Wyciekło tysiące danych funkcjonariuszy publicznych! Konfederacja: Państwo powinno zbierać o nas jak najmniej informacji. 

Portal niebezpiecznik.pl dotarł do informacji potwierdzających, że doszło do wycieku danych osobowych ponad 20 000 funkcjonariuszy  publicznych: policjantów , celników, pracowników Służby Ochrony Państwa, Administracji Skarbowej, Straży Granicznej, Straży Pożarnej, Inspekcji Transportu Drogowego, Straży Miejskiej, a nawet SOK-u czy Służby Więziennej. Plik z wrażliwymi danymi został udostępniony w Internecie przez pracownika Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w popularnym serwisie do wizualizacji danych ArcGIS. Głos w tej sprawie zabrali politycy Konfederacji, którzy uważają, że jest to przykład tego, by państwo nie zbierało zbyt wielu danych osobowych obywateli.

Jakub Kulesza: To pokazuje, jaka niekompetencja jest po stronie instytucji państwowych. Skoro Rządowe Centrum Bezpieczeństwa odpowiada za wyciek bardzo wrażliwych danych (imię, nazwisko, numer telefonu, pesel) funkcjonariuszy publicznych, to mamy do czynienia z kompletną niefunkcjonalnością państwa. Jest to o tyle niebezpieczne, że dane takie jak numer telefonu, można łatwo powiązać z innymi wyciekami, takimi jak ostatni wyciek z Facebooka i w ten sposób można pozyskać adresy zamieszkania funkcjonariuszy.

Poseł Konfederacji powiedział także: Wycieki są, były i będą. Niektóre poprzez włamanie, niektóre poprzez niekompetencje i wyrzucenie informacji w przestrzeń publiczną przez pracownika danej instytucji. Możemy się zabezpieczać przed tym, podając jak najmniej danych w różnych serwisach internetowych. Natomiast problem pojawia się tam, gdy dochodzi do strefy rządowej. Dlatego stoimy na stanowisku, że państwo i urzędnicy powinni zbierać o nas jak najmniej informacji.  

Konfederacja bardzo stanowczo opowiada się przeciwko gromadzeniu przez aparat państwa coraz to większej liczby danych osobowych obywateli. Poseł Kulesza podał przykład spisu powszechnego czy nowego systemu poboru opłat na autostradach opartego o geolokalizację i przechowywanie danych kierowców przez pół roku.

Sztandarowym przykładem dla konfederatów w zakresie niekompetencji państwa w gromadzeniu danych osobowych jest ustawa o dowodach osobistych, która na ostatnim posiedzeniu Sejmu została poparta przez wszystkie partie poza Konfederacją. Na jej podstawie każdy obywatel będzie musiał udać się do urzędu, gdzie będzie miał pobierany wzór odcisku palca, który umieszczony zostanie na dowodzie osobistym. Wgląd do tego będzie miało ok. 50 unijnych agencji.

Poseł Konfederacji, Krzysztof Tuduj, zabierał w tej sprawie głos na mównicy sejmowej: Przegłosowana ustawa wiąże się z coraz większym stopniem inwigilacji społeczeństw i ryzykiem jakie to może rodzić m.in. w przypadku nieuprawnionych dostępów. Dowody osobiste mają już jedną cechę biometryczną, geometrię twarzy (czemu służy robienie zdjęcia), ale teraz Unia Europejska przymusza nas do tego, by wprowadzić w Polsce drugą cechę biometryczną, czyli odciski palców. Uzasadnieniem jest potrzeba lepszej weryfikacji prawa do swobodnego przemieszczania się. Czy to jest naprawdę konieczne? Nasza władza w ogóle nie wyjaśnia zasadności wprowadzenia tego projektu, tylko poprzestaje na wskazaniu woli UE wyrażonej poprzez rozporządzenie. A przecież pojawia się szereg pytań i wątpliwości co do bezpieczeństwa tych danych.

Jeżeli państwo nie jest w stanie zabezpieczyć danych funkcjonariuszy, to pojawia się wątpliwość, czy zabezpieczy dane wszystkich obywateli RP.podkreśla poseł.

CAŁOŚĆ KONFERENCJI