Stanisław Tyszka: Łączny koszt? 44 mld euro rocznie!
Oto lista 5 nowych podatków, nazywanych w unijnym żargonie „zasobami własnymi”, które w ramach negocjacji budżetowych proponuje Komisja Europejska von der Leyen:
1️⃣ Podatek od E-odpadów – 15 mld EUR rocznie
Mechanizm zakłada karanie państw za każdy kilogram niezebranych elektrośmieci. Polska, dysponująca wciąż rozwijającym się systemem zbiórki, będzie narażona na nieproporcjonalnie wysokie opłaty w porównaniu do krajów zachodnich. Koszty te finalnie zostaną pokryte w wyższych opłatach środowiskowych i cenach sprzętu.
2️⃣ Akcyza na wyroby tytoniowe – 11,2 mld EUR rocznie
Komisja planuje przejąć część wpływów z akcyzy na papierosy. Oznacza to odebranie państwom członkowskim dochodów podatkowych, które do tej pory w 100% zostawały w budżetach narodowych. To kolejny krok do centralizacji finansów w UE.
3️⃣ ETS (Handel Emisjami) – 9,6 mld EUR rocznie
Bruksela chce przejąć znaczną część zysków z handlu emisjami. Do tej pory miliardy ze sprzedaży uprawnień zasilały polski budżet. Teraz ten strumień pieniędzy ma zostać przekierowany bezpośrednio do kasy UE, co drastycznie uszczupli środki na polską transformację energetyczną.
4️⃣ Podatek CORE od dużych firm – 6,8 mld EUR rocznie
Nowy ryczałt od dużych firm działających w UE. W realiach rynkowych każde dodatkowe obciążenie fiskalne nakładane na przedsiębiorstwa jest wliczane w koszty działalności. Ostatecznie koszt tego podatku zostanie ukryty w marżach i zapłacony przez klientów końcowych.
5️⃣ CBAM (Cło Węglowe) – 1,4 mld EUR rocznie
Podatek nakładany na importowane towary (stal, cement, aluminium, nawozy) w zależności od emisji CO2 przy ich produkcji. Mechanizm ten automatycznie podniesie koszty materiałów budowlanych oraz produkcji rolnej (przez droższe nawozy).
Warto podkreślić kluczowy fakt, który Bruksela próbuje rozmyć: ETS i CBAM to nie są mgliste plany na przyszłość – to mechanizmy, które już prawnie obowiązują. ETS od lat generuje potężne środki, które do tej pory zasilały budżety krajowe (w tym polski), a CBAM wszedł już w fazę przejściową. „Nowość” polega tu więc na ordynarnym skoku na kasę – Unia chce po prostu przekierować te płynące już strumienie pieniędzy z państw członkowskich bezpośrednio do swojego budżetu. Zwiększy to presję na państwa narodowe, które chcąc utrzymać dotychczasowe wpływy fiskalne będą zwiększać obciążenia podatkowe na „własnym podwórku”.
Projekt trafił właśnie do prac w komisjach Parlamentu Europejskiego. Z racji na to, że nowe „zasoby własne” mają zasilać unijny budżet oznacza to jeszcze więcej władzy w rękach eurokratów kosztem państw narodowych. Ale pamiętajcie: żeby te podatki weszły w życie, potrzebna jest zgoda wszystkich państw członkowskich. Polska ma prawo weta!
Jak myślicie – co zrobi rząd Donalda Tuska?
Czy postawią weto i zablokują ten drenaż pieniędzy, czy po cichu zgodzą się na nowe podatki w imię „europejskiej zgody”?
