Przewodnicząca Komisji Europejskiej wystąpiła w Paryżu. Powiedziała, że Europa dysponuje oszczędnościami, ale te oszczędności są „leniwe”. Dodała, że 10 000 miliardów euro śpi na kontach bankowych i że Europa musi teraz skierować je na służbę własnym przedsiębiorstwom.
Leniwe. Śpią. Trzeba je skierować.
Tak urzędnik z Brukseli mówi o pieniądzach, które ludzie odłożyli z własnej pensji, po zapłaceniu wszystkich podatków.
Czy grozi nam konfiskata pieniędzy przez eurokratów?
Nikt nie zapowiedział zabierania pieniędzy z kont. Komisja mówi o zachętach. Tylko jedno pytanie zostaje bez odpowiedzi.
W jaki sposób Bruksela zamierza “skierować” prywatne pieniądze, których nie jest właścicielem?
Jeśli nie chodzi o konfiskatę to o inny mechanizm presji. Może to być na przykład cyfrowe euro oraz wprowadzenie terminu ważności. Mogą to być dodatkowe podatki od oszczędności. Rozwiązań, które mogą zabrać nam wolność decydowaniu o własnych oszczędnościach jest multum. A wiemy, że eurokraci są kreatywni w takich sprawach. Co nam po zapewnieniach, że nie będzie konfiskaty?
Polacy takie zapewnienia już raz słyszeli. W 2014 roku polskie państwo przeniosło obligacyjną część OFE do ZUS i umorzyło te obligacje. Wcześniej też mówiono, że to prywatne pieniądze przyszłych emerytów.
Komisja proponuje sekurytyzację, zmiany w zasadach inwestowania banków i zakładów ubezpieczeń oraz integrację i nadzór nad europejskimi rynkami. Chodzi więc między innymi o przeniesienie części nadzoru z Komisji Nadzoru Finansowego na poziom unijny.
