Paweł Usiądek – członek Rady Liderów Konfederacji
Ukraińscy dyplomaci zapowiadają opracowanie poradnika dla obywateli Ukrainy przebywających w Polsce, który ma uczyć ich, jak reagować na „nienawiść” i rzekome akty agresji. Projekt powstaje przy udziale prawników, ekspertów oraz we współpracy z polskim wymiarem sprawiedliwości i policją. Innymi słowy, obce państwo współtworzy instrukcję poruszania się po polskim systemie prawnym dla swoich obywateli, a polskie instytucje mają w tym pomagać. Groteska.
Ambasador Ukrainy otwarcie przyznaje, że problemem jest skala obecności Ukraińców w Polsce. Mówi o ponad 2 milionach osób i „presji wewnętrznej” na polskie społeczeństwo. Jednocześnie krytykę tej sytuacji określa jako efekt przesuwania się sceny politycznej w prawo i dominacji nienawistnej „retoryki antyimigracyjnej”. To klasyczne odwracanie znaczeń. Sprzeciw wobec przeciążenia systemu ochrony zdrowia, edukacji czy świadczeń socjalnych nie jest żadną nienawiścią. To reakcja na realne koszty i konsekwencje masowej migracji.
Ukraińska ambasada pisze instrukcję, jak donosić na Polaków.
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) January 21, 2026
Ukraińscy dyplomaci zapowiadają opracowanie poradnika dla obywateli Ukrainy przebywających w Polsce, który ma uczyć ich, jak reagować na „nienawiść” i rzekome akty agresji. Projekt powstaje przy udziale prawników,… pic.twitter.com/ZvvNRgnT69
Jeśli Polacy pytają, kto finansuje leczenie, edukację i świadczenia dla cudzoziemców, to nie jest mowa nienawiści. To elementarna debata o funkcjonowaniu państwa. Tymczasem zamiast rozmowy o granicach solidarności, powstaje narracja, w której Polacy mają być potencjalnym zagrożeniem, a cudzoziemcy grupą wymagającą szczególnej ochrony i instruktażu.
Najbardziej niepokojące jest to, że poradnik powstaje we współpracy z polskim wymiarem sprawiedliwości. To oznacza uprzywilejowanie jednej grupy narodowościowej w dostępie do wiedzy prawnej i wsparcia instytucjonalnego. Polscy obywatele nie dostają żadnych poradników, jak bronić się przed skutkami niekontrolowanej migracji, ale cudzoziemcy otrzymają instrukcję, jak skutecznie reagować na każdy przejaw krytyki.
Ten przypadek pokazuje szerszy problem. Polska z kraju goszczącego i pomagającego staje się przestrzenią, w której cudzoziemcy są systemowo chronieni przed społeczną krytyką, a obywatele są moralnie dyscyplinowani i straszeni etykietą „nienawiści”. Tą sama drogą szła wielka Brytania. Skończyło się bezkarnością gangów pedofilskich, których nie chciała ścigać nawet policja, obawiając się zarzutów o rasizm. Jeśli państwo nie zacznie jasno stawiać granic, nie odzyska kontroli nad polityką migracyjną i nie przywróci równowagi między prawami gości a prawami własnych obywateli, napięcia będą tylko narastać. Poradniki tego nie rozwiążą
