Już zdecydowali! Fotowoltaika na dachach będzie przymusowa! Ten, kto paneli nie zamontuje, w domu nie zamieszka?
Już w tym roku wejść mają pierwsze elementy zamordystycznej dyrektywy budynkowej EPBD, wśród nich obowiązkowe panele fotowoltaiczne. Do końca 2026 roku na nowych budynkach publicznych i niemieszkalnych powyżej 250 m², później na istniejących publicznych, a do 2029 roku – na wszystkich nowych mieszkalnych!
Fotowoltaika może mocno odciążyć domowy budżet, ale powinna być to suwerenna decyzja polskich rodzin, a nie urzędników z Brukseli. Nie u każdego i nie w każdej sytuacji instalacja fotowoltaiczna się opłaci. Niesie ona za sobą również ryzyka.
Oto argumenty przeciwko OBOWIĄZKOWEJ fotowoltaice: •Wysokie koszty inwestycyjne: nie każdego stać na takie instalacje. Wprowadzenie obowiązkowości inwestycji zwiększy popyt, a przez to i ceny paneli. •Zwiększenie cen nieruchomości: Każdy, kto będzie chciał kupić mieszkanie lub dom po 2029 roku będzie musiał zapłacić ekstra ze względu na zwiększone koszty inwestycyjne. To tylko podniesienie poprzeczki dla młodych ludzi. •Długi zwrot z inwestycji (lub jego brak): Jeśli gospodarstwo domowe zużywa mało energii, inwestycja może się nigdy nie zwrócić lub okres ten będzie bardzo długi, zwłaszcza w nowych systemach rozliczeń (net-billing). •Problemy z siecią elektroenergetyczną: Masowe podłączanie mikroinstalacji prowadzi do paraliżu sieci, co objawia się wyłączeniami instalacji (falowników) w słoneczne dni z powodu zbyt wysokiego napięcia. •Uzależnienie od warunków pogodowych: Fotowoltaika produkuje energię tylko w ciągu dnia, a jej wydajność drastycznie spada w dni pochmurne i zimą. •Konieczność dodatkowych inwestycji (magazyny energii): Aby obowiązkowa fotowoltaika miała sens, konieczne jest dokupienie drogich magazynów energii (baterii), co dodatkowo zwiększa koszty. •Zmiany w systemach rozliczeniowych. Już teraz np. w Holandii niektórzy właściciele fotowoltaiki dopłacają do odbioru energii spore pieniądze. W Polsce może być tak samo! •Bezpieczeństwo: Panele na dachach zwiększają ryzyko pożarowe. •Wysokie koszty utylizacji: Po zakończeniu okresu użytkowania (ok. 25-30 lat) panele staną się odpadami, a proces ich recyklingu jest kosztowny i skomplikowany. •Uzależnienie od technologii z Chin: Większość rynku paneli fotowoltaicznych mają dziś w garści Chińczycy. To oni zarobią na transformacji energetycznej.
Nikt nie powinien mówić nam, jak mamy budować i wyposażać nasze domy. Dyrektywę budynkową należy wrzucić do kosza!
Pamiętacie dyrektywę budynkową przed którą ostrzegała Konfederacja? Rządowi pozostało 100 dni na jej pełną implementację do prawa krajowego. Prace w tej sprawie trwają!
Dyrektywa EPBD to część pakietu legislacyjnego wdrażającego Europejski Zielony Ład oraz pakiet „Fit for 55”. Koszt tylko tej pojedynczej inicjatywy może wynieść nawet 2 biliony złotych, poniosą go głównie wiecznie niedofinansowane samorządy i niemal wszystkie polskie rodziny!
Co zakłada?
1. Wszystko nowe budynki od 2030 roku muszą być bezemisyjne. Dyrektywa wprowadza zakaz budowy budynków ogrzewanych paliwami kopalnymi (węgiel, gaz, olej opałowy) – od 2028 roku w ramach gmachów instytucji publicznych, a od 2030 prywatnych domów. Które samorządy stać będzie, żeby przedszkola, żłobki, szkoły i inne instytucje były bezemisyjne? Kogo będzie stać na budowę i utrzymanie domów?
2. Całkowity zakaz używania paliw kopalnych od 2040 roku! Zdecydowana większość budynków w Polsce ogrzewana jest węglem i gazem. Koszty przejścia na ,,czystą energię” będzie nie do udźwignięcia dla wielu polskich rodzin!
3. Wymóg minimalnych norm charakterystyki energetycznej dla wszystkich budynków, czyli tzw. paszporty budynkowe, które będą zawierać informacje dotyczące poprawy charakterystyki energetycznej i redukcji emisji gazów cieplarnianych. W tym celu wprowadzone zostaną klasy efektywności energetycznej budynków od A do G, aby określić tempo renowacji i przechodzenie z klasy do klasy. Budynki o najgorszej charakterystyce energetycznej zostaną w pierwszej kolejności poddane PRZYMUSOWYM remontom. W jaki sposób emeryta stać będzie na remont klimatyczny, którego koszty mogą wynieść nawet setki tysięcy złotych? Średni wiek budynków w Polsce to dalej ok. 50 lat!
4. Artykuł 10 dyrektywy wprowadza obowiązek instalowania fotowoltaiki! Do dnia 31 grudnia 2026 r. na wszystkich nowych budynkach publicznych i niemieszkalnych o powierzchni użytkowej powyżej 250 m2, w kolejnych latach na istniejących budynkach publicznych, a do dnia 31 grudnia 2029 r. – na wszystkich nowych budynkach mieszkalnych;
5. A co jeśli ktoś się na to nie zgodzi lub nie stać go na renowację własnego domu? Kary! „Skuteczne, proporcjonalne i odstraszające”. Po to właśnie wprowadza się Krajowy Plan Renowacji Budynków i pełną paszportyzację, żeby urzędnicy mogli obciążać gigantycznymi karami wszystkich właścicieli domów i innych budynków.
To jest tylko jeden z elementów Europejskiego Zielonego Ładu. Tego, który zawetować mógł premier Morawiecki; tego, którego według Rafała Trzaskowskiego już nie ma; tego nad którego wdrażaniem pracuje rząd Tuska. To jest systemowe zubożenie obywateli, to jest działanie przeciwko polskiej gospodarce; przeciwko polskim rodzinom; przeciwko emerytom i rencistom. Przeciwko tak naprawdę wszystkim!
A już wkrótce wchodzą w życie ETS2, podatki od aut spalinowych, droższa żywność…
POLACY ZAPŁACĄ 2 BILIONY ZŁOTYCH ZA BEZEMISYJNE BUDYNKI!
Pamiętacie dyrektywę budynkową przed którą ostrzegała Konfederacja? Rządowi pozostało 100 dni na jej pełną implementację do prawa krajowego. Prace w tej sprawie trwają! Dyrektywa EPBD to część pakietu legislacyjnego… pic.twitter.com/RsWoidEhl4
Dlaczego należy stanowczo przeciwstawić się podatkowi katastralnemu w każdej postaci?
Ustanowienie w Polsce podatku katastralnego bywa przedstawiane jako rozwiązanie problemu dostępności mieszkań, lecz w rzeczywistości niosłoby daleko idące skutki negatywne i poważne zagrożenia społeczne. Deklaracje, że nowa danina objęłaby wyłącznie trzecie lub kolejne mieszkanie, nie mają żadnej realnej wartości gwarancyjnej. Doświadczenie pokazuje, że państwo nie zna fiskalnego umiaru. Najpierw pojawia się ograniczony zakres i niska stawka, później rozszerzenie podstawy opodatkowania i systematyczne podnoszenie obciążeń. W efekcie ciężar podatku nie spadnie na najbogatszych, lecz na klasę średnią oraz osoby o niższych dochodach.
Podatek katastralny. Nałożą na bogatych, zapłacą biedni?
Dlaczego należy stanowczo przeciwstawić się podatkowi katastralnemu w każdej postaci?
Ustanowienie w Polsce podatku katastralnego bywa przedstawiane jako rozwiązanie problemu dostępności mieszkań, lecz w rzeczywistości… pic.twitter.com/Wi2TQZ7Wjb
Podatek katastralny oparty na wartości nieruchomości, a nie jej powierzchni, oznaczałby wielokrotny wzrost obciążeń. Właściciel mieszkania wartego 600 tys. zł przy stawce 1 proc. płaciłby 6 tys. zł rocznie, czyli 500 zł miesięcznie, zamiast obecnych kilkudziesięciu złotych rocznie. W przypadku nieruchomości o wartości 1 mln zł byłoby to ponad 800 zł miesięcznie. Koszt ten w oczywisty sposób zostałby przerzucony na najemców poprzez wzrost czynszów. Wbrew deklaracjom polityków, podatek nie obniżyłby cen mieszkań, lecz podniósł koszty życia.
Teza, że kataster uderzy w spekulantów, pomija fakt obecności na polskim rynku wielkich funduszy inwestycyjnych, które poradzą sobie z każdą daniną. Problem pojawi się natomiast u zwykłych właścicieli mieszkań, rodzin spłacających kredyty oraz osób starszych, których wartość nieruchomości nie odpowiada realnym dochodom. W skrajnym scenariuszu powszechnego katastru część ludzi zostałaby zmuszona do sprzedaży mieszkań i opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Skutkiem byłoby przyspieszenie wywłaszczeń i koncentracja własności w rękach dużego kapitału.
Podatek katastralny jest również konstrukcyjnie uciążliwy. Wymaga powszechnej taksacji nieruchomości, rozbudowy biurokracji oraz stałej ingerencji aparatu państwowego w sferę własności. Tworzy pole do arbitralnych decyzji urzędniczych i patologii związanych z wyceną. W warunkach skrajnej niestabilności prawa w Polsce nie istnieje żadna gwarancja, że stawki nie będą podnoszone, a zakres opodatkowania stopniowo rozszerzany.
Zamiast nowych danin państwo powinno dążyć do uproszczenia prawa i obniżenia podatków związanych z budową domów i mieszkań oraz dążyć do ograniczenia kosztów narzucanych przez unijne regulacje klimatyczne. Niski podatek od nieruchomości jest jednym z nielicznych elementów łagodzących wysokie ceny mieszkań i drogie kredyty. Kataster oznaczałby jedynie kolejny drenaż kieszeni Polaków i dalsze osłabienie bezpieczeństwa własności prywatnej.
Od 30 czerwca 2026 roku wejdą w życie tzw. plany ogólne, które zastąpią dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. To pozornie techniczna zmiana w prawie, która w praktyce może uniemożliwić budowę domów na wielu działkach – nawet tych, które dziś mają status budowlany.
Zgodnie z przyjętą jeszcze za rządów Mateusza Morawieckiego ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, samorządy będą mogły uzależnić możliwość budowy domu mieszkalnego od odległości działki od szkoły: maksymalnie 1500 m w mieście i aż 3000 m na terenach wiejskich. W sytuacji, gdy najbliższa szkoła znajduje się dalej, gmina będzie mogła odmówić wydania warunków zabudowy lub uniemożliwić ujęcie działki w planie miejscowym. To oznacza, że osoby posiadające działki na obrzeżach miast, w mniejszych miejscowościach lub wsiach – szczególnie tych, gdzie szkoły zostały zlikwidowane – mogą utracić prawo do postawienia na nich domu.
Zakaz budowy domu na własnej działce? Wchodzi już za rok!
Od 30 czerwca 2026 roku wejdą w życie tzw. plany ogólne, które zastąpią dotychczasowe studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. To pozornie techniczna zmiana w prawie, która w praktyce może… pic.twitter.com/rjCFuNLZIy
Choć ustawa pozostawia pewną elastyczność samorządom, wiele gmin planuje już przyjęcie wariantu najbardziej restrykcyjnego – zwłaszcza że projekt planu ogólnego ma opierać się na tzw. strefach planistycznych, nie zawsze pokrywających się z realnym układem urbanistycznym i potrzebami mieszkańców. Samorządy będą mogły dowolnie kształtować „strefy zabudowy mieszkaniowej” i „strefy uzupełniania zabudowy”, co – przy nieprzychylnym podejściu – pozwoli na masowe blokowanie inwestycji. To jednak nie wszystko.
Artykuł 13d ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wprowadzać ma tzw. bilansowanie terenów. W praktyce oznacza to, że gmina będzie mogła przeznaczyć pod zabudowę ograniczoną liczbę działek, co utrudni rozwój. Alarm podnoszą również samorządowcy. Burmistrz Głogowa Małopolskiego Tomasz Skoczylas wskazuje: Kościół w Polsce ma ponad 160 tys. hektarów. To nie tylko świątynie, ale także żłobki, DPS-y, Caritas. One też nie będą mogły powstawać. Zdaniem Skoczylasa na zmianach zyskają duże korporacje, które jako jedyne będą mieli środki i możliwości, aby działając zgodnie z prawem prowadzić inwestycje.
To kolejny przykład centralistycznego prawa, które pozornie przekazuje władzę w dół, ale w rzeczywistości prowadzi do masowej reglamentacji wolności budowlanej.
Przewodniczący Koła Poselskiego Konfederacji Grzegorz Płaczek
Przyznam szczerze – niezła patologia! Ministerstwo Rozwoju i Technologii opublikowało projekt nowego rozporządzenia dotyczącego warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki. Wszystko wskazuje na to, że dokument ten zawiera… „wrzutkę lobbingową”!!!
❌ W ponad dwustustronicowym projekcie, a konkretnie w części dotyczącej odporności pożarowej budynków, pojawiły się nowe, zaskakujące zapisy, które niemal całkowicie eliminują STYROPIAN – popularny i tańszy materiał izolacyjny – na rzecz znacznie droższej WEŁNY MINERALNEJ. Zmiany miałyby objąć budynki wielorodzinne (powyżej trzech kondygnacji) oraz budynki użyteczności publicznej.
❌ Przyznam szczerze – niezła patologia! Ministerstwo Rozwoju i Technologii opublikowało projekt nowego rozporządzenia dotyczącego warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki. Wszystko wskazuje na to, że dokument ten zawiera… „wrzutkę lobbingową”!!! ❌ W ponad… pic.twitter.com/f6jVAEEK1p
❌Na pozór niewielkie, techniczne zmiany mogą okazać się druzgocące dla polskich przedsiębiorców. Stracić może ponad 100 krajowych producentów styropianu, a zyskać… pięć globalnych koncernów z Francji, Niemiec i Danii. A warto pamiętać, że rynek ociepleń w Polsce to branża warta około 10 miliardów złotych rocznie.
❌Miała być repolonizacja gospodarki i deregulacja, a tymczasem obserwujemy niszczenie polskich firm, silne wpływy lobbingowe i groźbę wzrostu kosztów ocieplenia budynków nawet o 40% dla polskich rodzin i firm. Jak Państwu w rządzie nie jest wstyd? Ja rozumiem, że lobbing w Sejmie jest odczuwalny niemal na każdym kroku, ale… bez przesady.
Wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak krytycznie odniósł się do rządowego programu Pierwsze Klucze. Zaznaczył, że Konfederacja zawsze stała na stanowisku, że ceny mieszkań należy obniżać poprzez zwiększanie podaży, a nie poprzez dofinansowania do kredytów, które finalnie lądują w kieszeniach banków i deweloperów.
Bosak wskazał, że program jest wyjątkowo skomplikowany. „Rząd sam zdaje sobie sprawę, że ten program jest groźny” – powiedział komentując wyznaczone przez władze limity. Według lidera Konfederacji rząd chce jedynie pozorować działania w sprawie mieszkalnictwa.
Krzysztof Bosak zapowiedział twardą i merytoryczną krytykę programu po ogłoszeniu wszystkich rozwiązań. Przypomniał, że Konfederacja ostrzegała przed wzrostem cen mieszkań po wdrożeniu programu dopłat do kredytów i teraz również przed tym ostrzega. „Jesteśmy przeciwni, żeby w dalszym ciągu sztucznie windować ceny mieszkań w górę, dlaczego rząd jest taki uparty w tej kwestii?” – pytał Krzysztof Bosak. Zauważył także, że 1/3 wpłat na konto Platformy Obywatelskiej pochodzi od ludzi związanych z branżą nieruchomości. „Nie ma w tym przypadku” – zaznaczył.
Wicemarszałek nie ograniczył się do krytyki istniejącego programu. „Chcemy, by rząd realizował program redukcji kosztów budowy nowych budynków i modernizacji już istniejących” – mówił. Proponował komplet rozwiązań, takich jak likwidacja barier biurokratycznych, skrócenie terminów administracyjnych, uwolnienie terenów pod budownictwo, reforma systemu planowania przestrzennego, zmiana rozbicia kompetencji między gminę a powiat w dziedzinie wydawania pozwoleń na budowę oraz rezygnacja z unijnej polityki klimatycznej. „Albo chcemy taniego budownictwa i dostępności mieszkań dla ludzi albo chcemy wywindowania wszelkich wymagań do nieznanych w historii ludzkości poziomów i uczynimy dom czy mieszkanie dobrem luksusowym, trzeba wybierać” – podkreślał Krzysztof Bosak.
Na koniec jeszcze raz Wicemarszałek Sejmu RP podkreślił, że Konfederacja nie wierzy w przygotowywany przez rząd program, uważa, że stoją za nim wpływy deweloperów w PO i PSL.
Sławomir Mentzen: Politycy zastanawiają się co zrobić, żeby ludzi wreszcie było stać na mieszkania, po czym wprowadzają kolejne przepisy, w wyniku których ceny mieszkań idą cały czas w górę, pompują popyt i ograniczają podaż.
Proponuję ulgę mieszkaniową! Każdy, kto ma kredyt hipoteczny, będzie mógł odsetki od swojego kredytu odliczyć od swojego dochodu tak, żeby mógł płacić niższy podatek.
Bo jak dostajemy pensję na konto, a połowę oddajemy do banku, to co to jest za dochód?!
Krzysztof Szymański: Od 2026 roku zaczną obowiązywać nowe regulacje dotyczące lokalizacji budynków mieszkalnych, które mogą znacząco utrudnić realizację inwestycji zarówno w zakresie budowy domów jednorodzinnych, jak i większych osiedli.
Nowe przepisy wymagają, aby każda nieruchomość mieszkalna znajdowała się nie dalej niż 1,5 km od szkoły podstawowej w obszarach miejskich oraz maksymalnie 3 km na terenach wiejskich. Zmiany wynikają z nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym z 2023 roku, która wprowadza tzw. lokalne standardy dostępności infrastruktury publicznej. Samorządy będą mogły dostosować te zasady do własnych potrzeb, lecz nie będą miały takiego obowiązku.
⚠️👉Co ważne, nowe regulacje obejmują wszystkie budynki mieszkalne, w tym zarówno domy jednorodzinne, jak i bloki wielorodzinne. Dodatkowo przepisy określają minimalną odległość od terenów zielonych o powierzchni co najmniej 20 ha, co jeszcze bardziej może ograniczyć możliwości inwestycyjne w wielu miejscowościach. Nowe zasady mogą wpłynąć na sektor nieruchomości, zmniejszając liczbę dostępnych działek budowlanych i jednocześnie podnosząc koszty realizacji projektów mieszkaniowych.
👉Zmiany te mogą doprowadzić do sytuacji, w której deweloperzy przejmą kontrolę nad rynkiem gruntów, co jeszcze bardziej uzależni inwestorów i osoby prywatne od dużych firm budowlanych. To przykład nadmiernej ingerencji administracyjnej, która pod pretekstem „lepszego zagospodarowania przestrzennego” ogranicza prawo obywateli do swobodnego dysponowania własnym terenem i utrudnia realizację projektów mieszkaniowych. Jest to szczególnie problematyczne w dobie kryzysu demograficznego oraz rekordowych cen nieruchomości.
Rząd planuje wprowadzenie nowych przepisów, w myśl których powstaną znaczące utrudnienia w budowie budynków mieszkalnych, w tym domów jednorodzinnych na własnej działce.
Konfederacja zorganizowała w tej sprawie konferencję prasową. Głos zabrali poseł Krzysztof Szymański oraz Roman Łazarski.
Poseł Krzysztof Szymański zwrócił uwagę na temat planów ogólnych i wymogów prawnych dotyczących budowania domów mieszkalnych, które zostały przyjęte przez Sejm. „W miastach budynek mieszkalny musi znajdować się maksymalnie 1,5 km od szkoły podstawowej, natomiast na wsiach nie dalej niż 3 km” – tłumaczył.
Poseł Szymański wytknął absurdalność tych przepisów, wskazując na arbitralność przyjętych odległości, bezsensowne, w kontekście np. budujących dom seniorów, założenie wymogu istnienia szkoły w pobliżu oraz niejasność, co w sytuacji, gdy szkoła była, ale została zamknięta.
Poseł Konfederacji podkreślił, że przepisy dotyczą nie tylko domów jednorodzinnych, ale również bloków mieszkalnych.
„Wprowadzenie takich przepisów, w takim kształcie, bez wprowadzenia żadnych zmian ze strony samorządów gminnych będzie skutkować po prostu zabetonowaniem rozwoju branży nieruchomości w Polsce. Uważam, że bardzo mocno przełoży się to na spadek ilości mieszkań dostarczanych na rynek” – oceniał Szymański.
„Polityka, którą obserwujemy jest po prostu antyrodzinna, antydemograficzna” – skwitował Krzysztof Szymański.
Roman Łazarski uznał, że przepisy te mają drugie dno. „Sądzimy, że jest w tym chytry plan rządu ukryty, mianowicie żeby przerzucić ciężar budowania szkół na deweloperów. Podejrzewam, że taki tkwi z tym ukryty zamiar. Tzn. że mają powstawać osiedla, przy których od razu deweloper będzie zmuszony budować szkołę”.
Działacz Konfederacji porównał sytuację do centralnego planowania, którego efektem będą szkoły, które będą puste. Efektem tej polityki według Łazarskiego będzie wzrost cen mieszkań, ponieważ koszty budowy szkół będą włączone w koszty zakupu nieruchomości.
Łazarski przypomniał również ideał Konfederacji, by każdego pracującego Polaka było stać na własny dom z ziemią lub mieszkanie.
„Ta ustawa, o której mówimy, to jest przejaw, z jaką polityką tak naprawdę mamy do czynienia – z polityką odwrotną, polityką socjalistyczną, lewicową, centralistyczną, która sprowadzi nas z powrotem do etapu, gdzie będzie powstało masowe budownictwo mieszkaniowe przeznaczone dla szarych mas, na które będzie się długo czekać, zanim deweloper wszystkie wymogi ustawowe spełni. Te mieszkania będą horrendalnie drogie. Natomiast każdy, kto będzie chciał wybudować sobie dom będzie musiał się z gminą bić, podejrzewam, że nawet o takie prozaiczne rzeczy, jak to że jego działka jest o 1505 metrów, a nie 1500, zgodnie z przepisami ustawy” – alarmował Łazarski.
Konfederacja sprzeciwia się polityce antyrodzinnej i utrudniającej budowę mieszkań w Polsce.
Konferencja prasowa Konfederacji z udziałem posła Krzysztofa Szymańskiego i Romana Łazarskiego, 19 lutego 2025 r.
Krzysztof Szymański: – Dzisiejszy temat jest istotny, myślę, dla naprawdę milionów Polaków, a ten temat jest od dłuższego czasu omawiany również ze względu na to, że w samorządach rozmawia się dużo na temat planów ogólnych i konieczności ich wprowadzenia, co też nakłada pewne restrykcje czy dodatkowe prawa dotyczące budowy domów, mieszkań, lokali mieszkalnych.
Ten plan ogólny ma zostać wprowadzony. W ostatnim czasie usłyszeliśmy informację o tym, że premier Donald Tusk planuje ten termin wydłużyć, stąd odświeżył się jakby temat planów ogólnych oraz właśnie wymogów prawnych dotyczących możliwości budowania lokali mieszkalnych, budynków mieszkalnych.
No, a nie dziwota, że ten temat jest dla ludzi przecież tak bardzo interesujący. Jest jednym z absolutnych fundamentów istnienia czy funkcjonowania polskich rodzin. I w związku z tym z naszej strony zauważyliśmy, że w ustawie obowiązującej przecież, przegłosowanej przez Sejm, która ma zacząć już obowiązywać od początku 2026 roku, pojawia się wymóg, który jest w zasadzie sprzeczny z interesem polskich rodzin. Sprzeczny z podstawowym absolutnie prawem ekonomicznym, które przecież na rynku nieruchomości również funkcjonuje, czyli prawem podaży-popytu.
Myślę, że to nie jest nic odkrywczego, jeżeli powiemy, że tę podaż trzeba zwiększać i dlatego jest tak trudno z mieszkaniem czy domem w Polsce, ponieważ jest niedostateczna ilość mieszkań dostarczanych na rynek dla konsumentów. Czyli ta podaż jest zdecydowanie niewystarczająca.
No i cóż tutaj nam wysmażono w tej ustawie, która ma obowiązywać już od 2026 roku? Mianowicie w miastach budynek mieszkalny musi znajdować się maksymalnie 1,5 km od szkoły podstawowej, natomiast na wsiach nie dalej niż 3 kilometry. Jakkolwiek nie brzmi to absurdalnie i można by było sobie zadawać dziesiątki pytań, dlaczego akurat tyle i dlaczego powiązano to akurat ze szkołami podstawowymi, bo przecież są również takie nieruchomości, które zamieszkują ludzie, którzy nie mają dzieci, na przykład są emerytami. Czy dla nich jest to aż tak istotne? Nie wydaje mi się.
Natomiast taki obowiązek w rzeczywistości zostanie wprowadzony. Co więcej, warto zadać pytanie, co jeśli szkoła podstawowa zostanie zamknięta? Wyobraźmy sobie, że Polacy kupili działki w pewnej okolicy z zamiarem wybudowania się, szkoła zostaje zamknięta i w tym momencie nie ma możliwości, aby właściciel wybudował swoją nieruchomość. No i oczywiście należy tutaj poczynić pewne zastrzeżenie, że gminy mogą ingerować w to. Jest to pewne tzw. ustawienie domyślne, czyli te odległości są wymyślone jako pewien taki pierwowzór, a gmina może uchwałą Rady Gminy jakoś zaingerować w to, wprowadzić inne wartości. Natomiast pytanie jest takie, czy gminy to zrobią? Czy w obliczu wszystkich problemów, które pojawiają się z wprowadzeniem planów ogólnych, tylu detali, które obowiązują, tylu różnych problemów, które zostały stworzone samorządom – czy wszystkie samorządy faktycznie na czas zauważą w ogóle potrzebę wprowadzenia tej modyfikacji, zliberalizowania, poluzowania tutaj tego wymogu odstępu od szkół podstawowych?
Co warto zaznaczyć, bo na razie mogłoby się wydawać, że to dotyczy tylko domów jednorodzinnych, natomiast dotyczy to także bloków, czyli rozmawiamy w zasadzie o każdym budynku mieszkalnym, z przeznaczeniem na cele mieszkaniowe.
Myślę, że nie będzie na wyrost, jeśli powiem, że wprowadzenie takich przepisów w takim kształcie, bez wprowadzenia żadnych zmian ze strony samorządów gminnych, będzie skutkować po prostu zabetonowaniem rozwoju tej branży nieruchomości w Polsce. Uważam, że bardzo mocno przełoży się to na spadek ilości mieszkań dostarczanych na rynek, a przecież już teraz Polacy mają z tym ogromny problem.
Polityka, którą obserwujemy, można powiedzieć, że jest po prostu antyrodzinna, antydemograficzna. To też mogę z własnej perspektywy, jako jeszcze – myślę, że nie przesadzę, jak powiem, że młody ojciec i mąż, który zderzał się z tym, jak zapewnić byt swojej rodzinie – i w takim samym położeniu są miliony Polaków. Jak sprawić, aby w sposób bezpieczny można było założyć w Polsce rodzinę, funkcjonować? Wydaje się, że poza bezpieczeństwem takim militarnym, o którym teraz tak dużo się mówi, poza bezpieczeństwem żywnościowym – bez jedzenia raczej nie przeżyjemy – to właśnie potrzeba mieszkaniowa jest jedną z najbardziej fundamentalnych.
A wszystkie działania, które obserwujemy przez ostatnie dziesięciolecia, są tak jakby zaprzeczeniem zupełnie chęci poprawy rynku mieszkaniowego w Polsce. Koszty pracy rosną, ceny energii rosną, ceny materiałów budowlanych rosną. No i teraz dorzuca się jeszcze, zupełnie niepotrzebnie, wymagania dotyczące, restrykcje dotyczące tego, gdzie już nie będzie można budować tych mieszkań, tych domów, tych budynków na cele mieszkaniowe. To jeszcze bardziej pogorszy sytuację.
Co więcej, myślę, że dodatkowo zwiększa sam koszt nawet funkcjonowania czy obsługi państwa ze względu na biurokrację, którą ludzie będą musieli obsługiwać, wykazywać jakieś dodatkowe rzeczy. Przepisy wprowadzane w taki sposób zdecydowanie zniechęcają ludzi jako inwestorów prywatnych do tego, żeby budować własne nieruchomości. Myślę, że też zniechęcają deweloperów czy firmy, które budują nieruchomości mieszkalne do tego, żeby faktycznie ten rynek rozwijać.
Jednym słowem, ten projekt, ta ustawa wchodząc w życie ograniczy podaż mieszkań, co bardzo mocno pogorszy sytuację, i tak już złą, na rynku mieszkaniowym w Polsce.
Zgodnie z projektem Krajowego Planu Renowacji Budynków, Polska musi wyremontować około milion budynków, w tym ponad 770 tys. domów jednorodzinnych. A to dopiero początek góry lodowej.
Kto nie wyremontuje domu, będzie musiał liczyć się z negatywnymi konsekwencjami, w tym z karami finansowymi. Oderwane od rzeczywistości założenia miałyby pomóc rządowi w realizacji dyrektywy budynkowej EPBD, która przewiduje, że do 2050 roku Polacy dokonają termomodernizacji 6,5 mln budynków. Koszty tych remontów opiewać będą według szacunków ekspertów na około 1,5 BILIONA złotych. To pieniądze olbrzymie, które na stół położyć będą musiały polskie rodziny.
MILION przymusowych remontów klimatycznych do 2030 roku.
Zgodnie z projektem Krajowego Planu Renowacji Budynków, Polska musi wyremontować około milion budynków, w tym ponad 770 tys. domów jednorodzinnych. A to dopiero początek góry lodowej. Kto nie wyremontuje domu, będzie… pic.twitter.com/n78Ldjd9nY
Gdy Donald Tusk w Brukseli krytykuje Zielony Ład, w Warszawie wprowadza w życie jego postanowienia. To stała taktyka Donalda Tuska – największego demagoga III RP. Wielokrotnie w przeszłości mówił głosem ludu, głosem prawicy, opowiadając się przeciwko centralizacji UE, przeciwko imigrantom, za polskim interesem narodowym. W praktyce nie tylko wykonuje, ale i wspiera wszystkie unijne plany klimatyczne, wspiera niemiecki interes gospodarczy i wpuszcza do Polski setki tysięcy imigrantów, tak jak robił to jego poprzednik Mateusz Morawiecki.
Konfederacja od lat bije na alarm w sprawie unijnych dyrektyw klimatycznych. Ostrzegaliśmy przed dyrektywą budynkową, która przewiduje kary finansowe oraz ograniczenia prawa własności dla właścicieli nieruchomości „nieefektywnych energetycznie”. Termomodernizacja, wymiana stolarki okiennej i wymiana pieca to w zależności od metrażu domu koszt od 100 tys. do nawet 300 tys. zł. Kogo na to będzie stać w dobie recesji i podatków klimatycznych?
Poseł do Parlamentu Europejskiego Ewa Zajączkowska-Hernik.
Przedstawiłam wniosek wycofania się Unii Europejskiej z dyrektywy budynkowej EPBD!
Dyrektywa zawiera wiele niebezpiecznych zapisów, które zobowiążą nas, Polaków, ale też wszystkich Europejczyków, do niezwykle kosztowych remontów budynków. Wszystkie budynki mają być bezemisyjne do 2030 roku, jeżeli są budynkami nowymi, do 2050 roku, jeżeli są budynkami już istniejącymi i do stycznia 2028 roku, jeżeli są budynkami instytucji publicznych. To jest wizja wariatów!
Przedstawiłam dziś wniosek wycofania się Unii Europejskiej z dyrektywy budynkowej EPBD!
Dyrektywa zawiera wiele niebezpiecznych zapisów, które zobowiążą nas, Polaków, ale też wszystkich Europejczyków, do niezwykle kosztowych remontów budynków. Wszystkie budynki mają być… pic.twitter.com/39UTfLqwRJ
Europa mierzy się z kryzysem mieszkaniowym, który jest całkowicie lekceważony przez eurokratów. Mieszkanie jest jedną z podstawowych potrzeb egzystencjalnych, a dyrektywa budynkowa wywinduje ceny nieruchomości drastycznie w górę.
Dyrektywa budynkowa zawiera też zapisy dotyczące kar za niewywiązanie się z tych celów: Artykuł 9. punkt 7 literalnie mówi o karach nakładanych artykułem 34 tej dyrektywy: “Państwa członkowskie podejmują środki niezbędne do wprowadzenia minimalnych norm charakterystyki energetycznej, o których mowa w ustępie 1 i 2 niniejszego artykułu, w tym odpowiednie mechanizmy monitorowania i kary zgodnie z artykułem 34. Ustanawiając przepisy dotyczące kar, państwa członkowskie biorą pod uwagę, sytuację finansową właścicieli nieruchomości mieszkalnych i ich dostęp do odpowiedniego wsparcia finansowego, w szczególności w przypadku gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji.”
Ta dyrektywa może doprowadzić do ruiny wiele budżetów domowych polskich rodzin. Nie możemy na to pozwolić! Pod wnioskiem podpisali się również posłowie do Parlamentu Europejskiego Anna Bryłka, Tomasz Buczek, Tomasz Froelich, Marcin Sypniewski, Daniel Obajtek i Jacek Ozdoba za co bardzo dziękuję! Razem składamy taki wniosek do Komisji Europejskiej, by wycofała się z patologicznych zapisów!
Kredyt 0% wciąż w grze. Grożą nam kolejne podwyżki cen nieruchomości.
Rząd dalej chce brnąc w dopłaty do kredytów hipotecznych – ogłosił Zbigniew Konwiński Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.
Jak to się może dla nas skończyć? PiSowski program kredytu 2% miał straszne skutki dla naszego rynku nieruchomości, doprowadzając do największego wzrostu cen od 2007 roku.
78% – o tyle wzrosły ceny mieszkań i ich budowy w latach 2018-2023.
Od 28 do 43 mld zł – tyle według ekspertów mają kosztować polskich podatników dopłaty do kredytu 0%.
Teraz Platforma chce powtórzyć błędy poprzedników, wprowadzając kredyt 0%. Podwyżki mogą być więc jeszcze dotkliwsze, a problemy budżetowe jeszcze większe.
Kredyt 0% wciąż w grze. Grożą nam kolejne podwyżki cen nieruchomości.
Rząd dalej chce brnąc w dopłaty do kredytów hipotecznych – ogłosił Zbigniew Konwiński Przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.
„Zabraliście mi 3 lata życia. Palę w kominku. Dlaczego? Bo mi zimno!”
Emerytka wygrała w sądzie z samorządem, który zabronił jej się ogrzewać. Pani Małgorzata z Krakowa przez kilka lat sądziła się z władzami miasta o możliwość ogrzania mieszkania. Jej jedynym źródłem ciepła jest kominek, w którym paliła drewnem. Tzw. uchwała antysmogowa zabrania mieszkańcom Krakowa korzystania ze źródeł ciepła opartych o spalanie paliwa stałego.
Pani Małgorzacie nie szczędzono również wyzwisk. Jak sama mówi: „Na ostatniej sesji sejmiku dowiedziałam się, że jestem szczurem i że mam fanaberię doprowadzenia sieci ciepłowniczej za kilka milionów. Ale to nie jest mój wymysł! To wynika z uchwały antysmogowej dla Krakowa, w której zapisano, że Krakowie funkcjonuje dobrze rozwinięta infrastruktura ciepłownicza i gazowa, która umożliwia wykorzystanie tych źródeł ciepła na całym obszarze miasta. Skoro tak, to proszę mnie podłączyć!”.
Pani Małgorzata nie jest jedyną poszkodowaną przez bezmyślne władze sejmiku małopolskiego. Ludzie, którym zakazano ogrzewania mają zimą chłód nawet 13 stopni Celsjusza. Ruchy miejskie w Małopolsce próbują obalić uchwałę podnosząc, że jest nielegalna i niezgodna z ustawą o ochronie środowiska.
„Zabraliście mi 3 lata życia. Palę w kominku. Dlaczego? Bo mi zimno!”
Emerytka wygrała w sądzie z samorządem, który zabronił jej się ogrzewać. Pani Małgorzata z Krakowa przez kilka lat sądziłą się z władzami miasta o możliwość ogrzania mieszkania. Jej jedynym źródłem ciepłą jest… pic.twitter.com/ia9My0Cxbd
Prawo do ogrzania swojej przestrzeni mieszkalnej jest prawem człowieka, na pewno w dużo większym stopniu niż wiele innych „praw”, o których się współcześnie debatuje na wydziałach prawa i nauk społecznych. I nie piszę o doktrynie — piszę o moim wyczuciu sprawiedliwości.
Tych którzy doprowadzają do takich sytuacji jak wyżej opisana należy traktować po prostu jak przestępców. Gdybyśmy mieli prawidłowo działające sądownictwo i praworządność to takie idiotyczne uchwały szybciutko byłyby pouchylane.
I oczywiście nie jest tak że jestem obojętny na kwestie smogu. Uważam że gminy powinny mieć prawo podłączać kolejne budynki do sieci ciepłowniczej, jeśli stać je na jej budowę bo to nie jest tania sprawa, czy ustanawiać rozsądne wymogi jeśli chodzi o jakość opału i jakość kotłów. Wiem że ludzie z biedy lub z lenistwa palą śmieciami i wkurza mnie to. Ale uniemożliwienie ludziom ogrzania domów normalnym opałem jest dla mnie przewinieniem dużo większym. I wiem że ci fanatycy do tego właśnie zmierzają.
Wiem że wiele osób, wśród których mieszkam, nie uniesie tego ciężaru inwestycji jak „remonty klimatyczne” i zmiany źródeł ciepła, a także opłat za prąd, które później z tego wynikają. Uważam że ktoś tych ludzi musi bronić przed tymi, którzy chcą im zabrać nie dobrobyt — bo wielu go nawet nie widziało — ale po prostu możliwość skromnej, godnej egzystencji.
Pochodzę z rodziny w której nie było biedy więc jako swoje zobowiązanie wobec społeczeństwa traktuję stawanie w obronie tych, którzy nie mieli takiego przywileju. Wydawało się przez jakiś czas, że Polska się poprawnie rozwija i nie będzie potrzeby uderzać w takie tony, ale niestety przyszedł czas wariactwa i musimy wspólnie się z tym zmierzyć. Nie być obojętni! Żyjemy w fałszu. Ile tak można? O tym także mówiłem wczoraj na konferencji o „zielonym konserwatyzmie”. A ten kto nastaje na ludzi mających niewiele i chce by zamienili ciepło swego domu na chłód i długi jest dla mnie w jakimś stopniu jak niemieccy okupanci czy komuniści. Należy z nim walczyć.
PS Nie chcę wymieniać nazw partii, ale żebyśmy mieli właściwe rozeznanie, jeśli chcecie mieć pełną świadomość, to sprawdźcie kto i kiedy stworzył podstawę prawną dla łamania praw człowieka przez uniemożliwianie biedniejszym ludziom ogrzania domów.
Prawo do ogrzania swojej przestrzeni mieszkalnej jest prawem człowieka, na pewno w dużo większym stopniu niż wiele innych „praw”, o których się współcześnie debatuje na wydziałach prawa i nauk społecznych. I nie piszę o doktrynie — piszę o moim wyczuciu sprawiedliwości.
Jeśli kredyt 0% przejdzie, to będzie jeden z największych wałów III RP.
PiSowski program kredytu 2% można było tłumaczyć niewiedzą czy analfabetyzmem ekonomicznym, ale jeśli po doświadczeniu bolesnych skutków na rynku nieruchomości po jego wprowadzeniu jakiś polityk myśli nie tylko o kontynuacji tego programu, ale nawet jego poszerzeniu to jest zwykłym oszustem, którego należy posądzać o korupcję.
Kto skorzysta na kredycie 0%? Deweloperzy, pośrednicy kredytowi, banki i zbywcy nieruchomości. Kto nie skorzysta? Kredytobiorcy.
Jeśli kredyt 0% przejdzie, to będzie jeden z największych wałów III RP.
PiSowski program kredytu 2% można było tłumaczyć niewiedzą czy analfabetyzmem ekonomicznym, ale jeśli po doświadczeniu bolesnych skutków na rynku nieruchomości po jego wprowadzeniu jakiś polityk myśli nie… pic.twitter.com/zmX3VnGtlc
Rząd nie odpuszcza i wciąż staje po stronie interesu banków i deweloperów! Już wszyscy wiedzą, że programy tanich kredytów zwiększają ceny mieszkań, a mimo to ekipa Tuska wymyśla kolejne pomysły!
Przypominamy, że 12 sierpnia złożyliśmy zawiadomienie do CBA ws. prób kontynuacji tego szkodliwego programu przez nowy rząd! Forsowanie kolejnego złego programu mieszkaniowego to korzyść jedynie dla banków, deweloperów i wąskiej grupy polityków. Skutkiem wdrożenia tych zapisów będzie dalszy wzrost cen mieszkań!
Wiceminister, który lobbował za “kredytem na start”, zarabiał na obsłudze deweloperów!
Po ujawnieniu sprawy podał się do dymisji!
Dymisja wiceministra Tomczaka to za mało, dlatego jako Konfederacja już ponad 2 miesiące temu złożyliśmy zawiadomienie do CBA, żeby ustalić wpływ branży deweloperskiej i sektora bankowego na brnięcie w tą operację przez rządzących!
Forsowanie kolejnego złego programu mieszkaniowego to korzyść jedynie dla banków, deweloperów i wąskiej grupy polityków. Skutkiem wdrożenia tych zapisów będzie dalszy wzrost cen mieszkań. Pobudzanie popytu przy wielu barierach blokujących wzrost podaży to działanie, którego skutki będą odwrotne od deklarowanych. Program, zamiast ułatwić zakup mieszkania, wielu zamknie szansę na ich nabycie. Problem dostępności mieszkań wymaga kompleksowych rozwiązań, obejmujących nie tylko politykę podatkową, ale także zwiększenie podaży nowych mieszkań. Do tego potrzeba systemowej deregulacji prawa budowlanego. Dostępnych mieszkań może być więcej, jeżeli koszty ich budowy będą niższe.
Europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik w Parlamencie Europejskim.
– Na wstępie chciałabym serdecznie podziękować wszystkim 52. europosłom, którzy podpisali się pod moim pytaniem do Komisji Europejskiej o termin wycofania się z dyrektywy budynkowej.
W latach 2010-2022 ceny nieruchomości mieszkalnych w Unii Europejskiej wzrosły o 47%.
10,6% osób w miastach Unii żyło w mieszkaniach na które przeznaczało ponad 40% swojego dochodu.
Aktualnie ponad połowa Polaków w wieku 25-34 lata mieszka z rodzicami. Mimo tego, że w zdecydowanej większości pracują, nie stać ich na własne mieszkanie.
Ursula von der Leyen po 5. latach kierowania Komisją Europejską nagle zorientowała się, że trzeba wykonać pozorowane ruchy w obszarze mieszkalnictwa, więc dodała nazwę mieszkalnictwo do nazwy jednego z urzędów, organizuje króciutką debatę i wyraża zatroskanie.
Tymczasem ta sama przewodnicząca Komisji Europejskiej ma ostatniej prostej starej kadencji przepchnęła dyrektywę w sprawie charakterystyki energetycznej budynków, która pod piękną etykietą troski o efektywność energetyczną oznacza zmniejszenie możliwych źródeł ogrzania swojego domu, wzrost kosztów utrzymania nieruchomości i nagły wzrost kosztów budowy nowych nieruchomości.
Dlatego wzywam Komisję Europejską do uchylenia dyrektywy budynkowej. Wycofania się z działań podnoszących koszty utrzymania mieszkań oraz podjęcie działań, które będą służyły deregulacji i obniżeniu kosztów zapewnienia podstawowej potrzeby jaką jest posiadanie domu.
Zostawcie ludzi w spokoju i dajcie im żyć tak jak ich na to stać.
Wzywam Komisję Europejską do uchylenia dyrektywy budynkowej❗
Wycofajcie się z działań podnoszących koszty utrzymania mieszkań oraz podejmijcie działania w kierunku deregulacji i obniżeniu kosztów zapewnienia podstawowej potrzeby, jaką jest posiadanie domu. Zostawcie ludzi w… pic.twitter.com/eIjV9egXCl
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) October 9, 2024
RozwińZwiń komentarze (1)