Paweł Usiądek – członek Rady Liderów Konfederacji
To wartość wprowadzonych już do obiegu opakowań, za które kaucja nie została zwrócona klientom. Jak tak dalej pójdzie, to zgodnie z procedurami pieniądze wpadną na konto operatorów systemu kaucyjnego i jego menadżerów!
W pierwszych miesiącach zwrócono jedynie 28% z łącznej liczby wprowadzonych opakowań.
Wiceminister Anita Sowińska świętowała: “Polacy zwrócili 520 milionów puszek i butelek!” Brawo system, brawo ekologia. W podsumowaniu ministerstwa zabrakło jednak jednej liczby: ile opakowań w tym czasie trafiło na rynek?
650 mln zł! Tyle wynosi w tej chwili "manko" systemu kaucyjnego!
— Paweł Usiądek (@PUsiadek) April 21, 2026
To wartość wprowadzonych już do obiegu opakowań, za które kaucja nie została zwrócona klientom. Jak tak dalej pójdzie, to zgodnie z procedurami pieniądze wpadną na konto operatorów systemu kaucyjnego i jego… pic.twitter.com/otBapHZQlv
Dopiero po naciskach Wirtualnej Polski rząd przyznał: 1,8 MILIARDA opakowań. Zwrócono zaledwie 28 procent. Ministerstwo ma „manko” w wysokości 650 milionów złotych kaucji – pieniędzy, które Polacy zapłacili przy kasie i których jeszcze nie odzyskali.
I tu wchodzi mechanizm, który Konfederacja krytykuje najbardziej. Nieodebrane kaucje zasilają budżety PRYWATNYCH OPERATORÓW systemu. Nie wracają do konsumentów. Nie trafiają do budżetu państwa. Idą do firm, które zarządzają systemem kaucyjnym.
Ministerstwo uspokaja: kaucję można odzyskać bezterminowo, cykl życia opakowania trwa miesiące, system jest “w fazie wdrożeniowej”. To wszystko prawda. Ale zgnieciona butelka już nie nadaje się do oddania. Awarie butelkomatów sprawiają, że Polacy zostawiają butelki pod automatami, czasami nie da się oddać puszek z winy automatu. Prawdą jest też, że Deloitte szacuje koszt systemu w ciągu dekady na ponad 40 MILIARDÓW złotych – z kieszeni Polaków.
System kaucyjny to przekręt. Jest maszyną do transferu pieniędzy od Polaków do prywatnych operatorów – z błogosławieństwem ministerstwa, które chwali się tylko połową danych.
