Fryzjer, mechanik, krawiec zapłacą wyższy podatek za to, że pracują sami. Rząd podnosi ryczałt do 15 procent!

Fryzjer, mechanik, krawiec zapłacą wyższy podatek za to, że pracują sami. Rząd podnosi ryczałt do 15 procent!

Paweł Usiądek: Ministerstwo Finansów szykuje zmianę, która uderzy w najmniejszych. W jednoosobowe zakłady usługowe, które są solą polskiej przedsiębiorczości. Od 1 stycznia 2027 roku część osób na ryczałcie straci dostęp do niższej stawki.

Na czym polega zmiana? Przedsiębiorca, który dziś płaci 8,5 procent i nie zatrudnia pracownika, od nadwyżki przychodu powyżej 100 tysięcy złotych ma płacić ryczałt w wysokości 15 procent. Kto zatrudnia, zostaje na niższej stawce. Kto radzi sobie sam, zapłaci więcej.

Zapamiętajmy tę logikę. Nie chodzi o wysokość zarobku. Chodzi o to, że ktoś pracuje w pojedynkę.

A kto najbardziej oberwie? Fryzjerzy, mechanicy, krawcy, zegarmistrze. Drobne, często rodzinne zakłady. Bo przychód 100 tysięcy złotych to wcale nie jest wysoki dochód. To mniej niż zarabia nauczyciel.

Rzemiosło żąda całkowitego wycofania podwyżki albo podniesienia progu do 300 tysięcy złotych. Ostrzega, że część zakładów ucieknie na inne formy rozliczenia, co podniesie im koszty księgowości.

Eksperci wskazują też absurd tego pomysłu. Zatrudnienie pracownika nie ma nic wspólnego z unikaniem podatków. A przepis może wręcz zmuszać ludzi do sztucznego tworzenia etatów, których ich firma nie potrzebuje. To odwrotność zdrowej gospodarki.

W Polsce ryczałtem rozlicza się około 2 milionów osób. Ta zmiana dotknie sporej ich części. Zamiast wspierać drobną przedsiębiorczość, państwo znów sięga do jej kieszeni.

Najmniejsze zakłady to fundament lokalnych społeczności i miejsca pracy w każdym miasteczku. Nie powinny być karane za to, że ktoś prowadzi je własnymi rękami.