Prawo europejskie jest przeregulowane. To hamuje innowacje i gospodarkę

Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm

Podczas panelu na Kongresie Młodych pt. Era cyfryzacji: współpraca europejska i transatlantycka” mówiłem dosadnie i wyraźnie o zatrważającym przeregulowaniu rynku.

Dziś Unia Europejska jest miejscem, w którym żyje się na tle świata całkiem dobrze. Akumulacja kapitału i cały dorobek poprzednich pokoleń sprawiły, że weszliśmy na wysoki poziom jakości życia. Ale problem jest dziś zasadniczy – spowolnienie gospodarcze, brak innowacji, niewłaściwe wydatkowanie funduszy publicznych. Ogromną rolę w spowolnieniu rozwoju Europy odgrywają unijne regulacje.

Po inauguracji Donalda Trumpa Wall Street Journal napisał bardzo obszerny artykuł „Ciemniejące niebo nad gospodarką Europy”, w którym jako główną przeszkodę w konkurowaniu z firmami amerykańskimi i chińskimi wymieniono właśnie regulacje dotyczące sztucznej inteligencji, ochrony danych i fuzji. Zamiast inwestować w nowe technologie, przedsiębiorstwa często muszą dostosowywać się do kolejnych wymogów prawnych, co wydłuża procesy decyzyjne i zwiększa koszty działalności. Dane wskazują, że od 1990 wprowadzono około 60 tys. aktów prawnych, obejmujących między innymi dyrektywy i decyzje Parlamentu Europejskiego oraz rozporządzenia Komisji Europejskiej. W słynnym raporcie Maria Draghiego możemy przeczytać, że w kluczowych sektorach, czyli w zaawansowanych technologiach medycznych, sztucznej inteligencji czy półprzewodnikach udział prywatnych nakładów inwestycyjnych w państwach członkowskich UE jest znacznie niższy niż w Stanach Zjednoczonych czy w Chinach.

Wniosek jest prosty – dziś nowoczesne technologie, a więc właśnie te dotyczące gospodarki cyfrowej są dławione przez kolejne unijne regulacje. Z jednej strony wspólny unijny rynek był dla Polski przez ostatnie 20 lat ścieżką rozwoju, z drugiej strony dziś unijne regulacje ten rozwój hamują. Tracimy wspaniały kapitał ludzki i technologiczny, bo Unia, a ostatnio jeszcze bardziej koalicja rządząca, dokłada kolejne regulacje. Tego gold platingu niestety nie wytrzymują polskie biznesy. Nie wytrzymują też dlatego, że zamówienia publiczne wykluczają nieraz polskie usługi i produkty… jak więc mamy rozwijać się technologicznie?

Czy Digital Omnibus to realna deregulacja unijna?

To niestety pakiet bardziej propagandowy niż faktyczna deregulacja. Tu chyba faktycznie brak woli politycznej i wiary w to, że gospodarkę nie tylko można ale i należy prowadzić, wychodząc z zupełnie innych założeń.
W Unii Europejskiej rządzą dziś ludzie, którzy chyba inaczej nie potrafią, albo nie mogą.

Jedną z koncepcji pakietu jest uproszczenie raportowania poprzez stworzenie jednolitego punktu zgłoszeniowego. Teoretycznie upraszcza to procedurę raportowania związanego z cyberbezpieczeństwem i ochroną danych. Tylko co z tego, że raportowanie będzie odbywać się w jednym miejscu, skoro zakres tego raportowania pozostaje bez zmian? System nie zmienia samych obowiązków raportowania incydentów, ani listy organów, które mają je otrzymywać.

Gdy wsłuchamy się w głos ekspertów, można usłyszeć też, że wykorzystanie danych osobowych do trenowania algorytmów będzie tak samo trudne jak obecnie, niewielu zmieni się także w kwestii biometrii. To jest chyba dobre podsumowanie. To był także problem tej polskiej, rządowej deregulacji. Małe kroki w dobrym kierunku, kiedy potrzebujemy rewolucji i daleko idącej deregulacji, tego nie ma… pozory i PR, na który na szczęście nabiera się co raz mniejsza grupa odbiorców!

Czas na postawienie grubej kreski, czas na poważną deregulację i ustalenie podstawowych zasad zupełnie od nowa, inaczej pogrążymy się w gąszczu i będziemy jedynie najemnikami, a możemy realnie liderować w nowoczesnym świecie! Czas na zmiany!