Anna Bryłka: Najpierw państwo zachęcało Polaków do wymiany pieców i przechodzenia na pellet. Były dopłaty, programy, reklamy i zapewnienia, że to rozsądna i ekonomiczna alternatywa dla innych źródeł ogrzewania.
W Polsce funkcjonuje już około 450 tysięcy gospodarstw domowych korzystających z kotłów na pellet i drewno. Tylko w 2025 roku około 77% wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła w programie „Czyste Powietrze” dotyczyło kotłów na pellet i drewno.
Podaż nie nadąża za popytem! Cena certyfikowanego pelletu A1 dochodziła w sierpniu nawet do 2500 zł za tonę. I tutaj pojawia się pytanie: kto odpowiada za to, że tysiące Polaków zainwestowały w ogrzewanie, które miało być tanią alternatywą, a dziś muszą płacić coraz więcej? To jest właśnie problem bezmyślnej polityki energetycznej. I oczywiście rachunek ostatecznie płaci zwykły Polak. UOKiK w swojej kontroli nie stwierdził, że istnieje zmowa przedsiębiorców. Problemem jest przede wszystkim niedostosowanie podaży pelletu do rosnącego popytu.
Tak nie powinna wyglądać polityka energetyczna państwa. Polacy potrzebują taniego, stabilnego i przewidywalnego ogrzewania, a nie kolejnych eksperymentów, za które rachunek wystawia się rodzinom.
Miało być tanio. Jest drogo
