Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu, skomentował tłita reportera Superwizjera TVN o tym jak się robi wały na grubą kasę na elektrośmieciach.
Wspaniała historia mafijno-aferalna, jest w niej wszystko: stworzony pod pretekstem ekologicznym system rozdawania setek milionów złotych, którego nikt efektywnie nie kontroluje, rozkradający te pieniądze i fałszujący kwity przedsiębiorcy i działacze sportowi, przestępczość śmieciowa, funkcjonariusze służb przechodzący do pracy dla przestępców których mieli zwalczać, parasol ochronny polityków i samorządowców oraz bierność kolejnych rządów PO i PiS w sprawie tych przekrętów, a nawet przedświąteczna konferencja w Sejmie z udziałem bohaterów tej historii. Aż trudno uwierzyć.
Wspaniała historia mafijno-aferalna, jest w niej wszystko: stworzony pod pretekstem ekologicznym system rozdawania setek milionów złotych, którego nikt efektywnie nie kontroluje, rozkradający te pieniądze i fałszujący kwity przedsiębiorcy i działacze sportowi, przestępczość… https://t.co/d5UqevxA67
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) January 2, 2026
Systemowy wniosek który należy wyciągnąć dla konstruowania programów publicznych: tam gdzie państwo chce osiągnąć jakieś szczytne cele (np. recykling) poprzez subsydia tam zawsze będą próby ich rozkradania. Bez odpowiednich nakładów dodatkowych na kontrolę, bez efektywnych służb policyjnych zadaniowanych na dany kierunek, działających szybko i sprawiedliwie prokuratury i sądownictwa, procedur transparentnościowych i antykorupcyjnych oraz zamierzonej prostoty programów — bez tego wszystkiego można wydać publiczne pieniądze i nic nie osiągnąć poza wzmocnieniem kapitałowym przestępców i największych cwaniaków, którzy monitorują uruchamianie takich programów.
Polscy politycy nagminne uruchamiają jakieś bombastyczne programy w ogóle bez myślenia co będzie w drugim i trzecim kroku, bo często niestety są zwyczajnie głupi i pozbawieni zdolności przewidywania negatywnych scenariuszy albo zainteresowani tylko tym by daną sprawę mieć z głowy. Pretekst ekologiczny czy obowiązek unijny okazują się wystarczające by miliardy popłynęły w tym czy innym kierunku, a dwie dekady tresowania polskiej klasy politycznej i administracji pod *szybkie* wydawanie funduszy (tak żeby kwity się zgadzały) przyniosły takie właśnie rezultaty.
Skomentuj