Zmierzch Polska2050. Kolejna sezonowa wydmuszka systemu pęka

Piotr Zduńczyk – lubelski działacz Konfederacji

Historia III Rzeczypospolitej zna już takie projekty. Najpierw był Ruch Palikota, który miał „przewietrzyć” politykę i zniknął szybciej, niż się pojawił. Potem przyszła Nowoczesna, która miała być technokratyczną odpowiedzią na zmęczenie duopolem, a której twarzą był niepowtarzalny Ryszard Petru. Dziś obie te formacje są jedynie przypisem w podręcznikach do politologii. Tym samym torem podąża Polska 2050. Kolejny raz chodzi o partię wsparcia dla ekipy Donalda Tuska.

PL2050 to Projekt sezonowy, zbudowany na medialnym wizerunku celebryty z TVN i marketingowym haśle „nowej jakości”, nie wytrzymał zderzenia z realną polityką.

Szymon Hołownia obiecywał „trzecią drogę”. Miał być ani z Platformą, ani z PiS. Miał być ponad partyjną wojną. Polacy dostali jednak „trzecią nogę” do stolika Donalda Tuska. Zamiast alternatywy pojawiła się przystawka. Zamiast nowej jakości mamy powrót do starego układu, w którym mniejsze ugrupowanie pełni rolę politycznego zaplecza większego gracza.

Miało być odpolitycznienie spółek Skarbu Państwa i instytucji publicznych. Miała być transparentność i koniec partyjnego rozdawnictwa stanowisk. Skończyło się na klasycznej wymianie kolesi. Jedni koledzy zastąpili drugich. Mechanizm pozostał ten sam, zmieniły się tylko nazwiska. To nie była zmiana systemowa, to była korekta personalna w ramach tego samego modelu państwa.

Polska2050 okazała się projektem bez fundamentu ideowego. Bez twardego zaplecza społecznego. Bez odwagi do realnego sprzeciwu wobec dominującej linii rządu. Taki byt polityczny nie mógł przetrwać próby czasu, bo nie był nikomu potrzebny. Wyborcy zostali zwyczajnie oszukani, aby grupa kilkudziesieciu/kilkuset osób doszła do koryta czy pojawiła się na 4 lata w Sejmie.

Wybory na prezesa partii bardziej przypominały plebiscyt na tego, kto ostatni zgasi światło, niż poważną debatę o kierunku ideowym. Brak tożsamości, brak kręgosłupa, brak suwerenności programowej, masowa odejścia z partii. Została tylko walka o przetrwanie w cieniu silniejszego partnera.

W tej sytuacji jedyną realną alternatywą wobec rządów Donalda Tuska pozostaje Konfederacja. Formacja, która nie szuka miejsca przy stoliku władzy, lecz proponuje zmianę zasad gry. Nie lukrujemy, nie ukrywamy poglądów, nie rzucamy populistycznych haseł. Podejmy gorzką pigułkę prawdy. Jeśli ktoś chce rzeczywistej alternatywy, a nie kolejnej sezonowej partii, wybór staje się coraz bardziej oczywisty.