Hańba! W wielu ukraińskich miastach uczczono rocznicę urodzin Bandery

Bartłomiej Pejo, poseł na Sejm, członek Rady Liderów Konfederacji

Coraz trudniej udawać, że problem nie istnieje. 1 stycznia tego roku w wielu ukraińskich miastach, także we Lwowie, odbywały się huczne obchody urodzin Stepana Bandery. Od lat słyszymy zapewnienia, że na Ukrainie nie ma kultu banderowskiego, a rzeczywistość kolejny raz temu przeczy.

To nie jest nowa sprawa, a mimo to zarówno poprzedni rząd przez dwie kadencje, jak i obecny, deklarujący walkę z faszyzmem, konsekwentnie unikają nagłaśniania takich wydarzeń. Temat jest zamiatany pod dywan, jakby nie istniał.

Tymczasem takie „święta” są policzkiem dla Polaków i pokazują, że nasze wrażliwości historyczne nie są brane pod uwagę. Niestety wygląda na to, że oczekuje się od nas milczenia i uległości, zamiast uczciwej rozmowy o faktach.

Ewa Zajączkowska-Hernik, poseł do Parlamentu Europejskiego

Wstyd i hańba. 1 stycznia w wielu ukraińskich miastach uczczono rocznicę urodzin zbrodniarza Stepana Bandery, odpowiedzialnego za wymordowanie ponad 100 tysięcy Polaków!

W samym Lwowie odbył się pochód z pochodniami, hołd nazistowskiemu kolaborantowi i oddziałom OUN-UPA oddawali politycy i samorządowcy, w tym mer Lwowa, Andrij Sadowy, a na profilu Rady Najwyższej Ukrainy pojawiło się nawet zdjęcie (już usunięte) naczelnego dowódcy ukraińskiej armii gen. Wałerija Załużnego z portretem Bandery. Antypolski banderyzm ma się tam doskonale, a sprawcy ludobójstwa na Polakach są ich oficjalnymi bohaterami i ideowymi przywódcami. Kult Bandery jest tam systemowy!

Ale wielu naszych rządzących i niektóre media twierdzą, że na Ukrainie nie ma problemu z gloryfikowaniem banderyzmu, więc chyba możemy im wierzyć, prawda?

Dlatego prezydencki projekt ustawy zakazujący propagowania banderyzmu w Polsce i zrównujący go z innymi zbrodniczymi ideologiami, nazizmem i komunizmem, powinien być procedowany natychmiast. Zero tolerancji dla gloryfikowania morderców Polaków!