Paweł Usiądek: Dzieci urodziło się 643 905 (spadek o 2%). Gdy wprowadzano dzieciobójstwo prenatalne, minister Simone Veil – dziś przedstawiana jako bohaterka “walki o prawa kobiet” – opowiadała brednie, że “żadna kobieta nie decyduje się na aborcję lekkomyślnie”.
“Aborcja musi pozostać wyjątkiem, ostatecznością w sytuacjach, w których nie ma innego wyjścia”. I tak dalej. Jej zwolennicy w Polsce sprzedają nam to samo.
Ok. milion zabitych dzieci w cztery lata – z pewnością same “sytuacje bez wyjścia”. Gdy raz ludziom pozwoli się na pozbywanie “problemu” i traktowanie swoich jednostkowych uczuć jako źródła moralności, to wszystko sobie zracjonalizują i uzasadnią, że tak właśnie muszą. A po drugiej stronie strach, bo nie wolno oceniać i nazywać złem “wolnych wyborów” innych ludzi.
Praktyczne konsekwencje to systematyczne, wieloletnie, masowe mordowanie niewinnych ludzi, a przy okazji przyszłości własnego narodu oraz zastępowanie dzieci, których brakuje, imigrantami.
Z: Kacper Kita
