Sabotażyści polskiej energetyki nie będą zachwyceni. Kolejny ich mit pada na naszych oczach

Marek Tucholski, płocki lider Konfederacji

Sabotażyści polskiej energetyki nie będą zachwyceni. Kolejny mit w jakim pokładali nadzieję pada na naszych oczach, a pisze o tym nawet Financial Times.

SMRy napotykają kolejne problemy. Niesprawdzona, importowana technologia miała być zdaniem polityków poprzedniego i obecnego rządu jednym z fundamentów systemu energetycznego w Polsce. To się jednak nie uda.

Od początku byłem sceptyczny wobec SMR-ów, na których marketing nabrały się też największe polskie spółki. Problem nie polega na tym, że SMRy są technologicznie niemożliwe, lecz na tym, że nie spełniają kluczowych oczekiwań, na których oparto ich promocję. Następuje brutalne zderzenie narracji z danymi technicznymi i ekonomicznymi.

Podstawowa słabość SMR ma charakter strukturalny. Energetyka jądrowa od dekad opiera się na ekonomii skali – im większy reaktor, tym niższy koszt jednostkowy energii. SMRy tę logikę odwracają. Mniejsza moc oznacza wyższy koszt na MW i jak dotąd obietnica powielania i seryjnej produkcji, która miała obniżać te koszty, nie występuje. Przeciwnie, ceny materiałów, problemy z łańcuchami dostaw i przepisy jeszcze bardziej je podbijają.

Jednym z filarów narracji pro-SMR była teza, że mniejsze reaktory generują mniej problematyczne odpady. Tymczasem okazuje się, że SMRy będą produkować 2 do 30 razy więcej odpadów na jednostkę wyprodukowanej energii (link do badania w komentarzu). Nie będzie systemu zamkniętego cyklu paliwowego. To uderza w argument, że SMRy są bardziej ekologiczną wersją dużego atomu. W rzeczywistości problem odpadów będzie bardziej złożony i kosztowny.

Dziś SMRy funkcjonują głównie jako projekty koncepcyjne i narracja inwestorska. Brakuje seryjnej produkcji, standaryzacji, doświadczeń z eksploatacji. Przy braku wiedzy, doświadczenia, czyli własnej technologii w tym zakresie, to oznacza, że całe ryzyko finansowe i technologiczne przenoszone będzie na państwa i podatników.

Wnioski strategiczne dla Polski są takie, że SMRy nie rozwiązują problemu stabilnej mocy podstawowej, nie gwarantują konkurencyjnej ceny energii za to zwiększają ryzyko i koszty dla gospodarki i oznaczają poważne problemy z odpadami wymagającymi zagospodarowania i utylizacji.

Dlatego zdecydowanie lepiej rozwijać własną technologię budowy reaktorów wysokotemperaturowych, które nie tylko mogą być tańsze i bezpieczniejsze (paliwo triso), to jeszcze zostały z powodzeniem wdrożone (np w Chinach). Mamy do tego 50% własnej technologii i możliwość zrobienia stosunkowo niedużym kosztem (100-140 mln zł) projektu technicznego. Jedyne czego brakuje to woli politycznej.

Poniżej cena uranu, która od 2020 roku wzrosła o ponad 150 proc. Uranu nie kupuje się w kontraktach terminowych jak gaz, więc ceny rynkowe reagują na rzeczywiste zakupy i zapasy. Ceny zbliżają się do poziomów, które wpływają na opłacalność projektów jądrowych, a ich wzrost to między innymi skutek rosnącego popytu i problemów z podażą.