Zdjęcie naszego samochodu z radiem w środku trafi do urzędu skarbowego. Od piątku pracownicy Poczty Polskiej będą robić zdjęcia naszym samochodom na parkingach i dokumentować czy w wyposażeniu auta jest radio, aby ściągać zaległy abonament.
Tyle zostało z obietnicy likwidacji abonamentu RTV. Zdjęcie naszego samochodu z radiem w środku trafi do urzędu skarbowego. Od piątku pracownicy @PocztaPolska będą robić zdjęcia naszym samochodom na parkingach i dokumentować czy w wyposażeniu auta jest radio, aby ściągać zaległy… pic.twitter.com/Cy7GIQ3Z0m
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 19, 2026
Atom, OZE czy nawet elektrownie wodne nie gwarantują niskich cen energii, co pokazuje przykład Rumunii.
Rumunia 1/4 prądu pozyskuje z elektrowni wodnych, 1/5 z atomu i również 1/5 z PV i wiatraków, a jednocześnie ma wyższe ceny prądu zarówno na rynku SPOT jak i w odniesieniu do siły nabywczej pieniądza niż Polska stojąca wciąż na węglu.
Problemem Rumunii jest zbyt mała moc źródeł stabilnych i dość wysoki udział gazu w produkcji prądu (powyżej 20%). Brak stabilnych mocy to niska podaż w okresie braku generacji ze słońca i wiatru, a duży udział gazu to gwarancja wysokiej ceny krańcowej.
Atom, OZE czy nawet elektrownie wodne nie gwarantują niskich cen energii, co pokazuje przykład Rumunii. Rumunia 1/4 prądu pozyskuje z elektrowni wodnych, 1/5 z atomu i również 1/5 z PV i wiatraków, a jednocześnie ma wyższe ceny prądu zarówno na rynku SPOT jak i w odniesieniu do… pic.twitter.com/xc2NutYJSv
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 14, 2026
Rumunia w trzy lata (2021-2024) wydała 5 miliardów dolarów na system rekompensat rachunków za prąd. Po wygaśnięciu limitów cen energii elektrycznej rumuński bank centralny mocno podniósł prognozę inflacji na 8,8% na koniec 2025 roku wobec wcześniejszej prognozy 4,6%.
W podobnej, a nawet gorszej sytuacji za chwilę będzie Polska.
Wyłączając i nie budując nowych mocy węglowych wpadamy w pułapkę gazową, jako uzupełnieniem niestabilnych źródeł, których mamy mieć ponad 100 GW. Tanio zatem już było.
W 2007 rząd Hiszpanii obiecał hojne, gwarantowane subsydia dla fotowoltaiki na 25 lat. Efekt był łatwy do przewidzenia. Boom inwestycyjny był ogromny. Potem przyszedł kryzys 2008. Rachunek szybko okazał się zbyt wysoki dla państwa, rząd nie mógł tyle płacić. Po kryzysie finansowym przyszły cięcia, także wobec instalacji już działających. Część inwestorów została z kredytami, część projektów straciła rentowność, a Hiszpania do dziś mierzy się z arbitrażami i odszkodowaniami liczonymi w miliardach euro.
Skutkiem tej sytuacji są dziś instalacje widmo, które można spotkać na obszarze całego kraju.
Jest więc jak zwykle w takich sytuacjach. Najpierw jest propaganda taniej zielonej energii. Potem przychodzi korekta. A na końcu jak nie ma pieniędzy podatników, to “tania” energia ze słońca przestaje się opłacać.
W 2007 rząd Hiszpanii obiecał hojne, gwarantowane subsydia dla fotowoltaiki na 25 lat. Efekt był łatwy do przewidzenia. Boom inwestycyjny był ogromny. Potem przyszedł kryzys 2008. Rachunek szybko okazał się zbyt wysoki dla państwa, rząd nie mógł tyle płacić. Po kryzysie… pic.twitter.com/yzhBaSXd21
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 7, 2026
Niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall notuje rekordy zamówień. Na koniec roku wartość portfela zamówień ma wynieść 130 mld euro, obecnie to 73 mld.
#SAFE Niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall notuje rekordy zamówień. Na koniec roku wartość portfela zamówień ma wynieść 130 mld euro, obecnie to 73 mld.
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 8, 2026
“Wkrótce powinny zostać podpisane kontrakty m.in. na wozy bojowe Lynx dla Rumunii czy czołgi dla Włoch, które będą finansowane z pożyczek z unijnego Instrumentu SAFE. Spodziewane są także duże kontrakty w domenie morskiej.”
Widać komu program SAFE służy najbardziej, mimo że Niemcy nie biorą w nim udziału.
Chiny nie zastępują elektrowni węglowych wiatrowymi i słonecznymi. Chiny dokładają moce do systemu.
Dwa wykresy: pierwszy pokazuje, jak zmienia się struktura mocy zainstalowanej w elektrowniach w Chinach w zależności od źródła, a drugi w krajach UE wraz z projekcją.
Co tu widać? Chiny dobudowują nowe moce, różne: od PV, przez węgiel, po atom. Chiny przy tym mają surowce, fabryki, kopalnie i technologie potrzebne do źródeł, które instalują.
Unia Europejska zastępuje elektrownie węglowe wiatrakami i fotowoltaiką. UE nie ma surowców, fabryk ani wielu technologii potrzebnych do budowy tych źródeł. Nawet panele PV w ponad 80% importuje z Azji i USA.
Niewygodna prawda dla klimatystów.
Chiny nie zastępują elektrowni węglowych wiatrowymi i słonecznymi. Chiny dokładają moce do systemu.
Dwa wykresy: pierwszy pokazuje, jak zmienia się struktura mocy zainstalowanej w elektrowniach w Chinach w zależności od źródła, a drugi w… pic.twitter.com/M2KbMeFNPj
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 7, 2026
Wniosek jest taki, że Chiny opierają swój system na stabilnych źródłach bazujących na własnych surowcach i dobudowują nowe moce w oparciu o własne zasoby i technologie. Unia Europejska pozbywa się własnych stabilnych mocy, w dużej mierze opartych na własnym surowcu, na rzecz źródeł niestabilnych, budowanych w oparciu o import.
Unia Europejska nie ma i nie buduje niezależności energetycznej. Przeciwnie, UE buduje system energetyczny jeszcze bardziej oparty na obcych surowcach, technologiach i łańcuchach dostaw, a przy tym podnosi ceny energii i pozbywa się przemysłu.
Tu nie ma podobieństwa między Chinami i UE. To są zupełnie dwa różne modele transformacji energetycznej: jeden oparty na interesie państwowym i dążeniu do autarkii, drugi oparty na ideologii i grze lobbystów.
Czechy i Rumunia z najwyższą ceną prądu dla gospodarstw domowych w UE liczoną według parytetu siły nabywczej.
Czechy zamknęły już ostatnią kopalnię węgla, ponad 43% prądu w 2025 roku pochodziło z u nich atomu, razem z OZE ponad 60% produkcji bezemisyjnej, są stawiani nam za wzór dobrze prowadzanej transformacji energetycznej.
Rumunia, w 2025 roku ponad 1/5 prądu z atomu i ponad 44% z OZE, z węgla tylko 13,5% – najwyższe ceny prądu dla gospodarstw domowych w UE.
Czechy i Rumunia z najwyższą ceną prądu dla gospodarstw domowych w 🇪🇺UE liczoną według parytetu siły nabywczej.
🇨🇿Czechy zamknęły już ostatnią kopalnię węgla, ponad 43% prądu w 2025 roku pochodziło z u nich atomu, razem z OZE ponad 60% produkcji bezemisyjnej, są stawiani nam za… pic.twitter.com/al13UdUdGB
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 6, 2026
Lewicowa aktywistka działająca na rzecz imigrantów Estíbaliz Kortazar związana ze skrajnie lewicową partią Podemos wynajęła pokój 48-letniemu Marokańczykowi. Mężczyzna nie tylko nie płacił za mieszkanie, ale też psychicznie terroryzował właścicielkę (wyzwiska, oglądanie porno, głośna muzyka i TV w nocy, bałagan, niszczenie mebli, groźby) i zmusił ją do wyprowadzki.
Policja nie może nic zrobić bez nakazu sądowego eksmisji, a o to w Hiszpanii trudno (typowa sytuacja z “okupas” w Hiszpanii).
Kortazar próbowała mediacji przez innego znajomego tego samego pochodzenia, ale skończyło się pogryzieniem go w twarz i 10 szwami.
Lewicowa aktywistka działająca na rzecz imigrantów Estíbaliz Kortazar związana ze skrajnie lewicową partią Podemos wynajęła pokój 48-letniemu Marokańczykowi. Mężczyzna nie tylko nie płacił za mieszkanie, ale też psychicznie terroryzował właścicielkę (wyzwiska, oglądanie porno,… pic.twitter.com/aaXiOmK3yb
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 4, 2026
Jacek Dukaj ze spokojem obnażył klimatystyczną histerię, dodając, jak taka propaganda źle wpływa na młodzież. Moim zdaniem warto porównać histerię klimatystów do narracji Roberta Malthusa o nieuniknionym głodzie w związku ze wzrostem liczby ludności. Od jego nazwiska pochodzi doktryna, według której liczba ludności ma naturalną tendencję do wzrostu szybciej niż zasoby potrzebne do jej utrzymania.
Z tej strony klimatyści ciosu się nie spodziewali. Jacek Dukaj ze spokojem obnażył klimatystyczną histerię, dodając, jak taka propaganda źle wpływa na młodzież. Moim zdaniem warto porównać histerię klimatystów do narracji Roberta Malthusa o nieuniknionym głodzie w związku ze… pic.twitter.com/miPYoeIo1M
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) May 1, 2026
Malthus już za swojego życia musiał łagodzić swoje stanowisko, a dziś widzimy, jak nietrafiona była to prognoza. Myślenie Malthusa było tunelowe, podobnie jak dziś myślenie klimatystów. Choć jego założenie było z pozoru poprawne, to nie brał pod uwagę tak wielu czynników, że zamiast wizji niedoboru żywności przy rosnącej populacji, w rzeczywistości mamy nadwyżki żywności przy populacji 8 razy większej niż ta z czasów Malthusa.
Tak samo dzieje się z narracją klimatystów. Już nie ma mowy tylko o globalnym ociepleniu, ale o „zmianach klimatu”. W kolejnym etapie będzie coś jeszcze innego.
Z tą wypowiedzią Przmysława Czarnka jest kilka problemów.
Po pierwsze przyznaje, że za PiS prąd był drogi, a chyba nie to chciał przekazać.
Po drugie wynika z niej, że to za PiS był boom na “OZE-sroze”, co jest prawdą, bo za pomocą rządowych programów rząd wciskał Polakom dotacje na instalowanie chińskich paneli.
Z tą wypowiedzią @CzarnekP jest kilka problemów. Po pierwsze przyznaje, że za PiS prąd był drogi, a chyba nie to chciał przekazać. Po drugie wynika z niej, że to za PiS był boom na "OZE-sroze", co jest prawdą, bo za pomocą rządowych programów rząd wciskał Polakom dotacje na… pic.twitter.com/qDZO10fGlY
Teraz PiS chce walczyć z własnymi decyzjami zmieniając narrację o 180 stopni, a to brzmi całkowicie niewiarygodnie. Każda tego typu wypowiedź po prostu szkodzi PiS i jednocześnie udowadnia, że “przyszły premier” nie bardzo ma pojęcie jaki mechanizm i za co krytykuje.
Wpływ PV na system energetyczny jest oczywiście negatywny, bo prowadzi do jego destabilizacji oraz przenosi koszty na inne źródła wytwórcza, a finalnie na konsumentów.
Nie ma jednak konieczności ściągania ludziom z dachów paneli. Jeśli założymy że PV działają razem z magazynem energii w kierunku autokonsumpcji, a nie wtłaczania prądu do sieci, to instalacje te mogą być neutralne dla systemu, a dla konsumentów umiarkowanie korzystne.
Użytkownicy mogą uzyskać częściową niezależność energetyczną, co w czasie napięć geopolitycznych nie jest złym pomysłem.
Co prawda PV i magazyny to głównie import z Azji, ale kiedy nie ma to wpływu na system energetyczny, nie stanowi dla niego problemu.
Co innego wielkoskalowe farmy PV (i wiatrowe). To polskiemu systemowi energetycznemu do niczego potrzebne nie jest, a przy naszych możliwościach zaspokojenia potrzeb na energię elektryczną, jest wręcz szkodliwe. Powoduje nieoptymalne wykorzystanie elektrowni cieplnych, destabilizuje pracę systemu, zwiększa koszty jego funkcjonowania i ogranicza niezależność energetyczną kraju. Tego należałoby się pozbyć, a nie ściągać panele za dachów domów.
Za cenę jednej elektrowni jądrowej możemy postawić 20 GW mocy węglowych i zapomnieć o problemach z tzw. transformacją energetyczną.
Zakładając szybki wzrost zapotrzebowania na energię, byłby to koszt dwóch elektrowni jądrowych (ok. 400 mld zł) i budowa 40 GW mocy.
Pieniądze zostałyby w kraju napędzając naszą gospodarkę, zapewniając miejsca pracy, rozwój technologiczny, a system byłby w pełni oparty o własne zasoby i odporny na sytuację geopolityczną.
Łączny koszt zamknąłby się w 12% tych kosztów, które mamy ponieść na tzw. transformację energetyczną do 2040 roku (3500 mld zł) i znacznie poniżej 10% łącznych kosztów do 2050 roku.
Poniżej nieco danych o bloku nadkrytycznym w Kozienicach i jego możliwościach. Takie jednostki byłyby podstawą naszej energetyki zapewniając tani prąd zawsze kiedy jest potrzebny.
Za cenę jednej elektrowni jądrowej możemy postawić 20 GW mocy węglowych i zapomnieć o problemach z tzw. transformacją energetyczną. Zakładając szybki wzrost zapotrzebowania na energię, byłby to koszt dwóch elektrowni jądrowych (ok. 400 mld zł) i budowa 40 GW mocy. Pieniądze… pic.twitter.com/j39Zeg6UgU
Według Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa polskie firmy mogą nie być odpowiednio zaangażowane w budowę elektrowni jądrowej na Pomorzu i choć mają potencjał uczestniczyć w najbardziej kosztownych i złożonych etapach budowy, to mogą zostać pominięte. Wiele zależy od ostatecznego kształtu umowy wykonawczej.
Prawda jest brutalna, konsorcjum projektowo-wykonawcze Westinghouse-Bechtel, które ma budować nam pierwszą el. jądrową ma w ręku wszystkie karty. Nie ma jak narzucić takiej firmie, aby korzystała z usług polskich firm. Jedyne wyjście to zrobić polski atom samemu.
Zapłacimy, ale nie skorzystamy. Według @_PZPB polskie firmy mogą nie być odpowiednio zaangażowane w budowę elektrowni jądrowej na Pomorzu i choć mają potencjał uczestniczyć w najbardziej kosztownych i złożonych etapach budowy, to mogą zostać pominięte. Wiele zależy od… pic.twitter.com/OA5Zr2zRSS
Mamy możliwość opracowania i zbudowania floty reaktorów wysokotemperaturowych (dla niezorientowanych polecam poczytać o HTR-Pola).
Bazując na własnej technologii możemy mieć pełną kontrolę nad realizacją inwestycji, w tym nad maksymalnym zaangażowaniem polskich firm.
Na reaktor HTR-Pola, a konkretnie na jego projekt techniczny rząd nie ma jednak pieniędzy w wysokości 100-140 mln złotych, czyli równowartości niespełna jednego wiatraka, które teraz seryjnie stawiamy na Bałtyku.
Atom, przynajmniej ten III generacji będzie za chwilę technologią przestarzałą, a przejście na nowe paliwo zacznie następować zanim w Polsce ukończymy pierwszą el. jądrową. Jakie to paliwo? Możliwe, że będzie to kilka rodzajów energii: – reaktory torowe, bezpieczniejsze niż klasyczne reaktory i używające jako paliwa powszechniej dostępnego niż uran-235 toru-232 (pierwszy eksperymentalny reaktor w tej technologii już pracuje od 2024 roku w Chinach),
– geotermia petrotermalna, czyli wykorzystanie energii skał o temp. 500 i więcej stopni z głębokości 10-20 kilometrów do produkcji prądu i pary przemysłowej (udane testy wiertła plazmowego już się odbyły),
– reaktory powielające, czyli reaktory, które mogą wielokrotnie zwiększyć efektywność wykorzystania paliwa, nie tylko produkują energię, ale też tworzą nowe paliwo, dzięki czemu mogą radykalnie wydłużyć dostępność zasobów jądrowych,
– “sztuczne słońce”, czyli reaktor termojądrowy – technologia przyszłości, ale dziś wciąż pozostaje w fazie eksperymentalnej i najpewniej poczekamy jeszcze kilka dekad zanim nastąpi przełom.
Prawda. Atom, przynajmniej ten III generacji będzie za chwilę technologią przestarzałą, a przejście na nowe paliwo zacznie następować zanim w Polsce ukończymy pierwszą el. jądrową. Jakie to paliwo? Możliwe, że będzie to kilka rodzajów energii: – reaktory torowe, bezpieczniejsze… https://t.co/vs88Oix6E2
A teraz smutna konstatacja. Polska przy końcu obecnego cyklu paliwowego podejmuje ogromny wysiłek finansowy, aby zainwestować w schodzącą technologię. Zamiast skierować skromne zasoby jakimi dysponujemy na reaktory IV generacji HTR i w ten sposób zacząć rozwijać kompetencje (kadry, firmy, łańcuch dostaw, regulacje) do kolejnego skoku technologicznego, kupujemy “z półki” produkt oparty na technologii z lat 50. ubiegłego wieku.
Zamykamy sobie w ten sposób drogę do bycia w czołówce wyścigu energetycznego ponosząc jednocześnie niewspółmiernie duże koszty do efektów jakie uzyskamy.
Na zlecenie Prokuratury Europejskiej CBA sprawdza funkcjonowanie programu “Czyste Powietrze” za ostatnie 5 lat.
Kontrole trwają już w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który bezpośrednio odpowiada za wypłaty.
W tej stajni Augiasza jakim jest Ministerstwo Klimatu i Środowiska program “Czyste Powietrze” był szczególnie źle zaprojektowany i zarządzany, czego skutkiem są nie tylko rachunki grozy i miliardy złotych zmarnowanych środków, ale też dominacja zagranicznych producentów urządzeń grzewczych na polskim rynku, “wykarmionych” pieniędzmi podatników.
CBA w siedzibie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Na zlecenie Prokuratury Europejskiej CBA sprawdza funkcjonowanie programu "Czyste Powietrze" za ostatnie 5 lat. Kontrole trwają już w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, który bezpośrednio odpowiada za… pic.twitter.com/Gn1kp0nCxI
Opowiadają nam niebezpieczne bajki. Nie da się zbilansować polskiego systemu opartego w 2040 roku (KPEiK) w 65-68% na niestabilnych OZE bateryjnymi magazynami energii.
Przy bardzo wysokim udziale OZE pojawia się potrzeba magazynowania energii na czas dłuższy niż 12 h, a nawet na 1-2 tygodnie.
Opowiadają nam niebezpieczne bajki. Nie da się zbilansować polskiego systemu opartego w 2040 roku (KPEiK) w 65-68% na niestabilnych OZE bateryjnymi magazynami energii. Przy bardzo wysokim udziale OZE pojawia się potrzeba magazynowania energii na czas dłuższy niż 12 h, a nawet na… https://t.co/h5NlBjFEHN
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) April 7, 2026
Dla Polski punktem wyjścia jest to, że krajowe zużycie energii elektrycznej wynosi 160-170 TWh rocznie. Rekordowe zapotrzebowanie netto odnotowane 9 stycznia br. wyniosło 27,6 GW (29,2 GW brutto). Jednocześnie zakłada się, że w perspektywie 10 lat sama infrastruktura sieciowa ma umożliwić wyprowadzenie mocy z ok. 18 GW offshore, 19 GW onshore i 45 GW PV, co daje potencjał ok. 160 TWh rocznie z OZE. Ale…
Potencjał produkcyjny, a stabilność dostaw to dwie różne rzeczy. Widzimy to w ostatnich miesiącach i dniach. Zimą w czasie największego zapotrzebowania mieliśmy minimalną generację z OZE, a w minione święta przy niskim zapotrzebowaniu nadmierną generację z koniecznością wyłączeń. Taki system nie zapewnia równowagi i stabilnych dostaw energii, a próby stabilizowania go za pomocą bateryjnych magazynów to utopia, która źle się skończy.
Żeby pokazać skalę, wezmę jako jednostkę odniesienia magazyn bateryjny Żarnowiec: 262,2 MW i 981 MWh, koszt – 1,55 mld zł.
Jeśli chcemy jak planuje rząd, by takie magazyny przejęły rolę zabezpieczenia, to na 24 godziny bez generacji OZE przy założeniu, że trzeba pokryć średnio 68% systemu, to potrzeba ok. 312 GWh energii magazynowej i ok. 13 GW mocy zainstalowanej. To daje 318 magazynów Żarnowiec po stronie energii i 58 po stronie mocy. Kosztowo wychodzi 495 mld zł, a to tylko 24 godziny i tylko przy obecny zapotrzebowaniu na prąd, a to przecież będzie rosnąć.
Przy 3 dobach słabej generacji wychodzi 936 GWh, czyli 954 Żarnowców. Kosztowo to 1,48 bln zł. Przy 7 dobach robi się 2,18 TWh, czyli 2227 takich magazynów, a prosty koszt dochodzi do 3,46 bln zł.
To są już wartości pokazujące absurdalność obecnej transformacji energetycznej, gdzie bateryjnymi magazynami chce się zapewnić pokrycie luk pogodowych, a przecież okresy flauty mogą trwać nawet 2 tygodnie.
Nawet przy zwykłym dobowym przesunięciu nadwyżek z godzin słonecznych i wietrznych na wieczór i noc daje to 85–128 GWh dziennie. To oznacza mniej więcej 87–130 magazynów klasy Żarnowiec, a więc i tak znacznie więcej niż wynika z rządowych planów.
Budowany jest podwójny system. Utrzymujemy źródła stabilne, które gwarantują nam dostawy energii oraz niestabilne, a następnie płacimy za niewykorzystanie tych niestabilnych.
W ostatnich dniach ograniczano jednocześnie wiatr i fotowoltaikę o tysiące megawatów, bo system nie potrzebował takich ilości energii.
Budowany jest podwójny system. Utrzymujemy źródła stabilne, które gwarantują nam dostawy energii oraz niestabilne, a następnie płacimy za niewykorzystanie tych niestabilnych.
W ostatnich dniach ograniczano jednocześnie wiatr i fotowoltaikę o tysiące megawatów, bo system nie… pic.twitter.com/Fk4bbdA4tL
— Marek Tucholski 🇵🇱 (@tucholski_marek) April 6, 2026
To efekt modelu “bierz i płać”, gdzie niestabilne źródła mają gwarantowane przychody niezależnie od potrzeb systemu, a koszty bilansowania przerzucane są na odbiorców.
Z kolei jeszcze niedawno podczas silnych mrozów PV i wiatraki prawie w ogóle nie generowały energii, kiedy była ona najbardziej potrzebna.
Tzw. transformacja energetyczna w Polsce polega na tym, że powstaje układ, w którym utrzymujemy dwa systemy, z czego jeden jest zupełnie niepotrzebny i tylko generuje koszty.
Chiny rozwijają produkcję paliw z węgla i to się im nie tylko opłaca, ale też zwiększa ich odporność na kryzysy energetyczne.
Akcje chińskich spółek zajmujących się przetwórstwem węgla na chemikalia, w tym na paliwa płynne wzrosły aż o 30% od czasu wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie.
Zużycie węgla w tym sektorze wzrosło w ubiegłym roku o 11,5% do 362 milionów ton. W budowie są kolejne 243 miliony ton mocy wytwórczych.
Chiny rozwijają produkcję paliw z węgla i to się im nie tylko opłaca, ale też zwiększa ich odporność na kryzysy energetyczne.
Akcje chińskich spółek zajmujących się przetwórstwem węgla na chemikalia, w tym na paliwa płynne wzrosły aż o 30% od czasu wybuchu wojny na Bliskim…
Radosław Pyffel (ekspert od tematyki Dalekiego Wschodu) zadał na X pytanie “Czy Państwa zdaniem 11 PLN za litr benzyny może znacząco zwiększyć w Polsce liczbę zwolenników Odnawialnych Żródeł Energii, oraz krytyków importu paliw kopalnych?”
Pytanie skomentował działacz Konfederacji Marek Tucholski:
Jeśli tak by się stało, to znaczy, że jako społeczeństwo mamy problem z logicznym wnioskowaniem i chcemy trafić z deszczu pod rynnę.
➡️ Po pierwsze OZE to głównie produkcja prądu i to przeważnie w sposób niestabilny, ale nie to jest w tym momencie najistotniejsze, bo żeby wykorzystać prąd w np. transporcie, potrzebne są urządzenia (samochody) na prąd, rozbudowana infrastruktura i ogromny wzrost mocy wytwórczych. Tego nie ma.
➡️ Po drugie, nie zawsze da się zastąpić pojazdy spalinowe elektrycznymi. Na przykład w rolnictwie, wojsku, lotnictwie, ciężkim sprzęcie budowlanym, czy częściowo ciężkim transporcie drogowym jest to dziś niemożliwe.
➡️ Po trzecie, ropa i gaz są potrzebne dla przemysłu. Bez tego nie ma tworzyw sztucznych, bez których zanika handel, transport itd.
➡️ Po czwarte, kluczowe komponenty i technologie do OZE trzeba importować, a uzależnienie Polski i Uniie Europejskiej od Chin w tej kwestii (magnesy trwałe do wiatraków, panele PV, metale ziem rzadkich, baterie itd.), sięga 90%, a nawet więcej.
Jeśli tak by się stało, to znaczy, że jako społeczeństwo mamy problem z logicznym wnioskowaniem i chcemy trafić z deszczu pod rynnę. ➡️Po pierwsze OZE to głównie produkcja prądu i to przeważnie w sposób niestabilny, ale nie to jest w tym momencie najistotniejsze, bo żeby… https://t.co/MiVRjYLrW7
To, co powinno nastąpić, to wzrost zwolenników produkcji paliw syntetycznych na bazie węgla, aby zastąpić import ropy i gazu za pomocą własnych zasobów. To jest logiczny i realistyczny kierunek, który bez kosztownej i problematycznej przebudowy całej gospodarki zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne.
Poniżej jeden z moich wpisów w tym temacie, w którym szerzej to opisuję.
Czytam w The Guardian, że Unia Europejska dokonała zdumiewającego postępu w produkcji czystej energii, ale zaniedbała działania zmierzające do wycofania urządzeń spalających paliwa kopalne. Entuzjaści niestabilnych OZE chcą, żeby zamieniać urządzenia na paliwa kopalne na zasilane prądem, np. na samochody elektryczne, pompy ciepła etc..
W swoim zachwycie “dokonaniami” Unii Europejskiej, mimo tylu lat doświadczeń ze zmiennością generacji PV i wiatraków, zapominają, że prąd musi być dostępny 24/h, a nie tylko wtedy, kiedy świeci albo wieje.
Czytam w The Guardian, że UE dokonała zdumiewającego postępu w produkcji czystej energii, ale zaniedbała działania zmierzające do wycofania urządzeń spalających paliwa kopalne. Entuzjaści niestabilnych OZE chcą, żeby zamieniać urządzenia na paliwa kopalne na zasilane prądem, np.… pic.twitter.com/xvg9k4Jvz0
W tym schemacie działania trzeba zbudować tak naprawdę dwa systemy energetyczne, z czego jeden bardzo skomplikowany i kosztogenny, a drugi nieefektywny i deficytowy do podtrzymywania produkcji prądu kiedy nie ma warunków pogodowych.
W efekcie takiej logiki Unia Europejska ma najdroższy prąd na świecie, a jeszcze chcą zwiększyć na niego popyt. Wszystko postawione na głowie.
Zapasy gazu w Unii Europejskiej spadły poniżej 30%.
Gaz znów destabilizuje Europę. Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w Unię Europejską głównie przez gaz, którego cena w ostatnich 30 dniach wzrosła o 110 proc., a prąd w krajach zależnych od gazu podrożał o kilkanaście procent, po raz kolejny obnażając ryzyko oparcia systemu energetycznego na importowanym gazie.
Komisja Europejska chce obniżyć cel zapełnienia magazynów z 90 proc. do 80 proc., bo po skoku cen utrzymanie dotychczasowych wymogów zaczęło destabilizować rynek.
Ursula von der Leyen powiedziała, że Unia Europejska jest zobowiązana do realizacji „jasnych celów” w zakresie wstrzymania importu rosyjskiego LNG. Rosja twierdzi, że znajdzie alternatywnych nabywców. Przed wojną na Ukrainie UE kupowała ponad 40% gazu z Rosji.
Rysa na unijnej polityce klimatycznej pod presją kryzysu energetycznego. Bruksela zapowiada złagodzenie ETS, w tym wydłużenie darmowych uprawnień, uruchomienie rezerw i 30 mld euro wsparcia dla przemysłu.
UE chce obniżać podatki na energię elektryczną, bo sama stworzyła system, w którym energia jest droga. To de facto przyznanie, że konstrukcja rynku energii i polityki klimatycznej jest błędna.
Europejskie firmy energetyczne przygotowują się do zwiększenia importu węgla podobnie jak było to w 2022 roku, kiedy sprowadzono ponad 80 mln ton surowca. Zamiana gazu na węgiel przynosi korzyści dzięki różnicy cen.
Globalny rynek LNG kurczy się. Obecne uszkodzenia infrastruktury w Katarze obejmują ok. 12 mln ton z 77 mln ton produkcji rocznie. Przy utracie 6,5 mln ton miesięcznie rynek wchodzi w trwały deficyt.
Państwa wracają do interwencjonizmu energetycznego. Chiny ograniczają eksport paliw, blokują eksport i zwiększają produkcję LPG, a wiele krajów wprowadza subsydia i kontrolę cen.
Indie nie odwracają się od stabilnej energetyki. Zatwierdzono nową umowę dla 4 GW elektrowni węglowej Mundra należącej do Tata Power, która ma wznowić długoterminowe dostawy po półrocznej przerwie (Indie już wcześniej ustawiały się na scenariusz węglowy. Według resortu energii elektrownie miały 54 mln ton zapasów węgla, czyli ok. 24 dni pracy, a zwały Coal India sięgnęły rekordowych 121,4 mln ton).
USA nie czekają na cuda z OZE. NextEra dostała zielone światło na projekty gazowe o mocy do 10 GW w Teksasie i Pensylwanii, a w tle jestjapońskie finansowanie sięgające 73 mld USD dla amerykańskich projektów energetycznych.
Chiny przykręcają eksport paliw. Pekin zablokował marcowy eksport paliw, a faktyczne wysyłki wyniosły ok. 650 tys. ton wobec wcześniejszych planów na 2,2–2,3 mln ton. To kolejny sygnał, że w czasie kryzysu każdy najpierw zabezpiecza własny rynek.
Znaczące wzrosty kursu akcji JSW i Bogdanki.
Offshore wchodzi w fazę realizacji. ORLEN zakończył instalację 78 monopali pod pierwszą farmę na Bałtyku. Inwestycję zapoczątkował poprzedni prezes Orlenu z nominacji PiS.
Jeszcze większe inwestycje PV. W 2026 mowa o nawet 14 GW nowych mocy i dominacji dużych projektów powyżej 50 MW. Jednocześnie system energetyczny stoi na granicy wydolności. Na początku roku padł rekord zapotrzebowania, a moce dyspozycyjne będą zmniejszać się w kolejnych latach.
Około 50% zużywanej w Polsce energii pochodzi z importu, co w warunkach kryzysu surowcowego oznacza rosnące ryzyko kosztowe i systemowe. Uzależnienie energetyczne będzie tylko rosnąć wraz z odchodzeniem od węgla na rzecz importowanego gazu i OZE.
Sobotni przegląd energetyczny:
– Zapasy gazu w 🇪🇺UE spadły poniżej 30%❗️
– Gaz znów destabilizuje Europę. Wojna na Bliskim Wschodzie uderza w 🇪🇺UE głównie przez gaz, którego cena w ostatnich 30 dniach wzrosła o 110 proc., a prąd w krajach zależnych od gazu podrożał o… pic.twitter.com/xHOR0QzMnu
Zapisano konieczność działań obniżających ceny energii „we wszystkich komponentach”, w tym ograniczenia wpływu kosztów paliw i innych elementów na wytwarzanie energii oraz wsparcia dla sektorów energochłonnych.
Jednocześnie Komisja ma do lipca przygotować rewizję ETS, której celem będzie zmniejszenie zmienności ceny CO2 i ograniczenie jej wpływu na ceny energii oraz koszty w łańcuchach dostaw.
Równolegle zapisano jednak utrzymanie „kluczowej roli ETS”, zachowanie rynkowego mechanizmu ceny emisji oraz dalsze wspieranie inwestycji w OZE i źródła niskoemisyjne.
To nie jest zmiana polityki, tylko próba technicznego korygowania skutków systemu, który sam odpowiada za wzrost kosztów energii. Jednak to pierwsza taka sytuacja, gdzie na poziomie unijnym tak wyraźnie wskazano źródło problemu przemysłu i energetyki w Unii Europejskiej.
Kluczowe szczegóły poznamy latem.
UE przyznaje, że ETS podbija ceny energii i zwiększa ich zmienność.
Konkluzje z unijnego szczytu ws. ETS:
Zapisano konieczność działań obniżających ceny energii „we wszystkich komponentach”, w tym ograniczenia wpływu kosztów paliw i innych elementów na wytwarzanie energii… pic.twitter.com/S0LTdvVsEq
RozwińZwiń komentarze (1)