Krzysztof Mulawa – poseł na Sejm
Przy zapotrzebowaniu kraju na poziomie 26,5 GW, odnawialne źródła praktycznie nie istnieją
Wiatr: 1,1 GW. Tysiące wiatraków, a efekt jak z jednego większego bloku węglowego. Po prostu nasz, jak to niektórzy ładnie określają, narodowy wiatr nie wieje.
Fotowoltaika: 2,1 GW. Czyli ułamek mocy zainstalowanej. Wystarczy odpowiednie zachmurzenie i cały zielony cud znika.
Łącznie OZE dają ok. 12% zapotrzebowania.
Całą resztę, czyli prawie 20 GW muszą ciągnąć elektrownie, które tak chętnie się dziś demonizuje.
Najgorsze jest jednak to, że żeby w ogóle domknąć bilans, importujemy 3,2 GW mocy, głównie z Niemiec i Czech.
Tak wygląda zielona transformacja w praktyce.
OZE znowu leży i kwiczy.
— Krzysztof Mulawa (@krzysztofmulawa) February 17, 2026
W sytuacji przedstawionej na poniższym obrazku, przy zapotrzebowaniu kraju na poziomie 26,5 GW, odnawialne źródła praktycznie nie istnieją👇
Wiatr: 1,1 GW. Tysiące wiatraków, a efekt jak z jednego większego bloku węglowego. Po prostu nasz, jak to… pic.twitter.com/62029AMbWh
