Czy w Polsce jest średniowiecze?!

Krystian Pacholik – lider Konfederacji w województwie lubuskim

Kiedy lewica i liberałowie chcą skrytykować sytuację w Polsce w kwestii obrony życia, praw tzw. mniejszości czy za jakikolwiek pogląd, który im nie pasuje, od razu pada kultowe: „w Polsce jest średniowiecze”.

To nie jest żaden argument. To jest krzyk intelektualnego bankructwa i dowód, że ktoś nigdy nie otworzył żadnej poważnej książki o historii.

Średniowiecze (V–XV w.) to nie „mroczne wieki ciemnoty”, tylko epoka, w której Europa po upadku Rzymu znowu ruszyła z kopyta.

✅ Powstawały pierwsze uniwersytety (Bologna 1088, Paryż, Oksford, Cambridge… a my już w 1364 mieliśmy Uniwersytet Jagielloński).

✅ To scholastycy – św. Tomasz z Akwinu, Albert Wielki, Roger Bacon – stworzyli metodę, która połączyła wiarę z rozumem i dosłownie wykuła fundamenty nauki nowożytnej.

✅ Bez średniowiecznego tłumaczenia i komentowania Arystotelesa, Euklidesa, Ptolemeusza i Awicenny nie byłoby Kopernika, Galileusza ani Newtona.

✅ Rozkwitała medycyna, matematyka (wprowadzenie zera i cyfr arabskich), astronomia, optyka.

✅ Wynaleziono okulary, mechaniczny zegar, ulepszono pług, trójpolówkę i młyny.

✅ Katedry gotyckie do dziś są szczytem średniowiecznej inżynierii – takich rzeczy „postępowcy” nie zbudują nawet w Minecrafcie.

A co robią dzisiejsi „obrońcy postępu”? Krzyczą „średniowiecze!”, bo ktoś śmie bronić życia nienarodzonego albo nie chce, żeby dewianci wchodzili do szkół.

Ironia losu? Prawdziwe średniowiecze było o niebo bardziej racjonalne, ciekawe prawdy i otwarte na wiedzę niż dzisiejsi samozwańczy postępowcy, którzy myślą, że cywilizacja zaczęła się od sojowego latte w Starbucksie.

Zamiast wyć na manifestacjach czy w internecie o rzekomym „średniowieczu”, lepiej weźcie się za czytanie. To nie boli.