Klaudia Domagała – łódzka działaczka Konfederacji
Już w 2023 roku ostrzegałam przed dawaniem urzędnikom coraz większej władzy pozwalającej odbierać dzieci rodzicom bez wcześniejszego wyroku sądu.
Na konferencji prasowej Konfederacji mówiłam wtedy o zmianie przepisów, która rozszerzała definicję przemocy domowej min. o przemoc ekonomiczną. Ostrzegałam, że im szersze i bardziej uznaniowe będą przesłanki, tym większa będzie władza urzędnika nad rodziną. A każda taka władza może zostać nadużyta.
Dzisiaj mamy sprawę Rzecznik Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak.
Już w 2023 roku ostrzegałam przed dawaniem urzędnikom coraz większej władzy pozwalającej odbierać dzieci rodzicom bez wcześniejszego wyroku sądu.
— Klaudia Domagała (@KlaudiaDomagala) September 24, 2026
Na konferencji prasowej Konfederacji mówiłam wtedy o zmianie przepisów, która rozszerzała definicję przemocy domowej… pic.twitter.com/wBfFKcHITl
Po jej osobistej interwencji Policja wydała rodzicom nakaz opuszczenia mieszkania oraz zakazy zbliżania się i kontaktowania z dziećmi. Bez wcześniejszego wyroku sądu. Dwoje małych dzieci zostało zabranych rodzicom i trafiło do placówki.
Dopiero później sąd nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom.
I dlatego uważam, że urzędnicy powinni mieć jak najmniej uznaniowej władzy nad rodziną, a szczególnie nad relacją rodzic–dziecko.
Dzieci nie są własnością państwa. To rodzice mają pierwszeństwo w ich wychowaniu i podejmowaniu decyzji dotyczących ich życia. Państwo powinno wkraczać wtedy, kiedy dziecku rzeczywiście grozi krzywda – i wtedy powinno działać szybko, zdecydowanie i skutecznie.
Bo mamy też tragiczny przykład Kamilka z Częstochowy. Tam państwowy system ochrony dziecka miał wielokrotnie kontakt z rodziną, a późniejszy oficjalny raport wskazał na błędy systemowe. Mimo tego system nie ochronił małego chłopca przed przemocą, która zakończyła się jego śmiercią.
Silni wobec słabych, a słabi wobec silnych – tak nie może działać państwo.
Nie potrzebujemy Rzeczypospolitej urzędniczej, w której odpowiedzią na każdy problem jest kolejny przepis i jeszcze większa władza urzędnika.
Potrzebujemy rozwiązań, które rzeczywiście działają dobrze: chronią dzieci, kiedy naprawdę dzieje im się krzywda, a jednocześnie chronią rodziny przed nieuzasadnioną ingerencją państwa.
Jak najmniej władzy urzędników. Jak najwięcej odpowiedzialności za jej użycie.
