Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu
Od szefa polskiej dyplomacji należy oczekiwać realizacji polskiej racji stanu. Tymczasem Radosław Sikorski zamiast przeciąć próbę zestawiania Dmowskiego z Banderą przyjmuje tę fałszywą symetrię.
W sporach historycznych z Ukrainą takie wypowiedzi mają znaczenie. Dają stronie ukraińskiej punkt zaczepienia, który będzie wracał w sporach historycznych na arenie międzynarodowej.
Polska dyplomacja powinna pilnować polskich interesów, a nie dostarczać pretekstów do rozmywania odpowiedzialności za zbrodnie na Polakach i budowania kultu zbrodniarzy.
Przypomnijmy więc:
Roman Dmowski był mężem stanu, posłem, pisarzem i dyplomatą, liderem polskiego obozu narodowego, zarazem liderem demokratycznej opozycji wobec sanacyjnej wojskowej dyktatury, krytykiem wodzowskiego stylu uprawiania polityki, a więc tego co dziś określa się „faszyzmem”. Dmowski wprost odrzucał oczekiwania młodszego pokolenia radykalnych działaczy by zająć pozycję „wodza”.
Z kolei OUN-UPA była szowinistyczną organizacją zbudowaną wokół ideologii podobnej do nazizmu, wokół kultu jej wodza Bandery od którego czerpała nazwę („OUN-B”) oraz totalitarnych i ludobójczych metod osiągania celów politycznych, wśród których obok niepodległości było „oczyszczenie” kraju z wszelkich mniejszości narodowych, skutkujące masowym, zaplanowanym mordowaniem Żydów, Polaków i innych narodowości. To właśnie dziś potocznie nazywa się „faszyzmem”.
To jest to co powinien odpowiedzieć minister Radosław Sikorski ukraińskiemu dziennikarzowi.
