„To było prawdziwe piekło kobiet! Piekło kobiet, dzieci i całych rodzin”

Konferencja prasowa w Sejmie ws. Raportu z prac Zespołu parlamentarnego ds. opieki okołoporodowej. Raport do pobrania na stronie wObronieKobiet.pl. Wypowiedź mamy, która rodziła swoje dziecko w czasie pandemii.

Paulina Mikołajczewska:
– Jestem mamą trójki dzieci. Mojego pierwszego syna, drugie dziecko rodziłam w listopadzie 2020 roku. Czyli w pełni trwania pandemii.
Końcówka ciąży jest dla kobiety bardzo stresującym przeżyciem, bo nie wie kiedy się zacznie akcja porodowa, czy zdąży do swojego szpitala. Jest bardzo wiele kwestii nad którymi się zastanawia i którymi się stresuje. Dodatkowo u mnie poziom stresu podnosił fakt, ze rodziłam po terminie i miałam mieć poród wywoływany. Jakby tego było mało to dodatkowo były obostrzenia covidowe i na mojej głowie pojawiły się takie problemy jak czy będę mogła rodzić z moim mężem. Czy będzie mógł mi towarzyszyć. Czy, jeżeli nie daj Boże wyjdzie mi test pozytywny, czy nie zostanę rozłączona z moim dzieckiem. Czy nie ucierpi na tym karmienie piersią. I wiele, wiele innych.

– Na szczęście test miałam negatywny. Pozwolono mi na poród rodzinny z moim mężem. Pierwszą jego fazę – czyli to jest faza do pełnego rozwarcia, najdłuższa faza porodu – musiałam odbyć w maseczce. Mój mąż również był w sali w maseczce. Po porodzie, jak już przywitaliśmy na świecie naszego syna, mąż w zasadzie od razu był wyganiany z sali. Byliśmy uparci więc zostaliśmy niecałe 2 godziny razem. By móc się zobaczyć dopiero 3 dni później przy mnie i syna ze szpitala, bo był zakaz odwiedzin.
I o ile zakaz porodów rodzinnych mnie nie dotyczył, to wiele kobiet przede mną zostały tym zakazem objęte, o tyle zakaz odwiedzin dotyczył wszystkich.

– I to nie jest tak, że podczas odwiedzin przychodzą ludzie na ploteczki, tylko przychodzą na realną pomoc kobiecie. Bo kobieta czy to po cesarskim cięciu, czy po porodzie siłami natury jest bardzo zmęczona. Używała nadludzkich sił, żeby wydać dziecko na świat i potrzebuje pomocy. chociażby takiej, żeby móc pod opieką zaufanej osoby zostawić dziecko i wziąć prysznic. I zadbać o siebie, żeby nie wdała się żadna infekcja. Żeby też odpocząć, zdrzemnąć się w czasie, kiedy zaufana osoba opiekuje się jej dzieckiem.
To wszystkim kobietom zostało odebrane! Wszystkie mamy, które były ze mną na porodówce, brały szybkie trzyminutowe prysznice, żeby w jak najkrótszym czasie wrócić do swoich dzieci.

– Poród i czas wczesnego połogu dla kobiet jest bardzo trudny. Kobieta jest wtedy w zasadzie bezbronna. Jest w zasadzie zdana na łaskę i niełaskę innych ludzi. W czasie porodu jest odarta z ubrań, z części godności. A dodatkowo rządzący i tworzący przepisy, obostrzenia covidowe odarli kobietę z poczucia bezpieczeństwa i zaufania do służby zdrowia. W moim odczuciu zakrawa to o barbarzyństwo po prostu. I to było prawdziwe piekło kobiet. Piekło kobiet, dzieci i całych rodzin.