MIchał Wawer, wiceprzewodniczący Klubu Poselskiego Konfederacji
Ministerstwo “klimatu” walczy z plastikowymi słomkami i nakłada kaucje na butelki, ale z jakichś tajemnicznych powodów nic nie robi, aby ułatwić regenerację części samochodowych w Polsce.
Skierowałem do ministrów klimatu i infrastruktury interpelację, w której pytam między innymi, jaki to ma sens, że w Polsce zakazane jest regenerowanie wielu rodzajów części samochodowych, które bez problemu można regenerować w Niemczech, Francji i innych krajach Unii Europejskiej.
Ministerstwo "klimatu" walczy z plastikowymi słomkami i nakłada kaucje na butelki, ale z jakichś tajemnicznych powodów nic nie robi, aby ułatwić regenerację części samochodowych w Polsce.
— Michał Wawer (@MichalWawer) January 21, 2026
Skierowałem do ministrów klimatu i infrastruktury interpelację, w której pytam między… pic.twitter.com/2gwdMWn9mf
Prawidłowo zregenerowana część może być równie dobra jak nowa, spełniać wszystkie testy i standardy, a do tego mieć znacznie niższą cenę i (co chyba oczywiste) być dużo bardziej ekologiczna.
W Polsce mamy do tego odpowiednie technologie, mamy nowoczesne zakłady i świetnych fachowców. Miałem okazję oglądać to na żywo w firmie Elerte w świętokrzyskim Małogoszczu – polska rodzinna firma rozbudowana od przysłowiowego “garażu” do dużego zakładu produkcyjnego i prowadząca ekspansję międzynarodową.
Niektóre części regenerowane w tym i innych polskich zakładach są sprzedawane WYŁĄCZNIE na rynki zagraniczne, w tym do Unii czy Wielkiej Brytanii. Dlaczego nie na polski rynek? Bo w Polsce mamy archaiczne rozporządzenie z 2005 roku i Polakom nie wolno kupować tańszych części regenerowanych w polskim zakładzie zamiast nowych części z fabryk zagranicznych producentów. Lobbing czy głupota?
