkach od wielu lat i służy- to najsmutniejsze- jako narzędzie dka małych polityków, którzy nie cofną się przed żadną głupotą na arenie międzynarodowej, aby choć tylko trochę podbić sondaże swojej partii. To ich jedyna motywacja. Trzeba to zmienić.
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
To jest jakiś cyrk! Komuch Czarzasty pojechał do Kijowa i w imieniu Polski oświadczył, że Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej. Skoro Polaków o zdanie nie pyta, to won do Rady Najwyższej Ukrainy a nie polskiego Sejmu – tam jego miejsce
Ja z kolei obiecuję, że zawsze będę działała na rzecz POLSKIEGO interesu narodowego i nigdy nie poprę akcesji Ukrainy do UE i NATO!
Pomożemy wam, żebyście w sposób jak najszybszy weszli do Unii Europejskiej. Wejdziecie do Unii Europejskiej. To jest nowina, którą przywożę w imieniu całej demokratycznej Europy. Pomożemy wam we wszystkich sprawach związanych z pozyskiwaniem środków finansowych — oświadczył w Kijowie marszałek z Lewicy, który wypowiada się już za całą Europę 🤡
Czy można bardziej wejść w cztery litery Ukrainie niż Czarzasty?
Wejście Ukrainy do UE NIE jest w interesie Polski i zrozumie to każdy kto z tych czterech liter wyjdzie i zacznie dostrzegać polską rację stanu. Niestety Czarzasty innej postawy nie zna – kiedyś służył interesom Kremla w Polsce, a dzisiaj robi u nas za sługę narodu ukraińskiego.
To jest jakiś cyrk❗ Komuch Czarzasty pojechał do Kijowa i w imieniu Polski oświadczył, że Ukraina wejdzie do Unii Europejskiej. Skoro Polaków o zdanie nie pyta, to won do Rady Najwyższej Ukrainy a nie polskiego Sejmu – tam jego miejsce❗
Wejście Ukrainy do UE oznacza dla Polski praktycznie same zagrożenia i potencjalne, ogromne straty – mamy do czynienia z państwem przesiąkniętym korupcją, rządzonym przez oligarchów i klasę polityczną, która sama blokuje antykorupcyjne dochodzenia. Ich wejście do UE w pełni otworzyłoby nasz kraj na zalew złej jakości produktów rolno-spożywczych z Ukrainy oraz ogromną, niekontrolowaną falę imigracji i zagrożeń z tym związanych. Z kolei wejście Ukrainy do NATO (co też popiera koalicja Tuska) wiązałoby się z ogromnym ryzykiem włączenia Polski w wojnę w razie kolejnej agresji rosyjskiej poprzez uruchomienie art. 5 Sojuszu.
Jeszcze jedno – marszałek dodał, że “mieliśmy z Ukrainą trudną historię.” To ciekawe określenie LUDOBÓJSTWA wielu tysięcy polskich obywateli przez ukraińskich banderowców na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, którzy bestialsko wymordowali również kobiety i dzieci. To by było na tyle jeśli chodzi o odważnego Czarzastego, który nie potrafi nazwać prawdy historycznej po imieniu i godnie reprezentować naszego Narodu. Wstyd.
Taką mamy zdziadziałą i antypolską “klasę polityczną”. Tych ludzi trzeba czym prędzej wymienić i wreszcie zacząć realizować polskie, a nie ukraińskie interesy! Polska nie zasługuje na to, by być pachołkiem obcych ośrodków! Jeśli się zgadzacie, podajcie dalej!
Aleksander Miszalski przez lata mieszał politykę z biznesem. Jego firmy hotelowe i hostele (w Polsce, Austrii i na Słowacji) zgarnęły ponad 11 mln zł pomocy publicznej w latach 2019-2022, w tym prawie 5 mln w szczycie pandemii. A on sam z mównicy sejmowej lobbował za większymi dotacjami dla turystyki, bonem turystycznym i ulgami dla spółek komandytowych (w których siedział jako wspólnik). Krytykował rząd za “nieefektywną pomoc”, ale sam z niej korzystał pełną garścią!
Aleksander Miszalski przez lata mieszał politykę z biznesem – jego firmy hotelowe i hostele (w Polsce, Austrii i na Słowacji) zgarnęły ponad 11 mln zł pomocy publicznej w latach 2019-2022, w tym prawie 5 mln w szczycie pandemii. A on sam z mównicy sejmowej lobbował za większymi… pic.twitter.com/tku4CSooZw
Przed wyborami szybko przepisał udziały na brata i żonę, ale to nie zmienia faktu, że jego sieć hosteli w Krakowie przyciąga hałaśliwych turystów (głównie Brytyjczyków na imprezowych weekendach), którzy uprzykrzają życie mieszkańcom.
Kraków zasługuje na uczciwego prezydenta, a nie na kogoś, kto traktuje mieszkańców jak starców z demencją bo czy innym jak nie takim traktowaniem jest udział w proteście przeciwko budowie hotelu na Kazimierzu.
Polska zrobiła coś, o czym wciąż mówi się zaskakująco mało: Za niespełna rok na tory wyjedzie najnowocześniejszy pociąg w historii kraju. I wbrew temu, co wielu by zakładało — nie powstał ani w Niemczech, ani we Francji, ani w Japonii. Powstał w Nowym Sączu.
Wyprodukowała go polska firma NEWAG S.A., a zamówiła PKP Intercity. Pociąg do podróży : 35 hybrydowych składów za ponad 3,36 mld zł. To pociągi, które: • pojadą tam, gdzie dziś kolej nie dojeżdża • pokonają nawet 920 km bez tankowania • otworzą dostęp do transportu dla dziesiątek wykluczonych miast • pokażą, że polski przemysł potrafi tworzyć technologie z najwyższej półki Ale najważniejszy jest wniosek. To dowód, że:
👉 Polska nie musi być tylko rynkiem zbytu 👉 Polska może być producentem technologii 👉 Polska może realnie konkurować z globalnymi graczami
Przez lata powtarzano, że „w Polsce się nie da”. Tymczasem polscy inżynierowie projektują i budują rozwiązania, które zmienią mobilność milionów ludzi.
To nie jest tylko nowy tabor. To sygnał zmiany. Polska przestaje nadrabiać zaległości. Polska zaczyna tworzyć własne standardy. I dokładnie w tę stronę powinniśmy iść jako gospodarka
– Marszałek Czarzasty pojechał na Ukrainę, żeby zadeklarować, że Polska chce jak najszybszego wstąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej i zrobimy wszystko co będziemy mogli, żeby w tym im pomóc. Tylko jaką my mamy w tym korzyść? Gdzie tu jest nasz interes?
Przecież jeżeli Ukraina przyłączy się do Unii Europejskiej, to Polska na tym najbardziej straci.
Brukselsko-moskiewski pachołek Czarzasty bardziej dba o interes Ukrainy, niż Polski! pic.twitter.com/lb2ihqOheD
Pieniądze z Brukseli zamiast do Polski będą jechały do dużo biedniejszej Ukrainy, gdzie miejscowi oligarchowie będą je kraść. Będziemy narażeni na konkurencję z ukraińskim rolnictwem należących do wielkich korporacji, czyli do oligarchów. Będziemy narażeni na konkurencję z ukraińskimi firmami transportowymi, na ten cały przemysł, bo przecież zniknie granica z Ukrainą.
Ci wszyscy przestępcy będą mogli bez żadnego problemu przyjechać do Polski i nic nie będziemy w stanie zrobić. Nie mamy żadnego interesu w tym, żeby Ukraina była w Unii Europejskiej.
Jeżeli nawet kiedyś teoretycznie byśmy się na to zgodzili, to tę zgodę trzeba bardzo drogo sprzedać!
Tymczasem niestety polskie władze chcą to oddać zupełnie za darmo, bo zupełnie nie myślą o polskim interesie!
To jest jakieś takie typowe dla tych ludzi. Taki Czarzasty, kiedy wstąpił do PZPR-u, czyli do Płatnych Zdrajców Pachołków Rosji, był pachołkiem moskiewskim! Teraz czasy się zmieniły, to postanowił być pachołkiem brukselskim i nie myśli co zrobić, żeby to było zgodne z polskim interesem narodowym.
Marcin Sypniewski – poseł do Parlamentu Europejskiego
Dość wysyłania naszych pieniędzy na Ukrainę!
Mamy kolejny skandal korupcyjny, w który zamieszany jest minister energetyki Herman Hałuszczenko.
NABU oraz SAP ujawniły szeroko zakrojoną aferę korupcyjną w ukraińskim sektorze energetycznym. Z ustaleń śledztwa wynika, że osoby w nią zaangażowane pobierały od firm współpracujących z państwowym operatorem elektrowni Enerhoatom łapówki sięgające 10–15 proc. wartości zawieranych umów. Pieniądze pochodzące z tego procederu miały być następnie „prane” za pośrednictwem zaplecza finansowego w centrum Kijów, przez które według ustaleń przepłynęło ponad 100 mln dolarów.
To jest to samo NABU, które Wołodymyr Zełenski próbował sobie podporządkować podpisując ustawę ograniczającą niezależność instytucji antykorupcyjnych, co wywołało presję społeczną i protesty, po których musiał się z tych rozwiązań wycofywać.
Jak w ogóle można próbować odbierać autonomię organom powołanym do ścigania nadużyć i pilnowania publicznych pieniędzy?!
Jak widać na Ukrainie nic się nie zmienia i ogromna korupcja jest na porządku dziennym, jedynie szkoda w tym zwykłych ludzi, którzy są rozkradani z ich własnych pieniędzy.
Warszawa pod rządami Trzaskowkiego to miasto słupków i zwężeń!
Jak słusznie zwraca uwagę Piotr Czak-Żukowski zamiast przejezdnych ulic, miejsc parkingowych i realnych ułatwień dla kierowców mamy zwężenia, słupki i korki. Każdy centymetr przestrzeni, gdzie w sytuacji awaryjnej mógłby zjechać samochód, jest dziś ogrodzony barierkami. Wszystko to w imię lewicowej ideologii walki z kierowcami.
Efektem tego karetki, straż pożarna i inne służby ratunkowe grzęzną na wąskich ulicach bez możliwości ominięcia stojących aut. W sytuacji zagrożenia życia liczy się każda sekunda, ale widać dla ratusza ważniejsze są słupki niż ludzie.
🟥 Warszawa pod rządami Trzaskowkiego to miasto słupków i zwężeń!
Jak słusznie zwraca uwagę @PtrCzakZukowski zamiast przejezdnych ulic, miejsc parkingowych i realnych ułatwień dla kierowców mamy zwężenia, słupki i korki. Każdy centymetr przestrzeni, gdzie w sytuacji awaryjnej… pic.twitter.com/DXhX2LVpVb
Miasto powinno być funkcjonalne i bezpieczne. Tymczasem Warszawa staje się poligonem lewicowych eksperymentów urbanistycznych, za które płacimy my mieszkańcy.
Czas skończyć z polityką blokowania ulic i zacząć myśleć o realnych potrzebach warszawiaków! To nie jest spór o ideologię transportu. To kwestia zdrowego rozsądku. Karetka powinna mieć drożną drogę do pacjenta, a mieszkańcy realną możliwość szybkiego dojazdu i zaparkowania w centrum bez absurdalnego krążenia w kółko.
Stanisław Tyszka – poseł do Parlamentu Europejskiego, współprzewodniczący grupy Europa Suwerennych Narodów
Oto jakie przywileje w niej zostają:
🔥 800+ dla Ukraińców — zostaje. „Ograniczono” je tak, że wystarczy wracać do Polski co 30 dni i można żądać wyrównania za nieobecność. 300+, „aktywny rodzic”, świadczenia rodzinne — wszystko zostaje.
🔥 Ukraińcy dalej pracują bez zezwolenia na pracę. Muszą tylko powiadomić urząd pracy. To całe „wygaszanie”.
🔥 Ochrona tymczasowa przedłużona do marca 2027. PESEL, mObywatel, karty pobytu, Niebieska Karta UE — pełen pakiet. Brakuje tylko obywatelstwa.
🔥 Polska będzie finansować infrastrukturę telekomunikacyjną (Starlinki) na Ukrainie. Z naszych podatków. Teoretycznie „dla bezpieczeństwa RP” — w praktyce wiemy, jak to działa.
🔥 Bezpłatna opieka zdrowotna dla ukraińskich dzieci i ciężarnych — zostaje. W tym samym czasie w Polsce likwiduje się porodówki.
To nie jest wygaszanie pomocy. To jej betonowanie w prawie.
Marcin Sypniewski: Mamy kolejny skandal korupcyjny, w który zamieszany jest minister energetyki Herman Hałuszczenko.
NABU oraz SAP ujawniły szeroko zakrojoną aferę korupcyjną w ukraińskim sektorze energetycznym. Z ustaleń śledztwa wynika, że osoby w nią zaangażowane pobierały od firm współpracujących z państwowym operatorem elektrowni Enerhoatom łapówki sięgające 10–15 proc. wartości zawieranych umów. Pieniądze pochodzące z tego procederu miały być następnie „prane” za pośrednictwem zaplecza finansowego w centrum Kijów, przez które według ustaleń przepłynęło ponad 100 mln dolarów.
To jest to samo NABU, które Wołodymyr Zełenski próbował sobie podporządkować podpisując ustawę ograniczającą niezależność instytucji antykorupcyjnych, co wywołało presję społeczną i protesty, po których musiał się z tych rozwiązań wycofywać.
Jak w ogóle można próbować odbierać autonomię organom powołanym do ścigania nadużyć i pilnowania publicznych pieniędzy?!
Przypadkiem trafiłem na swój post z 2021. Zestarzała się ta grafika nienajgorzej bowiem historia zatoczyła koło. Chwilę pobyli w PL2050 i wracają do Platformy.
Przypadkiem trafiłem na swój post z 2021. Zestarzała się ta grafika nienajgorzej bowiem historia zatoczyła koło. Chwilę pobyli w PL2050 i wracają do PlatfOrmy. pic.twitter.com/LwhBwlrs0y
Konrad Berkowicz – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Aleksander Miszalski rządzi tak źle Krakowem, że nawet wydawanie milionów i zadłużanie miasta – by stwarzać pozory, że coś idzie w dobrym kierunku – nic nie daje. Nawet prezydent Majchrowski, którego byłem ostrym krytykiem, przez 22 lata sprawowania urzędu nie doprowadził do takiego buntu mieszkańców Krakowa, jak prezydent Miszalski w niespełna 2 lata. Wyrazistym przejawem tego jest właśnie maksymalnie szeroki, ponadpartyjny i ponadideologiczny front sprzeciwu wobec obecnej prezydentury.
Aleksander Miszalski rządzi tak źle Krakowem, że nawet wydawanie milionów i zadłużanie miasta – by stwarzać pozory, że coś idzie w dobrym kierunku – nic nie daje. Nawet prezydent Majchrowski, którego byłem ostrym krytykiem, przez 22 lata sprawowania urzędu nie doprowadził do… pic.twitter.com/gqpbcLcUaT
Przypominam, że Aleksander Miszalski to poseł dwóch kadencji, o którym do ostatnich wyborów prezydenckich nikt nie słyszał. Jako poseł z Krakowa nie wiedziałem nawet o jego istnieniu. Według opinii wielu “człowiek znikąd” wydał wielokrotnie więcej pieniędzy na kampanię, niż pozwala na to prawo wyborcze. Nie wiem skąd miały pochodzić te miliony, ale nagle pojawił się na każdym niemal słupie w Krakowie. A potem rozwinął na nich bezprecedensową kampanię hejtu i oszczerstw wymierzoną w kontrkandydatów.
Krótko mówiąc: obecny prezydent Krakowa to marketingowa wydmuszka, która zdobyła władzę w ramach modelu biznesowego. Motywacji do czynienia Krakowa lepszym nie ma, do zatrudniania kolesi i rozdawania milionów w premiach – jest wręcz programowo. To był skok na kasę miasta. Po stronie Miszalskiego stoją wielkie pieniądze miejskie i wyśrubowane warunki frekwencyjne referendum. Po naszej stronie stoi prawda.
Klaudia Domagała – prezes Fundacji Kobiety Wolności i Niepodległości
Chodzi o MILIONY ZŁOTYCH, które miały bez realnej kontroli wypływać przez zewnętrzne podmioty z miejskich spółek. W tle także podejrzenia dotyczące wpływu na rozstrzygnięcia przetargów oraz wątek byłego pracownika, który złożył zawiadomienie do organów ścigania. Przypomnijmy, że sama Prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska, już w 2018 roku została prawomocnie skazana za poświadczenie nieprawdy. Teraz sprawa dotyczy funkcjonowania miejskich instytucji i pieniędzy publicznych.
Łódź objęta prokuratorskim śledztwem! Chodzi o MILIONY ZŁOTYCH, które miały bez realnej kontroli wypływać przez zewnętrzne podmioty z miejskich spółek. W tle także podejrzenia dotyczące wpływu na rozstrzygnięcia przetargów oraz wątek byłego pracownika, który złożył zawiadomienie… pic.twitter.com/KV2R4nARfJ
O co dokładnie chodzi? Postępowanie prowadzone jest w związku z działalnością Łódzkiej Organizacji Turystycznej oraz finansowaniem wydarzenia Łódź Summer Festival. Z informacji podawanych przez media wynika, że śledczy analizują mechanizm przekazywania środków z miejskich spółek do ŁOT w formie składek, a następnie sposób ich wydatkowania na organizację imprez i działania promocyjne. W grę mają wchodzić wielomilionowe kwoty, w tym ponad 5 mln zł pochodzących bezpośrednio ze spółek miejskich.
Kluczowy problem dotyczy konstrukcji prawnej. Łódzka Organizacja Turystyczna jest stowarzyszeniem, a więc nie podlega dokładnie tym samym zasadom co jednostki sektora finansów publicznych. W praktyce oznacza to inny tryb zawierania umów i mniejszy poziom bezpośredniej kontroli ze strony rady miejskiej. Prokuratura ma ustalić, czy taki model nie został wykorzystany do obejścia przepisów o zamówieniach publicznych oraz czy nie doszło do nieprawidłowości przy konkretnych postępowaniach przetargowych, w tym dotyczących powierzchni reklamowych i organizacji dużych wydarzeń.
W 2025 roku, jak podają łódzkie media, składki przekazane do Łódzkiej Organizacji Turystycznej wyniosły łącznie ponad 10,4 miliona złotych. Środki pochodziły z budżetu miasta oraz z miejskich spółek, w tym: – Miasto Łódź – ponad 5 300 000 zł – Aquapark Fala Łódź – ok. 3 000 000 zł – Holding Łódź – ok. 999 000 zł – EXPO-Łódź – ok. 497 000 zł – Miejska Arena Kultury i Sportu – ok. 490 000 zł – MPK Łódź – ok. 30 000 zł – Port Lotniczy im. W. Reymonta w Łodzi – ok. 8 400 zł – Łódzkie Centrum Filmowe – ok. 1 200 zł
To pokazuje skalę mechanizmu. Trudno nie postawić szeregu pytań. Gdy mieszkańcy słyszą o problemach komunikacji miejskiej, o stratach spółek, o braku realnych inwestycji w infrastrukturę i miejskie obiekty, a jednocześnie widzą wielomilionowe transfery na promocję i wydarzenia wizerunkowe, pojawia się wątpliwość, czy władze miasta nie traktują marketingu jako ważniejszego od stabilnych fundamentów finansowych. Zwłaszcza że działania promocyjne w naturalny sposób budują wizerunek rządzących. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy ich pieniądze służą trwałemu rozwojowi miasta, czy przede wszystkim bieżącej promocji i politycznemu PR.
W przestrzeni publicznej pojawił się również wątek możliwego wpływu na wynik przetargu oraz udaremniania lub utrudniania postępowań. Na obecnym etapie mówimy jednak o śledztwie i czynnościach wyjaśniających, a nie o postawionych zarzutach czy przesądzonej odpowiedzialności konkretnych osób.
Jeżeli w toku postępowania potwierdziłyby się poważne naruszenia, w grę mogą wchodzić przepisy dotyczące przestępstw przetargowych, zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności, a w przypadku nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego nawet do 3 lat, a przy działaniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej do 10 lat. Niezależnie od odpowiedzialności karnej możliwa jest także odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, obejmująca kary finansowe oraz zakaz pełnienia określonych funkcji.
Najważniejsze jest jedno. Sprawa dotyczy pieniędzy mieszkańców. Dlatego powinna zostać wyjaśniona w sposób pełny i transparentny. W państwie prawa o winie decyduje sąd, ale obowiązkiem władz samorządowych jest zapewnienie takich standardów zarządzania, które nie będą rodziły podejrzeń i nie będą wymagały interwencji prokuratury. To już teraz władzom Łodzi się nie udało, a zamiast wyjaśnień znowu władze Łodzi zniknęły i unikają wypowiedzi.
Skomentuj