Terror pato aktywistów w majestacie urzędniczej nieomylności!

Marcin Możdżonek

Ta sytuacja jest czystym złem na tak wielu poziomach. Człowiekowi zlikwidowano biznes, narażono zwierzęta, dokonano zniszczeń mienia prywatnego, doprowadzono do skrajnej frustracji lokalną społeczność i to wszystko ZANIM nawet postawiono komukolwiek jakiekolwiek zarzuty!

Nawet gdyby podejrzenia miały cień uzasadnienia, to wpakowanie się tam w taki sposób prokuratora, prywatnej fundacyjki i kordonu policji, to społeczna szkoda znacznie przewyższająca jakiekolwiek dobro, już naprawdę pozostawiając nawet kodeksy na boku.

Nie trzeba być spiskowcem, żeby w końcu zobaczyć po co wymyślono aktywistów klimatycznych i “pro” zwierzęcych. Te ruchy gdziekolwiek nie działają wprowadzają chaos, zniszczenie i anarchię, hałaśliwie przykrywając istotne nadużycia, które mogą spokojnie dziać się w tle, bez zainteresowania społecznego.

A myślicie, że zorganizowane akcje przeciwko myśliwym biorą się znikąd? Nie, to ten sam ruch. Widzę jak regularne, zaangażowane i po prostu drogie w utrzymaniu są te działania i jestem przekonany, że są srogo opłacane. Złożony projekt zmiany prawa łowieckiego przez właśnie takich eko terrorystów nie był tanim wytworem. To jest profesjonalnie, długo opracowywany tekst, którego absurdów i ukrytych celów nie zauważy nikt, kto nie jest prawnikiem, myśliwym, czy legislatorem. To dobrze opłacona i zorganizowana akcja, wcale nie społeczna.

O sprawie zoo w Łącznej opowiadajcie z kolei znajomym, w pracy i gdziekolwiek się da, bo uwierzcie – Ci, którzy nie funkcjonują regularnie w internecie w ogóle o sprawie nie słyszeli. Nadużycia państwa i jego urzędników wobec obywateli muszą być przekazywane, tym bardziej, że ta sprawa wymknęła się aktywistom spod informacyjnej kontroli i wiemy bardzo dużo o tym, jak akcja została przygotowana i ma niewiele wspólnego z dobrostanem zwierząt.