PIP będzie mógł zniszczyć każdy biznes. Zatrzymajmy to!

Trwają prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Kierunek zmian budzi obawy przedsiębiorców. Głos na konferencji prasowej w Sejmie zabrali posłowie Bartłomiej Pejo i Michał Wawer.

Poseł Bartłomiej Pejo ocenił, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy to zamach na konstytucyjną wolność pracowników i pracodawców. Wyjaśnił, że chodzi o nowe kompetencje PIP, która będzie mogła decyzją urzędniczą przekształcać umowę cywilnoprawną czy kontrakt B2B na umowę o pracę.

Nowe uprawnienia to realizacja jednego z kamieni milowych KPO, na które zgodził się rząd Mateusza Morawieckiego.

Poseł Pejo podkreślił, że ogromna liczba przedsiębiorców i pracodawców jest przeciwko tej reformie i zgłaszała się do Konfederacji z prośbą o interwencję. „Nie ma zgody Konfederacji na atak na swobody pracowników i pracodawców! Nie ma zgody, by ingerować w decyzje obywateli, decyzje Polaków, decyzje, które często są korzystne dla pracowników!” – mówił Pejo.

Wiceprzewodniczący klubu poselskiego Konfederacji Michał Wawer ocenił, że „fastfoodowa legislacja uderza ponownie”. Zauważył, że Donald Tusk przywraca złe standardy rządzenia z czasów PiS, kiedy prowadzono błyskawiczne procesy legislacyjne wyłączające możliwość merytorycznej dyskusji nad ustawami. W przypadku reformy PIP pierwsze czytanie odbyło się w środę, drugie czytanie w czwartek, trzecie czytanie i głosowanie ma odbyć się w piątek, „w międzyczasie formalne głosowania, żeby coś takiego było w ogóle legalne, żeby wbrew woli opozycji koalicja rządowa mogła poskracać wszystkie terminy, które sami wprowadzali do regulaminu Sejmu […] pokątnie na szybko zwoływane komisje, żeby jakiekolwiek pozory praworządności, legalności temu procesowi nadać” – mówił Wawer, zwracając uwagę, że sytuacja dotyczy dużego projektu, który będzie oddziaływać na setki tysięcy lub nawet miliony Polaków.

Poseł Michał Wawer zwrócił uwagę, że projekt ma zlecić również zatrudnienie 300 nowych pracowników PIP, którzy otrzymają dyktatorską władzę przekształcania umów istniejących w polskich przedsiębiorstwach nawet wtedy, gdy przeciwni zmianom będą i pracodawca i pracownik. Wawer wyjaśnił, że od umowy o pracę można ściągać o wiele wyższe podatki i składki, niż na umowach innych rodzajów. „Nie ma tutaj żadnego wielkiego namysłu. Nie ma tutaj, jak wskazują przedstawiciele lewicy, że to jest w obronie pracowników, że to jest w interesie polskiej gospodarki, nic z tych rzeczy, po prostu czysty, brutalny interes budżetowy, czyste sięgnięcie do kieszeni Polaków, żeby jeszcze więcej pieniędzy do ZUS-u, jeszcze więcej pieniędzy do budżetu mogli bezkarnie ściągać” – mówił Wawer.

„I właśnie bezkarnie, bo bez nawet zgody sądu” – podkreślił poseł, zwracając uwagę, że reforma złamie standardy demokratycznego państwa prawa, w którym odgórne naruszenia swobód obywatelskich mogą odbywać się wyłącznie po wydaniu zgody przez sąd.

Konfederacja uważa projekt reformy za fatalny. Domaga się odrzucenia go, a od rządu asertywnej obrony polskiej interesów wobec organów Unii Europejskiej.