Konrad Berkowicz – poseł na Sejm
Kilka słów o zbiórce, która ogarnęła całą Polskę. Trudno wyjść z podziwu, jak ogromna kwota i w jakim tempie została zebrana. To absolutny ewenement i przykład na to, że zjednoczeni jesteśmy w stanie osiągnąć naprawdę wiele. Jednocześnie uważam, że nie rolą polityków jest „grzanie się” w tym sukcesie, dlatego decyzję organizatorów o odmowie udziału przedstawicielom jednej i drugiej strony w pełni popieram. Już przykład Szczerby i Biedronia pokazał, że w ich przypadku nawet zwykłe gratulacje spotykają się z krytyką opinii publicznej. Trudno się dziwić, jeśli spojrzymy na to, jak ich środowiska głosowały w sprawach ochrony zdrowia.
Kilka słów o zbiórce, która ogarnęła całą Polskę. Trudno wyjść z podziwu, jak ogromna kwota i w jakim tempie została zebrana. To absolutny ewenement i przykład na to, że zjednoczeni jesteśmy w stanie osiągnąć naprawdę wiele. Jednocześnie uważam, że nie rolą polityków jest…
— Konrad Berkowicz (@KonradBerkowicz) April 26, 2026
Ale nie o tym tutaj.
Chcę zwrócić uwagę na systemowe aspekty tej sprawy. Mało kto to zauważa, ale ta zbiórka jest jednocześnie dowodem na całkowitą porażkę i kompromitację państwa jako instytucji — a konkretnie tej „watahy”, która zasłania się opiekuńczością i bezpieczeństwem, jednocześnie zabierając obywatelom każdego miesiąca równowartość niemal jednej pensji minimalnej w postaci ZUS-u i podatków, nie oferując w zamian nic. Proste pytanie: ile miesięcznie oddajecie państwu, a ile faktycznie korzystacie z tej „darmowej” ochrony zdrowia? Bo ona darmowa nie jest.
W praktyce, jeśli już uda się dostać do lekarza w ramach NFZ, to najczęściej jest to lekarz pierwszego kontaktu albo specjalista ambulatoryjny. A jeśli potrzebny jest specjalista wyższego poziomu albo zabieg — czeka się miesiącami. W efekcie i tak większość ludzi musi iść prywatnie, bo na zdrowiu nie da się oszczędzać. Płacą wszyscy — niezależnie od tego, czy ich na to stać, czy nie. A gdy pojawiają się poważne choroby, państwo zwyczajnie zawodzi. Dowodem są właśnie zbiórki — nie tylko ta jedna głośna, ale tysiące innych, o których mówi się znacznie mniej. Każda z nich jest w praktyce świadectwem niewydolności systemu i upadku modelu „państwa opiekuńczego”. Bo to państwo potrafi „opiekować” się głównie jednym – pieniędzmi obywateli.
Ta zbiórka nie tylko w wyrazisty sposób obnaża nieudolność systemu ochrony zdrowia, ale też odbiera „monopol na dobroczynność” Jerzemu Owsiakowi. Twórca WOŚP nie bez powodu wyłączył komentarze pod każdą rolką, na której ze skwaszoną miną, z krokodylimi łzami gratuluje pomysłodawcom. Owsiak, który nie stronił od mieszania się do polityki, który obrażał ludzi i chował się za zasłoną „dobroci”, obserwuje właśnie swój upadek – upadek legendy, która nigdy nie istniała.
