W Sejmie odbyła się XXXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży, podczas której pomagałem prowadzić część obrad. Młodzi uczestnicy sami wskazali problemy, które uważają za najważniejsze, i przedstawili swoje opinie.
W głosowaniu za najważniejszy problem uznali nieaktualne programy nauczania. Domagali się zmian, dzięki którym szkoła będzie lepiej przygotowywać do dorosłego życia. Do przemyślenia dla autorów kolejnych reform edukacji.
Dziś w Sejmie odbyła się XXXII sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży, podczas której pomagałem prowadzić część obrad. Młodzi uczestnicy sami wskazali problemy, które uważają za najważniejsze, i przedstawili swoje opinie.
W głosowaniu za najważniejszy problem uznali nieaktualne programy nauczania. Domagali się zmian, dzięki którym szkoła będzie lepiej przygotowywać do dorosłego życia. Do przemyślenia dla autorów kolejnych reform edukacji.
Od rana nasi posłowie rozmawiali z uczestnikami także na sejmowych korytarzach. Cieszy zainteresowanie sprawami publicznymi od wczesnych lat. Mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta zachęci wielu uczestników do dalszej aktywności.
Od rana nasi posłowie rozmawiali z uczestnikami także na sejmowych korytarzach. Cieszy zainteresowanie sprawami publicznymi od wczesnych lat. Mam nadzieję, że dzisiejsza wizyta zachęci wielu uczestników do dalszej aktywności.
Krzysztof Bosak na konferencji prasowej odniósł się do skandalu wokół Trybunału Konstytucyjnego związanego z całkowitym wychodzeniem obecnej władzy wykonawczej poza ramy przewidziane prawem. „Jestem pewien, że gdyby to działo się w okresie poprzedniego rządu mówiono by już o zamachu stanu, mówiono by o dyktaturze” – ocenił Wicemarszałek Sejmu.
Bosak zwrócił uwagę, że koalicja skupiona wokół rządu Donalda Tuska powołuje się na Komisję Wenecką, która nie ma żadnej podstawy prawnej do tego, żeby decydować, co się dzieje w naszym państwie, i której zalecenia były ignorowane przez ten sam rząd Donalda Tuska.
Wicemarszałek Bosak powiedział, że nie został w żaden sposób poinformowany o planach „zaprzysiężenia” Macieja Berka przez marszałka Włodzimierza Czarzastego. „Uważam jako członek prezydium Sejmu tę sytuację za absolutnie nie mającą charakteru zaprzysiężenia członka Trybunału Konstytucyjnego” – ocenił Bosak, zaznaczając, że wydarzenie wyszło poza ramy prawne i ma charakter nadużycia.
Użycie służb do wejścia do siedziby Trybunału Konstytucyjnego Bosak ocenił jako ingerencję w autorytet instytucji. Lider Konfederacji zaznaczył, że autorytet TK został naruszony także wcześniejszymi decyzjami, nadużyciami i działaniami, ale zastrzegł, że użycie funkcjonariuszy nie doprowadzi do uzdrowienia trybunału.
Po komentarzu dotyczącym sytuacji bieżącej Krzysztof Bosak przeszedł do pierwotnego tematu konferencji związanego z piątym odcinkiem jesiennej trasy po Polsce. Tym razem wicemarszałek Sejmu odwiedza wraz z lokalnym liderem Konfederacji Mateuszem Marzochem północno-wschodnie Mazowsze – Ostrołękę i Wyszków, a także dwa polskie przedsiębiorstwa. Bosak zaznaczył, że Konfederacja chce wspierać polskich przedsiębiorców, tworzenie miejsc pracy w Polsce oraz konkurencyjność polskiej gospodarki.
Krzysztof Bosak odniósł się do dzisiejszego święta – Dnia Edukacji Narodowej i do stanu polskiego szkolnictwa oraz bezpieczeństwa szkół w Polsce.
Polityk przytoczył opublikowany przez resort na Dzień Edukacji Narodowej poradnik dla nauczycieli w obszarze bezpieczeństwa, który sprowadza się do czterech terminów – „uważaj, uciekaj, ukryj się, udaremnij atak”. „To jest parę stron ogólnikowych porad, które mają dać poczucie dobrze spełnionego obowiązku tym, którzy przygotowali te materiały” – ocenił, pytając: dlaczego teraz i czy to wszystko, co rząd planuje zrobić. Zaznaczył, że zalecenia opublikowane przez ministerstwo są wewnętrznie sprzeczne: nie da się jednocześnie uciekać, ukrywać i udaremniać ataku.
🚨 BEZPIECZEŃSTWO UCZNIÓW I NAUCZYCIELI MUSI BYĆ PRIORYTETEM!
Podczas konferencji w Ostrołęce wicemarszałek @krzysztofbosak przypomniał, że już w 2025 roku ABW ostrzegała przed zagrożeniem przemocą w szkołach wynikającym z radykalizacji młodzieży.
❗️Zamiast konkretnych działań rząd dopiero teraz przedstawił ogólnikową „instrukcję bezpieczeństwa”.
Zapowiadamy interpelację do MSWiA w sprawie braku reakcji na ostrzeżenia służb!
➡️ Rząd tymczasem wykorzystuje problem przemocy w szkołach do uzasadniania przepisów umożliwiających cenzurowanie treści w internecie bez udziału sądu.
Potrzebujemy realnej ochrony, a nie pozornych działań!
🎥 Cała konferencja:
https://t.co/3tq8qrE2z8…
https://t.co/p1rnEMosVm
Bosak odniósł się do informacji przekazanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która już w ubiegłym roku przestrzegała przed ryzykiem wystąpienia zagrożeń ze strony uczniów. „Jeżeli ABW miała takie informacje już w zeszłym roku, to pytanie, dlaczego jakiś tego rodzaju poradnik nie został przygotowany w zeszłym roku, dlaczego dyrekcje, nauczyciele, wszystkie władze odpowiedzialne za edukację nie zostały ostrzeżone, dlaczego nie przygotowano też jakiegoś poważnego programu szkolenia, jak reagować i środków zaradczych?” – pytał wicemarszałek.
Bosak wskazał, że rząd nie zareagował właściwie. Po pierwsze – praktycznie zignorował ostrzeżenia ABW z ubiegłego roku. Po drugie – do pierwszych trzech aresztowań nastolatków gotowych na przemoc doszło już we wrześniu, natomiast nie przełożyło się to na zablokowanie podobnych wydarzeń, do jakich doszło w październiku. „Reakcja służb państwowych powinna nastąpić już we wrześniu, a nie w październiku. Nie należało czekać, aż dojdzie do ataku 19-latka tu w Ostrołęce i będzie 9 ofiar poranionych, nie należało czekać, aż będzie ofiara śmiertelna w powiecie wyszkowskim” – stwierdził polityk.
Krzysztof Bosak wezwał również społeczeństwo do przyjrzenia się sytuacji uczniów pozostawionych samym sobie, którzy potrzebują pomocy i jasnych wzorców. Ocenił też, że rząd zupełnie pogubił się w polityce komunikacyjnej.
Bosak zapowiedział złożenie interpelacji do szefa MSWiA z pytaniami o sytuację. Zaznaczył też, że na gruncie obecnego porządku prawnego można już usuwać szkodliwe treści z internetu, wobec czego nie jest konieczne przyjmowanie specjalnych ustaw, o które zabiega rząd.
Mateusz Marzoch złożył życzenia bezpiecznej i satysfakcjonującej pracy dla nauczycieli z okazji Dnia Edukacji Narodowej.
Marzoch skomentował sytuację: „Rząd ma informacje, już od dłuższego czasu, o tym, że zagrożenie istnieje i jest realne, mają przykłady, i nie robią nic. Prowadzą komunikację kryzysową, prowadzą zarządzanie kryzysem, który ich zaskoczył – zresztą jak zwykle, nie pierwszy raz – i wydają sprzeczne komunikaty. Z jednej strony mamy ministra Gawkowskiego, który mówi, że w internecie mamy wzrost aktywności różnego rodzaju kont komentatorskich, botów, które podbijają konkretną narrację, zaraz, chwilę później minister Siemoniak, powołując się rzekomo na ABW twierdzi, że mamy drastyczny spadek”. Rzekomo – gdyż jak wyjaśnił Marzoch szybko zostało zdementowane, że takie dane istnieją, co więcej ośrodki polskie i zagraniczne zaznaczyły, że nie zaobserwowano spadku aktywności.
„To jest naprawdę aberracja. Tacy ludzie nie powinni zajmować się bezpieczeństwem naszego kraju, bo tylko szkodzą” – ocenił Marzoch.
Polityk odniósł się także do informacji o planowanym zamachu na premiera Donalda Tuska i kuriozalnej sytuacji, kiedy w czasie ogłaszania zagrożenia zamachem premier spacerował warszawską ulicą, jak gdyby nigdy nic. „To była nieudolna próba, żeby premiera w jakimś sensie pokazać, że on też jest zagrożony” – mówił Marzoch, wskazując, na próbę odwrócenia uwagi od sytuacji.
„To nie jest odpowiedzialne prowadzenie polityki bezpieczeństwa. To jest polityczna reklama na tragedii, która ma miejsce, na sytuacji kryzysowej, która ma miejsce” – powiedział Mateusz Marzoch, wskazując, że zamiast realnego dbania o bezpieczeństwo Polski i Polaków istnieje „chaos Donalda Tuska”.
Na koniec Krzysztof Bosak ponownie zabrał głos odnosząc się do nieobecności minister Barbary Nowackiej, wzywając ją do zajęcia się tym, co dzieje się w szkołach, a nie „zmniejszaniem wskaźnika białka zwierzęcego spożywanego przez dzieci w diecie” albo „indoktrynacjami na tematy seksualne”. Bosak skrytykował także model edukacji włączającej, który zakłada trzymanie w szkołach każdego, nawet osób całkowicie niedostosowanych pod względem wychowawczym, intelektualnym czy językowym, a także wychowanie bezstresowe. Wezwał też rodziców do ostrożności w kontekście udostępniania dzieciom urządzeń z dostępem do internetu.
Dieta planetarna weszła do szkół. To pierwszy etap realizacji strategii zawartej chociażby w raportach C40 Cities, które zakładają stopniową, ale drastyczną ingerencję w nasze zachowania od podróżowania, przez kupowane ubrania i elektronikę, po sposób odżywiania.
Ostrzegliśmy przed tym już kilka lat temu. Wtedy uznawano to za teorię spiskową, choć było to napisane wprost. Zawierał to na przykład raport C40 Cities, Arup i University of Leeds: „The Future of Urban Consumption in a 1.5°C World”, opublikowany w czerwcu 2019 roku.
W tej chwili ideolodzy i zwolennicy głębokiego ingerowania w nasze życie formatują umysły najmłodszych, stopniowo odzwyczajając ich od jedzenia mięsa. Docelowo mięsa mamy nie jeść w ogóle, a w okresie przejściowym maksymalnie 16 kg rocznie.
Dieta planetarna weszła do szkół. To pierwszy etap realizacji strategii zawartej chociażby w raportach C40 Cities, które zakładają stopniową, ale drastyczną ingerencję w nasze zachowania od podróżowania, przez kupowane ubrania i elektronikę, po sposób odżywiania.
Dieta planetarna w szkołach wywołuje oczywiście szereg problemów, kosztów i konfliktów. Jak każda nadmierna ingerencja państwa w życie ludzi prowadzi do komplikacji życia i marnotrawienia pieniędzy. Chodzi na przykład o szkolenia po ponad 300 zł za 45 minut na temat diety planetarnej czy koszty reorganizacji szkolnych kuchni.
Koszty materialne są jednak efektem ubocznym. Celem jest formatowanie umysłów i za kilkanaście lat, kiedy dzisiejsze dzieci wejdą w dorosłość, wdrożenie kolejnego etapu, czyli całkowite odejście od mięsa na poziomie całego społeczeństwa.
Absurdów w samym rozporządzeniu dotyczącym diety planetarnej oczywiście nie brakuje, a najbardziej widoczne jest mikrozarządzanie sprowadzające się do wyznaczania kucharkom, jak mają gotować. Szkolne kuchnie zamienią się w działy analityczne, aby sprostać zawartym normom i wymaganiom. Współczuję kucharkom, szczególnie jeśli państwo będzie przeprowadzać kontrole, by sprawdzić, czy aby zielony groszek nie został dodany do obiadu z roślin strączkowych, bo urzędnicy odpowiadający na “częste pytania” dot. rozporządzenia zaliczyli go do posiłku warzywnego. Tu warto w całości przytoczyć ten fragment:
Pytanie: “Czy potrawy z fasolki szparagowej i zielonego groszku spełniają kryterium potrawy z roślinami strączkowymi?”
Odpowiedź: “Pod pojęciem «nasiona roślin strączkowych» należy rozumieć nasiona: fasoli (np. biała, czerwona, czarna), soi, soczewicy (np. zielona, czerwona, żółta), grochu, ciecierzycy, bobu. Ugotowane, wymienione nasiona roślin strączkowych w zależności od rodzaju zawierają 6,4–15,4 g białka/100 g. Ciekawym produktem jest edamame, czyli niedojrzałe nasiona soi. Podobnie jak wymienione wcześniej nasiona roślin strączkowych, charakteryzują się one sporą zawartością białka. 100 g ugotowanych nasion edamame zawiera ok. 11 g tego składnika. Rośliny typu fasolka szparagowa, groszek cukrowy (spożywane razem ze strączkiem) lub zielony groszek (gotowany, konserwowy, spożywane są same nasiona), ze względu na mniejszy udział białka, powinny być uznawane za warzywny składnik posiłku.”
Zarówno ograniczenia lotów, prywatnych samochodów, limity na kupno ubrań, jak i wspomniana dieta planetarna za główny cel mają “walkę ze zmianami klimatu”. Ideologia musi mieć jakiś cel, z zasady niemożliwy do zrealizowania, aby uzasadnić podejmowane działania.
Tak więc dzieci i młodzież są kolejnymi ofiarami świętej wojny klimatycznej lewicy.
Grzegorz Płaczek – przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Ja właśnie złożyłem! Zachęcam, Polko i Polaku! Początek roku szkolnego za nami i TERAZ jest czas na to, aby uchronić Wasze dziecko przed ideologiczną indoktrynacją w ramach przedmiotu „Edukacja zdrowotna”. Macie do tego prawo! A wiem, co mówię, bo zasiadam w Komisji Edukacji i Nauki w polskim Sejmie.
Ja właśnie złożyłem! 🇵🇱 Zachęcam, Polko i Polaku! Początek roku szkolnego za nami i TERAZ jest czas na to, aby uchronić Wasze dziecko przed ideologiczną indoktrynacją w ramach przedmiotu „Edukacja zdrowotna”. Macie do tego prawo! A wiem, co mówię, bo zasiadam w Komisji Edukacji i… pic.twitter.com/jeVrLEj7EU
Jeśli zatem NIE chcecie, aby Wasze dziecko uczyło się o „orientacji psychoseksualnej”, „tożsamości płciowej” (a zatem o normalizacji aktów homoseksualnych i „zaburzeniach tożsamości płciowej”), o podważeniu znaczenia małżeństwa, macierzyństwa i rodziny oraz innych „postępowych” nowościach, wystarczy, że złożycie „Oświadczenie rodzicielskie” w szkole Waszego dziecka. Pomóżcie swoim dzieciom!
Młodzież powinna być uczona jednego i drugiego, a nauczane treści powinny być przedmiotem społecznego konsensusu. Nie ma sensu redukowanie tematyki rodzinnej do „zdrowia” bo po pierwsze jest to tematyka absolutnie kluczowa (demografia, kryzys rodziny), a po drugie zdrowie i płodność to tylko jeden z wielu wymiarów życia rodzinnego. Treści dotychczasowego programu przedmiotu o rodzinie trzeba przejrzeć i uzupełnić, a nie likwidować!
Z drugiej strony bardzo potrzebujmy popularyzacji wiedzy o zdrowiu — diecie, ruchu, profilaktyce, higienie cyfrowej, uzależnieniach i ich konsekwencjach dla mózgu i umysłu, problemach osobowościowych (w tym psychicznych) etc. MEN powinien wycofać się z forsowania kontrowersyjnych czy zbędnych treści i skupić na całej reszcie.
MEN nie powinien też likwidować edukacji dla bezpieczeństwa, w tym elementów nauki strzelania. Przeciwnie, należy to doskonalić! MEN powinien natomiast rozważyć przeniesienie tego przedmiotu w całości do programu nauczania szkoły średniej.
Przeciwstawianie edukacji o rodzinie edukacji zdrowotnej jest niedorzeczne. Młodzież powinna być uczona jednego i drugiego, a nauczane treści powinny być przedmiotem społecznego konsensusu.
Nie ma sensu redukowanie tematyki rodzinnej do „zdrowia” bo po pierwsze jest to tematyka absolutnie kluczowa (demografia, kryzys rodziny), a po drugie zdrowie i płodność to tylko jeden z wielu wymiarów życia rodzinnego. Treści dotychczasowego programu przedmiotu o rodzinie trzeba przejrzeć i uzupełnić, a nie likwidować!
Z drugiej strony bardzo potrzebujmy popularyzacji wiedzy o zdrowiu — diecie, ruchu, profilaktyce, higienie cyfrowej, uzależnieniach i ich konsekwencjach dla mózgu i umysłu, problemach osobowościowych (w tym psychicznych) etc. MEN powinien wycofać się z forsowania kontrowersyjnych czy zbędnych treści i skupić na całej reszcie.
MEN nie powinien też likwidować edukacji dla bezpieczeństwa, w tym elementów nauki strzelania. Przeciwnie, należy to doskonalić! MEN powinien natomiast rozważyć przeniesienie tego przedmiotu w całości do programu nauczania szkoły średniej.
Minister Indoktrynacji Barbara Nowacka ma ogłosić, że edukacja zdrowotna będzie od września przedmiotem obowiązkowym
Najwyraźniej kompromitacja tego przedmiotu w tym roku szkolnym nie dała jej do myślenia. Na edukację zdrowotną uczęszcza w Polsce ok. 30% uczniów, bo póki co jest dobrowlna. Pani Minister uznała w takim razie, że jak nie da się po dobroci, to będzie pod przymusem. Bo przecież ona wie lepiej niż rodzice, czego potrzebują dzieci.
Minister Indoktrynacji Barbara Nowacka ma jutro ogłosić, że edukacja zdrowotna będzie od września przedmiotem obowiązkowym‼️ Najwyraźniej kompromitacja tego przedmiotu w tym roku szkolnym nie dała jej do myślenia. Na edukację zdrowotną uczęszcza w Polsce ok. 30% uczniów, bo póki… pic.twitter.com/t9JkqV7iQu
— Tomasz Grabarczyk (@grabarczyktomek) April 8, 2026
Wbrew zeszłorocznym, oddolnym protestom przeciwko obowiązkowej edukacji zdrowotnej w szkołach, Nowacka wpycha ten przedmiot na siłę do programu nauczania dla wszystkich. Pod niewinną nazwą, edukacja zdrowotna wprowadza lewacką indoktrynację i seksualizację dzieci, dlatego lewicy tak bardzo na tym zależy. Chcą manipulować umysłami młodych Polaków. Musimy się temu sprzeciwić! Udało się zeszłym roku, uda i teraz!
Gdy uczniowie świadomie rezygnują, rząd zamiast zastanowić się, co jest nie tak z tym zideologizowanym przedmiotem, woli dokręcić śrubę. Przynajmniej na to wskazują medialne przecieki
Aż 70% uczniów wypisało się z edukacji zdrowotnej, co najwyraźniej nie spodobało się rządowi Donalda Tuska. Zamiast przeanalizować przyczyny tej sytuacji, pojawił się pomysł wprowadzenia przymusu. Według mediów Barbara Nowacka ma ogłosić decyzję o uczynieniu tego przedmiotu… obowiązkowym.
Efekt? Frekwencja się poprawi… przynajmniej na papierze. Tusk, Nowacka i spółka będą mogli pochwalić się sukcesem, tyle że z rzeczywistością będzie on miał niewiele wspólnego.
Przymusowe malowanie trawy na zielono, jak za poprzedniego ustroju.
Gdy uczniowie świadomie rezygnują, rząd zamiast zastanowić się, co jest nie tak z tym zideologizowanym przedmiotem, woli dokręcić śrubę. Przynajmniej na to wskazują medialne przecieki ⤵️
Aż 70% uczniów wypisało się z edukacji zdrowotnej, co najwyraźniej nie spodobało się rządowi… pic.twitter.com/FudR7BUtl6
Od wielu lat Polska jest krajem potencjalnej agresji militarnej, co powinno skłaniać do wytężonych przygotowań do ewentualnej obrony oraz do edukacji proobronnej społeczeństwa. Tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzi politykę przeciwną, ograniczając treści proobronne w podstawie programowej. Głos w tej bulwersującej sprawie na konferencji prasowej Konfederacji w Sejmie zabrali posłowie Krzysztof Tuduj, Ryszard Wilk i Michał Połuboczek.
Poseł Krzysztof Tuduj poinformował, że Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje likwidację przygotowania do szkoleń strzeleckich w ramach przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa. Ocenił decyzję, jako skrajnie niezrozumiałą, podkreślając, że przygotowanie do szkoleń strzeleckich nie jest tożsame z udostępnianiem broni dzieciom.
„Skrajnie ideologiczna, oderwana od rzeczywistości minister Nowacka, która chciałaby kolanem przymusowo wpychać edukację zdrowotną ze swoimi ideologicznymi wkładkami sabotuje – bo to jest czysty sabotaż – bezpieczeństwo Polski w obecnych warunkach” – mówił poseł Tuduj, wskazując na szkodliwą rolę minister Nowackiej w rządzie.
Krzysztof Tuduj zwrócił uwagę, że w krajach europejskich obserwowany jest trend odwrotny. Wskazał przykłady Francji, Łotwy, Estonii i Niemiec, które rozszerzają edukację proobronną dzieci i młodzieży. Poseł podkreślił także, że działania minister Nowackiej stoją w sprzeczności nie tylko z interesem narodowym, ale nawet działaniami reszty rządu.
Poseł Ryszard Wilk przypomniał rzymską maksymę „jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny”, zwracając uwagę na konieczność budowania zdolności odstraszania potencjalnego agresora między innymi przez przeszkolenie proobronne społeczeństwa.
Wilk przytoczył argumentację ministerstwa, które przyznało się do własnej niekompetencji i zaniechań, gdyż za powód likwidacji zajęć wskazało niski poziom ich prowadzenia – ograniczony czas i brak umiejętności u nauczycieli.
Poseł Konfederacji zwrócił uwagę także na to, że przedmiot przygotowuje do różnych sytuacji i zagrożeń, które nie muszą mieć charakteru militarnego. Brak wiedzy na odpowiednim poziomie nie zwiększa bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie.
Poseł Michał Połuboczek nazwał sytuację „MEN kontra MON”, wskazując na sprzeczne działania ministrów Nowackiej likwidującej zajęcia proobronne i Kosiniaka-Kamysza zapowiadającego półmilionową armię.
Skrytykował ideologiczną politykę minister Nowackiej, która usuwa książki patriotyczne z kanonu lektur i oszukuje uczniów, że mogą wybrać swoją płeć. Połuboczek podkreślił, że wychowanie patriotyczne i przeszkolenie proobronne młodzieży to klucz do budowy armii przyszłości.
Konfederacja potępia działania minister Barbary Nowackiej i postuluje realną naukę postaw proobronnych w szkołach.
Klaudia Domagała – prezes Fundacji Kobiet Wolności i Niepodległości, łódzka działaczka Konfederacji
Wolność edukacji domowej! Mój pierwszy pomysł w ramach Projekt27 uzyskał REKOMENDACJĘ EKSPERTÓW do dalszej dyskusji i rozważenia w ramach programu reform! Bardzo się cieszę!
Moje kolejne inicjatywy, także w innych kategoriach jak finanse publiczne i zdrowie, już w trakcie oceniania. To i tak nie wszystko, ja się dopiero się rozkręcam…
Czym jest Projekt27? To inicjatywa Sławomira Mentzena z udziałem ekspertów, sympatyków oraz działaczy Konfederacji, której celem jest oddolne zebranie inicjatyw i pomysłów w kilkunastu najważniejszych obszarach funkcjonowania naszego państwa. Wszystkie z nich są oceniane przez fachowców i odwiedzających, a także toczy się nad nimi otwarta dyskusja. Są też bazą do stworzenia programu na wybory w 2027 roku.
Każdy z Was może dołożyć do tego swoją “cegiełkę” i zgłosić swój projekt! Możecie także aplikować o zostanie ekspertem w danej kategorii.
Wolność edukacji domowej! Mój pierwszy pomysł w ramach Projekt27 uzyskał REKOMENDACJĘ EKSPERTÓW do dalszej dyskusji i rozważenia w ramach programu reform! Bardzo się cieszę! 🥰
Moje kolejne inicjatywy, także w innych kategoriach jak finanse publiczne i zdrowie, już w trakcie… pic.twitter.com/F3zwpCI00P
Grzegorz Płaczek, wiceprzewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Reaguję! Tego już za wiele! Ministerstwo Edukacji Narodowej rozesłało do polskich szkół ankietę opracowaną przez Komisję Europejską, w której jedno z pierwszych pytań dotyczy… płci ankietowanego ucznia. A konkretnie tego, z jaką płcią się utożsamia!
W polskiej wersji językowej ankiety (obok pól: „Dziewczyna” i „Chłopak”) pojawia się opcja: „Mam inną pleć”, pomimo, że w innych językach pojawia się w tym miejscu wyłącznie wyraz: „Other” (w jęz. niemieckim: „Anderes”, w jęz. hiszpańskim „Otro”, etc.) Ale dla potrzeb polskiej wersji językowej… postanowiono jeden wyraz: „Other” przetłumaczyć na krótkie zdanie twierdzące: „Mam inną płeć”.
Państwo w MEN upadliście na głowę, że w takiej formie wysyłacie ogólnopolską ankietę, którą teraz masowo będą wypełniać dzieci i młodzież do 17-go roku życia – uczniowie polskich szkół?!
Naprawdę ktoś w resorcie pozwala na to, aby ośmiolatków pytać w szkołach, czy należą do grupy LGBTIQ+? Pytam, bowiem takie pytanie również pojawia się ankiecie.
NIE MA NA TO MOJEJ ZGODY! W trybie pilnym wysyłam do Premiera RP oraz Ministra Edukacji interwencję poselską z apelem o pilne wycofanie ankiet z polskich szkół lub o korektę merytorycznych błędów., bowiem zgodnie z polską Konstytucją opcja: „Mam inną płeć” nie powinna występować. Dodatkowo pytam również między innymi: ➡️ kto w Ministerstwie Edukacji Narodowej (MEN) lub Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) merytorycznie odpowiada za kontrolę treści ankiety? ➡️ kto w MEN lub MRPiPS tłumaczył i akceptował opcje wyboru w ankiecie w jęz. polskim? ➡️ kto w MEN zdecydował o masowym rozesłaniu wiadomości do polskich uczniów z prośbą o wypełnianie ankiety? ➡️ kto w MEN lub MRPiPS zdecydował, iż dzieci oraz uczniowie do 17 roku życia mają przystąpić do tej ankiety? ➡️ czy MEN lub MRPiPS zgłaszały do Komisji Europejskiej uwagi dot. opcji: „Other” występującej w ankiecie (bowiem w polskim porządku prawnym istnieje: KOBIETA i MĘŻCZYZNA)?
Bruksela zwariowała indoktrynując polskich uczniów, a w Warszawie… cisza. To nie jest normalne!
Grzegorz Płaczek, przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Dramat. Miazga. Klęska. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało dane o udziale uczniów w zajęciach z dobrowolnej „Edukacji Zdrowotnej” w poszczególnych województwach w Polsce.
W żadnym województwie frekwencja NIE przekroczyła 40%! Oto dane: ➡️ Frekwencja 10-20%: 1 województwo ➡️ Frekwencja 20-30%: 7 województw ➡️ Frekwencja 30-40%: 8 województw ➡️ Frekwencja powyżej 40%: 0 województw.
Te liczby jasno wskazują, że zdecydowana większość Polaków NIE chce „Edukacji Zdrowotnej”! W normalnym kraju po takiej porażce Pani Minister Edukacji sama ze wstydu podałaby się do dymisji, ale… nie w Polsce. Resort edukacji w odpowiedzi na ewidentny sprzeciw rodziców i uczniów wobec polityki MEN-u postanowił, że pojedzie po bandzie. Wiceszefowa MEN Pani Paulina Piechna-Więckiewicz wyraziła nadzieję. że w tej sytuacji zostanie przeprowadzona ewaluacja (cokolwiek to w ustach Pani wiceminister oznacza) i oznajmiła, iż wierzy, że w tej sytuacji w pierwszym kwartale 2026 roku zapadnie „decyzja o tym, że przedmiot nabierze charakteru obowiązkowego”. Klęskę frekwencyjną ministerstwo natomiast usprawiedliwia tym, iż uczniowie „czują się przeciążeni” i dlatego… nie chcę chodzić na „Edukację Zdrowotną”. Poważnie? Ktoś w tym państwie naprawdę oszalał?!
Należy w trybie natychmiastowym ratować polskie szkoły i wyrwać Ministerstwo Edukacji Narodowej z rąk lewicowych polityków, a Minister Edukacji Pani Barbara Nowacka powinna pilnie podać się do dymisji.
Spytałbym, czy nie jest Państwu w resorcie edukacji zwyczajnie wstyd, ale… nie ma co pytać. Odpowiedź znam. Państwa trzeba odsunąć od władzy.
❌ Dramat. Miazga. Klęska. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało dane o udziale uczniów w zajęciach z dobrowolnej „Edukacji Zdrowotnej” w poszczególnych województwach w Polsce. W żadnym województwie frekwencja NIE przekroczyła 40%! Oto dane: ➡️ Frekwencja 10-20%: 1… pic.twitter.com/oEFZvI8z9b
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego
Państwowy Instytut Badań Edukacyjnych opublikował miażdżący raport, który pokazuje, że likwidacja prac domowych przez minister Nowacką koszmarnie szkodzi dzieciom!
Dowiadujemy się, że 90% nauczycieli (klasy IV-VIII) uważa, że zmiany NIE są korzystne dla uczniów! To mówi samo za siebie. Może pani Nowacka łaskawie wsłuchałaby się w ich opinie?
Proszę o nagłaśnianie❗Państwowy Instytut Badań Edukacyjnych opublikował miażdżący raport, który pokazuje, że likwidacja prac domowych przez minister Nowacką koszmarnie szkodzi dzieciom!
Dowiadujemy się, że 90% nauczycieli (klasy IV-VIII) uważa, że zmiany NIE są korzystne dla… pic.twitter.com/Mh0dZg8Kms
Ale to nie wszystko. Spójrzcie na to ❌ 91% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło, że uczniowie mają trudności z utrwalaniem materiału ❌ 84% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło, że uczniowie mają spadek motywacji ❌ 77% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło, że uczniowie notują spadek samodzielności ❌ 81% nauczycieli kl. I-III zgłosiło spadek systematyczności w uczeniu się ❌ 80% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło obniżenie u uczniów poczucia odpowiedzialności za naukę
Wszystkie wyniki opublikowanego raportu kompromitują minister Nowacką. Ile jeszcze szkód ma wyrządzić uczniom ta kobieta, żeby cofnąć tę durną reformę a ją samą wygonić z resortu edukacji? Co ciekawe Ministerstwo Edukacji jakoś niechętnie chwali się wynikami badań, a dziennikarze zajmujący się sprawą informują, że negatywne dane próbowano zamaskować przed opinią publiczną. Tym bardziej warto to udostępniać innym!
Podsumujmy: minister Nowacka próbowała wprowadzić lewicową ideologię do szkół za pomocą obowiązkowej “edukacji zdrowotnej” – nie wyszło, bo sprzeciw rodziców był na szczęście zbyt duży. Wprowadziła to jako przedmiot dobrowolny – okazało się, że masa uczniów w całej Polsce się z tego wypisuje i skończyło się kompletną wtopą. Uparła się, by usunąć obowiązkowe prace domowe ze szkół – wyszło czarno na białym, że szkodzi dzieciom i obniża poziom nauczania.
Minister Barbara Nowacka to jedna wielka porażka. Ręce precz od naszych dzieci i WON z polskich szkół! Dymisja potrzebna natychmiast.
W Płocku 70% uczniów zostało wypisanych z tzw. edukacji zdrowotnej z czego w szkołach ponadpodstawowych ponad 90% – wynika z ustaleń PortalPlock.pl.
Cieszę się że jako Konfederacja Płock pomogliśmy wielu rodzicom podjąć decyzję o wypisaniu dzieci z tych zajęć. Rzetelna edukacja nie musi uciekać się do podstępu w postaci mylącej nazwy przedmiotu i ukrywania w nim szkodliwych treści.
W Płocku 70% uczniów zostało wypisanych z tzw. edukacji zdrowotnej z czego w szkołach ponadpodstawowych ponad 90% – wynika z ustaleń @portalplock.
Cieszę się że jako Konfederacja Płock pomogliśmy wielu rodzicom podjąć decyzję o wypisaniu dzieci z tych zajęć. Rzetelna edukacja… pic.twitter.com/Cg9nbTO4Ch
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego
Jak donosi portal Niezależna, Rafał Trzaskowski wypisał swojego syna z tzw. edukacji zdrowotnej, a z zajęć zrezygnowała cała jego klasa!
Nawet wiceszef KO rezygnuje z jednego ze sztandarowych projektów swojego ugrupowania – to najlepsze podsumowanie “sukcesu” minister Nowackiej. Program okazał się ogólnopolską klęską i już wiemy, że w wielu szkołach zrezygnowało z niego nawet 80-90% uczniów.
Porażkę zanotowała też reforma znosząca prace domowe w szkołach i według ostatniego sondażu Opinii24 dla RMF już ponad 66% rodziców chce powrotu do poprzedniego stanu. Dwa projekty – dwie klapy. Już wystarczy.
Pani Barbara Nowacka, najwyższy czas skończyć tę farsę i podać się do dymisji! Kto się zgadza, podaje dalej!
Paweł Usiądek Konfederacja: Nowy przedmiot, który miał być sztandarowym projektem Barbary Nowackiej, startuje z poważnymi problemami. Pierwsze lekcje września pokazały, że zainteresowanie jest dramatycznie niskie – w wielu szkołach na zajęcia przyszły dwie, trzy osoby z całej klasy. „Jak przychodzą dwie, trzy osoby na całą klasę, to taki przedmiot staje się bezsensowny” – powiedział w rozmowie dla Wirtualnej Polski lewicowy działacz Paweł Mrozek.
Rodzice mają czas na złożenie pisemnej rezygnacji z zajęć do 25 września. Wtedy też MEN i kuratoria rozpoczną pierwsze analizy frekwencji. Wszystko wskazuje, że statystyki będą miażdżące. Już teraz w mediach społecznościowych dominują głosy sprzeciwu wobec zajęć. W wielu szkołach całe klasy rezygnują, a nawet tam, gdzie są zwolennicy, pojawia się problem organizacyjny – jak prowadzić lekcje dla kilku uczniów przy dwudziestoosobowej klasie?
Edukacja zdrowotna zastąpiła Wychowanie do życia w rodzinie. Jej podstawa programowa liczy 47 stron i obejmuje szereg wartościowych zagadnień. Nowacka nie byłaby jednak sobą, gdyby do lekcji na temat zdrowego odżywiania czy higieny cyfrowej nie dorzuciła lewackiej ideologii: gender i LGBT. Nic dziwnego, że rodzice masowo korzystają z prawa do wypisania dzieci.
Przedmiot od początku był politycznie wymuszony. Rodzice, organizacje społeczne oraz opozycja (w tym Konfederacja) wywalczyły, by nie był obowiązkowy. Rodzice chętnie z tego korzystają. Edukacja zdrowotna miała być sukcesem Barbary Nowackiej, a staje się symbolem kolejnej porażki. Niechciana przez rodziców oraz bojkotowana przez uczniów. I bardzo dobrze!
Minister Edukacji Barbara Nowacka chce wprowadzić drastyczne ograniczenie finansowania szkół wspierających edukację domową!
✅ „Ministerstwo nie chce być wdzięczne rodzicom za to, że odciążają system. Woli ich karać”.
✅ “Rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnymi wartościami. Państwo nie może im tego zabrać”.
✅ “Nowacka kontynuuje politykę Czarnka. Tu nie ma różnicy między PiS a KO, jeśli chodzi o edukację domową”. Te wątki i jeszcze więcej poruszałam w rozmowie z Anną Mandrelą.
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego
Uwaga rodzice! Do 25 września możecie wypisać swoje dziecko z przedmiotu “Edukacja zdrowotna”, wrzuconego do szkół przez minister Nowacką, który wprowadza lewicową indoktrynację i seksualizację dzieci. Oto gotowe pismo! Zachęcam do udostępniania, niech jak najwięcej rodziców to zobaczy i zareaguje na czas!
Uwaga rodzice❗ Do 25 września możecie wypisać swoje dziecko z przedmiotu "Edukacja zdrowotna", wrzuconego do szkół przez minister Nowacką, który wprowadza lewicową indoktrynację i seksualizację dzieci. Oto gotowe pismo! Zachęcam do udostępniania, niech jak najwięcej rodziców to… pic.twitter.com/FwErLTXTEP
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) August 20, 2025
Tymczasem minister Nowacka chyba nie może znieść tego, że oddolne protesty wywarły na nią skuteczną presję, by zrezygnowała z obowiązkowego charakteru tego przedmiotu i postanowiła nazwać protestujących rodziców… “szurami” 🙂 Ach ta szanująca demokrację Koalicja Obywatelska, zawsze w obronie głosu obywateli 🙃
A może pani lewaczka Nowacka doda, że opinie wielu środowisk i ekspertów ws. przedmiotu były tak negatywne, że jej resort nawet nie opublikował raportu z przeprowadzonych konsultacji społecznych?
Jeśli chce obrażać rodziców, jej wybór, ale najważniejsze, żeby trzymała swoje łapy z dala od dzieci. Dlatego bardzo się cieszę, że mogłam brać udział w obywatelskich protestach, dzięki którym udało się wygrać z planowanym przymusem lewicowej indoktrynacji i teraz my, jako rodzice, możemy korzystać z dobrowolności i chronić nasze dzieci!
Skomentuj