Piotr Bartosz – krakowski działacz Konfederacji
66 lat temu, 27 kwietnia 1960 roku, w Nowej Hucie, tym socjalistycznym „mieście bez Boga” rozegrała się jedna z najpiękniejszych kart polskiej historii. Mieszkańcy, przede wszystkim odważne kobiety i robotnicy z huty, stanęli murem w obronie Krzyża. Nie pozwolili, by komunistyczna władza wyrwała z ich serc i z tej ziemi znak, który był jest fundamentem naszej tożsamości. W 66. rocznicę tamtych wydarzeń, zgromadzilismy się, by oddać hołd ich odwadze, wierności i niezłomności.
Przypomnę słowa, które genialnie ujmują sens tego, o co walczono wtedy i o co walczymy nadal. Roman Dmowski napisał:
„Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.”
Dokładnie to próbowali zrobić komuniści w Nowej Hucie. Chcieli zbudować nowe, „postępowe” miasto bez kościoła, bez krzyża, bez Boga. Miejsce, w którym Polak miałby być tylko „człowiekiem radzieckim” nowej ery. Postawili krzyż w 1957 roku jako znak nadziei na budowę świątyni. Gdy władza postanowiła go usunąć i postawić tam szkołę, ludzie powiedzieli: „Nie!”. Bronili nie kawałka drewna, lecz samej duszy Polski. Bronili prawa do tego, by być Polakami w pełni z wiarą, historią i tradycją.
66 lat temu, 27 kwietnia 1960 roku, w Nowej Hucie, tym socjalistycznym „mieście bez Boga” rozegrała się jedna z najpiękniejszych kart polskiej historii. Mieszkańcy, przede wszystkim odważne kobiety i robotnicy z huty, stanęli murem w obronie Krzyża. Nie pozwolili, by… pic.twitter.com/AtXvabaARi
— Piotr Bartosz (@piotr_bartosz) April 27, 2026
Tamten opór nie był tylko lokalnym incydentem. To był akt wielkiego świadectwa dla całej zniewolonej Polski. Kobiety Nowej Huty, robotnicy, całe rodziny – stanęli przeciwko milicji, ZOMO, gazowi łzawiącemu i pałkom. Śpiewali pieśni religijne i patriotyczne. Budowali barykady z ławek. Ukrywali rannych. Ryzykowali pracę, wolność, życie. Pokazali, że nawet w sercu komunistycznego eksperymentu polskość i wiara są niezniszczalne
Skomentuj