Wyrok TSUE to już nie jest interpretacja prawa. To ingerencja ustrojowa!

Ryszard Wilk, poseł na Sejm

TSUE chce narzucić Polsce uznanie małżeństw jednopłciowych!

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że państwa członkowskie UE mają obowiązek uznawać małżeństwa jednopłciowe zawarte w innych krajach Unii, nawet jeśli ich prawo krajowe takich związków nie przewiduje. Sprawa dotyczy dwóch obywateli Polski, którzy zawarli ślub w Berlinie, a po powrocie do kraju spotkali się z odmową wpisania aktu do polskich rejestrów.

Trybunał uzasadnił swoje stanowisko „swobodą przemieszczania się” oraz prawem do życia rodzinnego. Jednocześnie zaznaczył, że kwestie małżeństwa należą formalnie do kompetencji państw członkowskich. W praktyce jednak to orzeczenie oznacza faktyczne wymuszenie uznania związków sprzecznych z polskim porządkiem konstytucyjnym – pod pretekstem interpretacji prawa unijnego.

Decyzja TSUE pozostaje w bezpośredniej kolizji z obowiązującym w Polsce porządkiem konstytucyjnym. Konstytucja RP jednoznacznie definiuje małżeństwo:

> Art. 18.
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

To oznacza, że TSUE próbuje narzucić Polsce rozwiązania, które stoją w sprzeczności z Konstytucją – a więc z najwyższym aktem prawnym w państwie.

Ten wyrok to także niebezpieczne przesunięcie „okna Overtona”. Najpierw mowa jest o „technicznym uznaniu” zagranicznego aktu, później o „równości statusów”, a w kolejnym etapie pojawi się presja na pełną zmianę prawa rodzinnego – już nie tylko w kwestii małżeństwa, ale także adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.

To klasyczny mechanizm: zmiany wprowadza się metodą małych kroków, omijając debatę publiczną i suwerenność państw, a decyzje zapadają nie w parlamencie i w głosowaniu obywateli, lecz w europejskich trybunałach.

To już nie interpretacja prawa – to ingerencja ustrojowa

Nie mamy tu do czynienia z „europejskimi standardami”, ale z polityczną ingerencją w fundamenty porządku konstytucyjnego. Państwa członkowskie nie przekazały Unii kompetencji do redefiniowania małżeństwa. Mimo to TSUE narzuca fakty dokonane.

To jest pytanie o suwerenność.
I o to, kto w Polsce decyduje o rodzinie – Polacy czy instytucje w Brukseli i Luksemburgu?