Mam dzisiaj okrągłą rocznicę…

Sławomir Mentzen

Mam dzisiaj okrągłą rocznicę. Równo 10 lat temu, 24 lutego 2016 roku, zostałem członkiem partii KORWiN i poważnie zaangażowałem się w działalność w partii. Wtedy też założyłem swoje konto publiczne na FB i zacząłem przekonywać wyborców do naszych pomysłów. Jednak moja przygoda ze środowiskiem Korwin-Mikkego zaczęła się nie 10, a już 20 lat temu.

Robiąc ostatnio porządki w gabinecie, znalazłem zdjęcie, którego wcześniej długo szukałem. Początek 2006 roku (niemal równo 20 lat temu) i moje pierwsze spotkanie z Januszem Korwin-Mikkem. Byłem studentem I roku ekonomii na UMK w Toruniu, miałem niecałe 20 lat, byłem typowym wtedy dla tego środowiska kucem z długimi, niezadbanymi włosami i w koszuli w kratę. Co więcej byłem świeżo po studiowaniu informatyki, więc idealnie wpisywałem się w stereotyp młodego korwinisty. 

Przyszedłem na spotkanie niecałe dwa lata po tym, gdy trafiłem na publicystykę JKM i zostałem korwinistą. To spotkanie tylko mnie w tym utwierdziło. This is the way!

Mała salka, może 30 osób. Niewiele, ale takie były wtedy czasy. Okres swojej największej popularności, największe sukcesy i najlepsze masakry lewaków Korwin miał wtedy jeszcze kilka lat przed sobą.

Nasze środowisko żyło wtedy w piwnicy. Sondaże poniżej błędu statystycznego, totalna blokada medialna w świecie przed mediami społecznościowymi, brak realnej nadziei, że kiedykolwiek będziemy mogli zrobić coś więcej niż ponarzekać sobie w piwnicy. W tych czasach zdarzało się, że partia Korwina nie była nawet w stanie wystartować w wyborach.

Po spotkaniu podszedłem do JKM przedstawić jakiś swój idiotyczny pomysł na to, co powinien robić, żeby partia miała wyższe poparcie i lepiej działała. Jak każdy, byłem wtedy pewien, że nie mając podstawowej wiedzy i żadnego doświadczenia, wiem lepiej niż prezes partii, co należy robić 🙂

Nie planowałem wtedy jeszcze wstępować do partii. Zdecydowałem się dopiero po półtora roku, jesienią 2007 roku zostałem członkiem UPR. Kolejne spotkania Korwina w Toruniu organizowałem już sam. Do głowy by mi wtedy nie przyszło, że po wielu latach zacznę prawie codziennie współpracować z JKM, a z czasem zastąpię go na stanowisku prezesa. Te 20 lat to połowa mojego życia. Czy było warto się zaangażować? Oczywiście!

Jeśli cenisz wolność, własność i sprawiedliwość, marzysz o silnej, dumnej i bogatej Polsce, chcesz nam pomóc i dołączyć do naszej drużyny, wstąp do Nowej Nadziei! Spotkasz wielu podobnie myślących ludzi, przeżyjesz sporo niezwykłych chwil. Będziesz miał szansę pomóc w tym, żeby w Polsce w końcu coś się zmieniło. Przestań liczyć na to, że może kiedyś coś się zmieni. Weź sprawy w swoje ręcę i sam to zmień!

A kto wie, może za 20 lat sam znajdziesz się w miejscu, którego teraz zupełnie się nie spodziewasz i napiszesz historię, w którą dzisiaj w życiu byś nie uwierzył!