Przeciwstawianie edukacji o rodzinie edukacji zdrowotnej jest niedorzeczne. Młodzież powinna być uczona jednego i drugiego, a nauczane treści powinny być przedmiotem społecznego konsensusu.
Nie ma sensu redukowanie tematyki rodzinnej do „zdrowia” bo po pierwsze jest to tematyka absolutnie kluczowa (demografia, kryzys rodziny), a po drugie zdrowie i płodność to tylko jeden z wielu wymiarów życia rodzinnego. Treści dotychczasowego programu przedmiotu o rodzinie trzeba przejrzeć i uzupełnić, a nie likwidować!
Z drugiej strony bardzo potrzebujmy popularyzacji wiedzy o zdrowiu — diecie, ruchu, profilaktyce, higienie cyfrowej, uzależnieniach i ich konsekwencjach dla mózgu i umysłu, problemach osobowościowych (w tym psychicznych) etc. MEN powinien wycofać się z forsowania kontrowersyjnych czy zbędnych treści i skupić na całej reszcie.
MEN nie powinien też likwidować edukacji dla bezpieczeństwa, w tym elementów nauki strzelania. Przeciwnie, należy to doskonalić! MEN powinien natomiast rozważyć przeniesienie tego przedmiotu w całości do programu nauczania szkoły średniej.
Minister Indoktrynacji Barbara Nowacka ma ogłosić, że edukacja zdrowotna będzie od września przedmiotem obowiązkowym
Najwyraźniej kompromitacja tego przedmiotu w tym roku szkolnym nie dała jej do myślenia. Na edukację zdrowotną uczęszcza w Polsce ok. 30% uczniów, bo póki co jest dobrowlna. Pani Minister uznała w takim razie, że jak nie da się po dobroci, to będzie pod przymusem. Bo przecież ona wie lepiej niż rodzice, czego potrzebują dzieci.
Minister Indoktrynacji Barbara Nowacka ma jutro ogłosić, że edukacja zdrowotna będzie od września przedmiotem obowiązkowym‼️ Najwyraźniej kompromitacja tego przedmiotu w tym roku szkolnym nie dała jej do myślenia. Na edukację zdrowotną uczęszcza w Polsce ok. 30% uczniów, bo póki… pic.twitter.com/t9JkqV7iQu
— Tomasz Grabarczyk (@grabarczyktomek) April 8, 2026
Wbrew zeszłorocznym, oddolnym protestom przeciwko obowiązkowej edukacji zdrowotnej w szkołach, Nowacka wpycha ten przedmiot na siłę do programu nauczania dla wszystkich. Pod niewinną nazwą, edukacja zdrowotna wprowadza lewacką indoktrynację i seksualizację dzieci, dlatego lewicy tak bardzo na tym zależy. Chcą manipulować umysłami młodych Polaków. Musimy się temu sprzeciwić! Udało się zeszłym roku, uda i teraz!
Gdy uczniowie świadomie rezygnują, rząd zamiast zastanowić się, co jest nie tak z tym zideologizowanym przedmiotem, woli dokręcić śrubę. Przynajmniej na to wskazują medialne przecieki
Aż 70% uczniów wypisało się z edukacji zdrowotnej, co najwyraźniej nie spodobało się rządowi Donalda Tuska. Zamiast przeanalizować przyczyny tej sytuacji, pojawił się pomysł wprowadzenia przymusu. Według mediów Barbara Nowacka ma ogłosić decyzję o uczynieniu tego przedmiotu… obowiązkowym.
Efekt? Frekwencja się poprawi… przynajmniej na papierze. Tusk, Nowacka i spółka będą mogli pochwalić się sukcesem, tyle że z rzeczywistością będzie on miał niewiele wspólnego.
Przymusowe malowanie trawy na zielono, jak za poprzedniego ustroju.
Gdy uczniowie świadomie rezygnują, rząd zamiast zastanowić się, co jest nie tak z tym zideologizowanym przedmiotem, woli dokręcić śrubę. Przynajmniej na to wskazują medialne przecieki ⤵️
Aż 70% uczniów wypisało się z edukacji zdrowotnej, co najwyraźniej nie spodobało się rządowi… pic.twitter.com/FudR7BUtl6
Od wielu lat Polska jest krajem potencjalnej agresji militarnej, co powinno skłaniać do wytężonych przygotowań do ewentualnej obrony oraz do edukacji proobronnej społeczeństwa. Tymczasem Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzi politykę przeciwną, ograniczając treści proobronne w podstawie programowej. Głos w tej bulwersującej sprawie na konferencji prasowej Konfederacji w Sejmie zabrali posłowie Krzysztof Tuduj, Ryszard Wilk i Michał Połuboczek.
Poseł Krzysztof Tuduj poinformował, że Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje likwidację przygotowania do szkoleń strzeleckich w ramach przedmiotu edukacja dla bezpieczeństwa. Ocenił decyzję, jako skrajnie niezrozumiałą, podkreślając, że przygotowanie do szkoleń strzeleckich nie jest tożsame z udostępnianiem broni dzieciom.
„Skrajnie ideologiczna, oderwana od rzeczywistości minister Nowacka, która chciałaby kolanem przymusowo wpychać edukację zdrowotną ze swoimi ideologicznymi wkładkami sabotuje – bo to jest czysty sabotaż – bezpieczeństwo Polski w obecnych warunkach” – mówił poseł Tuduj, wskazując na szkodliwą rolę minister Nowackiej w rządzie.
Krzysztof Tuduj zwrócił uwagę, że w krajach europejskich obserwowany jest trend odwrotny. Wskazał przykłady Francji, Łotwy, Estonii i Niemiec, które rozszerzają edukację proobronną dzieci i młodzieży. Poseł podkreślił także, że działania minister Nowackiej stoją w sprzeczności nie tylko z interesem narodowym, ale nawet działaniami reszty rządu.
Poseł Ryszard Wilk przypomniał rzymską maksymę „jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny”, zwracając uwagę na konieczność budowania zdolności odstraszania potencjalnego agresora między innymi przez przeszkolenie proobronne społeczeństwa.
Wilk przytoczył argumentację ministerstwa, które przyznało się do własnej niekompetencji i zaniechań, gdyż za powód likwidacji zajęć wskazało niski poziom ich prowadzenia – ograniczony czas i brak umiejętności u nauczycieli.
Poseł Konfederacji zwrócił uwagę także na to, że przedmiot przygotowuje do różnych sytuacji i zagrożeń, które nie muszą mieć charakteru militarnego. Brak wiedzy na odpowiednim poziomie nie zwiększa bezpieczeństwa, wręcz przeciwnie.
Poseł Michał Połuboczek nazwał sytuację „MEN kontra MON”, wskazując na sprzeczne działania ministrów Nowackiej likwidującej zajęcia proobronne i Kosiniaka-Kamysza zapowiadającego półmilionową armię.
Skrytykował ideologiczną politykę minister Nowackiej, która usuwa książki patriotyczne z kanonu lektur i oszukuje uczniów, że mogą wybrać swoją płeć. Połuboczek podkreślił, że wychowanie patriotyczne i przeszkolenie proobronne młodzieży to klucz do budowy armii przyszłości.
Konfederacja potępia działania minister Barbary Nowackiej i postuluje realną naukę postaw proobronnych w szkołach.
Klaudia Domagała – prezes Fundacji Kobiet Wolności i Niepodległości, łódzka działaczka Konfederacji
Wolność edukacji domowej! Mój pierwszy pomysł w ramach Projekt27 uzyskał REKOMENDACJĘ EKSPERTÓW do dalszej dyskusji i rozważenia w ramach programu reform! Bardzo się cieszę!
Moje kolejne inicjatywy, także w innych kategoriach jak finanse publiczne i zdrowie, już w trakcie oceniania. To i tak nie wszystko, ja się dopiero się rozkręcam…
Czym jest Projekt27? To inicjatywa Sławomira Mentzena z udziałem ekspertów, sympatyków oraz działaczy Konfederacji, której celem jest oddolne zebranie inicjatyw i pomysłów w kilkunastu najważniejszych obszarach funkcjonowania naszego państwa. Wszystkie z nich są oceniane przez fachowców i odwiedzających, a także toczy się nad nimi otwarta dyskusja. Są też bazą do stworzenia programu na wybory w 2027 roku.
Każdy z Was może dołożyć do tego swoją “cegiełkę” i zgłosić swój projekt! Możecie także aplikować o zostanie ekspertem w danej kategorii.
Wolność edukacji domowej! Mój pierwszy pomysł w ramach Projekt27 uzyskał REKOMENDACJĘ EKSPERTÓW do dalszej dyskusji i rozważenia w ramach programu reform! Bardzo się cieszę! 🥰
Moje kolejne inicjatywy, także w innych kategoriach jak finanse publiczne i zdrowie, już w trakcie… pic.twitter.com/F3zwpCI00P
Grzegorz Płaczek, wiceprzewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Reaguję! Tego już za wiele! Ministerstwo Edukacji Narodowej rozesłało do polskich szkół ankietę opracowaną przez Komisję Europejską, w której jedno z pierwszych pytań dotyczy… płci ankietowanego ucznia. A konkretnie tego, z jaką płcią się utożsamia!
W polskiej wersji językowej ankiety (obok pól: „Dziewczyna” i „Chłopak”) pojawia się opcja: „Mam inną pleć”, pomimo, że w innych językach pojawia się w tym miejscu wyłącznie wyraz: „Other” (w jęz. niemieckim: „Anderes”, w jęz. hiszpańskim „Otro”, etc.) Ale dla potrzeb polskiej wersji językowej… postanowiono jeden wyraz: „Other” przetłumaczyć na krótkie zdanie twierdzące: „Mam inną płeć”.
Państwo w MEN upadliście na głowę, że w takiej formie wysyłacie ogólnopolską ankietę, którą teraz masowo będą wypełniać dzieci i młodzież do 17-go roku życia – uczniowie polskich szkół?!
Naprawdę ktoś w resorcie pozwala na to, aby ośmiolatków pytać w szkołach, czy należą do grupy LGBTIQ+? Pytam, bowiem takie pytanie również pojawia się ankiecie.
NIE MA NA TO MOJEJ ZGODY! W trybie pilnym wysyłam do Premiera RP oraz Ministra Edukacji interwencję poselską z apelem o pilne wycofanie ankiet z polskich szkół lub o korektę merytorycznych błędów., bowiem zgodnie z polską Konstytucją opcja: „Mam inną płeć” nie powinna występować. Dodatkowo pytam również między innymi: ➡️ kto w Ministerstwie Edukacji Narodowej (MEN) lub Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) merytorycznie odpowiada za kontrolę treści ankiety? ➡️ kto w MEN lub MRPiPS tłumaczył i akceptował opcje wyboru w ankiecie w jęz. polskim? ➡️ kto w MEN zdecydował o masowym rozesłaniu wiadomości do polskich uczniów z prośbą o wypełnianie ankiety? ➡️ kto w MEN lub MRPiPS zdecydował, iż dzieci oraz uczniowie do 17 roku życia mają przystąpić do tej ankiety? ➡️ czy MEN lub MRPiPS zgłaszały do Komisji Europejskiej uwagi dot. opcji: „Other” występującej w ankiecie (bowiem w polskim porządku prawnym istnieje: KOBIETA i MĘŻCZYZNA)?
Bruksela zwariowała indoktrynując polskich uczniów, a w Warszawie… cisza. To nie jest normalne!
Grzegorz Płaczek, przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Dramat. Miazga. Klęska. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało dane o udziale uczniów w zajęciach z dobrowolnej „Edukacji Zdrowotnej” w poszczególnych województwach w Polsce.
W żadnym województwie frekwencja NIE przekroczyła 40%! Oto dane: ➡️ Frekwencja 10-20%: 1 województwo ➡️ Frekwencja 20-30%: 7 województw ➡️ Frekwencja 30-40%: 8 województw ➡️ Frekwencja powyżej 40%: 0 województw.
Te liczby jasno wskazują, że zdecydowana większość Polaków NIE chce „Edukacji Zdrowotnej”! W normalnym kraju po takiej porażce Pani Minister Edukacji sama ze wstydu podałaby się do dymisji, ale… nie w Polsce. Resort edukacji w odpowiedzi na ewidentny sprzeciw rodziców i uczniów wobec polityki MEN-u postanowił, że pojedzie po bandzie. Wiceszefowa MEN Pani Paulina Piechna-Więckiewicz wyraziła nadzieję. że w tej sytuacji zostanie przeprowadzona ewaluacja (cokolwiek to w ustach Pani wiceminister oznacza) i oznajmiła, iż wierzy, że w tej sytuacji w pierwszym kwartale 2026 roku zapadnie „decyzja o tym, że przedmiot nabierze charakteru obowiązkowego”. Klęskę frekwencyjną ministerstwo natomiast usprawiedliwia tym, iż uczniowie „czują się przeciążeni” i dlatego… nie chcę chodzić na „Edukację Zdrowotną”. Poważnie? Ktoś w tym państwie naprawdę oszalał?!
Należy w trybie natychmiastowym ratować polskie szkoły i wyrwać Ministerstwo Edukacji Narodowej z rąk lewicowych polityków, a Minister Edukacji Pani Barbara Nowacka powinna pilnie podać się do dymisji.
Spytałbym, czy nie jest Państwu w resorcie edukacji zwyczajnie wstyd, ale… nie ma co pytać. Odpowiedź znam. Państwa trzeba odsunąć od władzy.
❌ Dramat. Miazga. Klęska. Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało dane o udziale uczniów w zajęciach z dobrowolnej „Edukacji Zdrowotnej” w poszczególnych województwach w Polsce. W żadnym województwie frekwencja NIE przekroczyła 40%! Oto dane: ➡️ Frekwencja 10-20%: 1… pic.twitter.com/oEFZvI8z9b
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego
Państwowy Instytut Badań Edukacyjnych opublikował miażdżący raport, który pokazuje, że likwidacja prac domowych przez minister Nowacką koszmarnie szkodzi dzieciom!
Dowiadujemy się, że 90% nauczycieli (klasy IV-VIII) uważa, że zmiany NIE są korzystne dla uczniów! To mówi samo za siebie. Może pani Nowacka łaskawie wsłuchałaby się w ich opinie?
Proszę o nagłaśnianie❗Państwowy Instytut Badań Edukacyjnych opublikował miażdżący raport, który pokazuje, że likwidacja prac domowych przez minister Nowacką koszmarnie szkodzi dzieciom!
Dowiadujemy się, że 90% nauczycieli (klasy IV-VIII) uważa, że zmiany NIE są korzystne dla… pic.twitter.com/Mh0dZg8Kms
Ale to nie wszystko. Spójrzcie na to ❌ 91% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło, że uczniowie mają trudności z utrwalaniem materiału ❌ 84% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło, że uczniowie mają spadek motywacji ❌ 77% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło, że uczniowie notują spadek samodzielności ❌ 81% nauczycieli kl. I-III zgłosiło spadek systematyczności w uczeniu się ❌ 80% nauczycieli kl. IV-VIII zgłosiło obniżenie u uczniów poczucia odpowiedzialności za naukę
Wszystkie wyniki opublikowanego raportu kompromitują minister Nowacką. Ile jeszcze szkód ma wyrządzić uczniom ta kobieta, żeby cofnąć tę durną reformę a ją samą wygonić z resortu edukacji? Co ciekawe Ministerstwo Edukacji jakoś niechętnie chwali się wynikami badań, a dziennikarze zajmujący się sprawą informują, że negatywne dane próbowano zamaskować przed opinią publiczną. Tym bardziej warto to udostępniać innym!
Podsumujmy: minister Nowacka próbowała wprowadzić lewicową ideologię do szkół za pomocą obowiązkowej “edukacji zdrowotnej” – nie wyszło, bo sprzeciw rodziców był na szczęście zbyt duży. Wprowadziła to jako przedmiot dobrowolny – okazało się, że masa uczniów w całej Polsce się z tego wypisuje i skończyło się kompletną wtopą. Uparła się, by usunąć obowiązkowe prace domowe ze szkół – wyszło czarno na białym, że szkodzi dzieciom i obniża poziom nauczania.
Minister Barbara Nowacka to jedna wielka porażka. Ręce precz od naszych dzieci i WON z polskich szkół! Dymisja potrzebna natychmiast.
W Płocku 70% uczniów zostało wypisanych z tzw. edukacji zdrowotnej z czego w szkołach ponadpodstawowych ponad 90% – wynika z ustaleń PortalPlock.pl.
Cieszę się że jako Konfederacja Płock pomogliśmy wielu rodzicom podjąć decyzję o wypisaniu dzieci z tych zajęć. Rzetelna edukacja nie musi uciekać się do podstępu w postaci mylącej nazwy przedmiotu i ukrywania w nim szkodliwych treści.
W Płocku 70% uczniów zostało wypisanych z tzw. edukacji zdrowotnej z czego w szkołach ponadpodstawowych ponad 90% – wynika z ustaleń @portalplock.
Cieszę się że jako Konfederacja Płock pomogliśmy wielu rodzicom podjąć decyzję o wypisaniu dzieci z tych zajęć. Rzetelna edukacja… pic.twitter.com/Cg9nbTO4Ch
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego
Jak donosi portal Niezależna, Rafał Trzaskowski wypisał swojego syna z tzw. edukacji zdrowotnej, a z zajęć zrezygnowała cała jego klasa!
Nawet wiceszef KO rezygnuje z jednego ze sztandarowych projektów swojego ugrupowania – to najlepsze podsumowanie “sukcesu” minister Nowackiej. Program okazał się ogólnopolską klęską i już wiemy, że w wielu szkołach zrezygnowało z niego nawet 80-90% uczniów.
Porażkę zanotowała też reforma znosząca prace domowe w szkołach i według ostatniego sondażu Opinii24 dla RMF już ponad 66% rodziców chce powrotu do poprzedniego stanu. Dwa projekty – dwie klapy. Już wystarczy.
Pani Barbara Nowacka, najwyższy czas skończyć tę farsę i podać się do dymisji! Kto się zgadza, podaje dalej!
Paweł Usiądek Konfederacja: Nowy przedmiot, który miał być sztandarowym projektem Barbary Nowackiej, startuje z poważnymi problemami. Pierwsze lekcje września pokazały, że zainteresowanie jest dramatycznie niskie – w wielu szkołach na zajęcia przyszły dwie, trzy osoby z całej klasy. „Jak przychodzą dwie, trzy osoby na całą klasę, to taki przedmiot staje się bezsensowny” – powiedział w rozmowie dla Wirtualnej Polski lewicowy działacz Paweł Mrozek.
Rodzice mają czas na złożenie pisemnej rezygnacji z zajęć do 25 września. Wtedy też MEN i kuratoria rozpoczną pierwsze analizy frekwencji. Wszystko wskazuje, że statystyki będą miażdżące. Już teraz w mediach społecznościowych dominują głosy sprzeciwu wobec zajęć. W wielu szkołach całe klasy rezygnują, a nawet tam, gdzie są zwolennicy, pojawia się problem organizacyjny – jak prowadzić lekcje dla kilku uczniów przy dwudziestoosobowej klasie?
Edukacja zdrowotna zastąpiła Wychowanie do życia w rodzinie. Jej podstawa programowa liczy 47 stron i obejmuje szereg wartościowych zagadnień. Nowacka nie byłaby jednak sobą, gdyby do lekcji na temat zdrowego odżywiania czy higieny cyfrowej nie dorzuciła lewackiej ideologii: gender i LGBT. Nic dziwnego, że rodzice masowo korzystają z prawa do wypisania dzieci.
Przedmiot od początku był politycznie wymuszony. Rodzice, organizacje społeczne oraz opozycja (w tym Konfederacja) wywalczyły, by nie był obowiązkowy. Rodzice chętnie z tego korzystają. Edukacja zdrowotna miała być sukcesem Barbary Nowackiej, a staje się symbolem kolejnej porażki. Niechciana przez rodziców oraz bojkotowana przez uczniów. I bardzo dobrze!
Minister Edukacji Barbara Nowacka chce wprowadzić drastyczne ograniczenie finansowania szkół wspierających edukację domową!
✅ „Ministerstwo nie chce być wdzięczne rodzicom za to, że odciążają system. Woli ich karać”.
✅ “Rodzice mają prawo wychowywać dzieci zgodnie z własnymi wartościami. Państwo nie może im tego zabrać”.
✅ “Nowacka kontynuuje politykę Czarnka. Tu nie ma różnicy między PiS a KO, jeśli chodzi o edukację domową”. Te wątki i jeszcze więcej poruszałam w rozmowie z Anną Mandrelą.
Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego
Uwaga rodzice! Do 25 września możecie wypisać swoje dziecko z przedmiotu “Edukacja zdrowotna”, wrzuconego do szkół przez minister Nowacką, który wprowadza lewicową indoktrynację i seksualizację dzieci. Oto gotowe pismo! Zachęcam do udostępniania, niech jak najwięcej rodziców to zobaczy i zareaguje na czas!
Uwaga rodzice❗ Do 25 września możecie wypisać swoje dziecko z przedmiotu "Edukacja zdrowotna", wrzuconego do szkół przez minister Nowacką, który wprowadza lewicową indoktrynację i seksualizację dzieci. Oto gotowe pismo! Zachęcam do udostępniania, niech jak najwięcej rodziców to… pic.twitter.com/FwErLTXTEP
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) August 20, 2025
Tymczasem minister Nowacka chyba nie może znieść tego, że oddolne protesty wywarły na nią skuteczną presję, by zrezygnowała z obowiązkowego charakteru tego przedmiotu i postanowiła nazwać protestujących rodziców… “szurami” 🙂 Ach ta szanująca demokrację Koalicja Obywatelska, zawsze w obronie głosu obywateli 🙃
A może pani lewaczka Nowacka doda, że opinie wielu środowisk i ekspertów ws. przedmiotu były tak negatywne, że jej resort nawet nie opublikował raportu z przeprowadzonych konsultacji społecznych?
Jeśli chce obrażać rodziców, jej wybór, ale najważniejsze, żeby trzymała swoje łapy z dala od dzieci. Dlatego bardzo się cieszę, że mogłam brać udział w obywatelskich protestach, dzięki którym udało się wygrać z planowanym przymusem lewicowej indoktrynacji i teraz my, jako rodzice, możemy korzystać z dobrowolności i chronić nasze dzieci!
Planowane przez Ministerstwo Edukacji ograniczenie finansowania edukacji domowej dla szkół, które się rozwinęły i obejmują powyżej 96 uczniów, to działanie nieodpowiedzialne oraz kontynuacja złych trendów zapoczątkowanych za rządów PiS.
Planowane przez Ministerstwo Edukacji ograniczenie finansowania edukacji domowej dla szkół, które się rozwinęły i obejmują powyżej 96 uczniów, to działanie nieodpowiedzialne oraz kontynuacja złych trendów zapoczątkowanych za rządów PiS.
Edukacja domowa działa. Jej wyniki są mierzalne i często przewyższają rezultaty szkolnictwa masowego. Nie godzimy się na to, by niszczono coś tylko dlatego, że nie pasuje do ideologicznej wizji centralnie sterowanego systemu edukacji.
Destrukcja branży mięsnej i zdrowia dzieci nadchodzi? Ministerstwo Zdrowia (o ironio!) zamierza ograniczyć ilość posiłków zawierających mięso do 3 w tygodniu, a w sklepikach szkolnych wyeliminować całkowicie kanapki zawierające wędliny i podobne produkty.
Nie, to nie wiadomość z chorego, zielono-tęczowego Zachodu. To Polska pod Tuskiem.
Ministerstwo Zdrowia chce ZAKAZYWAĆ DZIECIOM MIĘSA?!
Destrukcja branży mięsnej i zdrowia dzieci nadchodzi? Ministerstwo Zdrowia (o ironio!) zamierza ograniczyć ilość posiłków zawierających mięso do 3 w tygodniu, a w sklepikach szkolnych wyeliminować całkowicie kanapki… pic.twitter.com/CSn2SBb6Y7
Po katastrofie, jaką dla polskiej ochrony zdrowia była Leszczyna, dostaliśmy nowe kwiatki wraz z nadejściem Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Sprzeciw wzbudziły niedawno ogłoszone zamiary eliminacji mięsa ze szkolnych stołówek i sklepików. Sygnatariusze petycji do nowej minister podkreślają, że branża nie była zaproszona do konsultacji społecznych i nie poinformowano jej o planowanych działaniach. Słusznie zwracają też uwagę na poważne zagrożenia zdrowotne, a także na konsekwencje ekonomiczne – tak dla gospodarki jak i całych gałęzi polskiego rolnictwa.
W połączeniu ze strategią destrukcji systemu oświaty B. Nowackiej można określić trend w polskich szkołach jako przygotowania do produkcji Polaków słabych i ciemnych. Zakaz mięsa, propaganda prounijna, seks-edukacja i zachęta do zmiany płci. Usuńmy jeszcze matematykę, by uniknąć stresu i WF, by uniknąć potu, a na wspaniałą nową Polskę nie trzeba będzie długo czekać.
Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. I żywienie.
Grzegorz Płaczek, przewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Ręce precz od młodych Polaków! Pani minister Barbara Nowacka powinna podać się do dymisji za gniot prawny, który MEN właśnie zaproponowało. Chodzi o rewolucyjne zmiany w edukacji, które mają wejść do szkół już za rok. W skrócie, zmiany mają dotyczyć: 1. definicji podstawy programowej, 2. wprowadzenia „Profilu absolwenta” jako dokumentu nadrzędnego w polskich szkołach, 3. rozszerzenia zadań Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji (FRSE).
❌ Ręce precz od młodych Polaków! Pani minister @barbaraanowacka powinna podać się do dymisji za gniot prawny, który MEN właśnie zaproponowało. Chodzi o rewolucyjne zmiany w edukacji, które mają wejść do szkół już za rok. W skrócie, zmiany mają dotyczyć: 1. definicji podstawy… pic.twitter.com/n388FGNY5n
Zmiany są po prostu idiotyczne i groźne, ale… po kolei: Ad. 1 Projekt przewiduje odejście w szkołach od modelu kształcenia, który dotychczas opierał się na “celach kształcenia” na rzecz nowej koncepcji opartej o wymagania dotyczące “doświadczeń edukacyjnych”. Dla niewtajemniczonych zapis brzmi mało groźnie, jednak zmiana ta: utrudni nadzór pedagogiczny i kontrolę jakości kształcenia, rozmyje standardy egzaminacyjne oraz utrudni szkołom budowanie tożsamości państwowej. Pojęcie „doświadczenie edukacyjne” jest nieostre, nieumocowane w systemie prawnym i nieprzydatne jako mierzalne kryterium oceny dydaktycznej. Proponowane zmiany doprowadzą do chaosu programowego! Absurd!
Ad.2 Nowa konstrukcja podstawy programowej oparta będzie na dokumencie pt. „Profil absolwenta i absolwentki. Droga do zmian w edukacji”. Problem w tym, że dokument ten nie posiada rangi aktu normatywnego (nie jest ustawą, rozporządzeniem ani uchwałą Rady Ministrów) i nie został uchwalony w żadnym trybie legislacyjnym. Ponadto dokument ten nie przeszedł procesu walidacji środowiskowej, a jego wykorzystanie (jako punktu odniesienia dla projektowania aktów prawnych) tworzy precedens niekontrolowanego wpływu dokumentów eksperckich na polski system oświaty. Istnieje realne ryzyko pojawienia się ideologicznego lobbingu w polskich szkołach! A wszystko wskazuje na to, że… właśnie o to chodzi. Bruksela z pewnością podskakuje z radości.
Ad.3 Projekt zakłada, że minister edukacji będzie mógł zlecać Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji wszelkie zadania w zakresie oświaty i wychowania – bez jakichkolwiek ograniczeń przedmiotowych, zakresowych i proceduralnych. Taka zmiana narusza zasadę przejrzystości działania administracji i tworzy przestrzeń dla niekontrolowanego outsourcingu zadań publicznych bez wymogu opiniowania! A co najgorsze – przenosi kompetencje państwowe na fundację, która nie podlega ani kontroli parlamentarnej, ani społecznej! Fundacja mimo, że jest fundacją Skarbu Państwa, nie jest organem administracji rządowej! Ktoś ten aspekt w MEN ogarnia? Rozszerzenie kompetencji ministra oświaty do powierzania zadań fundacji bez ograniczenia zakresu, określenia procedury, wskazania form nadzoru, stanowi przekroczenie granic delegacji ustawowej i może naruszać zasadę demokratycznej kontroli nad wykonywaniem zadań publicznych!
Pani minister – czy leci z nami pilot? Miejscem dla proponowanych przez MEN zmian jest… KOSZ. Co za niszczenie własnego państwa.
Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrzy skargę jednego z polskich producentów sprzętu komputerowego na warunki ogłoszonego przez COAR przetargu na laptopy i tablety dla szkół o wartości 1,5 mld PLN. Warunki przetargu ustalono w taki sposób, że żaden polski producent nie może w nim wziąć udziału.
Żadna polska firma nie ma bowiem w ofercie sprzętu posiadające obydwa wymagane w przetargu certyfikaty (TCO i EPEAT). Nie jest to zresztą tylko krajowa specyfika, bo niektóre urządzenia Apple też nie mają obu tych certyfikatów. Pytanie o przetarg zadałem w Sejmie przy okazji debaty nad wnioskiem o wotum zaufania. Pan Premier nie udzielił na nie żadnej odpowiedzi. Z kolei Ministerstwo Cyfryzacji na X zarzuciło mi kłamstwo, wyjaśniając, że „wymagania techniczne oparto na rozporządzeniu MEN”. Już kilka osób zwracało resortowi cyfryzacji, że nie jest to prawda (dziennikarze Grzegorz Suteniec – Puls Biznesu, Anna Wittenberg – WNP.pl).
Jutro Krajowa Izba Odwoławcza rozpatrzy skargę jednego z polskich producentów sprzętu komputerowego na warunki ogłoszonego przez COAR przetargu na laptopy i tablety dla szkół o wartości 1,5 mld PLN. Warunki przetargu ustalono w taki sposób, że żaden polski producent nie może w… https://t.co/JKucUpjf2n
Rozporządzenie MEN dotyczące minimalnych wymagań dla sprzętu komputerowego jasno wskazuje, że komputery stacjonarne, laptopy czy tablety dla szkół powinny posiadać „certyfikat TCO lub EPEAT”, a nie jak wpisano w SWZ przetargu obligatoryjnie oba te świadectwa. I to dla wielu producentów jest ogromna różnica. Uzyskanie tych certyfikatów kosztuje, wymóg posiadania obydwu te koszty w praktyce podwaja. Krajowi producenci nie mają, co oczywiste, takiej skali działalności jak wiodące globalne firmy, więc dla nich ten koszt jest znaczący. Tym bardziej więc dziwi skąd taka hiperregulacja, szczególnie w czasie, kiedy rząd „deregulację” odmienia przez wszystkie przypadki.
Liczę, że deklaracje o patriotyzmie gospodarczym, które składał w ostatnich miesiącach i sam Premier, i Wicepremier Gawkowski także na tym polu znajdą przełożenie na rzeczywistość i że docelowo zaczniemy chociażby w ramach zamówień publicznych patrzeć na długofalową korzyść polskiej gospodarki i krajowych firm.
Minister edukacji narodowej, Barbara Nowacka, zadeklarowała wsparcie dla wprowadzenia języka ukraińskiego jako drugiego języka obcego w polskich szkołach! Propozycję omówiła z ministrem edukacji Ukrainy Oksenem Lisowym. Trwają prace nad programem nauczania języka ukraińskiego.
Nauka języków w szkole jest bardzo istotnym elementem edukacji. Jednak języki obce nauczane w polskich szkołach powinny być wybierane pod kątem przydatności i możliwości wykorzystania na rynku pracy. Pomysł na wprowadzenie języka ukraińskiego to układanie polskiej szkoły pod potrzeby innych narodowości, co jest nieuzasadnionym przywilejem. Każdy, kto na to się zgadza, realizuje interes ukraiński, a nie interes polski! STOP rządom minister Nowackiej w edukacji!
RozwińZwiń komentarze (1)