Artykuł redaktor Wielowiejskiej jest głupi i powiela złą praktykę referowania… plotek

Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak skomentował tekst Dominiki Wielowiejskiej pt. “Bosak nie pojechał do Waszyngtonu na wycieczkę. Administracja Trumpa ma pomysł na wybory 2027” opubliowany w Gazecie Wyborczej.

Odnoszę się do niego ponieważ dla podwyższenia zainteresowania redakcja dała moje nazwisko do tytułu. Stety czy niestety w treści już nie ma nic na mój temat ani na temat mojego grudniowego wyjazdu do Waszyngtonu. Autorka także nie rozmawiała ze mną w trakcie przygotowania tekstu i nic nie wiem o skierowaniu do mnie pytań w jego sprawie.

Mogę zapewnić że wszystko co w nim opisano w odniesieniu do mnie i do całej Konfederacji, nie jest prawdą. Nie ma żadnej nowej strategii względem Grzegorza Brauna, nie ma żadnego wspólnego bloku z PiS (co za niedorzeczna fantazja!) i każdy może sprawdzić co mówię ws. naszych konkurentów z Korony, ponieważ robię to otwarcie w wywiadach. Są to spokojne, rzeczowe komentarze, które myślę że oddają prawdę. Ani agresywne, ani pochlebne, a mam nadzieję że trafne.

To co natomiast w tym tekście wydaje się prawdą, to że nowy ambasador USA w Polsce dał jakieś przesłanie liderom PiS ws. Grzegorza Brauna. Wynika to nie tylko z nieoficjalnych rozmów (politycy PiS żyją takimi plotkami!), ale z samych publicznych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, w których odnosi się do brzegowych warunków współpracy Polski i USA ws. bezpieczeństwa. I takie wypowiedzi uważam za błąd. Polscy politycy nawet jeśli słyszą od dyplomatów jakieś opinie, prognozy czy wręcz sugestie, nie powinni z tego robić argumentu w naszym wewnętrznym życiu politycznym. Chyba że byłby to argument przeciw ingerowaniu w nie i za ochroną demokratycznych wyborów przed zagranicznym wpływem.

PS
„Ludzie Donalda Trumpa” to konglomerat wielu środowisk i osobowości, które w prawie każdej kwestii mają różne opinie, pomysły i plany, a ścieranie się tych wizji ma miejsce także wewnątrz administracji, w tym wewnątrz dyplomacji. Patrzmy na to spokojnym i analitycznym okiem, tak jak i oni patrzą na nas.