Anna Bryłka, poseł do Parlamentu Europejskiego
9 stycznia Rada Unii Europejskiej przy sprzeciwie Polski, Francji, Węgier, Austrii i Irlandii oraz głosie wstrzymującym Belgii zdołała przegłosować umowę o wolnym handlu między Unią Europejską a państwami Mercosur.
To ponury dzień dla europejskich rolników i konsumentów, szczególnie tych polskich. Po wielu miesiącach oddolnego zaangażowania rolników, niezliczonej ilości manifestacji, marszów i protestów nie udało zablokować się umowy na poziomie Rady Unii Europejskiej.
Również dziesiątki pism, interwencji, wniosków i wystąpień polityków opozycji zarówno na poziomie Parlamentu Europejskiego, jak i polskiego Sejmu nie przyniosły skutku, którego wszyscy byśmy oczekiwali.
Polski rząd nie dowiózł. Pomimo deklarowanego sprzeciwu zajmował się głównie markowaniem swoich działań, a do żadnej poważnej inicjatywy dyplomatycznej nie doszło. Zmarnował pół roku prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Ministrowie Rozwoju, a więc faktycznie odpowiedzialni za obszar handlu, byli kompletnie niewidoczni. Sprawę umowy z Mercosurem w innych państwach prowadzili szefowie rządów. Aktywny był prezydent Francji i premier Włoch. Premier Tusk i wicepremier Sikorski w tej sprawie niemal wyłącznie szkodzili, gdy już kilka miesięcy temu oznajmowali opinii publicznej, że jest ,,po sprawie”. Nie było. Konferencje prasowe ministra Krajewskiego z siedziby Ministerstwa Rolnictwa w Warszawie, były raczej słabej jakości happeningiem.
Nie jest jednak tak, że należałoby załamać ręce. Nieustanna presja społeczna i polityczna doprowadziła do tego, że dziś minister Krajewski wydusił z siebie, że Polska będzie skarżyć tryb ratyfikacji do TSUE. Gdyby nie nasza presja, to by się nie wydarzyło. Kampanie informacyjne doprowadziły do tego, że Mercosur jest jednym z nielicznych tematów, w których cały naród jest zjednoczony, niezależnie od preferencji partyjnych.
Ofensywa dyplomatyczna jaką prowadziliśmy w Brukseli i Strasburgu bardzo mocno skonsolidowała naszą współpracę z francuską delegacją, co zaprocentuje, kiedy ich przedstawiciel zostanie następnym prezydentem. Konstruktywne rozmowy z Węgrami doprowadziły również do ich sprzeciwu wobec umowy, co na początku wcale nie było takie oczywiste.
Dziś nadzieja w gruntownej zmianie politycznej w Europie. Paryż i Warszawa muszą zostać odbite z rąk lewicowo-liberalnych elit, które płyną w głównym nurcie unijnym. My nie pozostawiamy tego tematu, czekamy na oficjalny wniosek do TSUE złożony przez polski rząd. Będziemy walczyć do samego końca! W interesie konsumentów i producentów!
