Jestem daleki od publicznego linczu i bezpodstawnych oskarżeń, ale…

Grzegorz Płaczek – poseł na Sejm

To się nie dzieje! Jestem daleki od publicznego linczu i bezpodstawnych oskarżeń, ale… oto, co wiemy z nagrań i dziennikarskich doniesień: narkotyki, oskarżenia o przemoc, poniżanie kobiet, groźby, nagrania w trakcie seksu, pieniądze i narkotyki. Tak wyglądają dziś medialne doniesienia dotyczące posła Michała Kołodziejczaka – człowieka, którego premier Donald Tusk wprowadził do Sejmu, a następnie do swojego rządu! Tego nie można zamieść pod dywan!

Mogę spytać, gdzie jest TVP Info? Gdzie jest dziś premier? Gdzie są Ci wszyscy „niezależni dziennikarze” i politycy, którzy tak bardzo zwykle chętnie bronią praw kobiet w Polsce? Byłych ministrów obecnego rządu się nie rusza? Przecież to jest obrzydliwe! Poseł Michał Kołodziejczak to nie przypadkowy człowiek z ulicy. To były wiceminister polskiego rządu! Polityk, któremu premier RP Donald Tusk powierzył odpowiedzialność za sprawy polskiego rolnictwa i reprezentowanie naszego państwa!

Czy naprawdę nikogo nie niepokoi, że na ujawnionych nagraniach padają takie słowa?
– „Nie wymarzę już tego co się stało, to nie wymarzę tego co się stało, totalnie.”
– „Też mam mieć do niej pretensje, że ćpała ze mną pierwszy raz?”
– „10, 20, 30 tys. złotych. Bo ja rano będę w Trójmieście u adwokatów. Powiedz mi, czego chcesz, przyjadę do ciebie.”
– „Ta kobieta, która ci to powiedziała, brała u mnie w domu po raz pierwszy narkotyki. Ona ze mną”.
Przecież te słowa wypowiedział sam poseł Michał Kołodziejczak podczas rozmowy! To nie są anonimowe komentarze z internetu! To fragmenty nagrań opublikowanych przez dziennikarzy.

Gdyby nagranie dotyczyło prawicy i opozycji, wiadomość o tym nagraniu, cytaty i nagranie nie schodziłyby tygodniami z nagłówków gazet, TVP Info zrobiłaby z tego temat przewodni, a oburzony premier występowałby na konferencjach.

A może przypomnijmy marzec 2024 roku i negocjacje z Ukrainą? Już wtedy przedstawiciele organizacji rolniczej publicznie zwracali uwagę na „nietypowe zachowanie” i pociągnie nosem „śpiącego” wiceministra Michała Kołodziejczaka podczas spotkania. NIKT nie odsunął Go od negocjacji! Nikt w rządzie nie zareagował. A przecież cała Polska widziała naszego wiceministra, który potem rezolutnie tłumaczył się, że w ten sposób ignorował rozmówców. Przecież to jest żałosne!

Gdyby podobne nagrania i zdjęcia dotyczyły polityka opozycji – mielibyśmy cyrk na kółkach w prorządowych mediach. Tymczasem KO postanowiła… zawiesić (nie bądźmy śmieszni!) posła Michała Kołodziejczaka w prawach członka klubu (zawieszenie może trwać maksymalnie 3 miesiące), umyć ręce i odciąć się od byłego wiceministra. W rządowych mediach padają lakoniczne doniesienia, że… sprawę trzeba wyjaśnić. I tak to właśnie działa od lat!

Problem nie sprowadza się wyłącznie do posła Kołodziejczaka. To kwestia odpowiedzialności politycznej za ludzi, którym powierza się władzę! Bez komentarza już pozostawiam fakt, że w obliczu poważnych oskarżeń, poseł Kołodziejczak pojawia się przed ABW w towarzystwie Krzysztofa Rutkowskiego, który sam był prawomocnie skazany, a na korytarzach Sejmowych od lat mówił się o zamiłowaniu byłego już wiceministra do białego koloru.

Teraz Polakom przyjdzie czekać na działania Prokuratury (sprawa z pewnością będzie się ciągnąć latami i rozmywać), ale to państwo… należy zbudować od nowa, bo jest pełne patologii. Na samych szczytach władzy. Odejdźcie już!