Paweł Usiądek: Minister finansów Andrzej Domański skierował do konsultacji projekt podwyżki opłaty cukrowej. Reakcja branży jest jednoznaczna. Związek Producentów Cukru w Polsce i Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego wnoszą o odrzucenie projektu w całości.
Dlaczego? Bo skutki uderzą w cały łańcuch, od pola po sklepową półkę.
◼️ Maksymalna stawka wzrośnie do 1,80 zł za litr, czyli około 0,42 euro. To obciążenie wyższe niż we Francji czy Irlandii, krajach o znacznie większej sile nabywczej
◼️ Według wyliczeń Polskiej Federacji Producentów Żywności ceny niektórych kategorii napojów mogą wzrosnąć nawet o 22,6 procent
◼️ Wyższe opodatkowanie napojów oznacza skokowy spadek popytu na cukier produkowany w Polsce, a więc presję na krajowe cukrownie i plantatorów buraka
Zwróćmy uwagę na coś istotnego. Ministerstwo Finansów samo nie ukrywa, że projekt ma charakter fiskalny. Chodzi o dodatkowe środki do NFZ i odciążenie budżetu. O skuteczności prozdrowotnej nie ma mowy, bo resort nie przedstawił żadnych działań edukacyjnych ani prewencyjnych.
Najmocniejszy argument jest jednak taki. Kontrola NIK wykazała, że dotychczasowe wpływy z opłaty cukrowej zasiliły ogólny budżet NFZ, zamiast finansować profilaktykę, na co miały iść zgodnie z pierwotnymi założeniami. Do tego wpływy okazały się niższe od zakładanych, a liczba płatników spadła. To znak, że część firm ogranicza produkcję lub wycofuje się z rynku.
Podnoszenie tej opłaty nie poprawi zdrowia Polaków. Za to podniesie ceny w sklepie i uderzy w polskie rolnictwo, cukrownie i plantatorów.
