Poseł Gomoła to produkt patologicznego środowiska Polski 2050 i PSL

Konferencja prasowa Konfederacji z udziałem posła Michała Wawera i Dobromira Sośnierza, 8 marca 2024 r.

Michał Wawer:
Poseł Adam Gomoła z Polski 2050 Szymona Hołowni został nagrany, gdy żądał 20 tysięcy złotych na firmę swojej szefowej sztabu i szkolnej koleżanki w zamian za miejsce na liście wyborczej Trzeciej Drogi. To jest fakt, którego się dowiadujemy dziś z mediów. Jest to fakt oczywiście skandaliczny. I liczymy jako Konfederacja, że poseł Adam Gomoła będzie miał dosyć, nie tyle honoru nawet, co dosyć wstydu, żeby w takiej sytuacji, w momencie kiedy stał się symbolem handlowania stanowiskami, miejscami na listach wyborczych – będzie miał dość wstydu, żeby zrezygnować z mandatu i pozwolić komuś innemu z jego formacji wykonywać funkcję posła na Sejm Rzeczypospolitej. To jest pierwsza rzecz, jaką chcieliśmy powiedzieć.

Druga natomiast jest taka, że nie pozwólmy, żeby w tej sytuacji to jedno drzewo przesłoniło nam las. Poseł Gomoła nie jest wyjątkiem. Nie jest jakimś zgniłym jabłkiem w swoim środowisku. Jest produktem swojego środowiska! Jest właśnie przedstawicielem całej patologicznej praktyki istniejącej w środowisku zarówno Polski 2050, jak i oczywiście w środowisku ich koalicjantów z Trzeciej Drogi, czyli Polskiego Stronnictwa Ludowego. Partii, która bardziej niż jakakolwiek partia w Polsce kojarzy się z handlowaniem stanowiskami, nepotyzmem. Która jest znana jako największy w Polsce zakład pośrednictwa pracy w sektorze publicznym.

A jeżeli mówimy o Polsce 2050, to wystarczy spojrzeć na problemy tej formacji, formacji Szymona Hołowni, z kolejnymi sprawozdaniami finansowymi, które były składane w kolejnych latach. Przez cały okres od wyborów prezydenckich były trzy rozpatrzone sprawozdania tej formacji.
Pierwsze to było oczywiście sprawozdanie samego komitetu prezydenckiego Szymona Hołowni. To sprawozdanie zostało odrzucone jako nieprawidłowe. Znalazły się tam takie nieprawidłowości jak przyjmowanie nielegalne wpłat po terminie dopuszczonym przez Kodeks Wyborczy. Jak przyjmowanie na masową skalę wpłat od spółek, od fundacji. Od osób, co do których nie dało się ustalić, czy są mieszkańcami Polski, czy są polskimi obywatelami. Lista nieprawidłowości, jakie można znaleźć w uchwale Państwowej Komisji Wyborczej o odrzuceniu sprawozdania z wyborów prezydenckich jeży włos na głowie!

Kolejne sprawozdanie, sprawozdanie Polski 2050 za 2021 rok, również odrzucone. W tym sprawozdaniu Państwowa Komisja Wyborcza wykazała, że Polska 2050 wyprowadzała swoją działalność polityczną, partyjną do prywatnych podmiotów i zatajała to przed opinią publiczną. Sprawa zupełnie oczywista.

I wreszcie sprawozdanie za rok 2022. Tutaj PKW dopatrzyło się nieprawidłowości w wydatkach partyjnych. Dopatrzyła się braku rejestru wpłat i rejestru umów. Te dwa rejestry, co do których mamy oczywiście swoje zastrzeżenia, ale które wprowadzają jakąś skalę transparentności i otwartości w gospodarce finansowej partii politycznych. Partia Szymona Hołowni niosła na swoich sztandarach właśnie takie pojęcia jak transparentność, społeczeństwo obywatelskie, odpolitycznienie pewnych obszarów życia publicznego. Okazała się partią, która jednocześnie całkowicie otwarcie lekceważy przepisy ustawy o partiach politycznych i w ogóle nie zamieszcza na swoich stronach internetowych wymaganych prawem rejestrów. To sprawozdanie nie zostało co prawda odrzucone, ale wyłącznie dlatego, że właśnie prawo w tym zakresie jest dziurawe. I ze względu na to, że PiS na zakończenie swojego urzędowania zrobił systemowym partiom politycznym prezent w postaci wprowadzenia limitu procentowego, do którego nieprawidłowości są jeszcze przez Państwową Komisję akceptowane.

To są tylko te rzeczy, tylko te nieprawidłowości w partii Szymona Hołowni, o których opinia publiczna dowiedziała się z ich sprawozdań finansowych, z uchwał Państwowej Komisji Wyborczej. To jest tylko to, co oni z pełną świadomością wpisali do swoich sprawozdań, co ujawnili opinii publicznej. Jaka jest skala nieprawidłowości, których opinia publiczna nie poznała? le tam jest fundacji, stowarzyszeń, różnego rodzaju spółek, firm i osób fizycznych, którzy, tak jak szkolna koleżanka posła Adama Gomoły zbierała pieniądze na swoje prywatne konta czy konta firmowe, tego możemy się jedynie domyślać, możemy jedynie spekulować.

Skoro Adam Gomoła ma taką firmę, formalnie z nim niepowiązaną, ale zaprzyjaźnioną, która zbiera te wymuszone przez posła pieniądze na firmowe konto, no to możemy się tylko domyślać, ile tego rodzaju firm, spółek i fundacji mają wokół siebie liderzy Polski 2050 Szymona Hołowni.

Ta partia, najmłodsza partia w polskim Sejmie, miała wprowadzać świeże twarze do polskiej polityki, miała być nową jakością. Niestety, to, co dostają Polacy, którzy na tę partię głosowali, to jest tylko stare PSL-owskie łapówkarstwo i handel stanowiskami.

Dobromir Sośnierz:
Poseł Gomoła nie pierwszy raz pojawia się na językach w kontekstach takich nieco podejrzanych. Wcześniej zdarzyło się to, kiedy okazało się, że jego rodzice finansowali partię Szymona Hołowni. Nie byłoby w tym nic samo w sobie dziwnego gdyby nie to, że oni prowadzą firmę zajmującą się fotowoltaiką i tak się akurat dziwnie złożyło, że to właśnie posłowie Polski 2050, zaraz na początku kadencji, jeszcze tam Sejm dobrze nie okrzepł, a oni już mieli gotową tą słynną ustawę wiatrakową. Co do której nawet prokuratura powzięła podejrzenia o nielegalny lobbing.

Widać więc, że te standardy, które w Polsce 2050 panują uświadamiają nam, że raczej nie jest to partia polityczna skupiona wokół jakiejś idei. Wokół jakiegoś pomysłu na naprawę Polski. To jest po prostu rodzaj firmy do załatwiania interesów, które obsługuje. Rodzaj firmy lobbingowej, która znalazła sobie lidera, a który pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego co za jego plecami ludzie wywijają. (…)

To nie jest tylko kwestia Polski 2050. Większość dużych partii, niestety, działa zupełnie bezideowo. I realizuje program w oparciu albo sondaże wyborcze, albo w oparciu o interesy. Tutaj odróżnia się Konfederacja, która jest zbiorem ludzi ideowych. Nawet jeśli różniących się czasami ze sobą to jednak ideowych.

Natomiast ta kolejna afera pokazuje smutną prawdę – być może jest cenną lekcją dla obserwatorów polityki – że stanowiska się kupuje, że miejsca na listach się kupuje. O jakąż to ideę może tam chodzić skoro miejsce na liście można sobie kupić? (…)