Zapłacimy, ale nie skorzystamy

Marek Tucholski – płocki działacz Konfederacji

Według Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa polskie firmy mogą nie być odpowiednio zaangażowane w budowę elektrowni jądrowej na Pomorzu i choć mają potencjał uczestniczyć w najbardziej kosztownych i złożonych etapach budowy, to mogą zostać pominięte. Wiele zależy od ostatecznego kształtu umowy wykonawczej.

Prawda jest brutalna, konsorcjum projektowo-wykonawcze Westinghouse-Bechtel, które ma budować nam pierwszą el. jądrową ma w ręku wszystkie karty. Nie ma jak narzucić takiej firmie, aby korzystała z usług polskich firm. Jedyne wyjście to zrobić polski atom samemu.

Mamy możliwość opracowania i zbudowania floty reaktorów wysokotemperaturowych (dla niezorientowanych polecam poczytać o HTR-Pola).

Bazując na własnej technologii możemy mieć pełną kontrolę nad realizacją inwestycji, w tym nad maksymalnym zaangażowaniem polskich firm.

Na reaktor HTR-Pola, a konkretnie na jego projekt techniczny rząd nie ma jednak pieniędzy w wysokości 100-140 mln złotych, czyli równowartości niespełna jednego wiatraka, które teraz seryjnie stawiamy na Bałtyku.