Kryzys w służbie zdrowia się pogłębia…

Kamil Mroczek – łódzki działacz Konfederacji

Szpitale masowo wygaszają oddziały. Do NFZ wpłynęło już 36 wniosków o likwidację lub przeprofilowanie oddziałów, 16 wniosków już spadło zaakceptowano. Za zamknięty oddział lecznica dostaje przez dwa lata połowę ryczałtu. Najczęściej znikają oddziały położnictwo, chirurgii, laryngologii, okulistyki i neonatologii. Państwo dopłaca do zamykania, a nie do leczenia.

Hospicja wstrzymują przyjęcia umierających. NFZ opóźnia płatności, mimo że opieka paliatywna jest od 2024 r. nielimitowana. Pieniądze za I kwartał 2025 (ok. 125 mln zł) pojawiły się dopiero po medialnej interwencji. Placówki kredytują państwo z własnej kieszeni. Ciężko chorzy trafiają do szpitali.

A w Miastku? Szpital miejski dziesięciokrotnie zawieszał oddział chirurgii „z braku lekarzy”. W tym samym czasie na „zamkniętym” oddziale spółka Spine robiła setki krótkich zabiegów kręgosłupa (tylko w 2024 r. co najmniej 458), rozliczanych jako pełne hospitalizacje. Pacjenci wychodzili niemal od razu. NFZ twierdzi, że o zawieszeniach nie wiedział. Publiczna kasa płynęła, a zwykłych chorych odsyłano.

Dopóki NFZ pozostanie monopolistą, a centralne planowanie będzie decydować o wszystkim – takie historie będą się powtarzać.

Pacjenci płacą składki. Państwo wydaje miliardy. A efekt? Zamknięte oddziały, hospicja na kredycie i „opłacalne” operacje na zamkniętych salach.