Komunikacja to fundament medycyny, ale jak widać – nie dla wszystkich

Komunikacja to fundament medycyny, ale jak widać – nie dla wszystkich

Grzegorz Płaczek: Przekroczyliśmy kolejną granicę absurdu. Podczas, gdy w Polsce dochodziło do tragicznych w skutkach sytuacji, w których pomoc medyczna została udzielona nieprawidłowo z powodu bariery językowej, Sejm właśnie zgodził się na to, aby lekarze, lekarze dentyści, pielęgniarki i położne spoza UE (głównie chodzi o obywateli Ukrainy) mogli przez kolejny rok wykonywać zawód w Polsce bez obowiązku przedstawienia dokumentu potwierdzającego znajomość języka polskiego na poziomie B1.

W praktyce oznacza to, że pacjenci w Polsce mogą być leczeni przez osoby, które mogą mieć trudności z:
• zrozumieniem części informacji przekazywanych przez pacjenta – także podczas wywiadu,
• prowadzeniem swobodnej rozmowy w języku polskim,
• komunikacją w sytuacjach stresowych i wymagających szybkiej reakcji – także tych dotyczących dawkowania leków,
• posługiwaniem się specjalistycznym słownictwem medycznym – nie mówiąc o uzyskaniu od pacjenta w pełni świadomej zgody na zabieg operacyjny.

Można zrozumieć sytuację studentów czy osób odbywających krótkie praktyki, które dopiero uczą się języka. Jednak czym innym jest praktyka zawodowa, a czym innym systemowe dopuszczanie do pracy przy zdrowiu i życiu pacjentów osób, które nadal nie potwierdziły znajomości języka kraju, w którym wykonują zawód medyczny.

Tym bardziej, że obowiązek przedłożenia certyfikatu znajomości języka polskiego na poziomie B1 był znany od 2024 roku. Państwo miało czas, aby uporządkować ten system. To nie jest kwestia narodowości. To kwestia bezpieczeństwa pacjenta i elementarnych standardów komunikacji w medycynie. System ochrony zdrowia nie może opierać się na założeniu, że lekarz i pacjent „jakoś się dogadają”. Absurd! STOP dla leczenia przez osoby nieznające naszego języka w Polsce!