Analitycy spodziewają się, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy europejska produkcja energii z węgla wzrośnie o 25%. To skutek drogiego gazu, który trzeba importować.
Produkcja energii z węgla jest obecnie bardziej opłacalna od produkcji gazowej i to po uwzględnieniu ceny CO2.
Najciekawiej sytuacja wygląda w Niemczech. W IV kwartale produkcja z istniejących elektrowni węglowych może dojść praktycznie do maksymalnego możliwego poziomu wykorzystania floty. Problem tylko w tym, że w ostatnich dekadach wraz z wdrażaniem polityki klimatycznej, moce dyspozycyjne zostały drastycznie ograniczone.
W razie mroźnej zimy przy rekordowo niskich zapasach gazu i niewydolności OZE, węgiel pozostanie jedynym realnym fundamentem bezpieczeństwa energetycznego.
Węgiel w Europie wraca do łask. Analitycy spodziewają się, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy europejska produkcja energii z węgla wzrośnie o 25%. To skutek drogiego gazu, który trzeba importować. Produkcja energii z węgla jest obecnie bardziej opłacalna od produkcji… pic.twitter.com/3YDdORFiI1
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Obecna polityka Warszawy i Brukseli doprowadzi do energetycznej tragedii, za którą rachunki zapłacą Polacy. A wszystko pod pretekstem redukcji CO2. Polakom wmawia się, że rozwalając polską energetykę (opartą na węglu) ratujemy planetę – redukując CO2. Mainstream jednak nie mówi o tym, że od 2020 roku do dziś zarówno Chiny, USA i Indie (najwięksi emitenci CO2, którzy emitują ok. 52,8% światowych emisji z paliw kopalnych i przemysłu) zwiększyły swoje emisje.
Jeśli zatem zamykanie polskich kopalń i zastępowanie polskiego węgla importowanym gazem i niestabilnym OZE nie jest utopijnym projektem klimatycznym – to czym jest? Jest projektem geopolitycznym, który ma zwiększyć zależność Polski (i Europy) od zewnętrznych dostawców.
❌ Czas o tym zacząć mówić głośno, bo… za niedługo zima, a węgla może zabraknąć. Obecna polityka Warszawy i Brukseli doprowadzi do energetycznej tragedii, za którą rachunki zapłacą Polacy. A wszystko pod pretekstem redukcji CO2. Polakom wmawia się, że rozwalając polską…
Węgiel stanowi ok. 95% zasobów surowców energetycznych UE, podczas gdy gaz… musimy w znacznej części importować. Europa (a zwłaszcza Polska) rezygnuje więc z surowca, który posiada, na rzecz surowca, którego nie ma. Chociaż przecież możliwe jest budowanie kopalń znacznie mniej emisyjnych niż tradycyjne. W ciągu 10 lat złupiono przedsiębiorstwa pobierając od nich niemal 100 mld zł narzucając na nie ETS – z czego niespełna 1,3% tej kwoty przekazano bezpośrednio na redukcję emisji lub zarządzanie nimi. Miało być inaczej. Dramat!
Chiny, które od lat odjeżdżają gospodarczo EU, postąpiły odwrotnie – od 2020 roku zwiększyły czynną moc elektrowni węglowych o około 248 GW. Równocześnie rozbudowały moc z OZE, aby rozbudować wszystkie dostępne źródła w celu zapewnienia bezpieczeństwa i ograniczenia zależności od importu. Chiny nie przechodzą na OZE – rozwijają jedynie te źródło jako uzupełnienie energii z węgla, którego zużywają rok do roku coraz więcej.
Polska w tym samym czasie zmniejszyła swoją czynną moc węglową o około 3 GW, uzależniając się coraz bardziej od importowanych paliw i energii. To nie wygląda na zwykłą pomyłkę. To jest plan.
Jako Polska od 2020 r. za ok. 120 mld zł zbudowaliśmy nową moc OZE, która odpowiada średniej dodatkowej mocy zaledwie ok. 3,2 GW rocznie. To jest nienormalne! Zielony ład i polityka Brukseli nas zmiażdży. A jeśli ktoś wspomni CO2 i uważa, że ratujemy w Polsce planetę – ma nierówno pod sufitem.
Złożyłem pismo, w którym żądam przekazania informacji, na podstawie których zdecydowano o zakończeniu pracy bloków na długo przed ustalonym terminem.
Elektrownia Rybnik miała pracować na węglu do 2030 roku. Tymczasem już rozpoczęto proces jej wygaszania.
Razem z naszym lokalnym liderem @lukasz_kolada interweniujemy dziś na miejscu. Złożyłem pismo, w którym żądam przekazania informacji, na podstawie których zdecydowano o… pic.twitter.com/71QTDfpSEA
Elektrownia Rybnik, która od lat produkuje energię i daje pracę setkom miejscowych specjalistów, tymczasem wygaszane są kolejne bloki węglowe.
Wyłączono już pierwszy blok, a ostatnie mają zakończyć pracę w 2028 roku. To wbrew wcześniejszym ustaleniom rządu ze stroną społeczną, które zakładały funkcjonowanie elektrowni na węglu do 2030 roku, i wbrew energetycznym potrzebom Polski.
Elektrownia Rybnik pada ofiarą z jednej strony polityki klimatycznej UE, z drugiej rządów PiS i KO. Pierwszy mamił stronę społeczną pracą elektrowni do 2030 roku, jednocześnie planując wcześniejsze wyłączenia bloków, drugi umywa ręce i zrzuca winę na poprzedników, udając, że zasada ciągłości władzy i realizacji zawartych umów nie istnieje.
Trudno o większy przykład obłudy i braku odpowiedzialności za państwo.
Wraz z @lukasz_kolada podejmujemy dziś interwencję w Elektrowni Rybnik, która od lat produkuje energię i daje pracę setkom miejscowych specjalistów, a w której wygaszane są kolejne bloki węglowe. Wyłączono już pierwszy blok, a ostatnie mają zakończyć pracę w 2028 roku. To wbrew… pic.twitter.com/GYPxO9NXqc
TS2 to rozszerzenie unijnego systemu handlu emisjami na transport drogowy i ogrzewanie budynków. Mówiąc prościej: opłata za dwutlenek węgla doliczana do paliwa, gazu i węgla.
10 lutego 2026 roku Parlament ostatecznie zatwierdził start ETS2 na styczeń 2028 oraz cel redukcji emisji o 90 procent do 2040 roku.
Polska postulowała przesunięcie do 2030 roku. Nie dostała tego.
Pierwotnie ETS2 miał wejść już w 2027 roku. Przesunięcie o rok nie jest żadnym sukcesem. To przeniesienie podwyżek na okres po wyborach parlamentarnych w Polsce i kilku innych krajach UE. Rachunek przyjdzie, tylko później.
Ile to będzie kosztować? Szacunki dla polskiego rynku mówią o wzroście ceny na dystrybutorze o około 30 do 35 groszy za litr od 2028 roku, rosnącym w kolejnych latach. Do tego dojdzie opłata za ogrzewanie domu. Wyższe ceny podróżowania samolotami i pociągami. Droższe usługi kurierskie i wszystko, co potrzebuje paliwa.
ETS2 należy po prostu zignorować! Dość dojenia zwykłych Polaków!
Parlament Europejski zatwierdził kolejne zmiany w systemie ETS2 i Rezerwy Stabilności Rynkowej (MSR). Oznacza to zielone światło dla nowego podatku klimatycznego, który najpóźniej w 2028 r. w pełni obejmie opłatami emisje związane z paliwami wykorzystywanymi w budynkach oraz transporcie drogowym.
Te „klimatyczne korekty” to zwykłe oszukiwanie obywateli. Unijni dygnitarze miesiącami mydlili nam oczy rzekomymi mechanizmami obronnymi, a prawda jest brutalna – kurs na niszczenie gospodarki i niezależności Polaków pozostał bez zmian.
Eurokraci nie zamierzają się cofać! Od 2028 roku unijny system ETS2 staje się faktem.
Przed momentem Parlament Europejski zatwierdził kolejne zmiany w systemie ETS2 i Rezerwy Stabilności Rynkowej (MSR). Oznacza to zielone światło dla nowego podatku klimatycznego, który…
– Fikcyjna ochrona konsumenta: Choć formalnie za uprawnienia zapłacą dostawcy paliw, przepisy wprost pozwalają na przerzucenie tych kosztów na odbiorców końcowych. Według prognoz Alior Banku, litr benzyny wzrośnie na starcie o około 65 groszy (do 1,35 zł w 2031 r.), a diesla o 75 groszy (do 1,57 zł w 2031 r.).
– Pozorne tarcze i brak maksymalnej ceny paliwa (MSR): Unia chwali się podwojeniem liczby uprawnień uwalnianych z rezerw (z 20 do 40 mln) po przekroczeniu progu 45 euro za tonę CO2. To żadna ochrona i żaden limit – mechanizm ten ma jedynie łagodzić skrajne wahania rynku, a ceny paliw i energii mogą swobodnie rosnąć dalej.
– Opłaty na stałe: Funkcjonowanie rezerwy zostało oficjalnie przedłużone poza 2030 rok. Wyższe opłaty za energię i transport zostają z nami na stałe. Według Warsaw Enterprise Institute, przeciętne polskie gospodarstwo domowe straci na tym od 1560 do nawet 7000 zł rocznie.
Kolejny etap pakietu „Fit for 55” stał się faktem. Oficjalne komunikaty mówią o „zwiększaniu przewidywalności rynku”, ale dla przeciętnego obywatela i przedsiębiorcy oznacza to jedno – urzędowe zatwierdzenie droższej codzienności od 2028 roku. ETS2 do kosza!
Cel jest jasny: zapewnienie stabilnych i przystępnych cenowo dostaw prądu dla polskiej gospodarki, polskich konsumentów. Uderzający jest brak wizji w polityce energetycznej, przejawiany przez szereg dotychczasowych rządów w Polsce, niezdolnych do realizacji jakiejkolwiek długoterminowej inwestycji w tym zakresie. Równie uderzające jest podporządkowanie krajowej energetyki ideologicznym postulatom płynącym z Brukseli.
Polityka klimatyczna Unii Europejskiej przynosi skutki przeciwne do zamierzonych. Zamiast sprawić, zgodnie z deklarowanymi hasłami, że przemysł i gospodarka ogółem staną się bardziej przyjazne środowisku, prowadzi do ich wypchnięcia poza Europę przez wyśrubowane koszty i biurokratyczne narzuty. Wymarzona redukcja emisji gazów cieplarnianych staje się de facto jej “outsourcingiem” na inne kontynenty kosztem ograniczania europejskiego dobrobytu.
Duże zainteresowanie konferencją o odpowiedzialnej polityce energetycznej, w postaci m.in. wielu uczestników reprezentujących branżę energetyczną pokazuje, że tego typu inicjatywy są w Polsce potrzebne. Jako środowisko narodowe dokładamy starań, by stworzyć platformę dialogu i wymiany myśli w celu przygotowania możliwych do wdrożenia koncepcji polityki energetycznej dla przyszłego rządu.
Cel jest jasny: zapewnienie stabilnych i przystępnych cenowo dostaw prądu dla polskiej gospodarki, polskich konsumentów. Uderzający jest brak wizji w polityce energetycznej, przejawiany przez szereg dotychczasowych rządów w Polsce, niezdolnych do realizacji jakiejkolwiek… pic.twitter.com/ZqXIlzzRDn
Dużo się mówi o “postępie” w polityce energetycznej w Unii Europejskiej. Objawami tego “postępu” są jednak stale rosnące ceny prądu, niestabilność infrastruktury, coraz większe skomplikowanie podejmowanych działań. Nie dostrzegamy istotnego zmniejszenia stopnia uzależnienia od importu surowców energetycznych spoza UE. Dziwi zatem stosowanie podobnej retoryki, jak również fakt, że mało kto decyduje się ją kwestionować.
Choć nie można powiedzieć, że ostatnie dwie dekady zostały zupełnie zmarnowane w polskiej polityce energetycznej, to rzuca się w oczy rażące zaniedbanie w postaci uporczywego odwlekania startu budowy pierwszej elektrowni jądrowej.
Polska energetyka domaga się jawnej i rzeczowej debaty. Dziękuję posłowi Krzysztofowi Mulawie i Ziemowitowi Przebitkowskiemu reprezentującemu Fundację IDEAPOLIS za przygotowanie konferencji “Polska ścieżka do odpowiedzialnej energetyki”.
Dużo się mówi o "postępie" w polityce energetycznej w Unii Europejskiej. Objawami tego "postępu" są jednak stale rosnące ceny prądu, niestabilność infrastruktury, coraz większe skomplikowanie podejmowanych działań. Nie dostrzegamy istotnego zmniejszenia stopnia uzależnienia od… pic.twitter.com/1LcFC2gHln
Nowe prognozy IEA w tym względzie stoją w kontrze do tych z grudnia 2025, kiedy przewidywały spadek zużycia węgla.
Ogólne od co najmniej 11 lat prognozuje się początek globalnego spadku zużycia węgla, ale rzeczywistość tego nie potwierdza.
W tym roku wykorzystanie węgla wzrośnie w Chinach o 1%, a w Indiach o 4,2%. Nowe prognozy IEA w tym względzie stoją w kontrze do tych z grudnia 2025, kiedy przewidywały spadek zużycia węgla. Ogólne od co najmniej 11 lat prognozuje się początek globalnego spadku zużycia węgla, ale… pic.twitter.com/iDaUIR4dSa
Kiedy zużycie węgla rośnie po raz kolejny, polski minister aktywów państwowych przyznaje, że udział węgla w naszym bezpieczeństwie energetycznym będzie większy, niż zakładano.
Już nawet w rządzie wiedzą, że polska polityka energetyczna nie jest projektowana pod realny świat, tylko pod scenariusze tworzone przy założeniu, że żadnego kryzysu nie będzie.
Donald Tusk podczas wczorajszego szczytu V4 bohatersko zapowiedział, że ,,nie pozwoli na pomysły, które skutkowałyby droższą energią” i wymienia tutaj chociażby ETS1 oraz ETS2. Problem w tym, że to prawo od lat działa, wpływa drastycznie na wysokość cen energii i zostało wprowadzone przez unijny establishment, do którego Tusk należy.
Donald Tusk podczas wczorajszego szczytu V4 bohatersko zapowiedział, że ,,nie pozwoli na pomysły, które skutkowałyby droższą energią" i wymienia tutaj chociażby ETS1 oraz ETS2. Problem w tym, że to prawo od lat działa, wpływa drastycznie na wysokość cen energii i zostało… pic.twitter.com/Trqxtu0Kb3
Panie premierze, ETS1 obowiązuje od ponad 20 lat i jest rozszerzany, a ETS2 został przyjęty i wejdzie w życie w 2028 roku. Od pana tuptania na konferencji w Bratysławie ceny Polakom nie spadną, a najwyraźniej nie do końca Pan wie, o czy mówi.
Ministerstwo Energii dostało analizę pod tytułem “Analiza aktualnych cen pelletu drzewnego w Polsce 2025-2026 oraz prognoza na sezon grzewczy 2026-2027”.
Analityk branży OZE Jacek Werder poprosił o jej udostępnienie. Odmowa. Uzasadnienie: dokument sporządził podmiot prywatny, więc nie jest informacją publiczną.
Nie chcą udostępnić, bo dokument ma fatalne wieści, a samo jego istnienie pokazuje, że rząd wie o nadchodzącym kryzysie, ale nie robi nic, aby mu zapobiec!
Zobaczmy, co przeciekło mimo to.
Wirtualna Polska ustaliła nieoficjalnie, że na spotkaniu w resorcie padły konkretne liczby. Czarny scenariusz mówi o wzroście do 4-5 tys. zł za tonę. Ostrożniejsze założenia o przekroczeniu 3 tys. zł.
Dziś tona kosztuje około 2 tys. zł.
Policzmy, co to znaczy dla domu o powierzchni 120-150 metrów kwadratowych. Taki dom potrzebuje 3-4 ton na sezon.
◼️ dziś: od 6 000 do 8 000 zł ◼️ przy 3 tys. zł za tonę: od 9 000 do 12 000 zł ◼️ przy 5 tys. zł za tonę: od 15 000 do 20 000 zł
Na początku 2025 roku tona pelletu A1 kosztowała 1200-1500 zł.
Rząd Tuska zna prognozę i jej nie pokazuje.
Z kotłów na pellet i drewno korzysta w Polsce około 450 000 gospodarstw domowych. To o ponad 90 000 więcej niż w 2023 roku. Państwo dopłacało do nich nawet 8 000 zł z programu “Czyste Powietrze”.
Lachman dodaje jeszcze jedno. Zagrożenia opisano już w analizie Ministerstwa Klimatu z połowy 2025 roku. Wniosków nie wyciągnięto.
Państwo namówiło 450 000 rodzin na piece, ograniczyło podaż drewna i teraz chowa prognozę przed tymi samymi ludźmi.
Zgodziliśmy się na porzucenie węgla, to przyszedł czas na atom. Przynajmniej w pierwszym subtelnym kroku jest to już widoczne. Do rzeczy.
Obecnie UE ma prawnie wiążący cel udziału minimum 42,5% OZE w końcowym zużyciu energii w 2030 roku. W 2025 roku udział wynosił jedynie. 26,2%.
Po 2030 teoretycznie można byłoby przejść na bardziej neutralny technologicznie model, gdzie UE ustala cel redukcji emisji, a państwo samo wybiera, czy osiągnie go atomem, OZE, wychwytem CO2 itp. Problem w tym, że KE chce odejść od takiego modelu i wyznaczyć nowy cel OZE na 2040 rok. Zapewne znacznie wyższy niż ten obecny.
Oznacza to, że dekarbonizacja nie będzie w państwach członkowskich zachodzić tak, jak będzie to dla nich najkorzystniejsze, ale UE bierze się za mikrozarządzanie i zamierza narzucić rodzaj źródeł energii.
Unia podkopuje atom na rzecz OZE! Zgodziliśmy się na porzucenie węgla, to przyszedł czas na atom. Przynajmniej w pierwszym subtelnym kroku jest to już widoczne. Do rzeczy.
Obecnie UE ma prawnie wiążący cel udziału minimum 42,5% OZE w końcowym zużyciu energii w 2030 roku. W 2025…
Narzucony większy udział energii z OZE oznacza mniejszy z atomu. To z kolei uderza w i tak często dyskusyjną ekonomiczną zasadność takich projektów, bo z powodu przyrostu OZE CF będzie na niskim poziomie zwiększając koszty jednostkowe pracy elektrowni jądrowych.
Na tym jednak nie koniec. KE chce nie tylko wyznaczać cel pod OZE, ale jeszcze wymuszać działania sektorowo w ciepłownictwie i chłodnictwie. UE chce decydować jakimi konkretnie technologiami należy realizować wyznaczony cel i wymienia kolektory słoneczne, pompy ciepła, geotermię i jeszcze wyższy udział OZE.
Co więcej, w innych dokumentach KE pojawiła się propozycja, aby w 2040 roku energia elektryczna odpowiadała za 46% końcowego zużycia energii w UE. Obecnie to jedynie 23% po dekadach inwestycji i redukcji zużycia. A to wszystko przy likwidacji energetyki węglowej i ograniczaniu atomu. To się oczywiście w obecnym modelu transformacji energetycznej nie uda, a negatywne skutki takich działań można łatwo przewidzieć.
Jeszcze nie wiemy jaki ma być cel OZE na 2040 rok. Być może czegoś dowiemy się jutro, ponieważ komisarz ds. energii Dan Jørgensen organizuje w Brukseli dialog wdrożeniowy poświęcony dyrektywie RED oraz przyszłym ramom OZE po 2030 roku.
To co chce przedstawić KE to cios w energetykę jądrową. Jeżeli państwo jak nasze inwestuje setki miliardów w atom, to osobny obowiązkowy cel OZE może oznaczać, że będziemy musieli ponosić jeszcze wyższe koszty systemowe, tylko po to, aby wypełnić technologiczny wskaźnik Brukseli.
Ewidentnie jest to skrojone pod Niemcy, które przez dekady pompowały setki miliardów euro w efekcie uzyskując niekonkurencyjny i niewydolny system energetyczny, co przekłada się na problemy całej gospodarki. Sprowadzenie innych do tego poziomu zniweluje niemieckie straty względem państw UE.
14 września w Sejmie organizujemy konferencję “Polska ścieżka do odpowiedzialnej energetyki”, na której spotkają się menedżerowie, naukowcy i specjaliści związani z polską energetyką.
Wśród panelistów znajdą się między innymi Ziemowit Malecha, profesor nauk technicznych, Grzegorz Onichimowski, prezes PSE, Wojciech Wrochna, sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, prof. Jakub Kupecki, dyrektor NCBJ, Eryk Kłossowski, były prezes PSE, Krzysztof Mulawa, poseł i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych.
Będziemy rozmawiać o bezpieczeństwie dostaw, cenach energii, konkurencyjności polskiej gospodarki, przyszłości sektora paliwowego i energetyce jądrowej.
Szczegółowe dane i pełna lista panelistów znajdują się na załączonej grafice.
Krzysztof Bosak: 14 września w Sejmie organizujemy konferencję “Polska ścieżka do odpowiedzialnej energetyki”, na której spotkają się menedżerowie, naukowcy i specjaliści związani z polską energetyką.
Zapraszam do udziału – link do zapisów
Wśród panelistów znajdą się między innymi Ziemowit Malecha, profesor nauk technicznych, Grzegorz Onichimowski, prezes PSE, Wojciech Wrochna, sekretarz stanu i pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, prof. Jakub Kupecki, dyrektor NCBJ, Eryk Kłossowski, były prezes PSE, Krzysztof Mulawa, poseł i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ds. Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych.
Będziemy rozmawiać o bezpieczeństwie dostaw, cenach energii, konkurencyjności polskiej gospodarki, przyszłości sektora paliwowego i energetyce jądrowej.
Szczegółowe dane i pełna lista panelistów znajdują się na załączonej grafice.
Anna Bryłka: Najpierw państwo zachęcało Polaków do wymiany pieców i przechodzenia na pellet. Były dopłaty, programy, reklamy i zapewnienia, że to rozsądna i ekonomiczna alternatywa dla innych źródeł ogrzewania.
W Polsce funkcjonuje już około 450 tysięcy gospodarstw domowych korzystających z kotłów na pellet i drewno. Tylko w 2025 roku około 77% wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła w programie „Czyste Powietrze” dotyczyło kotłów na pellet i drewno.
Podaż nie nadąża za popytem! Cena certyfikowanego pelletu A1 dochodziła w sierpniu nawet do 2500 zł za tonę. I tutaj pojawia się pytanie: kto odpowiada za to, że tysiące Polaków zainwestowały w ogrzewanie, które miało być tanią alternatywą, a dziś muszą płacić coraz więcej? To jest właśnie problem bezmyślnej polityki energetycznej. I oczywiście rachunek ostatecznie płaci zwykły Polak. UOKiK w swojej kontroli nie stwierdził, że istnieje zmowa przedsiębiorców. Problemem jest przede wszystkim niedostosowanie podaży pelletu do rosnącego popytu.
Tak nie powinna wyglądać polityka energetyczna państwa. Polacy potrzebują taniego, stabilnego i przewidywalnego ogrzewania, a nie kolejnych eksperymentów, za które rachunek wystawia się rodzinom.
Gaz w Europie dochodzi dziś już do 75 euro/MWh. Przemysł chemiczny zaczyna ograniczać produkcję.
Dzisiejsze dane pokazują, że gaz kosztuje prawie 75 euro/MWh. Zarówno na rynku spot, jak i w kontraktach na IV kwartał ceny są ponad dwukrotnie wyższe niż na początku roku (nieco ponad 30 euro/MWh).
Kolejny problem to zapasy. Magazyny gazu w Unii Europejskiej są obecnie zapełnione w 66%, a w Niemczech zaledwie w 54%. Niemcy weszły w ostatni miesiąc przed początkiem sezonu grzewczego z bardzo niskimi zapasami. Niemieckie stowarzyszenie operatorów magazynów INES domaga się od rządu zniesienia części opłat związanych z magazynowaniem i subsydiowanych kredytów, żeby zachęcić firmy do kupowania gazu mimo wysokich cen.
Wysokie ceny gazu już powodują ograniczania albo rozważania ograniczenia produkcji amoniaku. Gaz jest też podstawowym surowcem dla produkcji nawozów, a to oznacza wyższe koszty dla rolników.
Znaczne wahania cen gazu i zależność Polski od importu powinny sugerować ograniczenie zużycia od tego surowca. Niestety jest odwrotnie. Rząd chce oprzeć naszą energetykę w znaczniej mierze na gazie, który w ponad 80% sprowadzamy.
Polska może być hubem gazowym dla regionu, ale sama nie powinna zwiększać zapotrzebowania na ten surowiec.
Gaz w Europie dochodzi dziś już do 75 euro/MWh. Przemysł chemiczny zaczyna ograniczać produkcję.
Dzisiejsze dane pokazują, że gaz kosztuje prawie 75 euro/MWh. Zarówno na rynku spot, jak i w kontraktach na IV kwartał ceny są ponad dwukrotnie wyższe niż na początku roku (nieco… pic.twitter.com/FejSRFqD2q
W lipcu PSE ograniczały produkcję energii z OZE przez 28 z 31 dni. W sierpniu przez 25 z 31 dni.
Przez dwa miesiące ograniczenia występowały więc przez 53 z 62 dni.
Od stycznia do końca sierpnia tego roku ograniczono już łącznie 1 611,6 GWh energii z wiatru i fotowoltaiki, w tym: PV – 1 168 GWh, wiatr – 444 GWh.
To znacznie więcej niż w całym 2025 roku (1 376 GWh).
Przy takim wolumenie koszty rekompensat będą liczone w setkach milionów złotych.
W lipcu PSE ograniczały produkcję energii z OZE przez 28 z 31 dni. W sierpniu przez 25 z 31 dni. Przez dwa miesiące ograniczenia występowały więc przez 53 z 62 dni.
Od stycznia do końca sierpnia tego roku ograniczono już łącznie 1 611,6 GWh energii z wiatru i fotowoltaiki, w…
Sama cena prądu nie rośnie, ale nasze rachunki za prąd z roku na rok są coraz wyższe, bo rosną koszty systemu i to w bardzo szybkim tempie.
Porównajmy rok 2022 i typową fakturę Kowalskiego od Energa Obrót.
Jak widać w załączonej tabeli wzrosty opłat sięgają setek procent w zaledwie 4 lata. W tym czasie mieliśmy do czynienia z drastycznym wzrostem niestabilnych mocy w systemie i co również z tym związane wzrostu kosztów sieci i stabilizacji systemu.
Te koszty zostały przeniesione na odbiorców. Pozornie niektóre opłaty mogą wydawać się niewielkie jak np. opłata na OZE, ale w skali krajowego zużycia to już ponad 1,2 mld złotych!
Do tego dochodzi zmiana proporcji kosztów na fakturze. W 2022 roku cena samego prądu na rachunku stanowiła ponad 50% całości kosztów nie licząc podatku VAT. W 2026 roku jest to już tylko 44% kosztów przed podatkiem, a przy uwzględnieniu podatku koszt prądu stanowi jedynie 36% rachunku. Reszta to opłaty i podatki.
Prąd jest bardziej obciążony opłatami i podatkami niż paliwa na stacjach. To efekt tzw. transformacji energetycznej i wzrostu mocy niestabilnych (fotowoltaika i wiatraki) kosztem stabilnej energetyki węglowej w systemie.
Wzrost opłat o 600 czy 700% w 4 lata to skutek włączania OZE do systemu! Sama cena prądu nie rośnie, ale nasze rachunki za prąd z roku na rok są coraz wyższe, bo rosną koszty systemu i to w bardzo szybkim tempie. Porównajmy rok 2022 i typową fakturę Kowalskiego od Energa Obrót.… pic.twitter.com/xiIAbkeDb6
Największa gospodarka UE zabezpiecza sobie gaz na kolejne półtorej dekady. Niemcy podpisali z norweskim Equinorem 15-letnią umowę na dostawy norweskiego gazu. Kontrakt obejmuje dostawy około 2,8 mld m3 rocznie.
Jednocześnie Norwegia zamierza mimo nacisków Brukseli utrzymać wysokie wydobycie surowców w Arktyce przynajmniej do 2035 roku.
Norwegia dostarcza Niemcom ponad 40% ich zapotrzebowania na gaz. Jednocześnie Niemcy intensywnie rozbudowują flotę bloków gazowych w energetyce. 12 GW nowych mocy gazowych me wejść do systemu najpóźniej do 2031 roku.
Największa gospodarka UE zabezpiecza sobie gaz na kolejne półtorej dekady. Niemcy podpisali z norweskim Equinorem 15-letnią umowę na dostawy norweskiego gazu. Kontrakt obejmuje dostawy około 2,8 mld m3 rocznie.
Jednocześnie Norwegia zamierza mimo nacisków Brukseli utrzymać…
Skomentuj