Jeżeli przedsiębiorca zaczyna zalegać właśnie tam, często oznacza to, że najpewniej wcześniej zabrakło mu pieniędzy również na inne zobowiązania: pensje, leasingi, podatki, faktury od kontrahentów czy bieżące koszty operacyjne.
Mamy coraz więcej czerwonych lampek: 🔴 ponad 850 tys. firm w zawieszeniu, 🔴 22,5 mld zł zaległości wobec ZUS, 🔴 problemy z płatnościami od kontrahentów, 🔴 presję kosztową, 🔴 spowolnienie u naszych głównych partnerów gospodarczych.
A Państwo nie ułatwia sprawy…
KSeF, SENT, kolejne obowiązki raportowe, zmiany przepisów, nowe regulacje, rosnące koszty pracy i nieustanne dokładanie formalności.
Jeżeli państwo będzie dalej traktować przedsiębiorców jak niewyczerpane źródło pieniędzy i królika doświadczalnego, to takich statystyk będzie coraz więcej.
Ewa Zajączkowska-Hernik – poseł do Parlamentu Europejskiego
W Gdańsku pizzeria dostała 2500 zł mandatu tylko dlatego, że wystawiła paragon na pizzę z krewetkami na standardowe 8% VAT, a według naszych chorych przepisów powinno być 23% VAT, bo “owoce morza to towar luksusowy”
Tak w praktyce wygląda państwo silne wobec słabych i słabe wobec silnych. W jednej z gdańskich pizzerii do lokalu weszły dwie, wydawało się zwyczajne kobiety, które zamówiły pizzę z krewetkami. Właściciel rodzinnej restauracji naliczył do zamówienia standardową, 8‑procentową stawkę VAT, tak jak robi się to w przypadku klasycznej pizzy. Panie zjadły posiłek i zapłaciły rachunek, po czym pokazały legitymacje skarbowe i poinformowały, że naliczona stawka podatku była nieprawidłowa — w przypadku pizzy z owocami morza powinno być 23% VAT, a nie 8%. W efekcie nałożyły na lokal mandat w wysokości 2500 zł. Właściciel tłumaczył, że nie wiedział, ale na nic zdały się prośby o pouczenie i darowanie mandatu. Przy jednej pizzy za 50 zł różnica między 8 proc. a 23 proc. VAT to niecałe 6 zł, ale co tam, rąbiemy 2,5 tysiąca.
W jakim my państwie żyjemy⁉️ Okazuje się, że rząd Tuska zmusza urzędników do karania mandatami małych przedsiębiorców❗ 👉 W Gdańsku pizzeria dostała 2500 zł mandatu tylko dlatego, że wystawiła paragon na pizzę z krewetkami na standardowe 8% VAT, a według naszych chorych… pic.twitter.com/ueWajsJKBV
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) June 2, 2026
Co się okazuje? Oddaję głos pani Agacie Jagodzińskiej, przewodniczącej Związkowej Alternatywy w Krajowej Administracji Skarbowej, która zdradziła wprost: “To wymysł Szefa KAS Marcina Łobody, Andrzeja Domańskiego i Donalda Tuska, to polityka obecnego rządu.”
No kto by pomyślał, że władza Tuska z premedytacją poluje na zwykłych ludzi? Posłuchajcie dalej!👇
“Od wielu dni (po akcji z pizzą) otrzymuję wiadomości od pracowników urzędów skarbowych z całej Polski. Wszyscy mówią o tym samym! O zmianie tzw. mierników dotyczących nabyć sprawdzających i o ogromnej presji na ich wykonanie. Dzisiaj, po zmianie kierownictwa (rządu) do miernika liczą się tylko pozytywne nabycia sprawdzające, czyli takie zakończone mandatem albo odmową przyjęcia mandatu (sic!). Czyli zawsze musi być mandat. Jednocześnie podnoszone są wartości mierników, które urzędy mają wykonać (ma być więcej mandatów). Ponadto narzucane są przez kierownictwo kwoty mandatów (jak najwyższe), co jest absolutnie sprzeczne z kodeksem karnym skarbowym. Zamiast koncentrować siły na największych oszustwach skarbowych, wyłudzeniach i prawdziwych patologiach, coraz częściej uderza się w najmniejszych przedsiębiorców.”
Wrócił Tusk i wraz z nim wróciła mania gnojenia drobnych polskich przedsiębiorców. Mamy jeden z najbardziej skomplikowanych i chorych systemów podatkowych w Europie, a rządzący zamiast upraszczać przepisy, to wykorzystują je do uderzania w zwykłych obywateli. Tymczasem połapani z władzą cwaniacy i przestępcy, wciąż pozostają bezkarni za gigantyczne, wielomilionowe wały. Wstyd.
Koalicja (anty)Obywatelska wjechała na pełnej. Albo w przyszłym roku wyborczym wspólnie uwolnimy Polskę od tej patowładzy i wreszcie stworzymy system ułatwiający życie obywatelom, a nie ich gnębiący, albo dojadą ludzi jeszcze bardziej. Koalicjo Tuska – ręce precz od Polaków!
Interweniowałem wczoraj w Krakowie na Rybitwach, bo władze Krakowa chcą faktycznie zaorać przemysł w tej części Krakowa.
Dzieje się to pomimo tego, że przedsiębiorcy na tacy przynoszą dziesiątki milionów złotych co rok do kasy miasta oraz zatrudniają kilkanaście tysięcy pracowników, być może nawet 20 tysięcy.
Bardzo dziwi mnie, że decydenci w niektórych samorządach bardzo łatwo dochodzą do pomysłów, aby próbować wyrzucać przedsiębiorców z zajmowanych od kilkudziesięciu lat dzialek. Jeśli nie wyrzucają, to tak jak w Krakowie, próbują organizować przestrzeń tak, aby sposobem gotującej żaby – wyrzucić przedsiębiorców z danej lokalizacji przez co często kończy się to zamknięciem biznesu na cztery spusty.
Interweniowałem wczoraj w Krakowie na Rybitwach bo władze Krakowa chcą faktycznie zaorać przemysł w tej części Krakowa.
Dzieje się to pomimo tego, że przedsiębiorcy na tacy przynoszą dziesiątki milionów złotych co rok do kasy miasta oraz zatrudniają kilkanaście tysięcy… pic.twitter.com/R3jvPEOu4M
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) May 26, 2026
Przecież przeniesienie maszyn ważących kilka-kilkanaście ton nie jest zabawa klockami Lego – koszt przeniesienia liczony jest w milionach!
Krakowscy przedsiębiorcy skupili się wokół Klastra Rybitwy i po konsultacjach z architektami przedstawili swój pomysł – Synergia- godzący przemysł, usługi i „mieszkaniówkę”.
To jest miałkie i krótkowzroczne co robią władze Krakowa. Trzeba w Polsce stawiać na przemysł, dać mu spokojnie funkcjonować, a nie powodować, że Polacy, właściciele, całkowicie zniechęceni piętrzącymi się problemami „rzucą to w ….” i sprzedadzą swój biznes obcemu kapitałowi.
A później wybór będzie jeden – kupić z importu, albo kupić z importu.
Michał Kostrzyński – krakowski działacz Konfederacji
Deweloperzy nie mogą być architektami miasta!
Wraz z posłem Krzysztofem Mulawą oraz Piotrem Bartoszem spotkaliśmy się z przedsiebiorcamu i przedstawicielami Fundacji Klaster Rybitwy, aby omówić plany władz miasta dotyczące tego obszaru.
Rybitwy muszą pozostać terenem przemysłowym i produkcyjnym. Powinny dostać możliwość rozwoju. Nie zgadzamy się na wypychanie polskich firm i zastępowanie ich kolejnymi osiedlami pod dyktando deweloperów.
Na sportkniu omawialiśmy projekt “Synergia”, który łączy rozwój infrastruktury dla mieszkańców Złocienia z ochroną miejsc pracy i lokalnego przemysłu.
Bronimy polskich firm i miejsc pracy w Krakowie.
Deweloperzy nie mogą być architektami miasta!
Wraz z posłem @krzysztofmulawa oraz @piotr_bartosz spotkaliśmy się z przedsiebiorcamu i przedstawicielami Fundacji @KlasterRybitwy, aby omówić plany władz miasta dotyczące tego obszaru.
Rząd Tuska będzie śledzić GPS-em każdy transport betonu powyżej 50 kilogramów. To są dwa worki!
15 maja ustawa o objęciu betonu systemem SENT trafiła do prezydenta Nawrockiego. Jeśli ją podpisze — od tej chwili każda betoniarka wyjeżdżająca na budowę będzie musiała raportować do systemu Krajowej Administracji Skarbowej: ile betonu, dokąd jedzie i gdzie go wylała. Obowiązek zaczyna się już od 50 kilogramów.
Pięćdziesiąt kilogramów. Tyle waży murek pod schodek albo podsypka pod pół metra posadzki.
🚛 Rząd Tuska będzie śledzić GPS-em każdy transport betonu powyżej 50 kilogramów. To są dwa worki❗
15 maja ustawa o objęciu betonu systemem SENT trafiła do prezydenta Nawrockiego. Jeśli ją podpisze — od tej chwili każda betoniarka wyjeżdżająca na budowę będzie musiała… pic.twitter.com/R2F7wJPxM2
Kierowniczka betoniarni ze Śląska mówi wprost: “Normalny człowiek nie ogarnie, dlaczego państwo chce nadzorować i śledzić GPS-em transporty betonu większe niż 50 kilogramów. Będą śledzić każde auto, a zazwyczaj wozimy minimum 700 kg. To absurd.”
Właściciel firmy budowlanej spod Warszawy pracuje w branży 15 lat i dodaje: “Nigdy nie kupiłem betonu bez faktury. Tego nie da się sprzedać na lewo, bo inwestor chce rozliczać swoje koszty. To są wymysły urzędników.”
Branża budowlana będzie musiała wyposażyć flotę w systemy geolokalizacyjne i wdrożyć kosztowne narzędzia informatyczne do raportowania każdej dostawy. Za niezgłoszony transport — kara administracyjna.
SENT wprowadzono lata temu do walki z mafiami paliwowymi — i miało sens, bo karuzele VAT-owskie na paliwie to udowodnione miliardy strat budżetowych. Branża budowlana czy tekstylna niczego podobnego nie robi. Beton z faktury trafia na budowę z fakturą.
Bartłomiej Pejo: Kolejny absurd rządu na barkach polskich przedsiębiorców.
Najpierw rozszerzono system SENT na ubrania i odzież, a teraz próbują to „naprawiać” jakimś rozporządzeniem. Efekt? Kolejna biurokratyczna udręka, dodatkowe koszty, nerwy i strata czasu dla tysięcy małych i średnich firm, które i tak walczą o przetrwanie.
SENT miał dotyczyć głównie paliw, alkoholu i tytoniu. Tymczasem powoli przeradza się w wielki moloch kontrolny, który dusi uczciwy polski biznes.
Nie odpuszczę tej sprawy. Złożyłem formalną interpelację i będę wymagał jasnych odpowiedzi: po co to wszystko i kto na tym naprawdę zarabia?
Czas skończyć z traktowaniem polskich przedsiębiorców jak potencjalnych przestępców.
Przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w środę w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Dziś przedsiębiorcy z branży odzieżowej i obuwniczej protestowali w Warszawie przeciwko rozszerzeniu systemu SENT na odzież i obuwie. Kupcy, producenci, hurtownicy i handlarze przeszli spod Ministerstwa Finansów pod Sejm.
Nowe przepisy to kolejny absurd wymierzony w mały biznes. Nawet niewielki transport koszulek, skarpet czy bielizny ma być zgłaszany do SENT, z obowiązkiem podawania dokładnej ilości towaru, monitorowaniem GPS i aktualizowaniem każdej zmiany pod groźbą wysokich kar.
Ludzie, którzy od świtu ciężko pracują, handlują i jeżdżą z towarem po całej Polsce, zamiast zajmować się biznesem mają walczyć z biurokracją. Tak państwo nie pomaga przedsiębiorcom, tylko rzuca im kolejne kłody pod nogi.
Konfederacja od początku wspiera przedsiębiorców dotkniętych rozszerzeniem Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o produkty odzieżowe. Dziś w Sejmie RP przedstawiciele branży uczestniczyli w posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw, a także wzięli udział w spotkaniu z doradcami prezydenckimi w Kancelarii Prezydenta RP. Bezpośrednio po posiedzeniu odbyła się konferencja prasowa Konfederacji z udziałem posłów Bartłomieja Pejo i Krzysztofa Mulawy oraz przedsiębiorców.
Poseł Bartłomiej Pejo zauważył, że system SENT miał zwalczać mafie VAT-owskie i szarą strefę, a tymczasem najbardziej uderza w małych i średnich przedsiębiorców, którzy generują ponad 50% PKB. Pejo podkreślił, że wbrew zapowiedziom rządu na temat deregulacji, rząd jeszcze bardziej dokręca kurek przedsiębiorcom. „Jest utrudnianie codziennej pracy polskim przedsiębiorcom, są kontrole policyjny, są kontrole urzędów skarbowych, krajowej administracji skarbowej, również na targowiskach” – mówił Pejo.
Pejo przytoczył propozycje rozwiązań, jakie ustalono w czasie pracy Parlamentarnego Zespołu ds. Wsparcia i Rozwoju Małych i Średnich Przedsiębiorstw: wyłączenie branży tekstylnej i odzieżowej z SENT oraz wprowadzenie kontroli na granicy w celu uszczelnienia systemu.
„Polski przedsiębiorca przez obecnie rządzących jest traktowany jak przestępca” – podsumował poseł Konfederacji.
Poseł Krzysztof Mulawa rozpoczął: „polski przedsiębiorca to nie jest przestępca, to nie jest wróg, to jest przyjaciel polskiego PKB”. Poinformował, że ani premier Donald Tusk, ani minister Andrzej Domański nie przeprowadzili żadnych realnych konsultacji z branżą, a wprowadzane przez nich zmiany w SENT są bezsensowne i dociskają przedsiębiorców.
Mulawa zaapelował do rządzących, aby deregulowali, a nie regulowali branżę.
Przedstawiciel przedsiębiorców Michał Lesiak jako przykład złego funkcjonowania SENT wskazał sytuację sprzedawcy sprzętu wędkarskiego, który został ukarany mandatem za wodery. „Pytanie branży jest w tym momencie takie: dlaczego to zostało wprowadzone rozporządzeniem, dlaczego co dwa tygodnie mamy kolejne propozycje, które są znowu niedopasowane? To znaczy, że ministerstwo widzi, że SENT nie jest dla branży odzieżowej. Po prostu nie pasuje, to nie jest rozwiązanie. Dlaczego nie może to zostać przeprowadzone z pełnym procesem legislacyjnym, z jawnym, z opiniami posłów?” – mówił Lesiak podkreślając patologię sytuacji, w której urzędnicy wprowadzają przepisy z pominięciem posłów.
Szewc Tomasz Rymar zaznaczył, że niedawno polska branża obuwnicza była czwartym producentem w Europie, produkując jeszcze w 2016 roku 46 mln par butów. Obecnie liczba ta spadła do zaledwie 16 mln par, przy czym rynek polski rocznie sprzedaje 150 mln par butów. Rymar wyjaśnił, że od kilku lat polscy przedsiębiorcy muszą mierzyć się z kolejnymi utrudnieniami – w związku z pandemią zamknięto rynki, bazary, sklepy, wojna na Ukrainie odcięła eksport na wschód, teraz pojawił się SENT i blokowane są bazary i rynki. Przedsiębiorca zaznaczał, że producenci jakościowego polskiego obuwia nie są w stanie konkurować cenowo z wielkopowierzchniowymi sklepami, które oferują tanie zagraniczne obuwie niskiej jakości. Jak podsumował, „dzisiaj firmy, które jeszcze dwa miesiące temu pracowały pięć dni w tygodniu, dzisiaj pracują dwa dni w tygodniu. Szwalnie nam umierają, szwaczki idą na kasę do hipermarketów i sklepów wielkopowierzchniowych. Czy tak wygląda dbanie o polski przemysł? Czy tak wygląda dbanie o polską gospodarkę? Nie, nasuwa się tutaj odpowiedź jedna – tak wygląda dbanie o czyjeś kieszenie. Ale czyje? Na pewno nie Polek i Polaków”.
Konfederacja domaga się zakończenia walki z uczciwymi polskimi przedsiębiorcami. Konfederacja apeluje do premiera Donalda Tuska o wycofanie rozporządzenia SENT względem branży tekstylnej i obuwniczej oraz przeprowadzenia realnych konsultacji z przedsiębiorcami.
Posłowie Konfederacji poinformowali również o odbywającym się w Warszawie proteście branży.
Projekt UC100 wprowadza tzw. Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta (ROP) – czyli system, w którym firmy wprowadzające opakowania na rynek mają finansować ich zbiórkę i recykling. Problem w tym, że zamiast rynkowego modelu opartego na konkurencji, rząd proponuje centralizację i faktyczny monopol państwowy.
Efekt? Około 140 tys. firm zostanie objętych systemem, który wygeneruje nawet 5 mld zł nowych obciążeń rocznie. Koszty dla przedsiębiorstw mogą wzrosnąć nawet 5–7 razy – i jak zawsze, zostaną przerzucone na konsumentów. Najbardziej odczujemy to w cenach żywności i produktów codziennego użytku.
UC100 (ROZSZERZONA ODPOWIEDZIALNOŚĆ PRODUCENTA) TO CIOS W POLSKICH PRZEDSIĘBIORCÓW I KONSUMENTÓW
Projekt UC100 wprowadza tzw. Rozszerzoną Odpowiedzialność Producenta (ROP) – czyli system, w którym firmy wprowadzające opakowania na rynek mają finansować ich zbiórkę i recykling.… pic.twitter.com/U3BnhsRfjG
Projekt likwiduje działający od 25 lat rynek organizacji odzysku i zastępuje go jednym państwowym operatorem – NFOŚiGW. Brak konkurencji to brak kontroli kosztów, brak efektywności i rosnąca biurokracja.
Najmocniej ucierpią małe i średnie firmy – nowe quasi-podatki, wyższe koszty działalności i ryzyko wypychania z rynku przez duże podmioty. Jednocześnie system nie daje realnych bodźców do poprawy recyklingu – producent płaci, ale traci wpływ na proces.
Doświadczenia krajów takich jak Węgry czy Chorwacja pokazują, że centralizacja oznacza wyższe koszty i niższą efektywność.
To dlatego projekt spotkał się z jednoznacznym sprzeciwem szerokiego spektrum organizacji biznesowych i branżowych.
UC100 to drogi, niewydolny system, za który zapłacą wszyscy.
W Sejmie odbyło się posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. wsparcia i rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, w czasie którego debatowano na temat rozszerzenia przez rząd Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu o obowiązek rejestracji transportu odzieży i obuwia. Głos na konferencji prasowej zabrali posłowie Bartłomiej Pejo, Krzysztof Mulawa i Ryszard Wilk. Wypowiedzieli się także przedstawiciele poszkodowanej branży.
Bartłomiej Pejo ocenił, że SENT zamiast służyć do walki z szarą strefą, doprowadza do „zarzynania” polskich przedsiębiorców, szczególnie jednoosobowych działalności gospodarczych. Pejo wykazał absurd proponowanych przez rząd rozwiązań. Podkreślił, że rządzący nie przeprowadzili realnych konsultacji z branżą.
Poseł Pejo zaznaczył, że SENT nie powinien obowiązywać małych i średnich przedsiębiorców.
Poseł Krzysztof Mulawa podkreślił, że „rząd nie słuchał przedsiębiorców, nie wsłuchiwał się w merytoryczne argumenty”. Wezwał rząd do zracjonalizowania metod walki z nieuczciwym przewozem, które uderzają obecnie w drobnych przedsiębiorców.
Przedsiębiorca Michał Lesiak przyznał: „Obiecali nam deregulację, tymczasem mamy coraz bardziej zacieśnioną regulację – coraz więcej papierkowej roboty, coraz więcej biurokracji cyfrowej”. Podkreślił, że przedsiębiorcy są otwarci na rozmowę i zaznaczył, że małym przedsiębiorcom także zależy na walce z szarą strefą.
Poseł Ryszard Wilk porównał działania rządu do strzelania armatą do muchy. Podkreślił, że SENT został zaprojektowany do walki z mafiami paliwowymi, a jest używany przeciwko drobnym przedsiębiorcom. „Rozporządzenie w obecnym kształcie nie może dalej obowiązywać. Ono dobija drobny handel. Są masowe kontrole, są bardzo wysokie mandaty, jest paraliż, który spadł na całą branżę” – mówił.
Konfederacja wzywa rząd do zrewidowania systemu SENT, który uderza w mikro, małych i średnich przedsiębiorców, którzy odpowiadają wspólnie za połowę polskiego PKB.
System KSeF wciąż się sypie – blokuje sprzedaż i paraliżuje księgowość. Zwyczajnie generuje straty dla firm.
Nic więc dziwnego, że ludzie nie chcą tego wdrażać. Gotowość do obowiązkowego KSeF deklaruje zaledwie 18% przedsiębiorstw. Reszta albo walczy z błędami, albo zwyczajnie nie ma jak pracować.
Rząd zamiast słuchać biznesu, wprowadza kolejne obowiązki na siłę, bez przygotowania i bez odpowiedzialności za skutki. KSeF w obecnej formie trzeba zatrzymać, zanim wykończy kolejne firmy. Polski biznes potrzebuje stabilności, a nie chaosu, tym razem podanego w wersji cyfrowej.
System KSeF wciąż się sypie – blokuje sprzedaż i paraliżuje księgowość. Zwyczajnie generuje straty dla firm.
Nic więc dziwnego, że ludzie nie chcą tego wdrażać. Gotowość do obowiązkowego KSeF deklaruje zaledwie 18% przedsiębiorstw. Reszta albo walczy z błędami, albo zwyczajnie… pic.twitter.com/M7wJppLEi8
Krajowy System e-Faktur wzbudza ogromne emocje i zbiera zasłużoną krytykę Polaków.
Konfederacja od początku sprzeciwiała się temu projektowi. W Sejmie RP odbyła się kolejna konferencja prasowa poświęcona tematyce KSeF, a głos zabrali posłowie Konfederacji Bartłomiej Pejo oraz Krzysztof Szymański.
Poseł Bartłomiej Pejo ocenił, że KSeF dobije mikro, małe i średnie polskie przedsiębiorstwa – powołał się w tej ocenie na przewidywania samych przedsiębiorców, którzy alarmują i proszą o pomoc polityków Konfederacji. Przedsiębiorcy obawiają się, że będą musieli zamknąć swoje biznesy z uwagi na zbyt wysokie koszty i trudności obsługi systemu.
Pejo podkreślił, że już na obecnym etapie wdrażania KSeF widać ogromne problemy. Przypomniał sytuację z posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. wsparcia małych i średnich przedsiębiorstw, kiedy to doszło do awarii systemu w momencie prezentowania jego rzekomych zalet przez przedstawicieli ministerstwa.
Bartłomiej Pejo wskazał również na brak suwerenności cyfrowej w KSeF w związku z przechowywaniem danych polskich firm na zagranicznych serwerach.
Konfederacja poinformowała o złożeniu projektu zapewniającego mikro, małym i średnim przedsiębiorstwom zatrudniającym do 250 osób dobrowolność w zakresie przystąpienia do KSeF. Poseł Bartłomiej Pejo wezwał PiS, w tym Przemysława Czarnka, do przyznania się do wcześniejszych błędów w zakresie KSeF i poparcia projektu Konfederacji.
Poseł Krzysztof Szymański podkreślił, że obowiązek KSeF wejdzie w życie już za nieco ponad dwa tygodnie, a na ten moment system już działa źle, a przedsiębiorcy mają z nim same problemy. „Wykładniczo wzrośnie ilość podmiotów, a więc wykładniczo wzrośnie również ilość problemów, które będzie trzeba natychmiast rozwiązywać” – powiedział Szymański.
Poseł Szymański zaznaczył również, że sektor MŚP jest filarem polskiej gospodarki. Pracuje w nim 7 mln Polaków, które wytwarza 40% narodowego PKB.
Konfederacja domaga się wprowadzenia dobrowolności w KSeF.
Rafał Mekler – lubelski działacz Konfederacji, przedsiębiorca
Polsce praktycznie nie ma żadnych dopłat do transportu, wyjątkiem zakup elektrozłomu. Tymczasem do ukraińskiego transportu UE dopłaca, Ukraina ma dostęp do europejskiego rynku przewozów bez żadnych wymagań jakie są nałożone na Polaków. W Polsce rok do roku zamknęło się 10% firm transportowych…
W Polsce praktycznie nie ma żadnych dopłat do transportu, wyjątkiem zakup elektrozłomu. Tymczasem do ukraińskiego transportu UE dopłaca, Ukraina ma dostęp do europejskiego rynku przewozów bez żadnych wymagań jakie są nałożone na Polaków. W Polsce rok do roku zamknęło się 10% firm… pic.twitter.com/0lyZosWdHO
Konfederacja jest ugrupowaniem, które od lat staje po stronie kierowców i podejmuje działania na rzecz rozwiązywania ich problemów.
Jedną z form działania partii w tym temacie jest działalność parlamentarnego zespołu ds. obrony kierowców. Pracuje on regularnie, a tematem dzisiejszego posiedzenia były opłaty dla użytkowników przyczep kempingowych. Głos na konferencji prasowej w Sejmie RP zabrał poseł Bartłomiej Pejo oraz przedstawiciel środowiska caravaningu .
Bartłomiej Pejo zwrócił uwagę na bardzo wysokie opłaty e-toll, które obejmują zestawy kempingowe o wadze przekraczającej 3,5 tony, co oznacza, że turystyczne i rodzinne pojazdy do caravaningu podlegają pod podobne opłaty, co samochody ciężarowe. Jak zaznaczył poseł, przejazd z Krakowa do Warszawy pojazdem kempingowym kosztuje tyle samo, co przejazd tirem, znacznie obniżając atrakcyjność takiej podróży.
Poseł Pejo w imieniu Konfederacji zaapelował do Ministerstwa Infrastruktury o zdjęcie opłat, jakim podlega branża caravaningu. Bartłomiej Pejo podkreślił, że taka zmiana zachęciłaby więcej osób, także spoza Polski, do uprawiania turystyki caravaningowej w kraju.
Następnie głos zabrał Tomasz Skup, przedstawiciel branży caravaningu. Zwrócił uwagę na absurdalną sytuację. „Musimy korzystać z tych samych narzędzi, jak przedsiębiorcy, jak osoby, które zawodowo trudnią się transportem i branżą logistyczną” – powiedział.
Tomasz Skup zwrócił również uwagę na trudności w obsłudze systemu, która utrudnia podróżowanie oraz na wysokie koszty. Jak podkreślił, Polska jest jedynym krajem europejskim, który stawia turystom korzystającym z przyczep kempingowych takie kłopotliwe wymagania.
Poseł Bartłomiej Pejo na koniec podkreślił, że obowiązkiem parlamentarzystów jest praca nad prawem, które byłoby proste, zrozumiałe i korzystne dla obywateli i samej Polski. Zaapelował do innych klubów o poparcie rozwiązania proponowanego przez Konfederację zaznaczając, że wpłynie to pozytywnie na nawet kilkaset tysięcy osób korzystających z przyczep kempingowych.
Bartłomiej Pejo: Złożyłem wniosek o przyspieszenie procedowania ustawy o dobrowolnym KSeF. Jeśli Krajowy System e-Faktur jest tak świetnym rozwiązaniem, to nie powinien być narzucany przymusem. Przedsiębiorcy powinni mieć prawo wyboru, czy chcą z niego korzystać.
Rząd planuje wprowadzić obowiązkowy KSeF dla większości firm już od kwietnia. To kolejne obciążenie szczególnie dla małych i średnich przedsiębiorstw, które już dziś mierzą się z nadmiarem regulacji i biurokracji.
Czas zakończyć przeciągające się konsultacje i przyjąć rozwiązanie, które przywróci przedsiębiorcom wolność wyboru. Dobrowolny KSeF tak. Przymus dla firm nie.
RozwińZwiń komentarze (3)