OZE znowu leży i kwiczy

Krzysztof Mulawa – poseł na Sejm

Przy zapotrzebowaniu kraju na poziomie 26,5 GW, odnawialne źródła praktycznie nie istnieją

Wiatr: 1,1 GW. Tysiące wiatraków, a efekt jak z jednego większego bloku węglowego. Po prostu nasz, jak to niektórzy ładnie określają, narodowy wiatr nie wieje.

Fotowoltaika: 2,1 GW. Czyli ułamek mocy zainstalowanej. Wystarczy odpowiednie zachmurzenie i cały zielony cud znika.

Łącznie OZE dają ok. 12% zapotrzebowania.
Całą resztę, czyli prawie 20 GW muszą ciągnąć elektrownie, które tak chętnie się dziś demonizuje.

Najgorsze jest jednak to, że żeby w ogóle domknąć bilans, importujemy 3,2 GW mocy, głównie z Niemiec i Czech.

Tak wygląda zielona transformacja w praktyce.