Klaudia Domagała – prezes Fundacji Kobiety Wolności i Niepodległości
Chodzi o MILIONY ZŁOTYCH, które miały bez realnej kontroli wypływać przez zewnętrzne podmioty z miejskich spółek. W tle także podejrzenia dotyczące wpływu na rozstrzygnięcia przetargów oraz wątek byłego pracownika, który złożył zawiadomienie do organów ścigania. Przypomnijmy, że sama Prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska, już w 2018 roku została prawomocnie skazana za poświadczenie nieprawdy. Teraz sprawa dotyczy funkcjonowania miejskich instytucji i pieniędzy publicznych.
O co dokładnie chodzi? Postępowanie prowadzone jest w związku z działalnością Łódzkiej Organizacji Turystycznej oraz finansowaniem wydarzenia Łódź Summer Festival. Z informacji podawanych przez media wynika, że śledczy analizują mechanizm przekazywania środków z miejskich spółek do ŁOT w formie składek, a następnie sposób ich wydatkowania na organizację imprez i działania promocyjne. W grę mają wchodzić wielomilionowe kwoty, w tym ponad 5 mln zł pochodzących bezpośrednio ze spółek miejskich.
Kluczowy problem dotyczy konstrukcji prawnej. Łódzka Organizacja Turystyczna jest stowarzyszeniem, a więc nie podlega dokładnie tym samym zasadom co jednostki sektora finansów publicznych. W praktyce oznacza to inny tryb zawierania umów i mniejszy poziom bezpośredniej kontroli ze strony rady miejskiej. Prokuratura ma ustalić, czy taki model nie został wykorzystany do obejścia przepisów o zamówieniach publicznych oraz czy nie doszło do nieprawidłowości przy konkretnych postępowaniach przetargowych, w tym dotyczących powierzchni reklamowych i organizacji dużych wydarzeń.
W 2025 roku, jak podają łódzkie media, składki przekazane do Łódzkiej Organizacji Turystycznej wyniosły łącznie ponad 10,4 miliona złotych. Środki pochodziły z budżetu miasta oraz z miejskich spółek, w tym:
– Miasto Łódź – ponad 5 300 000 zł
– Aquapark Fala Łódź – ok. 3 000 000 zł
– Holding Łódź – ok. 999 000 zł
– EXPO-Łódź – ok. 497 000 zł
– Miejska Arena Kultury i Sportu – ok. 490 000 zł
– MPK Łódź – ok. 30 000 zł
– Port Lotniczy im. W. Reymonta w Łodzi – ok. 8 400 zł
– Łódzkie Centrum Filmowe – ok. 1 200 zł
To pokazuje skalę mechanizmu. Trudno nie postawić szeregu pytań. Gdy mieszkańcy słyszą o problemach komunikacji miejskiej, o stratach spółek, o braku realnych inwestycji w infrastrukturę i miejskie obiekty, a jednocześnie widzą wielomilionowe transfery na promocję i wydarzenia wizerunkowe, pojawia się wątpliwość, czy władze miasta nie traktują marketingu jako ważniejszego od stabilnych fundamentów finansowych. Zwłaszcza że działania promocyjne w naturalny sposób budują wizerunek rządzących. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, czy ich pieniądze służą trwałemu rozwojowi miasta, czy przede wszystkim bieżącej promocji i politycznemu PR.
W przestrzeni publicznej pojawił się również wątek możliwego wpływu na wynik przetargu oraz udaremniania lub utrudniania postępowań. Na obecnym etapie mówimy jednak o śledztwie i czynnościach wyjaśniających, a nie o postawionych zarzutach czy przesądzonej odpowiedzialności konkretnych osób.
Jeżeli w toku postępowania potwierdziłyby się poważne naruszenia, w grę mogą wchodzić przepisy dotyczące przestępstw przetargowych, zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności, a w przypadku nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego nawet do 3 lat, a przy działaniu w celu osiągnięcia korzyści majątkowej do 10 lat. Niezależnie od odpowiedzialności karnej możliwa jest także odpowiedzialność za naruszenie dyscypliny finansów publicznych, obejmująca kary finansowe oraz zakaz pełnienia określonych funkcji.
Najważniejsze jest jedno. Sprawa dotyczy pieniędzy mieszkańców. Dlatego powinna zostać wyjaśniona w sposób pełny i transparentny. W państwie prawa o winie decyduje sąd, ale obowiązkiem władz samorządowych jest zapewnienie takich standardów zarządzania, które nie będą rodziły podejrzeń i nie będą wymagały interwencji prokuratury. To już teraz władzom Łodzi się nie udało, a zamiast wyjaśnień znowu władze Łodzi zniknęły i unikają wypowiedzi.
RozwińZwiń komentarze (1)