Paweł Usiądek – członek Rady Liderów Konfederacji
W serwisie X opublikowano grafikę przedstawiającą flagę oferowaną przez ukraińskie wydawnictwo Rainshouse. Na materiale Przemyśl i Chełm zostały pokazane jako część obszaru określanego mianem „Wielkiej Ukrainy”. „Polski” wiceminister Andrzej Szeptycki przyklaskuje.
Wpis udostępniony przez anonimowe konto zawierał komentarz, że „Azow stworzył flagę Wielkiej Ukrainy, która obejmuje części Rosji oraz właściwe terytorium Polski”, a także pytanie skierowane do Polski o ocenę takich aspiracji.
Na publikację zareagował wiceminister nauki Andrzej Szeptycki. W odpowiedzi napisał: „Krym jest ukraiński”. Nie odniósł się natomiast do przedstawienia na grafice fragmentów terytorium Polski jako części Ukrainy. Zero oburzenia. Zero sprzeciwu. Zero słowa w obronie polskich granic.
Opis produktu zamieszczony w sklepie Rainshouse głosi, że flaga pokazuje Ukrainę „w jej naturalnych granicach” oraz „przestrzeń życiową bezpieczeństwa i dobrobytu narodu ukraińskiego”. W opisie podkreślono wykorzystanie czerwono czarnych barw nawiązujących do UPA. Dodano również, że Ukraina ma być „supermocarstwem przyszłości”, a walka toczy się pod symbolem „Idea Narodu”.
Mapa wykorzystana na fladze nawiązuje do tzw. etnograficznych map Ukrainy publikowanych przez część środowisk emigracyjnych w pierwszej połowie XX wieku oraz po II wojnie światowej. W tamtych opracowaniach granice wyznaczano według rzekomo dominującego zasięgu ludności ukraińskiej lub ukraińskojęzycznej. Zasięgi te były szeroko krytykowane jako wyolbrzymione i mające charakter polityczny. Publikacje tego typu służyły uzasadnianiu roszczeń wobec terenów takich jak ziemia lwowska, przemyska czy Zakarpacie.
Dlaczego w rządzie mamy Ukraińca, któremu nie przeszkadza ukraiński rewizjonizm, a wręcz mu dopinguje?
