Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu
Rząd postanowił urządzać dzieciom jadłospisy według zasad tzw. diety planetarnej. Po ponad miesiącu obowiązywania rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia trzeba zapytać o skutki tej zmiany. Była dziś o tym mowa na posiedzeniu Poselskiego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności pod przewodnictwem Kariny Bosak.
Uczestnicy zgłaszali, że dzieci nie najadają się nowymi posiłkami, skarżą się na gorsze samopoczucie, a jedzenie jest marnowane. Zwracali też uwagę na ryzyko zastępowania szkolnego “niejadalnego” dla dzieci obiadu niezdrowymi przekąskami. Radio Szczecin opisuje podobne problemy. W jednej ze szkół liczba wykupywanych obiadów spadła we wrześniu o 10%, a rodzice pytają, czy mogą płacić za posiłki tylko w dni mięsne.
Rząd postanowił urządzać dzieciom jadłospisy według zasad tzw. diety planetarnej. Po ponad miesiącu obowiązywania rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia trzeba zapytać o skutki tej zmiany. Była dziś o tym mowa na posiedzeniu Poselskiego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Żywności pod przewodnictwem @KarinaBosak. Uczestnicy zgłaszali, że dzieci nie najadają się nowymi posiłkami, skarżą się na gorsze samopoczucie, a jedzenie jest marnowane. Zwracali też uwagę na ryzyko zastępowania szkolnego "niejadalnego" dla dzieci obiadu niezdrowymi przekąskami. Radio Szczecin opisuje podobne problemy. W jednej ze szkół liczba wykupywanych obiadów spadła we wrześniu o 10%, a rodzice pytają, czy mogą płacić za posiłki tylko w dni mięsne. W tej sytuacji bagatelizowanie smaku posiłków przez przedstawicieli rządu obecnych na posiedzeniu Zespołu jest kuriozalne. Mówimy o żywieniu dzieci. Jeżeli nie chcą zjeść obiadu, to nie otrzymują składników odżywczych. Zdrowy posiłek powinien być także smaczny. Oczekiwanie tego od szkolnej stołówki nie jest żadną fanaberią. Szkolne kucharki zwykle stawały na wysokości zadania, dopóki radykalni lewicowcy z rządu nie zaczęli ingerować w ich pracę. Szczegółowe regulowanie posiłków, bez pozostawienia wyboru rodzicom i szkołom, pokazuje totalniacką mentalność rządzących i nic dziwnego, że temat wywołuje u rodziców duże poruszenie.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 13, 2026
W tej sytuacji bagatelizowanie smaku posiłków przez przedstawicieli rządu obecnych na posiedzeniu Zespołu jest kuriozalne. Mówimy o żywieniu dzieci. Jeżeli nie chcą zjeść obiadu, to nie otrzymują składników odżywczych. Zdrowy posiłek powinien być także smaczny. Oczekiwanie tego od szkolnej stołówki nie jest żadną fanaberią. Szkolne kucharki zwykle stawały na wysokości zadania, dopóki radykalni lewicowcy z rządu nie zaczęli ingerować w ich pracę.
Szczegółowe regulowanie posiłków, bez pozostawienia wyboru rodzicom i szkołom, pokazuje totalniacką mentalność rządzących i nic dziwnego, że temat wywołuje u rodziców duże poruszenie.
