Anna Bryłka – poseł do Parlamentu Europejskiego
Jarosław Kaczyński poparł nasz postulat likwidacji Komisji Europejskiej, który przedstawialiśmy kilkakrotnie w tym roku – między innymi w ramach Projektu27 razem ze Sławomirem Mentzenem w Poznaniu oraz razem z Krzysztofem Bosakiem podczas wizyty Jordana Bardelli w Sejmie. Cieszę się, że prezes PiS dochodzi do słusznych wniosków. Szkoda, że dopiero teraz, a nie gdy przez 8 lat miał całkowitą władzę w Polsce. Rząd PiS krytykował Komisję, ale nie miał nigdy odwagi ani pomysłu na walkę o głębokie zmiany. Ostra retoryka w TVP, a w praktyce realizacja kolejnych szkodliwych dla Polski wizji von der Leyen – tak to niestety często wyglądało. Oby za rok była szansa na prawdziwe zmiany po wyborach w Polsce i innych dużych krajach europejskich. Musimy odzyskać kontrolę, odbudować suwerenność i ochronić źródła naszego dobrobytu, dla polskich firm i polskich pracowników.
Kolejny raz PiS w opozycji deklaruje zupełnie co innego, niż robił PiS sprawując niepodzielną władzę. Tym razem Jarosław Kaczyński poparł nasze postulaty – likwidację Komisji Europejskiej i (przynajmniej w obecnej postaci) Parlamentu Europejskiego. Dobrze, że ewolucja idzie w tym kierunku, ale szkoda, że dopiero teraz. Gdy PiS rządził, to mamił wyborców opowieściami że „wchodziliśmy do innej Unii”. To sposób na ucieczkę od pytania o konsekwentne poparcie dla akcesji, a później dla przyjęcia traktatu lizbońskiego, którego nie byłoby, gdyby nie zgoda obu braci Kaczyńskich. Ten miraż krytykowaliśmy jako @RuchNarodowy już w 2016 r., pisząc w naszym programie: „Za niepoważne i nieprawdziwe uznajemy twierdzenia, jakoby tzw. procesy integracyjne były co do zasady właściwe i korzystne, ale w ostatnich latach uległy "wypaczeniu" czy "nadmiernej centralizacji". Kierunek, w jakim zmierzają przekształcone w UE Wspólnoty Europejskie, jest niezmienny i jasno deklarowany od co najmniej początku lat 90. Kolejne poziomy centralizacji są logiczną konsekwencją przyjętych wtedy założeń i rozwiązań prawnych”. Zwracaliśmy też wówczas uwagę, że ówczesny premier Tusk, ówczesny prezydent L. Kaczyński i ówczesny przywódca opozycji J. Kaczyński wspólnie przeforsowali traktat lizboński bez poddania go pod referendum. Społeczeństwo zapytano o zdanie tylko w Irlandii, gdzie skądinąd większość zagłosowała przeciw, więc trzeba było głosować do skutku. Niestety PiS przez osiem lat nie sformułował żadnych postulatów zmian w UE, które mógł wówczas proponować innym europejskim rządom czy partiom mającym szanse na rządy. W praktyce realizował też ogromną część agendy eurokratów, z drugiej strony specjalizując się w krzykactwie i propagandzie na pożytek wewnętrzny zamiast w skutecznej dyplomacji wokół jasno sformułowanych celów zgodnych z polskim interesie narodowym. Dziś postulat likwidacji Komisji Europejskiej podnosimy wspólnie z naszymi partnerami mającymi szansę na dojście do władzy w swoich państwach. Mówiliśmy o nim w czerwcu na wspólnej konferencji w Sejmie z @J_Bardella i @AnnaBrylka. O zbędności Parlamentu Europejskiego mówiłem na przestrzeni lat wiele razy, już w kampanii do PE w 2014 r., niedługo po powołaniu @RuchNarodowy. Przypominałem ten postulat – właśnie w duchu zastąpienia PE cyklicznymi spotkaniami posłów krajowych – w 2017 r., po jednej z debat w PE wymierzonych w rząd PiS. Za rok potrzebujemy w Polsce realnej zmiany, a nie powrotu błędnej polityki maskowanej mocnymi słowami.
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) October 30, 2026
Krzysztof Bosak – wicemarszałek Sejmu
Kolejny raz PiS w opozycji deklaruje zupełnie co innego, niż robił PiS sprawując niepodzielną władzę. Tym razem Jarosław Kaczyński poparł nasze postulaty – likwidację Komisji Europejskiej i (przynajmniej w obecnej postaci) Parlamentu Europejskiego. Dobrze, że ewolucja idzie w tym kierunku, ale szkoda, że dopiero teraz. Gdy PiS rządził, to mamił wyborców opowieściami że „wchodziliśmy do innej Unii”. To sposób na ucieczkę od pytania o konsekwentne poparcie dla akcesji, a później dla przyjęcia traktatu lizbońskiego, którego nie byłoby, gdyby nie zgoda obu braci Kaczyńskich. Ten miraż krytykowaliśmy jako Ruch Narodowy już w 2016 r., pisząc w naszym programie:
„Za niepoważne i nieprawdziwe uznajemy twierdzenia, jakoby tzw. procesy integracyjne były co do zasady właściwe i korzystne, ale w ostatnich latach uległy “wypaczeniu” czy “nadmiernej centralizacji”. Kierunek, w jakim zmierzają przekształcone w UE Wspólnoty Europejskie, jest niezmienny i jasno deklarowany od co najmniej początku lat 90. Kolejne poziomy centralizacji są logiczną konsekwencją przyjętych wtedy założeń i rozwiązań prawnych”.
Zwracaliśmy też wówczas uwagę, że ówczesny premier Tusk, ówczesny prezydent L. Kaczyński i ówczesny przywódca opozycji J. Kaczyński wspólnie przeforsowali traktat lizboński bez poddania go pod referendum. Społeczeństwo zapytano o zdanie tylko w Irlandii, gdzie skądinąd większość zagłosowała przeciw, więc trzeba było głosować do skutku.
Niestety PiS przez osiem lat nie sformułował żadnych postulatów zmian w UE, które mógł wówczas proponować innym europejskim rządom czy partiom mającym szanse na rządy. W praktyce realizował też ogromną część agendy eurokratów, z drugiej strony specjalizując się w krzykactwie i propagandzie na pożytek wewnętrzny zamiast w skutecznej dyplomacji wokół jasno sformułowanych celów zgodnych z polskim interesie narodowym.
Dziś postulat likwidacji Komisji Europejskiej podnosimy wspólnie z naszymi partnerami mającymi szansę na dojście do władzy w swoich państwach. Mówiliśmy o nim w czerwcu na wspólnej konferencji w Sejmie z Jordanem Bardellą i Anną Bryłką.
O zbędności Parlamentu Europejskiego mówiłem na przestrzeni lat wiele razy, już w kampanii do PE w 2014 r., niedługo po powołaniu Ruchu Narodowego. Przypominałem ten postulat – właśnie w duchu zastąpienia PE cyklicznymi spotkaniami posłów krajowych – w 2017 r., po jednej z debat w PE wymierzonych w rząd PiS.
Za rok potrzebujemy w Polsce realnej zmiany, a nie powrotu błędnej polityki maskowanej mocnymi słowami.
