Przy noweli ustawy o PIP powstało 360 nowych etatów dla urzędników. Zajrzyjmy do OSR ( Ocena Skutków Regulacji) ustawy o dopłatach do ZUS dla artystów.
➡️ 29 nowych etatów w przekształconym Centrum Edukacji Artystycznej / nowej Instytucji obsługującej system artystów: 4,4 mln zł rocznie ➡️ 11 nowych etatów w MKiDN: 1,93 mln zł rocznie ➡️ Budynek, najem, media, administracja: 3 mln zł rocznie ➡️ Badania i monitoring rynku artystów: 0,5 mln zł rocznie ➡️ Rada i Komisja opiniująca: 2,5 mln zł rocznie ➡️ ZUS, obsługa systemu: 4,8–6,7 mln zł rocznie + koszty IT na starcie ➡️ Dopłaty dla artystów: 238–336 mln zł rocznie ➡️ Jednorazowy koszt uruchomienia: 4,76 mln zł
Podsumowanie: 🔴 ok. 40 nowych etatów urzędniczych 🔴 ok. 17–19 mln zł rocznych kosztów administracyjnych, bez samych dopłat 🔴 ok. 322 mln zł rocznie: koszt systemu na początku 🔴 ok. 427 mln zł rocznie: koszt systemu pod koniec okresu OSR
Łączny koszt przez 10 lat około 3,8–3,9 mld zł
Wszystko z budżetu państwa, czyli z pieniędzy podatników.
Przy noweli ustawy o PIP powstało 360 nowych etatów dla urzędników. Zajrzyjmy do OSR ( Ocena Skutków Regulacji) ustawy o dopłatach do ZUS dla artystów.
-29 nowych etatów w przekształconym Centrum Edukacji Artystycznej / nowej Instytucji obsługującej system artystów: 4,4 mln zł… pic.twitter.com/hoX4XuWQqD
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
Zapłacimy więcej za sprzęt elektroniczny, bo minister kultury Cienkowska właśnie nałożyła opłatę reprograficzną na smartfony, tablety, komputery i laptopy! Taki prezent od rządu z okazji majówki
“Mamy to!” ogłosiła minister Cienkowska i faktycznie będą to mieć – setki milionów złotych z naszych kieszeni tylko po to, by artyści mieli dopłaty. Jaś Kapela i inne tego typu persony, którym nasz resort kultury lubi dawać miliony, z pewnością są zachwyceni. A odczują to szczególnie mniej zamożni obywatele, na których producenci przerzucą tę opłatę podnosząc ceny elektroniki. Jak zwykle z tą władzą na końcu najbardziej obrywają zwykli ludzie.
Nagłośnijmy to❗ Zapłacimy więcej za sprzęt elektroniczny, bo minister kultury Cienkowska właśnie nałożyła opłatę reprograficzną na smartfony, tablety, komputery i laptopy❗ Taki prezent od rządu z okazji majówki 😡
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) May 1, 2026
Oczywiście podpisanie takiego rozporządzenia tuż przed rozpoczęciem majówki nie jest przypadkowe – chcą, żeby jak najmniej osób o tym usłyszało i wszystko rozeszło się po kościach, dlatego proszę o rozpowszechnianie!
Lata mijają a rządy Tuska nigdy się nie zmieniają – ochrona zdrowia może się walić, reform może nie być żadnych, ale na kolejne podwyżki podatków zawsze znajdzie się czas! Najbardziej beznadziejna władza w historii III RP.
Bartłomiej Pejo: Minister Cienkowska wprowadza opłatę reprograficzną na smartfony, laptopy i tablety. W praktyce? Wyższe ceny sprzętu dla wszystkich, szczególnie dla tych, którzy liczą każdy grosz.
“Mamy to!” chwali się minister. Tak, mają. Setki milionów złotych wyciągniętych z kieszeni obywateli, żeby finansować wybrane środowiska artystyczne. Jaś Kapela i jemu podobni mogą być spokojni o swoje „stypendia”.
A zwykli ludzie? Zapłacą więcej za podstawowy sprzęt do pracy, nauki i codziennego życia.
Nieprzypadkowo takie decyzje zapadają tuż przed majówką, żeby przeszły po cichu. Dlatego trzeba o tym mówić głośno.
Lata mijają, a rządy Donald Tuska pozostają takie same, brak realnych reform, za to nowe obciążenia pojawiają się zawsze na czas.
Kolejny „sukces” tej władzy: zwykli podatnicy składają się na cudze przywileje.
Podatek katastralny od trzeciego mieszkania? To będziecie mieć od pierwszego! Lewica chce podatku od wartości mieszkania. Ma dotyczyć każdego!
Posłowie Lewicy złożyli 20 marca 2026 roku projekt ustawy, która od 2027 roku zmienia podstawę podatku od nieruchomości mieszkalnych. Dziś płacisz od metrażu – grosze. Od 2027 roku płacisz od wartości mieszkania.
Mechanizm jest prosty i dlatego niebezpieczny. W pierwszym roku stawka wynosi 0,02 procent wartości – dla jednego lub dwóch mieszkań. Brzmi niewinnie. Ale projekt wprost przewiduje, że stawka dla trzeciego i kolejnych mieszkań wynosi już 0,5 procent – i rośnie o 0,1 punktu procentowego każdego roku, aż do 1,5 procent. Raz wprowadzony mechanizm procentowy można podnosić w nieskończoność, bez żadnej naturalnej granicy. Dziś 0,02. Jutro – ile zechce kolejny rząd.
Chcieliście podatek katastralny od trzeciego mieszkania? To będziecie mieć od pierwszego!
Lewica chce podatku od wartości mieszkania. Ma dotyczyć każdego!
Posłowie Lewicy złożyli 20 marca 2026 roku projekt ustawy, która od 2027 roku zmienia podstawę podatku od nieruchomości… pic.twitter.com/gOmAKxzINl
Ale jest jeszcze ważniejsze pytanie: kto będzie wyceniał twoje mieszkanie?
Autorzy projektu sami przyznają, że katastru – czyli urzędowego rejestru wartości nieruchomości – w Polsce nie ma. Zamiast niego proponują dwa wskaźniki: dane z Portalu Danych o Obrocie Mieszkaniami (który zacznie działać dopiero od czerwca 2027 roku) albo wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia określany przez wojewodę (czyli rząd!).
Urzędnik wyznaczony przez rząd będzie decydował, ile warte jest twoje mieszkanie. Od tej wyceny zależy twój podatek. Nie masz wpływu na wycenę.
A to dopiero początek. Projekt wprost mówi, że docelowo podstawą ma być “wartość katastralna według cen rynkowych”. Czyli pełny podatek katastralny – wprowadzony tylnym wejściem, małymi krokami, zaczynając od stawki, która nie boli.
Lewica nazywa to “ograniczeniem spekulacji mieszkaniowej”. Prawdziwa nazwa jest inna: zamach na prawo własności przeprowadzony w rękawiczkach. Najpierw niski próg. Potem wyższa stawka. Potem wartość katastralna. Potem – co następne?
Konfederacja sprzeciwia się podatkowi katastralnemu w jakiejkolwiek formie. Twoje mieszkanie to twoja własność – nie źródło dochodów dla państwa.
Organy skarbowe naruszają zasady opodatkowania marynarzy w świetle umów o unikaniu podwójnego opodatkowanie.
Na konferencji prasowej w Sejmie wystąpili posłowie Krzysztof Szymański i Ryszard Wilk oraz przedstawiciel Stowarzyszenia Specjalistów Branży Morskiej Maciej Konopiński.
Krzysztof Szymański ocenił, że w Polsce można być ukaranym za to, że państwo nie potrafi stosować własnego prawa – marynarze karani są za chaos w administracji i tworzenie własnych reguł przez organy podatkowe, które stosują własne definicje transportu międzynarodowego, odmawiają prawa do ulgi abolicyjnej i wytaczają postępowania karno-skarbowe w sprawach, gdzie dochodzi do sporu interpretacyjnego.
„Państwo przerzuca na obywatela konsekwencje własnej niekompetencji” – powiedział Szymański, powołując się na niejednolite przykłady stosowania prawa.
Maciej Konopiński, marynarz z 15-letnim doświadczeniem oraz przedstawiciel Stowarzyszenia Specjalistów Branży Morskiej, zwrócił uwagę, że problem dotyczy około 70 tysięcy aktywnych zawodowo marynarzy i oficerów. Wyjaśnił, że specyfika zawodu marynarza, który pracuje w ciągu roku w wielu państwach, wymaga stosowania ulgi abolicyjnej w celu uniknięcia podwójnego opodatkowania. Zaznaczył, że polskie urzędy skarbowe odmawiają stosowania tego prawa, a problem nasilił się w ostatnich miesiącach.
Konopiński podkreślił, że urzędy przepisom polskim i międzynarodowym oraz wbrew wyrokowi NSA wydanemu w rozszerzonym składzie wymagają zaświadczeń udowadniających opodatkowanie marynarza w zagranicznych firmach.
Konopiński podkreślił również problem związany z kwestionowaniem przez urzędy międzynarodowej definicji transportu międzynarodowego, przez co wiele specjalistycznych statków, na których pracują polscy marynarze nie jest w ogóle uznawanych za statki.
Poseł Ryszard Wilk podkreślił znaczenie blokowania podwójnego opodatkowania oraz konieczność uszanowania decyzji o zwolnieniu z podatku przez inne państwo.
„Mamy chaos interpretacyjny. Jak widzimy mamy twarde wyroki sądów, a różne decyzje urzędów. Tak nie może być. Dlatego my jako Konfederacja będziemy apelować do ministra i pracować nad tym, żeby jak najszybciej wydał bardzo jasną ścieżkę dotyczącą tego, jak urzędy skarbowe mają podchodzić do spraw marynarzy” – powiedział poseł Wilk.
Na koniec konferencji poseł Szymański podsumował „Od lat trwa gnębienie podatkowe polskich marynarzy. Ja sam, będąc wcześniej marynarzem, zderzyłem się dokładnie z tym samym, gdzie urząd skarbowy wymagał ode mnie udowodnienia zapłacenia za granicą podatku, z którego byłem zwolniony, pod groźbą opodatkowania mnie w całości razem z oprocentowaniem za poprzednie lata”.
Krzysztof Szymański przedstawił także działania Komisji Gospodarki Morskiej, która wystąpiła w tej sprawie do Ministerstwa Finansów i otrzymała oburzającą odpowiedź, w której resort przeczy sam sobie. W konsekwencji poseł Szymański jako wiceprzewodniczący Komisji Gospodarki Morskiej złożył wniosek o zwołanie specjalnego posiedzenia komisji z udziałem ministra oraz skierował dwie interpelacje – do ministra finansów i do ministra sprawiedliwości.
Konfederacja domaga się stosowania prawa przez urzędy skarbowe i rozwiązania sporów interpretacyjnych.
Po nowelizacji ustawy o podatkach lokalnych ze stycznia 2025 roku transformatory, węzły cieplne i ogrodzenia uznano za budowle, od których trzeba płacić podatek. I to nie od ich powierzchni tylko od ich wartości. Rząd dowali każdemu, byleby tylko dorobić od budżetu państwa, który znajduje się w wielkim kryzysie.
Od stycznia 2025 roku nowelizacja ustawy o podatkach lokalnych objęła 28 nowych kategorii obiektów definicją budowli. Dla właściciela dużej posesji z solidnym ogrodzeniem oznacza to skok kosztów niemający nic wspólnego z faktycznym użytkowaniem nieruchomości.
Podatek od ogrodzenia! Wchodzą nowe regulacje. Zapłacić go ma KAŻDY WŁAŚCICIEL DOMU!
Po nowelizacji ustawy o podatkach lokalnych ze stycznia 2025 roku transformatory, węzły cieplne i ogrodzenia uznano za budowle, od których trzeba płacić podatek. I to nie od ich powierzchni… pic.twitter.com/wR6CxAnA32
Przedsiębiorcy i właściciele nieruchomości zaskarżyli przepisy do wojewódzkich sądów administracyjnych. Większość dotychczasowych orzeczeń jest dla nich niekorzystna – sądy potwierdzają, że ogrodzenie to budowla. Wyroki nie są prawomocne, sprawa zmierza do Naczelnego Sądu Administracyjnego.
To kolejny przykład, że jesteśmy traktowani przez rządzących jak cytryny do wyciśnięcia. Tusk próbuje naszym kosztem załatać dziurę budżetową!
Rząd ze znacznym opóźnieniem zareagował na kryzys paliwowy. Wsparcie nie objęło jednak wszystkich kierowców.
W Sejmie RP odbyła się konferencja prasowa w tej sprawie. Głos w imieniu Konfederacji zabrali Wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak oraz dyrektor biura prasowego Konfederacji i poseł IX kadencji Michał Urbaniak.
Krzysztof Bosak rozpoczął konferencję od złożenia serdecznych życzeń w związku z nadchodzącymi Świętami Zmartwychwstania Pańskiego.
Lider Konfederacji ocenił reakcję rządu na zwyżki cen paliw jako spóźnioną i nieprecyzyjną. „Znów widzimy niepokojący trend polegający na tym, że ignorowani są ci, którzy jeżdżą skromniej. Tak jak strefy zakazu wjazdu obejmują tych, którzy mają starsze auta, skromniejsze auta, których nie stać na nowoczesne SUV-y czy elektryki i są dyskryminowani, tak samo w tym systemie interwencji na rynku paliw, który zaproponował rząd Donalda Tuska, pominięci są ci, którzy oszczędzają, np. jeżdżąc autami na gaz” – powiedział Bosak.
Wicemarszałek Bosak przytoczył dane, w świetle których Polska jest jednym z największych rynków pod względem konsumpcji gazu LPG do aut. W Polsce jest zarejestrowanych aż 2,5 mln samochodów o takim napędzie. Bosak podkreślił także, że od początku roku ceny gazu wzrosły o ponad 30%, a w samym marcu aż o 1 zł.
„Widać, że rząd Tuska raczej drenuje kieszenie Polaków, niż skupia się na tym, żeby dostarczyć ten gaz, niezależnie już w której formie i dla jakiego celu po dobrej cenie” – ocenił Bosak.
Krzysztof Bosak zaapelował o włączenie gazu LPG do uruchomionego przez rząd mechanizmu, co pozwoliłoby na znaczącą poprawę sytuacji uboższych kierowców.
Michał Urbaniak postawił tezę, że „rząd Donalda Tuska ignorował Polaków tak długo, jak tylko mógł ”. Przypomniał, że propozycje Konfederacji dotyczące obniżenia akcyzy i opłaty emisyjnej zostały odrzucone. Teraz jednak, według Urbaniaka Donald Tusk traci grunt pod nogami. „Kiedy zobaczył, że jedna z afer pedofilskich, z którą powiązana jest Koalicja Obywatelska przez ludzi w nią zaangażowanych zaczyna wymykać mu się spod kontroli, no to stwierdził, że w tym momencie już czas na nowe działania – może uda się ugasić ten pożar” – powiedział Urbaniak.
Szef biura prasowego Konfederacji podkreślił, że nie może być tak, że polski rząd przez wiele tygodni ignoruje potrzeby wielu Polaków. Zaznaczył ogromny rozmiar rynku LPG w Polsce i pilną potrzebę udzielenia pomocy użytkownikom tego paliwa.
Michał Urbaniak zaapelował do rządu, by jeszcze przed świętami zadeklarował wprowadzenie obniżki cen LPG. „Inaczej nie możemy mówić o rządzie, którzy działa na rzecz Polaków” – podsumował.
Konfederacja uważa, że pominięcie gazu LPG w mechanizmie interwencji w ceny paliw jest niesprawiedliwe i nieracjonalne.
MIchał Wawer – wiceprzewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Wczoraj cały Sejm (oprócz oczywiście jednej jedynej Konfederacji) zabrał się do rozwiązywania problemu cen paliwa w najstarszy znany ludzkości i zarazem najgłupszy znany ludzkości sposób – ustanawiając ceny maksymalne.
428 posłów rzuciło się głosować “za” cenami maksymalnymi, działając chyba w błogiej nieświadomości jednego prostego faktu. Faktu, że zadekretowanie cen urzędowych nie zmusi żadnej stacji do sprzedawania po cenie, która będzie tej stacji przynosić straty.
Wczoraj cały Sejm (oprócz oczywiście jednej jedynej Konfederacji) zabrał się do rozwiązywania problemu cen paliwa w najstarszy znany ludzkości i zarazem najgłupszy znany ludzkości sposób – ustanawiając ceny maksymalne.
Jeżeli cena maksymalna zostanie na dany dzień ustalona na poziomie, który będzie zmuszał daną stację do sprzedawania ze stratą, to sprzedaż będzie po prostu wstrzymywana. I wtedy okoliczni mieszkańcy faktycznie nie będą już mieli problemu z wysokimi cenami paliwa – za to będą mieli problem z brakiem dostępu do paliwa w ogóle.
Im bardziej rząd będzie obniżał ceny maksymalne, tym więcej stacji będzie się zamykać. A jeżeli ta sytuacja potrwa odpowiednio długo i będzie odpowiednio dotkliwa, to powróci coś, czego w Polsce dawno nie widzieliśmy (przynajmniej nie na dużą skalę) – czarny rynek paliwa i powstająca wokół niego zorganizowana przestępczość.
Gratuluję genialnego pomysłu posłom koalicji rządzącej, PiSu i Korony.
[Ważna uwaga – poniższe głosowania dotyczy WYŁĄCZNIE cen maksymalnych. Obniżki podatków dotyczyła inna ustawa, którą oczywiście poparliśmy.]
Aleksander Popko – działacz Konfederacji w Ełku, dyrektor ds. Mediów i Komunikacji Fundacji Dobry Rząd
Wiesz, gdzie trafiają Twoje pieniądze, kiedy tankujesz samochód?
Jeśli wybierasz benzynę, największą częścią ceny są koszty zakupu ropy i jej rafinacji – około 44%. A co z resztą? To przede wszystkim podatki: ➡️ akcyza – 24% ➡️ VAT – 19% ➡️ opłata paliwowa – 3% ➡️ opłata emisyjna – 1%
Same stacje paliw i dystrybutorzy zarabiają zaledwie około 8–9%. W przypadku diesla sytuacja wygląda nieco lepiej – ropa i rafinacja to około 55% ceny.
Same stacje paliw i dystrybutorzy zarabiają zaledwie około 8–9%.
W przypadku diesla sytuacja wygląda nieco lepiej – ropa i rafinacja to około 55% ceny.
Przekładając to na konkrety: tankujesz za 200 zł. Realny koszt produkcji i dystrybucji paliwa to tylko 104 zł. Aż 96 zł to podatki.
Prawie połowa tego, co płacisz przy dystrybutorze, trafia do państwa! I to jest prawdziwa cena paliwa 👇
Wiesz, gdzie trafiają Twoje pieniądze, kiedy tankujesz samochód?
Jeśli wybierasz benzynę, największą częścią ceny są koszty zakupu ropy i jej rafinacji – około 44%. A co z resztą? To przede wszystkim podatki: ➡️ akcyza – 24% ➡️ VAT – 19% ➡️ opłata paliwowa – 3% ➡️ opłata… pic.twitter.com/oc1fEt3vv3
Bartłomiej Pejo – poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Jeśli zastanawiacie się, w jaki sposób rząd próbuje ratować finanse państwa, to wraca temat abonamentu RTV. Według zapowiedzi opłatą miałoby zostać objęte każde urządzenie zdolne do odbioru sygnału. Nie tylko telewizor czy radio, ale również laptop, komputer czy smartfon.
Co to oznacza w praktyce?
Jeśli prowadzisz firmę i masz na przykład 20 laptopów dla pracowników, to przy takiej opłacie mówimy o ponad 6500 zł rocznie dodatkowych kosztów. I to niezależnie od tego, czy ktoś faktycznie ogląda na nich telewizję — wystarczy, że technicznie jest to możliwe.
Do tego pojawiają się zapowiedzi zaostrzenia kontroli w sprawie abonamentu.
Abonament RTV dla wielu osób jest dziś reliktem poprzedniego systemu. Pojawia się więc pytanie: czy powinniśmy płacić za państwową telewizję tylko dlatego, że posiadamy telefon albo komputer?
329 zł rocznie za komputer? Nowy pomysł na „łatanie” budżetu państwa.
Jeśli zastanawiacie się, w jaki sposób rząd próbuje ratować finanse państwa, to wraca temat abonamentu RTV. Według zapowiedzi opłatą miałoby zostać objęte każde urządzenie zdolne do odbioru sygnału. Nie tylko… pic.twitter.com/mlomTkbnFD
Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od dawna był nieadekwatny do realiów cenowych, a jego niski poziom generował tysiące niepotrzebnych formalności i wezwań podatkowych.
O co chodzi z podatkiem PCC? PCC to podatek płacony m.in. przy zakupach rzeczy ruchomych między osobami prywatnymi – takich jak rowery, opony, telefony, elektronika, sprzęt RTV czy narzędzia -jeżeli wartość transakcji przekroczy limit ustawowy. Przy obecnym progu 1 000 zł urzędy skarbowe żądały deklaracji PCC-3 i 2% podatku nawet za bardzo drobne, używane przedmioty. Efektem były absurdalne sytuacje, np. mężczyzna, który musiał zapłacić 30 zł podatku PCC po zakupie używanego roweru, bo jego cena minimalnie przekroczyła próg. Podniesienie limitu do 3 000 zł eliminuje większość takich przypadków.
Rząd wprowadza rozwiązanie zainicjowane wcześniej przez @KONFEDERACJA_: wyższa kwota wolna od podatku PCC: Rząd ogłosił projekt podniesienia kwoty wolnej od podatku od czynności cywilnoprawnych (PCC) z 1 000 zł do 3 000 zł. To pierwsza od ponad 20 lat aktualizacja progu, który od… pic.twitter.com/Zm9Yi8fneH
Konfederacja zainicjowała temat: projekt, konsultacje społeczne, pierwsze czytanie i reakcja rządu. Projekt zmian został pierwotnie zaproponowany w druku 1899, złożonym 15 października. Jego pierwsze czytanie odbyło się 13 lutego, a projekt przedstawiałem ja 🙂 Co istotne, każdy klub parlamentarny wyraził chęć dalszych prac nad projektem. Już 27 lutego Ministerstwo Finansów poinformowało o przygotowaniu własnego rządowego projektu, który realizuje tę samą ideę podniesienia limitu, choć w niższej wysokości (3 000 zł zamiast proponowanych przez Konfederację 5 000 zł). To jasny sygnał, że kierunek obrany przez Konfederację został podjęty przez rząd.
Mniej podatku, mniej biurokracji i mniej wezwań z powodu DAC7. Wprowadzenie wyższego progu to nie tylko oszczędność podatkowa. To także ogromna redukcja liczby wezwań i kontroli generowanych przez unijną dyrektywę DAC7, która obliguje platformy sprzedażowe (OLX, Vinted, Allegro itp.) do masowego raportowania transakcji do fiskusa. Przy tak niskim progu jak 1 000 zł system produkował tysiące niepotrzebnych zapytań do obywateli, którzy po prostu sprzedawali używane rzeczy z domu. Limit 3 000 zł znacząco ograniczy ten problem i zmniejszy zaangażowanie urzędów w sprawy, które nie mają żadnej istotnej wartości fiskalnej.
Małe partie też potrafią zmieniać prawo. Historia tego projektu pokazuje jedno: nawet mniejsze partie opozycyjne mogą realnie wpływać na proces legislacyjny i poprawiać codzienne życie Polaków. To kolejny przykład na to, że dobre, rzeczowe pomysły – jeśli są konsekwentnie forsowane – potrafią przebić się do projektów rządowych.
Piekło zamarzło! Lewica składa ustawę o likwidacji podatku dochodowego!
Chwilunia, nie otwierajcie szampana, nie dla wszystkich. Tak, czy siak, bardzo się cieszę, że Lewica dostrzega, iż za wysiłek, pracę, poświęcenie i ambicję NIE powinno się karać ludzi podatkiem.
Drogie koleżanki i koledzy z Lewicy, pójdźmy dalej, przestańmy karać tych, którzy w mniej spektakularny i medialny sposób, ale również ciężko pracują i poświęcają się na sukces, przy okazji rozwijając nasz kraj. Biorę się za pisanie projektu i liczę na Wasze poparcie !
Zróbmy to! Razem 😎
Piekło zamarzło! 🔥❄️ @__Lewica składa ustawę o likwidacji podatku dochodowego ! 🤯 Chwilunia, nie otwierajcie szampana, nie dla wszystkich. Tak, czy siak, bardzo się cieszę, że Lewica dostrzega, iż za wysiłek, pracę, poświęcenie i ambicję NIE powinno się karać ludzi podatkiem.… pic.twitter.com/LQosT19JBS
Paweł Usiądek: Będzie nowy obowiązek dla właścicieli mieszkań i domów! Rząd chce wprowadzić centralną ewidencję nieruchomości i ich użytku!
Rząd pracuje nad stworzeniem centralnej ewidencji lokali mieszkalnych, która ma objąć również sposób ich wykorzystywania przez właścicieli. Projekt pojawił się w kontekście dyskusji o wyższym opodatkowaniu niesprzedanych mieszkań deweloperskich oraz tzw. pustostanów. Zapowiedź przygotowania projektu ustawy jeszcze w tym roku złożył Tomasz Lewandowski z Ministerstwa Rozwoju i Technologii.
Nowy rejestr ma scalić już istniejące państwowe bazy danych, w tym ewidencję emisyjności budynków, zintegrowany system informacji o nieruchomościach oraz rejestry Krajowej Administracji Skarbowej. Celem jest stworzenie jednego narzędzia pozwalającego państwu na pełną wiedzę o tym, kto jest właścicielem lokalu, jaki ma on status własnościowy oraz czy jest wykorzystywany na własne potrzeby, wynajem, dzierżawę, użyczenie, czy też pozostaje pusty. Każdy lokal ma otrzymać przypisany numer, a właściciele będą zobowiązani do bieżącego składania deklaracji dotyczących sposobu użytkowania nieruchomości.
Mamy wiec do czynienia z kolejnym scentralizowanym systemem, który będzie zawierał olbrzymie ilości informacji o obywatelach i będzie prostszy do inwigilacji i sabotażu niż szereg zdecentralizowanych systemów, do których urzędnicy i tak mieli dostęp dzięki prawidłowym ścieżkom administracyjnym.
Oficjalnie ewidencja ma służyć zwiększeniu dostępności mieszkań poprzez aktywizację pustostanów. Rząd argumentuje, że dzięki dokładnym danym będzie możliwe prowadzenie polityki mieszkaniowej w sposób celowany, zamiast budowania nowych mieszkań tam, gdzie fizycznie już one istnieją, lecz pozostają niewykorzystane. Takie dane można uzyskać na podstawie analizu rynku. W rzeczywistości Centralna ewidencja może być fundamentem pod wprowadzenie nowych podatków.
Kolejnym krokiem, otwarcie rozważanym w debacie publicznej, jest wprowadzenie wyższej stawki podatku od nieruchomości dla pustych mieszkań. Aby uniknąć dodatkowego obciążenia, właściciele mieliby zostać zmuszeni do zasiedlenia lokalu, jego sprzedaży lub wynajmu, w tym poprzez społeczne agencje najmu. Choć rząd deklaruje, że wyższy podatek nie jest jeszcze przedmiotem formalnych prac legislacyjnych, sama konstrukcja ewidencji jednoznacznie wskazuje kierunek dalszych działań.
W efekcie państwo zmierza w stronę systemu, w którym prywatni właściciele mieszkań zostaną objęci obowiązkiem raportowania, stałą kontrolą administracyjną oraz potencjalną presją fiskalną. Pod hasłem walki z pustostanami budowany jest mechanizm, który może stać się narzędziem do ingerencji w prawo własności i drenowania kasy z kieszeni zwykłych ludzi. Zdecydowana większość pustostanów to nie mieszkania w centrach miast, tylko rozpadające się domy na wsi, które trudno sprzedać. To za nie Polacy zapłacą!
Stanisław Tyszka, współprzewodniczący grupy Europa Suwerennych Narodów w PE
Przedstawiam mój pomysł programowy dotyczący likwidacji opłaty cukrowej w ramach Projektu27 Sławomira Mentzena!
Opłata cukrowa, obowiązująca od 2021 r., nie spełniła deklarowanych celów prozdrowotnych i ma w istocie charakter czysto fiskalny. Zarówno analizy niezależnych think tanków, jak i kontrola Najwyższej Izby Kontroli prowadzą do jednoznacznych wniosków: instrument ten jest nieefektywny, źle zaprojektowany i nietransparentny.
1️⃣ Po pierwsze – brak efektów zdrowotnych. Mimo wprowadzenia opłaty, odsetek dorosłych Polaków z nadwagą lub otyłością wzrósł z ok. 56,6% w 2020 r. do 63% w 2024 r., a spożycie cukru per capita zwiększyło się z 41,6 kg do 46,9 kg. Spadek konsumpcji napojów słodzonych miał charakter krótkotrwały i wystąpił jedynie w pierwszym roku obowiązywania daniny; następnie sprzedaż wróciła do poziomów sprzed jej wprowadzenia. Ponadto opłata wykazuje wykazuje głęboką nielogiczność, obciążając substancje bezkaloryczne (słodziki) oraz suplementy diety i odżwyki, co ostatecznie demaskuje jej czysto fiskalny charakter.
2️⃣ Po drugie – brak przejrzystości wydatkowania środków. NIK stwierdziła, że wpływy z opłaty cukrowej w praktyce zastąpiły inne środki NFZ, zamiast stanowić dodatkowe finansowanie działań profilaktycznych i leczniczych. Nie istniał system pozwalający powiązać konkretne wydatki z pieniędzmi pochodzącymi z tej daniny, a efekty zdrowotne nie były monitorowane.
3️⃣ Po trzecie – negatywne skutki gospodarcze i społeczne. Opłata została w całości przerzucona na konsumentów w postaci wyższych cen (wzrost nawet o 20–36% w wybranych kategoriach), uderzając relatywnie silniej w gospodarstwa o niższych dochodach. Dodatkowo obciążyła producentów, w tym krajowych wytwórców napojów i soków, bez realnej poprawy zachowań zdrowotnych.
4️⃣ Wniosek: opłata cukrowa jest przykładem nieskutecznej regulacji podatkowej, która nie realizuje celów zdrowotnych, generuje koszty administracyjne i podnosi ceny. Z perspektywy racjonalnej polityki publicznej zasadnym rozwiązaniem jest jej całkowita likwidacja i zastąpienie działań fiskalnych edukacją oraz neutralnymi podatkowo zachętami prozdrowotnymi.
Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji
Poczta Polska i sądy administracyjne uznały, że nasze smartfony podlegają opłacie RTV, ponieważ są „urządzeniami technicznymi zdolnymi do natychmiastowego odbioru programu”.
Absurd? Tym większy, że coraz rzadziej oglądamy klasyczną telewizję z multipleksu, tę, która i tak jest dziś wypychana z rynku.
Nie ma jednak wątpliwości, że to po prostu kolejny skok na kasę. Polski system podatkowy nie bez powodu uznawany jest za jeden z najgorszych w Europie.
📱Podatek radiowo-telewizyjny za smartfony nadchodzi!
Poczta Polska i sądy administracyjne uznały, że nasze smartfony podlegają opłacie RTV, ponieważ są „urządzeniami technicznymi zdolnymi do natychmiastowego odbioru programu”.
Stanisław Tyszka, poseł do Parlamentu Europejskiego
Rząd Tuska chce karać podatników więzieniem nawet wtedy, gdy ich dług podatkowy już dawno się przedawnił.
Ministerstwo Finansów planuje wykreślić z Kodeksu karnego skarbowego przepis, który chronił przed karaniem po przedawnieniu się podatku. Dziś zasada jest prosta: mija 5 lat, podatek wygasa i możesz spać spokojnie. Nie musisz płacić ani podatku, ani obawiać się odpowiedzialności karnej. Rząd Tuska chce jednak, żeby można było wyciągnąć na podatników kwity sprzed dekady i ciągać ich po sądach karnych, nawet gdy ich dług już dawno się przedawnił!
Polska to podatkowe piekło, co potwierdzają twarde dane:
👉 Według International Tax Competitiveness Index nasza konkurencyjność to dno – 35. miejsce na 38 państw OECD.
👉 W rankingu Tax Complexity Index zajmujemy fatalne 64. miejsce na 71 badanych krajów. Jesteśmy światowym „liderem” skomplikowania przepisów!
Zamiast uprościć ten legislacyjny bełkot, rząd Tuska buduje maszynkę do dożywotniego gnębienia podatników. Prokuratura będzie mogła zniszczyć kogoś za błąd z czasów, gdy jego dzieci szły do komunii, a teraz idą na studia.
To polowanie na ludzi, którym państwo najpierw rzuca kłody pod nogi, a potem chce ich za wsadzać do więzienia.
Stanisław Tyszka, poseł do Parlamentu Europejskiego, członek Rady Liderów Konfederacji
Jeszcze 3 lata temu było to tylko 750 tysięcy podatników. Tymczasem kwota drugiego progu wynosi 120 tys. zł i jest na tym samym poziomie od 2022 r.
1️⃣ Co to oznacza w praktyce? Jeszcze niedawno drugi próg dotyczył tylko wąskiej grupy najlepiej opłacanych pracowników. Dziś wpada w niego co dziesiąty podatnik, w tym tysiące specjalistów, informatyków, inżynierów, a nawet nauczyciele. 2️⃣ Granica 120 tys. zł dochodu (czyli ok. 12 tys. zł brutto) stała się szklanym sufitem. Kiedy go przebijasz, państwo nagle uznaje, że stać Cię na oddawanie 32% pensji ponad limit.
3️⃣ Dlatego postuluję automatyczną waloryzację progów. Próg podatkowy musi być powiązany ze średnim wynagrodzeniem w sektorze przedsiębiorstw. Jeśli płace rosną o np. 10% to progi też powinny automatycznie rosnąć o 10%! 4️⃣ Koniec z sytuacją, w której rząd „zapomina” o aktualizacji progów, licząc na dodatkowe miliardy wyciągnięte z naszych portfeli. Potrzeba systemu, który jest uczciwy, przejrzysty i przewidywalny. Tylko automatyczny mechanizm oparty o twarde dane odsunie łapy polityków od Twojej ciężko wypracowanej pensji. Praca w Polsce musi się opłacać, a nie być polem do fiskalnego polowania!
Masowe podwyżki opłat za odpady w całej Polsce! Samorządy w całej Polsce wprowadzają znaczące podwyżki opłat za odbiór odpadów komunalnych, tłumacząc je rosnącymi kosztami energii, paliw, pracy oraz opłat za składowanie i recykling. W wielu gminach stawki wzrastają o 20–25 proc., sięgając nawet 50–53 zł miesięcznie od osoby. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to roczne koszty rzędu 2–2,5 tys. zł
Opłaty za śmieci rosną lawinowo dlatego, że państwo zbudowało niewydolny, kosztowny i przeregulowany system, w którym wszystko drożeje. Droższa energia, paliwo i praca to w dużej mierze efekt decyzji politycznych i generowanych przez nie kosztów Zielonego Ładu, ETS, inflacji napędzanej wydatkami publicznymi. Dziś samorządy tylko inkasują rachunek wystawiony przez polski rząd i Brukselę
Skomentuj