Paweł Usiądek: Strach pomyśleć, kto tam wyląduje… Stepan Bandera? Roman Szuchewycz? Dowódcy UPA, którzy rżnęli siekierami polskie kobiety i dzieci w Rzezi Wołyńskiej?
Dla Kijowa masowi mordercy Polaków to najwyraźniej „bohaterowie”.
My, Polacy, mamy dość tego kłamstwa historycznego i gloryfikacji bandytów. Czas skończyć z naiwnym „braterstwem” na naszych kosztach.
W praktyce – w świetle dotychczasowej polityki historycznej Kijowa – oznacza to dalszą instytucjonalizację kultu Stepana Bandery, Romana Szuchewycza i formacji UPA, odpowiedzialnych za ludobójstwo na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1945 (dziesiątki tysięcy zamordowanych Polaków, w tym kobiety i dzieci).
Zełenski sam to podkreśla: „Nikt nie będzie nam dyktował, jakich bohaterów mamy czcić”.
Rola Zełenskiego jest tu kluczowa. Zamiast wykorzystać autorytet prezydenta, kontynuuje i eskaluje antypolską narrację.
Koniec z „czekiem in blanco” na koszt polskiej pamięci i interesów.
Prawda historyczna nie jest kwestią „wewnętrznych spraw Ukrainy”.
NIE dla Ukrainy w UE!
